Pokazywanie postów oznaczonych etykietą układanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą układanka. Pokaż wszystkie posty

reakcja łańcuchowa gra kafelkowa

jeszcze raz gra w małym pudełku, znów łamigłówka, znowu Knizia...
brzmi, jakbym się zaczynała powtarzać 
szybko dodam, że tym razem to kafelkowa układanka z odpowiednią dozą interakcji, premiująca spostrzegawczość i elastyczność taktyki 
całkiem nowa, oryginalna, niepowtarzalna

może jednak warto przyjrzeć się bliżej?

oto

Reakcja łańcuchowa


kieszonkowego rozmiaru pudełko jest wypakowane po brzegi - zawiera 90 kwadratowych kafelków z twardej tektury i 24 mniejsze karteczki, nazwane "żetonami bonusowymi" i "żetonami koloru"

na każdym kafelku znajduje się liczba od 1 do 4 w jednym z czterech kolorów w centrum oraz cztery z sześciu możliwych symboli na krawędziach

przygotowanie do gry obejmuje chaotyczne ułożenie 40 z nich w kształt prostokąta 5x8, zakrycie pozostałych, rozdanie graczom tajnych żetonów koloru (po jednym) i uwidocznieniu żetonów bonusowych w dostępnym dla wszystkich miejscu


nasze zadanie:
dokładać po jednym, wylosowanym kafelku do układu odpowiednią krawędzią (łącząc jednakowe symbole) i zgarniać ze stołu pasujące elementy
najlepiej jak najwięcej - tworząc tytułową reakcję łańcuchową

już na tym etapie ćwiczymy spostrzegawczość, obracając dobrany kwadracik dookoła osi i próbując wypatrzyć najbardziej korzystne miejsce jego dołożenia
początkowo nie jest łatwo, ale stopniowo widać coraz więcej możliwości - poradzi sobie nawet czterolatek...

nie zapominajmy jednak o żetonach bonusowych! dopiero ich włączenie do rozgrywki sprawia, że gra staje się grą - zabawą bardziej wymagającą i mniej losową


więcej nie zawsze znaczy lepiej!
teraz wyzwanie stanowi takie kompletowanie gromadzonych kafelków, żeby liczby na nich tworzyły jak najwyżej punktowane zestawy 

zaskakujące, jak wciągającą okazuje się ta układanka...
fakt, wszystkiego nie da się tu przewidzieć, tym bardziej zbyt wiele zaplanować
dociąg randomowych kafelków czasem powoduje rozczarowanie, ale równolegle do poszukiwań optymalnych dopasowań i rozwijania własnej taktyki, można też zerkać do sąsiadów i psuć im szyki - zawsze znajdzie się jakiś dobry ruch ;)

prosta, emocjonująca, kieszonkowa 

bardzo dobra mała gra rodzinna

za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Egmont

Czytaj dalej

Pudełko pełne zabawy

czasem to, co najprostsze, okazuje się najlepsze

wraz z trzylatkiem, który wszedł w fazę intensywnego układania, a nie dorósł jeszcze do etapu radzenia sobie z frustracją, polecamy

Pudełko pełne zabawy

z serii Akademia mądrego dziecka


zawartość kolorowej paczuszki stanowi książeczka, tekturowa tacka i kilkadziesiąt "puzzli" w formie płaskich patyczków (sporo większych niż te od lodów

w każdym zestawie jest 8 obrazków do ułożenia, a każdej ilustracji odpowiada jedna rymowanka z załączonej książeczki
w broszurce z znajdują się też ilustracje, dokładnie odpowiadające puzzlom

wszystko wyraźne, kolorowe, świetnie dopasowane do małych rączek i umiejętności

wśród "Księżniczek" znajdziemy Czerwonego Kapturka, Kopciuszka, Calineczkę, Małą Syrenkę, Królewnę Śnieżkę, Roszpunkę, Księżniczkę na ziarnku grochu oraz Dziewczynkę z zapałkami

"Zwierzęta" to słoń, niedźwiedź, lew, żyrafa, lis, tygrys, zebra i krokodyl

w obu przypadkach pewną innowacją są podpisy w języku angielskim

ułatwienie dla maluchów stanowi fakt, że patyczki są dwustronne - po ułożeniu jednego wzoru wystarczy je odwrócić i pojawi się drugi :)


"Pudełko pełne zabawy" = ćwiczenie małej motoryki, odrobina nauki i dużo frajdy






dziękujemy HarperKids :)
Czytaj dalej

Nowa Gwinea gra z tetrisowymi chatkami

Grzegorz Rejchtman to autor gier planszowych, którego nazwisko nierozerwalnie łączy się z rodzinnymi łamigłówkami geometrycznymi
"Ubongo" w różnorodnych odsłonach, egzotyczna "Papua", a teraz także "Nowa Gwinea" to jego kolejne pomysły na rozwijanie wyobraźni przestrzennej, orientacji na płaszczyźnie i matematycznej kalkulacji przy planszy
jak przyjął się u nas ten ostatni?

Nowa Gwinea


pudełko prezentuje się okazale i pięknie uzupełnia kolekcję
podobnie jak "Papua" zapowiada powiew egzotyki...


i, podobnie jak tamta, pozostawia w tym temacie pewien niedosyt, ograniczając nawiązania do wyspy z drugiego końca świata do ślicznej okładki i kilku symboli zwierząt na kostce i planszetkach

dostajemy tu wszelako w znacznej liczbie bardzo przyjemne dla oka zielone planszetki z różnym układem drzew, jezior i fauny 
ich mnogość, w połączeniu z wyrokami unikalnej kostki na starcie, eliminuje niemal możliwość powtórnego trafienia na to samo zadanie w czasie rozgrywki

zadanie gracza?
"Wciel się w mieszkańców jednego z plemion i zbuduj nową wioskę. Zaczynasz od totemu świętego zwierzęcia i budujesz chatki o różnych kształtach tak, aby zakrywały oczka wodne oraz jak najwięcej krzewów owocowych."
dysponując własnym zestawem elementów w specyficzny sposób (tak, by kawałki stykały się jedynie wierzchołkami) na czas zapełniamy wylosowaną planszetkę
premiowane jest zasłonięcie każdego źródła wody i, dodatkowo, drzewek
nie wolno zakrywać symboli zwierząt (poza startowym)
kto pierwszy, ten lepszy!

idea jest ciekawa i na pewno wymaga podejścia nieco innego niż w standardowych puzzlach różnego rodzaju
każdy z 2-4 graczy niezależnie rozwiązuje własną łamigłówkę, można je więc także układać solo

mały minus stanowi bardzo nieczytelna plansza punktacji, na której łatwo zabłądzić swoim pionkiem
dla mnie istnieje, niestety, także poważniejsza wada: okazuje się, że istnieją gracze naturalnie predysponowani do budowania wiosek! poznając grę, w pierwszej chwili byłam pewna, że coś robię nie tak, bo moje domki błyskawicznie "układały się" niemal same
rozgrywki w różnym gronie udowodniły, że próg trudności jednak istnieje i w odpowiednim gronie starsze dzieci i dorośli dobrze bawią się konkurując ze sobą
ja z nimi jednak grać po prostu nie mogę :(

cóż, to nie wina gry... 
dla 'normalnych' rodzin podział na łatwiejsze i trudniejsze zadania oznaczone odpowiednimi kwiatkami sprawdza się jak należy :)


nie ma co się oszukiwać - choć instrukcja zarysowuje temat budowy chatek w tropikach, tak naprawdę to kolejna układanka bazująca na kształtach z pamiętnego 'tetrisa'...
niemniej,
jeśli uwielbiacie "Ubongo", ale już Wam się trochę znudziło,
lubicie geometryczne wyzwania, ale różnokolorowe "Ubongo" wydaje się zbyt pstrokate i pozbawione finezji,
polubiliście "Papuę" i chcecie więcej,
albo po prostu ten ptaszek z okładki Was przyciąga
- próbujcie, czemu nie
to może być to :)


Egmont.pl - dziękuję

Czytaj dalej

Ubongo Lines (z wężem, to zielone)

grę Ubongo poznaliśmy (i polubili) już lata temu*
od tamtej pory nazwa ta stała się marką, a dostępnych w jej ramach 'produktów' nie zliczymy już na palcach jednej ręki
- stąd uściślenie w tytule
dziś będzie mowa o najnowszym pomyśle Grzegorza Rejchtmana 

Ubongo Lines

 
w pudełku znajdziemy 4 zestawy po 8 podłużnych, plastikowych klocków w oryginalnych kształtach
każdy z graczy otrzymuje jeden z nich 
początek rundy stanowi odkrycie jednej z bogatej puli kart, kryjącej wzór do ułożenia ze wskazanych, opisanych numerami kształtek
żądaną figurę próbujemy odtwarzać tak, by "wężowe klocki" utworzyły dokładnie dwie warstwy

jak na układankę z tej "stajni" przystało, trzeba co nieco pomyśleć, pokombinować, wysilić wyobraźnię

w zależności od wieku, czy wcześniejszego treningu, do dyspozycji są karty o czterech kolorach tła = poziomach zaawansowania
zgodnie z opisem 'ubongowe klocuszki' układać można w pojedynkę lub grupie do 4 graczy w wieku od około 8 lat 
wbrew pozorom, nawet w przypadku najprostszych zadań, wpaść na pomysł jak zazębić ze sobą wgłębienia na klockach nie zawsze jest łatwo i wcale nie koreluje to z liczbą przeżytych wiosen :) 

 
kto nie zna Ubongo, na pewno będzie zaskoczony kontrastem pomiędzy teoretycznie bagatelnymi regułami a "wykręcającą mózg" praktyką
początkujący z pewnością docenią też sympatyczny w założeniach system punktowania, czyli nagradzanie wszystkich ślicznymi, "wartościowymi" kryształkami
w zależności od podejścia do grania pod presją czasu można używać załączonej klepsydry, albo z niej zrezygnować
 

czy sprawdzi się dla graczy, którzy już znają/mają inne Ubongo?

poszczególne Ubongo trudno między sobą porównywać, bo każda stanowi nieco inne wyzwanie
mam wrażenie, że "Ubongo Lines" najlepiej sprawdzi się jako etap pośredni pomiędzy podstawowym (2D, w pudełku ze słoniem), a wersją 3D (z małpką na okładce)
poziom trudności nieco przewyższa to pierwsze, ale - przynajmniej w moim odczuciu - jest sporo niższy niż w przypadku drugiej wspomnianej
dla mnie i zaprawionej w bojach rodziny, rozgrywki okazały się wręcz rozczarowująco szybkie...
jako miłośniczka logiczno-geometrycznych wyzwań tego rodzaju absolutnie nikomu jednak, szczególnie o podobnych preferencjach, nie odradzam!

traktując grę jako osobny, niezależny twór (wszak można znać wyłącznie to Ubongo!), docenić trzeba prostotę reguł, pomysłową mechanikę, wykorzystanie przestrzennych elementów, staranne wykonanie i uniwersalność

Ubongo to super zabawa i gimnastyka dla umysłu dla dzieci i dorosłych w każdym wieku!

__

* dla pełni obrazu polecam #UBONGO >>KLIK<<

 

za egzemplarz dziękuję wydawcy

Czytaj dalej

nakrętkowe SUDOKU

SUDOKU 

to rodzaj łamigłówki logicznej
w ciągu ostatnich kilkunastu lat zyskała wielką popularność w Europie, więc jej zasady z pewnością są Wam znane 
(w skrócie: podany diagram 9 × 9 uzupełnia się cyframi od 1 do 9 tak, by w każdym wierszu, w każdej kolumnie i w każdym z dziewięciu pogrubionych kwadratów 3 × 3 cyfry się nie powtarzały)
zwykle zadania z podanym układem kilku startowych cyferek otrzymujemy w wersji drukowanej i rozwiązania zapisujemy na tej samej kartce
lecz zdarzają się także wersje do wielokrotnego użytku!


widoczną na zdjęciu grę wypożyczyłam z biblioteki*, skuszona opisem "dla 2 osób"
niestety, instrukcja w rzeczywistości nie przewiduje trybu dwuosobowego, a rozkład kolorów "kamieni" (faktycznie inny niż na zdjęciu na okładce!) nie odpowiadają kinoku, którego reguły można wyszukać w sieci...
sama sobie jednakowoż trochę poukładałam :)
niewątpliwa przewaga sudoku-układanki nad tradycyjną 'wpisywanką' tkwi w możliwości wielokrotnego przekładania "kamieni", układaniu ich obróconych o 90 st. lub "do góry nogami" w zależności od stopnia pewności ich umiejscowienia oraz - choć to wcale nie zawsze ułatwienie! - możliwości przestawienia sposobu pracy mózgu, z operacji na liczbach na ogarnianie kolorów
 
    
 
zainspirowana tym odkryciem przygotowałam podobną kolorową łamigłówkę dla dzieci

w sieci roi się od pomysłów i propozycji startowych układów rozmaitych mini-sudoku, czy niby-sudoku (presudoku?)** z odpowiednio mniejszym polem gry
dla najmłodszych można przygotować np. kwadrat 3x3 lub 4x4 (4x2x2), dla nieco starszych 6x6 (6x2x3)
jeśli mamy w domu nakrętki i 'wytłoczki' po elementach gier to polecam takie - wielorazowe, śliczne i wielozmysłowo stymulujące:


 
przygotowałam kilka arkuszy z zaznaczonymi kolorami układami startowymi, do podłożenia pod "siatki"/ramki pozostałe po rozpakowaniu kilku gier
samo wymyślenie rozkładu danych - z uwzględnieniem ich minimalnej liczby i optymalnego (nie za łatwego!) rozmieszczenia to fajna zabawa dla tworzącego ;)
zdjęcia (i błyskawiczna reakcja J. na błąd) zdradzają, że co najmniej raz wyszedł mi kwadrat magiczny - tzw. łaciński, a nie "uczciwe" sudoku...

ale kilka razy wszyscy sprostaliśmy wyzwaniu!

         

ostatecznie sprowadzając wszystko do dobrej zabawy - bo o to przecież (także) chodziło :)

polecam! zarówno sudoku, jak nakrętkowe układanki matematyczne i artystyczne, dla ćwiczenia rozmaitych zdolności - ręki, wyobraźni, koncentracji


__
* kolorowe Sudoku 9x9 z 32 zadaniami o 3 poziomach trudności można znaleźć w Filii nr1 Biblioteki Miejskiej w Grudziądzu
 
 ** rozmaite nawiązujące do sudoku pomysły i przykłady podsuwa m.in. autorka bloga Bajdocja >>KLIK<<; tylko w ciągu miesiąca, który zajęło mi przygotowanie niniejszego wpisu, pojawiło się tam kilka nowych ;)

Czytaj dalej

mi pasuje!

w co dzisiaj gramy?

może abstrakcyjny tytuł logiczny? 
grę kafelkową dla jednego lub kilku graczy?
liczbową układankę w miłej oku, kolorowej oprawie?

Mi pasuje!

gra pod tytułem "Mi pasuje!" spełnia wszystkie powyższe warunki
na pewno spodoba się wielu "graczom rodzinnym", których skutecznie zachęcić powinna śliczna, pastelowa kolorystyka i błyskawiczne wprowadzenie w arkana rozgrywki
 
każdy z chętnych do zabawy otrzyma własną dwustronną planszę i zestaw sześciokątnych elementów w tym samym kolorze: 27 w wersji podstawowej, albo 31 - licząc z "jokerami"
 
najpierw wybieramy stronę planszy (wszyscy tę samą) i jeden z kilku wariantów rozgrywki opisanych w instrukcji
ich istnienie zapewnia regrywalność "Mi pasuje" i różnorodność rozgrywek, sedno jednak pozostaje takie samo,
tj.:
na planszach zacieniowano powierzchnie, które trzeba pokryć kafelkami 
każdy dobiera taki sam kafelek równocześnie (jedna osoba losuje, pozostałe muszą odszukać właściwy) i wybiera dla niego miejsce na swojej planszy 
czynność powtarzamy do momentu wypełnienia planszy
na kaflach znajdują się kolorowe linie z numerami 
gracze zdobywają punkty za utworzone nieprzerwane ciągi w jednym kolorze, łączące przeciwległe krawędzie planszy, mnożąc liczbę kafli w rzędzie przez wartość liczbową danej linii
 
mamy tu do czynienia z przemyślnym, zrównoważonym połączeniem decyzyjności i elementu niespodzianki, kalkulacji i ryzyka, zabawy i tabliczki mnożenia 
można powiedzieć, że to pewien rodzaj barwnego pasjansa z cyferkami, ale wcale nie wyklucza to przyjemnej rozgrywki z dozą emocji ("przyjdzie" ten wyczekiwany kawałek, czy nie???), którą chętnie powtórzymy
odrobina losowości zapewnia niepowtarzalność każdej partii, a alternatywne wersje opisane na kolejnych stronach instrukcji dodają różnych "smaczków" i sprawiają, że wracamy do gry bez poczucia znużenia 

 
"a jaki jest tu dodatkowy klimat?" zapyta co wybredniejszy planszówkowicz*
no cóż, tak szczerze, to nie ma żadnego ¯\_(ツ)_/¯¯
możemy się jednak umówić, że budujemy supermaszynę dozującą kolorowe soki owocowe, albo plac zabaw z jak najdłuższymi zjeżdżalniami**
i nie zapominajmy o dodatkowej opcji z bonusowymi  "promieniami słońca" i "księżycowym blaskiem"! 
na szczęście są też tacy (jak seniorki z Klubu Grajmy!), którym samo 'bezklimatyczne' układanie kafelków z cyferkami spokojnie wystarcza :)
 
 
podsumowując, to bardzo przyjemna układanka matematyczna, 
dużo lepsza alternatywa dla miłośników gry w bingo,
coś do grania samotniczego lub równoległego (interakcji tu nie ma za grosz), w gronie do 6 osób
co tu dużo mówić, mi pasuje!


* tu J., co to niby grać nie bardzo lubi, a jednak matkę coraz częściej przy planszy zagina nie tylko takimi tekstami ;)
** nie mylić z budowaniem parku wodnego ze zjeżdżalniami - tamta gra to "Rurka wodna"!


wpis opublikowano w ramach cyklu "Samograjki mamajnki" oraz projektu Grajmy!
egzemplarz gry jest dostępny do wypożyczania w Klubie Grajmy! w Grudziądzu - polecam :)
Czytaj dalej

BITS - jeszcze jedno oblicze 'tetrisa'

zachwalania niewielkich, prostych gier "układankowych" ciąg dalszy!

przed Państwem 

BITS

jeśli kojarzycie nazwę i niektóre elementy ze zdjęcia powyżej z grą FITS (opisywałam tu: >>KLIK<<) - to z całą pewnością celowa "zagrywka" wydawcy :)
podobnie jak tam, mamy do czynienia z zabawą bazującą na najlepszych standardach niezapomnianego tetrisa, przeniesionymi na grunt analogowy
tym razem w wersji 'travel'
nie należy tych planszówek jednak utożsamiać - to nie to samo, w różnym formacie, lecz odmienne gry!

BITS jest gierką równie kompaktową i pomysłową jak jej nazwa
pomyślmy tylko - "fits" znaczy "pasuje", a "bi" to nic innego niż "dwa" - co wychodzi, jeśli to połączyć? ha! genialne w swojej prostocie, czyż nie?
tym bardziej, że wspomniana dwójka także nie trafiła na okładkę bez kozery - wszak każdy z elementów-klocków zsuwanych po planszetkach, składa się z 2 kwadracików

"klocki", "planszetki"?
przydałyby się dwa słowa o komponentach i zasadach...

każdy gracz (od 1 do 4) otrzymuje własny 'zestaw startowy' - sztywną, plastikową podkładkę z papierową kratownicą ułatwiającą orientację na polu gry oraz ,jednakowe dla wszystkich, "puzzle", czyli prostokąciki złożone z dwóch kwadratów w różnie połączonych czterech kolorach
ze wspólnej puli losujemy po jednym elemencie startowym, który jako pierwszy musi znaleźć miejsce na planszy
prostokącik ustawiamy sobie dowolnie  - pionowo lub poziomo, z lewej, centralnie lub z prawej - na górze planszy i zsuwamy do dołu
kolejne posunięcia to dobieranie elementu wskazanego przez karty (dla każdego gracza takiego samego) i stopniowe "zabudowywanie" planszetki, od dołu ku górze, wg powyższego opisu
 
celem gry jest optymalne zapełnienie pola gry tak, by stworzyć jak najwięcej figur złożonych z 4 jednokolorowych kwadratów 
rozgrywamy 3 rundy - najpierw ucząc się gromadzenia punktów za owe "czwórki", następnie szczególnie skupiając na jednym, wskazanym ich kształcie, w końcu dodatkowo starając się uniknąć punktów karnych
 

przy całej losowości tej zabawy, nie można jej odmówić cech dobrej łamigłówki logicznej
fakt, nie zaplanujemy tu wszystkiego, ale wiele możemy próbować przewidzieć, znając pełną pulę elementów i, obok szczęścia, licząc na rozkład normalny prawdopodobieństwa 
 
nawiązanie tematyczne z pewnością przemówi do sentymentalnych miłośników kultowej układanki ery pierwszych gamepadów, ale idea może się spodobać także młodszej młodzieży - nawet tej młodszej niż 8+ (sprawdzono na fanach Minecrafta!)

prostota zasad pozwoli łatwo zaangażować w grę całą rodzinę, ale też nie ma przeszkód, by się nią delektować po prostu sam na sam <3

a poza tym wszystkim, wypełnione po brzegi, lecz wciąż lekkie i poręczne pudełko naprawdę możemy ze sobą zabrać na wiosenny piknik albo - oby znów niedługo! - spotkanie z planszówkowymi znajomymi

ot, sympatyczny drobiazg planszówkowy
nie ma powodu, by nie polecić na krótką chwilę relaksu
albo dwie chwile, bo czasem aż się prosi o drugą próbę i/lub jeszcze jeden rewanż ;)

za egzemplarz dziękuję Egmont.pl



Czytaj dalej

UBONGO Trigo

komu przypadła do gustu "tetrisowa" propozycja z poprzedniego wpisu (>>KLIK<<) lub spodobała się któraś z wcześniej wydanych wersji gry UBONGO (albo one wszystkie >>KLIK<< ;) )?

oto coś nowego specjalnie dla Was!

UBONGO Trigo

to kolejny tytuł w serii układanek z afrykańską fauną na okładce
tym razem do ćwiczenia szarych komórek zaprasza nie za duże pudełko z żyrafami i hasło "trójkątne szaleństwo"

co w środku? podobnie jak w "Ubongo extreme" karty z wyzwaniami i różnokształtne elementy do ich uzupełniania


reguły także podobne:
gracze (od 1 do 4) otrzymują identyczne zestawy siedmiu figur i losują po jednej karcie z wzorami
każda jest dwustronna - kwestia umowy, kto będzie rozwiązywać łatwiejszą, kto trudniejszą zagadkę
równocześnie, zgodnie z opisem (liczbowym), wybieramy 4 lub 6 odpowiednich "puzzli", które umieszczamy na białych polach, starając się je dokladnie zakryć
kto sprawniej sobie z tym poradzi, zwycięża w danej rundzie
ale na jednej się oczywiście nie kończy :)


cala trudność Trigo polega na tym, że elementy zbudowane są na bazie trójkątów
wyobraźnia przyzwyczajona do kwadratów i sześcianów musi się przestawić na inne tory
o ile już przy klasycznym Ubongo wyraźnie było widać, że takie układanki niektórym po prostu idą lepiej, tu pewne predyspozycje jeszcze wyraźniej premiują tych graczy
aczkolwiek pewnie można (i warto!) tę umiejętność "ogarniania przestrzeni" wyćwiczyć

dla samotników cierpliwie dążących do perfekcji, pada w instrukcji wyzwanie, by w ciągu 20 min. rozwiązać wszystkie zadania z trudniejszej strony kart
dam znać, jeśli kiedyś zasłużę na tytuł mistrza ;)
 
 

wpis powstał w ramach Grajmy! i cyklu "samograjki mamajanki"
za egzemplarz dziękuję wyd. Egmont



Czytaj dalej

PAPUA - "Ubongo" na wodzie?

 tak się wygrywa w najnowszą "planszówkę" Egmontu :)

w zasadzie na podstawie tego zdjęcia wszystko da się o niej powiedzieć - ogólny koncept, mechanika, wykonanie, wszystko widać jak na dłoni...
ale spokojnie, opowiem po kolei
Czytaj dalej

pierwsze gry - Mniam! i Zwierzątka

jeśli chodzi o gry i zabawki, najmłodsi to często bardzo wybredni odbiorcy
zainteresować czymś dwulatka na dłużej niż dziesięć minut to nie takie łatwe zadanie... *
a jeśli w dodatku rodzic wymaga od zabawy walorów estetycznych i edukacyjnych, twórcy stają przed poważnym wyzwaniem

jak obie poradzili w przypadku nowej serii gier 2+ pt. Pierwsza gra?


moim zdaniem całkiem nieźle!

już na pierwszy rzut oka obie wydane dotąd ze znakiem Akademia Mądrego Dziecka prezentują kilka podstawowych zalet
estetyczna szata graficzna nawiązująca do książeczek dla najmłodszych tego samego wydawcy i przejrzysta informacja dotycząca zawartości na opakowaniu sprawiają bardzo korzystne pierwsze wrażenie
wewnątrz nie jest gorzej
znajdziemy tu krótkie, jasne instrukcje, kolorowe elementy z twardej tektury, dużą drewnianą kostkę lub trwały bawełniany woreczek
wszystko w rozmiarze i trwałości odpowiedniej dla małych rączek *
do tego tematyka jak najbardziej przedprzedszkolna - czegóż chcieć więcej?
już wiem! zasady i mechanika gry... o tym jeszcze dwa słowa na końcu

a tu po dwa zdania (i dwa zdjęcia) o każdej z gier z osobna

Pierwsza gra Mniam! 

ma pomagać w nauce kolorów, liczenia oraz rozpoznawania warzyw i owoców


do dyspozycji mamy kilka tekturowych koszyczków oznaczonych kolorami, sporą kostkę z barwnymi ściankami (i robaczkiem) oraz kartoniki przedstawiające warzywa i owoce - zestaw niewielki, ale otwierający wiele możliwości alternatywnych zabaw, za co osobiście daję mu dodatkowy plusik

zadaniem dzieci jest przyporządkowywanie odpowiednich elementów zgodnie ze wskazaniem kostki i ich zbieranie według określonych reguł
jest losowo, ale ciekawie, zdrowo, kolorowo

Pierwsza gra Zwierzątka

uczy rozpoznawania kształtów, dopasowywania kolorów i ćwiczy sprawność dłoni i palców


znajdziemy tu kilka dużych, tekturowych podobizn zwierzątek w intensywnych kolorach, z czterema wycięciami w tych samych kształtach
każdy gracz wybiera jedno stworzonko
następnie wypchnięte z kartonu figury można (i należy) ponownie umieścić w odpowiednich otworach, kolejno losując elementy z woreczka i dopasowując według kształtu i barwy
jako że czasem trafia się, że przypadkiem kompletujemy cudzą "planszę", dzieci uczą się przy tym pozytywnych interakcji

wracając do zasad...
być może zabawy wydają się banalne i faktem jest, że są w dużej mierze losowe, ale tym razem stanę w obronie tak prostej mechaniki
pamiętajmy o grupie docelowej! zgadzam się z autorami, którzy nota bene czytelnie uzasadniają właściwości i cele obu gier, że dla 2-3-latków wystarczającym wyzwaniem będzie odpowiednie dopasowywanie barw i kształtów, ćwiczenie motoryki dłoni czy zwrotów grzecznościowych

a poza tym, skoro podobają się nawet starszym przedszkolakom, nie mnie narzekać :)


argumenty za tym, że nawet z najmłodszymi grać warto, znajdziemy też na stronie wydawcy
Dlaczego warto grać z dzieckiem? >>KLIK<<

ponadto jako dodatek dostępny w sieci, twórcy proponują połączenie obu gier i podają pomysły na inne wykorzystanie ich elementów w zabawach
Jak wykorzystać gry Akademii Mądrego Dziecka w zabawach z dziećmi? >>KLIK<< 
Pierwsza gra - Owocowa uczta (zasady do pobrania) >>KLIK<<

szczerze polecam!


* nasz domowy tester (S. lat 1 i ćwierć) nie dorósł jeszcze do "regulaminowego" wieku, ale przeprowadził podstawowe badania jakościowe (organoleptyczne)
barwy i kształty okazały się bardzo przyciągające uwagę, a kartoniki na tyle trwałe, żeby przetrwać pierwsze oznaki zainteresowania :)
na grę zgodnie z zasadami przyjdzie jeszcze pora, ale póki co wyciskanie figur ze zwierzątek i ukrywanie owoców w różnych pokojach to też niezła zabawa :P

za egzemplarze recenzenckie dziękujemy egmont.pl
Czytaj dalej

układanka klockowa - jak nowa!

proszę Państwa, oto... pluszcz


mimo że w nazwie ma "zwyczajny", dla mnie jest to gatunek niezwykły
nie tylko dlatego, że jako jedyny ptak śpiewający, dzięki odpowiedniemu natłuszczeniu upierzenia, odpowiednio ciężkim (jak na ptaka) kościom i wyjątkowym umiejętnościom, potrafi doskonale nurkować i pływać w rwących górskich strumieniach
jest nadzwyczajny, bo przywołuje sentymentalne wspomnienia - pierwszych obserwacji w Tatrach (oraz sympatycznego posiadacza podstaw wiedzy ornitologicznej i kasztanowych loków...), niezapomnianych wycieczek w Beskid Sądecki oraz naszych ostatnich (a dla S. pierwszych!) wędrówek w Beskidzie Zywieckim
za te zasługi został wyjątkowo wyróżniony - trafił na jedną z sześciu ścianek starych (i tu dopiero otwiera się pole dla sentymentalnych wspomnień!) klocków

kostki-puzzle tej układanki mają już ponad 30 lat, więc można powiedzieć, że pamiętam je od zawsze
może ktoś z Was też - jestem pewna, że nie tylko ja bawiłam się "w obrazki" z Kopciuszkiem, Jasiem i Małgosią, Kotem w butach, Czerwonym Kapturkiem, Królową Sniegu i Calineczką...

sześcianiki były z trwałego plastiku, a ilustracje całkiem ładne, więc zestaw służył potem kolejnemu pokoleniu
w miarę wycierania się i odrywania papierowej okleiny, z czasem stracił oryginalne przeznaczenie na rzecz roli materiału budowlanego dla różnych konstrukcji i zaczął, niestety, coraz mniej estetycznie wyglądać
kto by go jednak, po tylu latach razem, wyrzucił!?

trochę trwało od pomysłu, do realizacji, bo najtrudniej było podjąć decyzję, czym klocki okleić
padło na - a jakże, też wiążące się z pięknymi wspomnieniami! - kalendarze przyrodnicze z lat 2017 i 2018, z fotografiami Adama Wajraka


"przepisu" na wykonanie chyba łatwo się domyślić:
  • dokładnie oczyściliśmy klocki z dawnej okleiny (J. szorował w wodzie, później ja matowiłam papierem ściernym - zdobyliśmy doświadczenie, że lepiej byłoby pozostać tylko przy metodzie "na sucho", bo woda dostała się do wnętrza niektórych kostek i jej usuwanie wszystko przedłużyło)
  • docięliśmy nowe obrazki do wielkości układanki i pokroiliśmy na pojedyncze kwadraciki (nie sprawdził się idealny do układanek patyczkowych - jak tu: >>KLIK<< lub tu: >>KLIK<< - sposób rozcinania naklejonej ilustracji nożykiem do tapet, więc sporo czasu poświęciłam żmudnemu cięciu nożyczkami wzdłuż poprowadzonych przez J. linii i zgięć... na przyszłość - takie rzeczy tylko z gilotyną!) 
  • przykleiliśmy, jeden po drugim, kwadraciki wikolem do kostek - odpowiednio obracając kostki dla każdej kolejnej ilustracji


i oto jest - może nie idealna, ale znów ładna i wywołująca uśmiech - całkiem nowa układanka, cała w leśne i polne śliczności:



plus - nie do końca na temat, ale w końcu J. też ma prawo do swoich sentymentów ;) :


a tym samym nasz pierwszy projekt upcyklingowy w ramach wyzwania #nowezycie,
do którego podjęcia i Was zachęcamy
TU: >>KLIK<<


nie wyrzucamy - przetwarzamy!
Czytaj dalej