Hot Wheels everywhere

u J. było tak z wagonikami i lokomotywami, S. wyraźnie preferuje transport drogowy
'resoraki' są u nas wszędzie...

autka stare (nawet jeszcze po cioci), nowe, osobowe, ciężarowe, Monster Trucks (o których różnorodności przed S. nawet mi się nie śniło) i traktorki (skądinąd jakby coraz mniej kochane) są traktowane jak skarby
S. staranniej układa, parkuje, liczy, dzieli na pudełka według własnego tajnego klucza, angażuje do zabaw z dziadkiem
ma ich dziesiątki!
ale i tak każde nowe jest witane z radością
a Hot Wheels najbardziej
- mimo że jeszcze nie czyta, to logo doskonale rozpoznaje :)


pomysłowość twórców nie zna granic, nie do wiary, jak bogate mogą być kolekcje tych autek!
a każde nowe to temat do dyskusji, wymiany, zabawy z kolegami ('bo Wojtek przyniósł kilka do przedszkola i ja takie otwierałem! ale Franek też nim może jeździć, bo to moja kolega')

w gazetce, oprócz dołożonego wyjątkowego autka, ciekawią plakaty, komiksy, labirynty




najnowsze z kto-by-to-zliczył - Como Camaro i Slide Kick - cóż, były do szczęścia niezbędne...

radość dziecka bezcenna :)


poza tym, to jak inwestycja: Hot Wheels są przecież jak Lego - nie starzeją się i się z nich tak szybko nie wyrasta!


a niech mają, niech się bawią...

Czytaj dalej

ADHD Mózg łowcy i inne supermoce

ADHD to skrót, który w ostatnich latach robi prawdziwą karierę
czy jest tu ktoś, kto nigdy go nie słyszał?
po angielsku "attention deficit hyperactivity disorder", tłumaczone jako "zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi", kojarzy się głównie z nadruchliwością, choć w istocie równie często dotyczy różnorodnych problemów z koncentracją uwagi oraz samokontrolą
co, czy też kogo, tak naprawdę opisuje?
od niedawna odpowiedzi możemy poszukać u samego źródła

ADHD Mózg łowcy i inne supermoce

K.Leer *

oto książka o ADHD - dla wszystkich, którzy kiedykolwiek się z nim zetknęli

jest to zarówno relacja z pierwszej ręki, jak i profesjonalna, naukowa analiza, 
a przy tym także rodzaj poradnika, mogącego wspomóc wszystkich posiadaczy niezwyczajnych, nadaktywnych umysłów 
jednocześnie prezentuje aktualny stan wiedzy medycznej i osobiste doświadczenia autorki, której wielokierunkowe spojrzenie na temat ułatwia fakt, że jest nie tylko lekarzem o specjalizacji psychiatrycznej, ale też sama na co dzień zmaga się z ADHD - własnym i swojego dziecka 
wszystko w jednym, wszystkiego po trochu - można się było tego spodziewać po dziele mózgu z supermocą ;) 
ADHD jest tu definiowane - jak na niejednolitą, dotykającą wielu aspektów funkcjonowania organizmu "jednostkę" przystało - na kilka sposobów:
jako diagnoza psychiatryczna, zaburzenie charakterologiczne, dysfunkcja wykonawcza, odmiana mózgu nieneurotypowego, czy w końcu jako szczególny dar

autorka, odwołując się nierzadko do własnych doświadczeń, przybliża blaski i cienie codzienności w cieniu ADHD
utożsamiając się z czytelnikami z podobną diagnozą, używając narracji zbiorowej (2. os. l.mn.) opowiada, jak wielkie wyzwanie stanowi życie z ADHD w dzisiejszym świecie
pisze o tym, jak impulsywność, hiperaktywność i zaburzenia koncentracji utrudniają wykonywanie najprostszych zadań, organizację życia rodzinnego, czy kontakty społeczne 
podsuwa jednak także kilka strategii radzenia sobie na co dzień z podobnymi utrudnieniami, m.in. za pomocą utrwalania nawyków, opanowywania emocji oraz bałaganu - w otoczeniu i własnym wnętrzu
pisze o ryzyku uzależnień, depresji, problemów w związkach, szkole i pracy zawodowej osób zmagających się z ADHD
nie pomija ważnej roli farmakoterapii

wygląda na to, że Kristin Leer w książce "ADHD..." po prostu krok po kroku, od (jakże problematycznej) diagnozy, przez próbę zrozumienia przejawów, aż po sugestie terapeutyczne opisuje schorzenie, z którym trzeba sobie radzić
- uzna na podstawie powyższego streszczenia ktoś, kto niezbyt uważnie wczytał się w tytuł, nie zna blurbu z okładki, ani nie widział wydawniczych zapowiedzi
pozostali, do których świadomości przebiło się co nieco o "supermocy", "hiperskupieniu", czy "dodatkowych możliwościach" mogą się w tym miejscu poczuć nieco skonfundowani
jak to w takim razie jest naprawdę? mówimy o "chorobie", z którą należy "walczyć", czy wyjatkowych zdolnościach, nadzwyczajnych "pięknych umysłach"?!

otóż

"Różne objawy ADHD mogą być uznane za korzystne w zależności od tego w jakim kontekście dają o sobie znać:
rozkojarzony - ciekawy 
zapomina o czasie - skupia się na chwili obecnej
nie trzyma się wątku - widzi konteksty nieostrzegalne przez innych
nadpobudliwy - energiczny
impulsywny - kreatywny
zdezorganizowany - spontaniczny
uparty - walczy o to, w co wierzy
miewa nierówne wyniki - ma przebłyski geniuszu
nieskoncentrowany - hiperskupiony
 spóźnialski - z optymistycznym podejściem do czasu"
wydaje się, że to właśnie powyższe zestawienie stanowi istotne przesłanie autorki
warto przez pryzmat tej lektury spojrzeć na krewnych/znajomych/siebie i spróbować przełamać stereotypy w myśleniu o ADHD

dzięki wiedzy i doświadczeniu Kristin Leer mamy szansę lepiej dowiedzieć się więcej o neuroróżnorodności, poznać źródła pewnych atypowych zachowań, czy w końcu znaleźć pozytywy posiadania "mózgu łowcy"
ewolucja to wszak "ślepy zegarmistrz" - jeśli postawiła niektórych z nas w obliczu dzisiejszej cywilizacji wyposażonych w mózgi, które lepiej by się sprawdziły w buszu - trudno, jakoś musimy z tym żyć...


* Kristin Leer studiowała medycynę w Warszawie, odbyła staż w Oslo University Hospital w Aker.
Jest specjalistką w dziedzinie psychofarmakologii i psychiatrii, ma duże doświadczenie w terapii uzależnień. Swoją pracę w dużej mierze poświęca poszerzaniu społecznej wiedzy o ADHD.
Książka "ADHD. Mózg łowcy i inne supermoce." została napisana w lekkim, popularno-naukowym tonie, posiada jednak bogatą bibliografię, odsyłającą do publikacji z dziedziny medycyny
Czytaj dalej

Questy i wyzwania podczas zwiedzania

jak zachęcić dzieci do aktywnego zwiedzania i poznawania świata w podróży?

moim ulubionym sposobem jest stawianie przed nimi wyzwań

często wystarczy zapowiedź otrzymania pieczątki w schronisku, odznaki PTTK za sumę punktów GOT, czy medalu na szczycie, a i sama satysfakcja z pokonywania słabości jest przecież w górskich wędrówkach zawsze bezcenna...
bywa jednak, że potrzeba dodatkowej motywacji 
z pomocą przychodzą wtedy gotowe wyzwania - Questy off- i on-line, mapki z trasami na orientację, książki z zadaniami...

poniżej kilka sprawdzonych przez nas w terenie


- Książeczka GOT PTTK (odznaki i regulaminy >>KLIK<< )

- seria zeszytów "Przyjaciel Parku Narodowego" (dostępna również do wydruku na http://przyjacielparku.pl/)

- seria wydawnicza "Podróżownik..." (>>KLIK<<)
*u nas Świętokrzyskie, Tatry i Pieniny

- Niezbędnik poszukiwacza przygód (>>KLIK<<)
*u nas Chełmno

- Lokalne i okresowe trasy oraz wyzwania, np.:
  - kujawsko-pomorskie Paszporty "Konstelacja dobrych miejsc" (>>KLIK<<)
  - Eskapada z Przewodnikiem (>>KLIK<<)
  - Bydgoszcz, trasy Bydgoskiego Centrum Informacji
*u nas Trasa Nr 1 "Szyfr pana Twardowskiego"
  - Toruń, książeczka "Artur, Natalka i sekrety toruńskiego Dworu Artusa"
  - Śladem izerskich tajemnic - gra terenowa (>>KLIK<<)
* u nas wspomniana tu - klik 

- Questy Wyprawy Odkrywców, z ulotką lub aplikacją z https://questy.org.pl/
* nasze tegoroczne to m.in. "Park dworski hrabiów Wodzickich w Porębie Wielkiej. Poznajemy drzewa" oraz "Grudziądz - powrót do przeszłości"


lista nie jest definitywnie zakończona
c.d.n.
czekamy na Wasze podpowiedzi!
Czytaj dalej

Gorce z dziećmi: Stare Wierchy czy Maciejowa?

z cyklu #góry z dziećmi - c.d. wspomnień beskidzkich (wstęp tu >>KLIK<<)

najlepszy cel górskiej wyprawy z dzieckiem typu S. to oczywiście schronisko - czytaj 'pierogi'/'lody'/'pieczątka'
w Gorcach jest kilka takich opcji!

dzień zapowiadał się piękny (i upalny), więc mieliśmy czas...
wyruszyliśmy z Poręby Górnej (Poręba - Chlipały, końcowy przystanek PKS), gdzie rozpoczyna się żółty szlak i ścieżka przyrodnicza*


mając do wyboru wycieczkę stąd do schroniska Stare Wierchy lub do bacówki na Maciejowej wybraliśmy... wersję dwa w jednym!
nie trzeba jednak decydować już na starcie - najpierw żółty wiedzie po prostu w górę ;)

trasa prowadzi szeroką ścieżką, bezpieczną dla 3-4-latka
po drodze cieszy szum strumyka, motyle polany i widoki na Beskid Wyspowy (za plecami) = nie idzie się źle

Schronisko Stare Wierchy nie jest samo w sobie najgorszym celem
dzieciom podobała się duża polana wokół i leżaki, 'ruskie' smakowały 
tylko "po widok" trzeba przejść się jeszcze kawałek dalej


na tym można by było wyprawę zakończyć, wracając znów szlakiem żółtym lub, dla odmiany, fragmentem ścieżki przyrodniczej Wokół doliny Poręby z zielonymi znakami
mając jednak na rozdrożu żółty/czerwony jeszcze zapas sił i czasu do zachodu słońca (czerwiec <3 ), WARTO ruszyć granią w kierunku Maciejowej


dla małych nóżek to duże wyzwanie, ale przecież "po płaskim" dadzą radę! 
czerwony szlak w dużej części ocienia las, co akurat w naszym przypadku (w południe 35 st. C w słońcu), stanowiło istotny plus

bacówka rekompensuje wysiłek swoim klimatem, otoczeniem i widokami


chłopcy polecają pierogi z jagodami, 
mama panoramę z tarasu
jeśli tylko dysponuje się obiektywem choć trochę lepszym niż telefoniczny, można pstryknąć piękne fotki z widokiem na Tatry...
a w przeciwnym razie zachować go sobie pod powiekami ;)

powrót przez Jaśliska to idealne zakończenie wycieczki 
leśna część szlaku (zielony) się nie dłuży, bo spada dość intensywnie w dół, zaś fragment przez polany i przysiółki jest po prostu piękny krajobrazowo


pełna trasa to ok. 19 GOT
dla jeszcze-nawet-nie czterolatka, spory wyczyn 
[S. na Maciejowej uciął sobie regeneracyjną drzemkę, a fragment asfaltowy przebył na barana, wieczorem miał jednak oczywiście jeszcze siłę na szaleństwa przy tężni w parku ;) **]
dla starszych - bardzo przyjemna pętelka

polecamy!


__
* znakowanie na starcie nie jest idealne - by uniknąć niepewności na początku trasy, można zerknąć na blog Trasa dla bobasa >>KLIK<< po szczegółowe wyjaśnienie, które oszczędzi stresu :)

** tężnia solankowa w Porębie >>KLIK<< szczegóły wkrótce ;) 
Czytaj dalej