Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grudziądz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grudziądz. Pokaż wszystkie posty

ferie ZIMOWE 2020

nie co roku tak się zdarza, że ferie zimowe trwają cały miesiąc, a przy tym, nawet przy niezbyt sprzyjającym położeniu geograficznym, są choć trochę mroźne i białe

uczcijmy powyższy zbieg jakże korzystnych (szczególnie w obliczu tych o wiele mniej optymistycznych...) okoliczności okolicznościową [;)] minigalerią

harce na górce, długie spacery, nagrody za 'podchody', pierwsze bałwany, mroźne "aniołki", miejskie iluminacje, wspólne odkrywanie starówki i wyprawa do bunkra z kuzynami

święta trochę inne niż zwykle, ale nadal rodzinne, gwarne i pełne dziecięcej radości

było czym się cieszyć, będzie co wspominać!


 
 
 


 

 
       




P.S. Szczęśliwego 2021!


Czytaj dalej

zagraniczna majówka - kwadrat w koło

dziś znów rowerowo

były lasy, rzeki (Osa i Wisła), Góry (Łosiowe), Łąka (Okrągła)
oraz przekraczanie granic - województwa i... własnej wytrzymałości na kilku sporych podjazdach :)



warto było trochę się napocić
dla kilku odkurzonych wspomnień (rower mi już bardziej skrzypi i klekocze, ale tata J. prawie się przez ostatnie 10 lat nie zmienił... ) 
i widoków:

Czytaj dalej

spacerki industrialne

jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma....

a jak ma się 2-3 godziny po pracy i przedszkolu + piękną pogodę, to się idzie
- z braku gór w sensownej odległości, pobliskiej plaży (trochę tęsknię...), czy choćby rozległego przydomowego ogrodu, idzie się najczęściej przez trawniki, park, place zabaw
a ze względu na (silne!) pasje młodzieży - także ruchliwe skrzyżowania, wiadukty i torowiska


ale raz na jakiś czas tak też może być fajnie :)

Czytaj dalej

WOŚP 2015

przykro mi się robi, gdy czytam ostatnie dyskusje na temat Owsiaka i Orkiestry
okazuje się, że każdy temat jest dobry do kłótni, a każde działanie - nawet wynikające ze szlachetnych pobudek - narażone na krytykę
nie zagłębiam się w sprawozdania finansowe organizacji (od tego są odpowiednie organy) wolę patrzeć na serduszko w książeczce zdrowia Janka - przy wyniku badania słuchu
i myśleć o sprzęcie, który dzięki wspólnemu działaniu tysięcy zaangażowanych wolontariuszy, sponsorów, organizatorów trafi na szpitalne oddziały

babcia i dziadek Janka co roku wspierają swoją obecnością i działaniem nasz Sztab Miejski
my z Jankiem dorzucamy co nieco do puszek
i korzystamy z faktu, że gdy gra WOŚP dzieci się nie nudzą :)

Czytaj dalej

znów świętujemy :)

dziadkowie wyciągneli dziś - po tygodniu izolacji - Janka (a przy okazji mnie) na świąteczny spacer


Czytaj dalej

11.11

co prawda jest już trochę późno na planowanie dalekich wyjazdów na jutrzejszy dzień, ale może ktoś z Was ma blisko...

na cel spaceru 11 listopada polecam grudziądzką Cytadelę

http://svdgg.republika.pl/nowa/layout/foto_galeria/okolice/glowna_pliki/foto_duze/photo3.html


Jak twierdzą znawcy tematu "Jest jedną z największych fortyfikacji tego typu w Europie i ciekawym przykładem obiektu militarnego z przełomu wieków XVIII i XIX, posiadającym cechy kilku systemów architektury fortyfikacyjnej z tamtego okresu. " (więcej w ciekawej audycji TU)
Nie obawiajcie się - znajdą tu coś dla siebie nie tylko pasjonaci historii (wiem, bo osobiście do nich nie należę). W Dniu Niepodległości wstęp jest wolny, a dodatkowo gwarantowane są dodatkowe atrakcje - min. pokazy musztry, koncerty, możliwość przejazdu wojskowym pojazdem i/lub zrobienia sobie zdjęcia ze sprzętem typu rosomak lub armata ☺, zjazd motocykli, pokazy lotów modeli, wejście do krętych tuneli lub na dach schronu z przewodnikiem.
Jako że na miejscu serwowana jest gorąca żołnierska grochówka i ciepłe przekąski, więc myślę, ze spokojnie da się tam spędzić ładne kilka godzin :)

11.11.2014  Cytadela będzie otwarta dla wszystkich chętnych od godziny 11.00 do 15.00
- więcej informacji na www.rawelin-grudziadz.pl


Janek trochę kaszle, więc nie jestem pewna, czy się wybierzemy, ale byliśmy w zeszłym roku i nie żalujemy :)

udanego świętowania!
Czytaj dalej

las - przystanek od szarości

czyż to nie piękne hasło?
"LAS - przystanek od szarości" przeczytałam pierwszy raz w zeszłym roku na... wiacie przystanku autobusowego w moim mieście :)
i od tamtej pory chodzi mi po głowie wpis na taki temat

rzeczone wiaty ubarwiają nam nieco miasto, posiadają walor edukacyjny i przypominają, że w codziennym zabieganiu warto sobie od czasu do czasu pozwolić na przerwę i spacer wśród drzew
wszak las mamy w granicach Grudziądza!

Janek - jako fan komunikacji miejskiej (i wszelakiej) - oczywiście też już się z naszą najbliższą oklejoną wiatą zapoznał
przyznam, że mimo braku cierpliwości do opisów poszczególnych gatunków, rozpoznawanie drzew po liściach i owocach udawało mu się całkiem nieźle


Czytaj dalej

jesień mamy piękną tego roku


korzystając z kolejnego pięknego weekendu tej jesieni wybraliśmy się z J. na rowerową (może ostatnią  w tym sezonie?) wycieczkę do lasu i nad jezioro
na szczęście daleko nie mamy, bo kondycja taty Janka pozostawia wiele do życzenia, a przyznam, że i mi coraz trudniej wozi się te kilkanaście dodatkowych kilogramów z tyłu :P

Czytaj dalej

tata, Janek i rycerze

panowie N. korzystając z sobotniego słońca i okazji dobrze bawili się na grudziądzkiej Górze Zamkowej i w najbliższych okolicach

 
 

piękny początek jesieni :)




Czytaj dalej

spacery czwartkowe

ze względu na moją pracę mimo upałów siedzimy w mieście

Grudziądzto znaczy nie do końca "siedzimy" i kiedy tylko się da prawie nie w mieście :P
na szczęście Grudziądz nie jest miastem przemysłowym, wielką metropolią ani skupiskiem samych blokowisk i oferuje nam zarówno parki, jak i las, rzeki oraz jeziora w swoich granicach - korzystamy więc z tego ile się da

to znaczy głównie we wtorki, czwartki i niedziele :)

Czytaj dalej

śródmiejska łąka czerwcowa

bardzo lubię czas krótko przed wakacjami, kiedy zakwitają trawniki i nawet w środku miasta znaleźć można kolorową łąkę
w drodze do przedszkola, sklepu, pracy - mimo głowy zaprzątniętej obowiązkami - jest okazja ucieszyć oczy kolorami, poćwiczyć pamięć przypominając sobie nazwy i zastosowania popularnych ziół i bylin...

szczególnie pięknie wyglądają czerwone maki na tle zieloności - tatajanka usilnie proszony zrobił nawet synkowi sesję zdjęciową w takim plenerze, ale efekt pozostaje tajemnicą - na razie musi wystarczyć moja fotka

na początku czerwca zrobiliśmy sobie z J. piknik na zarośniętym boisku - przyglądaliśmy się pszczołom i trzmielom przy pracy i zupełnie spontanicznie zaczęliśmy nazywać poszczególne rośliny - wiele znał, o kilka sam zapytał - naprawdę był zainteresowany :) nie przyjmuję do wiadomosci opinii niektórych dorosłych,z enie warto "uczyć" trzylatka tylu "niepotrzebnych" rzeczy, "zaśmiecać" mu umysłu... już dawno pojęłam, że właśnie takie małe dzieci najłatwiej czymś zadziwić, bo po prostu chłoną cały świat wszystkimi zmysłami i nie sądzę, żeby nadmiar wiedzy mógł komuś zaszkodzić, więc chętnie opowiadałam co wiem, w razie niepewności obiecując, że w domu sprawdzimy dokładnie (jakoś tak szczawiu nie byłam pewna...)

http://www.kreatywnymokiem.pl/2014/06/przyroda-pod-lupa-uczestniczki-projektu.htmlbyło to krótko przed naszym zgłoszeniem do projektu i nie miałam ze sobą aparatu, później dopiero pomyślałam, że taka dzika łąka to dobry temat...
niestety - kilka dni później już tego naszego chwastowiska nie było :(
co gorsza zniknął też łan maków przed pobliską Biedronką, na który miałam tak optymistyczny widok przez kuchenne okno
szkoda mi go, bo naprawdę dodawał przy śniadaniu energii na nowy dzień...

niestety zazwyczaj w mieście taka mnogość kształtów i barw nie ma szansy przetrwać zbyt długo w jednym miejscu, bo najpóźniej za kilka dni pojawią się panowie w pomarańczowych kamizelkach z warczącymi maszynami :(
zawsze marzyłam o dzikiej łące zamiast trawnika za własnym domem (tata J. pukał się w głowę - pewnie m.in. i dlatego nie mamy dotąd wspólnego domu :P) i denerwuje mnie zbyt regularne strzyżenie całej okolicy niemal na łyso - tym bardziej, że często potem osiedlowe trawniki szpecą suchymi odrostami w kolorze siana
a przecież można by inaczej - może nawet TAK?

przez kolejne tygodnie "polowałam" na zakątki ocalałe z pogromu - wypatrywałam ciekawszych miejsc wzdłuż trasy rowerowej którą jeździmy do przedszkola i pracy i co dzień obiecywałam sobie, ze jutro, już jutro je sfotografuję - oczywiście po kolei znikały...
już, już miałam po prostu opisać roślinki, które Janek poznał i powklejać linki do zdjęć ze wspaniałej strony pewnej pasjonatki wypatrywania prawdziwego życia na betonowej pustyni - tzn. pełnego cennej wiedzy i pięknych fotografii CHWASTOWISKA (które serdecznie polecam),
na szczęście mieszkamy dość blisko lasu, a na jego obrzeża (w przeciwieństwie do parku - niestety regularnie koszonego) kosiarki zapuszczają się rzadziej, udało się więc w końcu stworzyć małą galerię miejskich chwastów czerwcowych

oto i ona:

  
farbowniki, koniczyny, taszniki... - wszystkie są ciekawe

Czytaj dalej

weekendowe atrakcje = ICH dni

Dzień Dziecka w naszym mieście w tym roku obfitował w atrakcje
nie należy ono do największych, ale trzeba przyznać, że z tej wyjątkowej okazji różne organizacje przygotowały bogatą ofertę imprez dla najmłodszych 
Janek z Justysią świętowali cały weekend, a i tak nie udało się wyczerpać wszystkich możliwości :)

w sobotę od rana szaleństwa na powietrzu - zabawa z kuzynostwem Justysi - ogród, domek, trampolina - radość podobno niesłychana

a po południu, już z mamą, na dorocznym festynie "Zaczarowany Stadion"


Czytaj dalej

pojechaliśmy :)


wraz ze sporą grupą grudziądzkich rowerzystów świętowaliśmy niedawno (oczywiście aktywnie, czyli na kołach) inaugurację "naszego" odcinka Wiślanej Trasy Rowerowej

Janek na starcie


Czytaj dalej

rozpoczęcie sezonu

pierwszy weekend wiosny to doskonały moment, by odkurzyć sprzęt i wyruszyć w plener
- uznaliśmy tak zarówno ja i Jan, jak i miejscowe Patyczaki :)

babcia, ciocia i wujek * z grupą Klubowiczów z PTTK - fanów nordic walking - przywitali wiosnę spacerem i paleniem Marzanny, a my wyruszyliśmy na pierwszą wiosenną wycieczkę rowerową i przyłączyliśmy się do konsumpcji ogniskowych kiełbasek na mecie ich rajdu w Rudniku :) 

przygotowani byliśmy dobrze -
dosłownie chwilę wcześniej kupiłam sobie wreszcie kask (tym razem nie było wyjścia, bo opis urodzinowej koperty od Wisienek nie pozostawiał wyboru - dzięki za skuteczne wsparcie :) i okulary, a Janek korzystając z okazji dłuższego pobytu przy stoisku z rowerowymi gadżetami wybrał dla nas licznik :D
zdążyli też z dziadkiem Józkiem wzmiankowany sprzęt zamontować i dopompować koła, a ja odnalazłam pelerynkę ochronną J., więc mimo, że od rana w dniu planowanego rajdu straszyły szare chmury i trochę się wahałam, nie było wymówki - z resztą entuzjazm Janka jak zwykle starczył dla dwojga :)  



było dużo radości,
wiatr (poruszający wiatraczkiem ku radości syna i dmący w twarz pedałującej matce),
słońce i deszcz (jednak się chmura w czasie naszego powrotu oberwała i pelerynka i rękawiczki się przydały - J. oczywiście animuszu nie stracił, chociaż mnie już straszyło widmo kataru z powikłaniami),
ogień (grzejący pyszne kiełbaski i zmarznięte dłonie) i woda (w jeziorze - na szczęście tym razem bez bliskich spotkań),
życie (nowo rozkwitające wokół)
i śmierć (niewinnej płotki naiwnie skuszonej wędkarską przynętą)




po prostu pełnia wrażeń

wiosenny sezon turystyczny 2014 uważam za rozpoczęty!

* w galerii Gazety Pomorskiej TU 
Czytaj dalej

pracowity tydzień

w poniedziałek zaczęły się ferie - niestety nie dla każdego

ja pracuję (w tym tygodniu nawet wyjątkowo ciężko - 4*11+6 i tylko wtorek z młodym ): ), więc J. rano do przedszkola, po południu z babcią, czasem z tatą...
jedyna pociecha, że odwilż i na sankach i tak byśmy nie poszaleli

ale omija nas sporo atrakcji kulturalnych - min. w Bibliotece Miejskiej, Klubie Garnizonowym i muzeum

we  wtorek przy okazji wycieczki do centrum przed spotkaniem z panią psycholog zajrzeliśmy z Jankiem właśnie do tego ostatniego -  to była  spontaniczna decyzja, nawet nie sprawdziłam "repertuaru", a okazało się, że trafiliśmy na "Obóz rycerski" :)

źródło: profil fb muzeum w Grudziądzu
pan w stroju rycerza (z pomocnikami z epoki) opowiadał dzieciakom co nieco o Średniowieczu, prezentował zabawy, broń, stroje
J. niewiele rozumiał i dość mocno się nudził, kręcił, zagadywał "a proszę pana, ja chcę coś panu powiedzieć!", ale nic dziwnego - był najmłodszy i nie było wielkich szans, żeby coś zrozumiał
zresztą nie tylko on się nie zorientował o co chodziło panu na przykład z poszukiwaniem prądu za oknem spichrza - tego, który płynie tam od wieków..., ale otwieranie okienka i widok na zmrożoną Wisłę bardzo mu się podobały

na koniec dzieci przymierzały hełmy, kolczugi, elementy zbroi, dziewczynki suknie z epoki - świetne widowisko!
Janek mimo, że nie dostał stroju, wcale nie chciał wyjść "dopóki pan nie powie, że koniec rycerzy!" :)

co ciekawe, chwilę wcześniej w gmachu głównym na wystawie przedmiotów użytkowych spotkaliśmy grupę +/- 8-latków z panią prezentującą zabytkowe naczynia i stamtąd też nie chciał wychodzić :P

źrodło: profil fb muzeum w Grudziądzu
słuchał spokojnie opowieści o 300-letnim kuflu, srebrnym dzbanku do herbaty, łyżkach, które trzeba było nosić przy pasku...
trzeba przyznać, że tu wielką rolę odegrało zaangażowanie przewodniczki i sposób prezentacji /rycerz mógłby się tego i owego nauczyć.../ świetnym pomysłem było szczególnie wplecenie informacji na temat eksponatów w opowiadanie o rodzeństwie, które próbowało upiec ciasto - dzieci wyszukiwały na wystawie kolejne potrzebne do tego przedmioty - cynowe miski, łyżki, kubki...

Białe Wakacje to naprawdę  świetna inicjatywa!


druga atrakcja tego dnia

Czytaj dalej

jesienna zima w parku

jeszcze w styczniu na rowerze z J. nie jeździłam...
do dziś :)

a że zrobiło nam się dzięki przeprowadzce bliżej do Parku Miejskiego - skoczyliśmy sobie na godzinkę (czy dwie)

szaro... ale Jan szczęśliwy!

w cienkich butach, bo "nie ubieram zimowych! nie ma zimy!!!"


 

a przy foteliku trzeba było niżej przesunąć podpórki pod stopy
tak szybko rośnie... 
Czytaj dalej

Calineczka i ciocine święto

dziś ciocia Gosia zaprosiła nasze starsze maluchy do Teatru!

kolejne podejście Janka do teatru w ogóle i teatrzyku Miszmasz w szczególności okazało się bardziej udane niż poprzednie
dzisiejszy spektakl - "Calineczkę" - chociaż jak dla mnie (i Jana też - widziałam, że chwilami zakrywał uszy) nadal za głośny, jednak udało się obejrzeć w całości i nawet z pewną przyjemnością :)

żródło:teatr.grudziądz.pl
najciekawsza w naszych spotkaniach z tym amatorskim Teatrem Lalek jest możliwość osobistego poznania aktorów (tu młodych aktorek) i dokładnego obejrzenia pacynek z bliska po spektaklu
piszę "pacynek", ale akurat w tym przypadku do zbadania i rozpoznania było dużo więcej różnych rodzajów lalek - sama nie wiedziałam, że istnieje na przykład taka jak tintamareska :P (na zdjęciu animowana przez szczególnie trafiająca mi do serca, utalentowaną Natalkę Wasiewską w roli Szczepana Chrabąszcza)



radość z przedstawienia była wielka, ale nieporównywalna oczywiście nijak z późniejszą zabawą z Justynką, Piotrusiem i Oleńką na imprezie w Boguszewie do późnego wieczora

jak zwykle po kilkunastu godzinach bez drzemki J. zasnął twardo już w samochodzie w drodze do domu -
trudno, narysowane wąsy i zegarek zmyjemy jutro :D

Sto lat ciociu Grażynko!
Czytaj dalej

Dzień Niepodległości na Cytadeli


chłodno, ale ciekawie - dla Janka najciekawsze okazały się: widok na Wisłę z "z dachu na którym rośnie trawa", pokaz lotu sterowanych modeli śmigłowców i prezentacja musztry uczniów klasy mundurowej ("ile wojskowych!"), "czołg z maleńką lufą" (rosomak) i nieoczekiwanie nie tylko wojskowe motocykle




huk wystrzałów mocno go jednak wystraszył...
a że przedpołudnie było pełen wrażeń najlepiej świadczy fakt, że o 15 nie przymuszany zapadł w drzemkę :)

edit - jeszcze jedno zdjęcie:
 
 koszulka prezent od Podsiadłych

10.11 Janek paradował w niej cały dzień, ale 11. już nie chciał założyć i dać sobie zrobić zdjęcia
ale "Katechizm.." zna!
Czytaj dalej