Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty

Nauka z komiksem. Miasta przyszłości

S. odkrywa świat komiksu

oczywiście nie ma łatwo - nie mamy w domu nic z bohaterami Marvela...
za to nie brakuje historyjek przyrodniczych!*

a ostatnio pojawiły się także nowe:

"Nauka z komiksem” to cykl komiksów o tematyce naukowej nawiązujących do animowanych filmów Disneya

"Miasta przyszłości" stanowią podserię, w której 'wiedzowym' tematem przewodnim uczyniono aspekty zrównoważonego rozwoju ludzkich siedzib, m.in. w kontekście ekolgicznego rolnictwa, budownictwa, gospodarki odpadami czy energią

każdy tom obejmuje komiks o przygodach postaci znanych ze "Zwierzogrodu" nawiązania do zrównoważonej gospodarki i ochrony środowiska w ich treści stanowią dodatkową wartość - zostały naturalnie wplecione w fabułę i w większości nie wydają się przesadnie nachalne
nawet jeśli pojawia się kilka nieco przegadanych scen, np. na temat sortowania śmieci, ich obecność nie przytłacza, ani nie zniechęca do dalszej lektury

scenariusze obu komiksów, które mieliśmy okazję rodzinnie poczytać, są pełne akcji, zabawne i wciągające 
przy okazji dynamicznego śledztwa, dziecko dowie się, czym są uprawy naturalne, monokultura, GMO, ślad ekologiczny, zielone budownictwo, górnictwo miejskie, czy carpooling
co prawda teksty bardziej szczegółowo omawiające treści naukowe, dodane na osobnych stronach, pomiędzy wątkami, bywają nie od razu przyjęte równie entuzjastycznie przez najmłodszych, zawsze jednak istnieje szansa, że doczekają swego czasu w przyszłości...

treści "eko" zredagowano z dbałością o fakty i czytelność przekazu, a nad merytoryką czuwa międzynarodowy zespół specjalistów z doświadczeniem w dziedzinie popularyzacji wiedzy wśród młodzieży
fakt, że (uwaga, spoiler!) w wydanych dotąd dwóch tomach śledztwo nie doczekało się zakończenia stanowiło u nas największe, jeśli nie jedyne rozczarowanie najmłodszego czytelnika



z materiałów wydawcy:

Nauka z komiksem. Miasta przyszłości
Tom 1 Zasoby naszej planety
Kto by uwierzył, że w uroczym Szarakówku może dziać się coś złego... Niestety, ktoś niszczy okoliczne uprawy. Funkcjonariuszka Judy Hops nie może tego tak zostawić. Policjantka oraz jej partner, Nick Bajer, rozpoczynają śledztwo. Zaprowadzi ono parę stróżów prawa do różnych dzielnic Zwierzogrodu i najnowocześniejszych budynków tej niezwykłej metropolii...
Nauka z komiksem. Miasta przyszłości
Tom 2 -W harmonii z naturą
Dwoje policjantów – Judy Hops i Nick Bajer – podejmuje śledztwo, które ma wyjaśnić, kto odpowiada za nielegalne wyrzucanie toksycznych odpadów w okolicy Szarakówka. Tropy prowadzą do Zwierzogrodu. Czego dowiedzą się nieustraszeni stróże prawa? 

 za egzemplarze recenzenckie dziękujemy wydawnictwu Egmont 


* o ile przy dziecku starszym temat rodzicielskiego czytania komiksów trochę minął mnie bokiem (kupowaliśmy, ale J. od razu zaczął czytać samodzielnie), teraz nadrabiam z nawiązką 
przypominam sobie, jakie to wyzwanie, ale i dobra zabawa, "czytanie głosami" ;)

zdaje się, że nasz pięciolatek na dobre wkroczył w etap fascynacji tego typu 'literaturą wysokoobrazkową'
aktualnie na tapecie, poza posterunkowymi Królisią i Lisem (raz po raz), Nieumarły las, seria o ryjówkach i detektyw Wróbel :D
coś tam jeszcze na półeczce czeka... >>KLIK<<
Czytaj dalej

Ubongo Shimo - to z dziurkami

dawno nie było Ubongo!
zagramy?
na dziś wybieramy najnowsze - wielkoformatowe, w żółtym pudle, z zebrą na okładce 
w przyszłości będziemy je z pewnością identyfikować skrótowo jako "to z dziurkami", bo nie ma trafniejszego opisu
czy jednak będziemy w ogóle po nie sięgać?
czy jest w stanie konkurować o miejsce na półce i stole z poprzednikami z serii (o których dużo u nas tu: >>KLIK<<)...?

Ubongo Shimo


słowem wstępu, dla wszystkich tych (z pewnością nielicznych), którzy pierwszy raz słyszą o Ubongo:
mamy oto przed sobą grę-łamigłówkę polegającą na indywidualnym układaniu płaskich elementów na powierzchni otrzymanej planszetki
jednocześnie zagrać może od 2 do 4 osób, przy czym istnieje też opcja samodzielnej zabawy dla jednego gracza

każdy otrzymuje zestaw 10 plastikowych komponentów, przypominających kształtem 'klocki' z ekranowej gry Tetris sprzed lat, w których - i to jest nowość, nie przypominająca niczego, co do tej pory znaliśmy - zrobiono kwadratowe dziury!


co turę dobieramy, z bogatej puli stu sześćdziesięciu, kartę z zadaniem
wszyscy dociągają karty o ustalonej trudności (oznaczonej kolorem i opisem: od poziomu 1 do 4  - zielony/żółty/czerwony/fioletowy)
wcześniej należy umówić się co do zasady - można grać na jednym poziomie lub indywidualnie zróżnicować je odpowiednio do wieku, czy umiejętności 

na każdej karcie zapisano numery "klocków", których należy w danym wyzwaniu użyć - liczby te znajdziemy wyraźnie wytłoczone na naszych plastikowych komponentach

cel: jak najsprawniej umieścić na planszetce wskazane elementy tak, by białe pola były widoczne w ich otworach

na przykład w ten sposób:


bystry obserwator zauważy, że w tle pojawiają się jakieś błyszczące kryształki i klepsydra...
decydując się na pełną rozgrywkę zgodnie z zasadami, gracze konkurują o punkty, przyznawane za najszybsze rozwiązanie zadania
pierwszy dostaje kryształek wart odpowiednią liczbę punktów i zatrzymuje kartę wartą 1 punkt, kolejni mają jeszcze minutę, by także ułożyć swoje łamigłówki i obronić własne karty - w przeciwnym razie oddadzą je zwycięzcy

gra pod taką presją potrafi być emocjonująca...
ale spokojnie, można też Ubongo traktować również jako wyzwanie i ćwiczenie intelektualne bez takiego napięcia
i po prostu układać

raz się uda od razu, innym zupełnie nie ;)


nie należy się poddawać - każda karta z całą pewnością MA rozwiązanie


a czasem na te rzekomo najtrudniejsze, wpaść wcale nie trudniej, od oznaczonych jako łatwiejsze!


seria układankowych gier Grzegorza Rejchtmana regularnie poszerza się od wielu lat, stąd trudno uciec od porównań
Ubongo Shimo łączy w sobie to, co w innych tytułach w tej rodzinie najlepsze - trwałe, plastikowe komponenty, minimum zasad, mnogość zadań i wybór między konkurencją a spokojną, jednoosobową koncentracją na zadaniu

osobiście uważam, że jest spośród nich najtrudniejsza, ponieważ wymaga całkowitego przeformatowania spojrzenia
nie skupiamy się tu, jak dotąd, na zwykłym łączeniu, lecz raczej na swego rodzaju analizie rozkładu
być może jest to jednak tylko wrażenie początkującego... jestem pewna, że tak jak w pozostałych Ubongo, ćwiczenie czyni mistrza
i tak jak w przypadku poprzednich - warto gimnastykować mózg stawiając przed nim to nowe wyzwanie


egzemplarz nadesłał wydawca - Egmont Polska
dzięki wsparciu akcji Spotkajmy się,  pograjmy! przez Egmont, Ubongo Shimo znajdziecie w wypożyczalni Biblioteki Miejskiej Filia nr 1 w Grudziądzu oraz wielu klubach planszówkowych w całej Polsce - dziękujemy 😊

Czytaj dalej

reakcja łańcuchowa gra kafelkowa

jeszcze raz gra w małym pudełku, znów łamigłówka, znowu Knizia...
brzmi, jakbym się zaczynała powtarzać 
szybko dodam, że tym razem to kafelkowa układanka z odpowiednią dozą interakcji, premiująca spostrzegawczość i elastyczność taktyki 
całkiem nowa, oryginalna, niepowtarzalna

może jednak warto przyjrzeć się bliżej?

oto

Reakcja łańcuchowa


kieszonkowego rozmiaru pudełko jest wypakowane po brzegi - zawiera 90 kwadratowych kafelków z twardej tektury i 24 mniejsze karteczki, nazwane "żetonami bonusowymi" i "żetonami koloru"

na każdym kafelku znajduje się liczba od 1 do 4 w jednym z czterech kolorów w centrum oraz cztery z sześciu możliwych symboli na krawędziach

przygotowanie do gry obejmuje chaotyczne ułożenie 40 z nich w kształt prostokąta 5x8, zakrycie pozostałych, rozdanie graczom tajnych żetonów koloru (po jednym) i uwidocznieniu żetonów bonusowych w dostępnym dla wszystkich miejscu


nasze zadanie:
dokładać po jednym, wylosowanym kafelku do układu odpowiednią krawędzią (łącząc jednakowe symbole) i zgarniać ze stołu pasujące elementy
najlepiej jak najwięcej - tworząc tytułową reakcję łańcuchową

już na tym etapie ćwiczymy spostrzegawczość, obracając dobrany kwadracik dookoła osi i próbując wypatrzyć najbardziej korzystne miejsce jego dołożenia
początkowo nie jest łatwo, ale stopniowo widać coraz więcej możliwości - poradzi sobie nawet czterolatek...

nie zapominajmy jednak o żetonach bonusowych! dopiero ich włączenie do rozgrywki sprawia, że gra staje się grą - zabawą bardziej wymagającą i mniej losową


więcej nie zawsze znaczy lepiej!
teraz wyzwanie stanowi takie kompletowanie gromadzonych kafelków, żeby liczby na nich tworzyły jak najwyżej punktowane zestawy 

zaskakujące, jak wciągającą okazuje się ta układanka...
fakt, wszystkiego nie da się tu przewidzieć, tym bardziej zbyt wiele zaplanować
dociąg randomowych kafelków czasem powoduje rozczarowanie, ale równolegle do poszukiwań optymalnych dopasowań i rozwijania własnej taktyki, można też zerkać do sąsiadów i psuć im szyki - zawsze znajdzie się jakiś dobry ruch ;)

prosta, emocjonująca, kieszonkowa 

bardzo dobra mała gra rodzinna

za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Egmont

Czytaj dalej

Kajko i Kokosz (oraz Kajtek i Koko)

o! Kajko i Kokosz!
pewnie też kojarzycie tych bohaterów z dzieciństwa
kto by nie znał tych komiksów?

tych, a może należałoby raczej powiedzieć "takich"?  bo przecież wydano dziesiątki podobnych do uwiecznionych na poniższym zdjęciu


sama kiedyś czytałam historyjki o Kajku i Kokoszu (w ubiegłym wieku, prawda...), wydawało mi się, że nawet całkiem sporo
wiem co nieco o Mirmiłowie, kojarzę postaci Łamignata i Jagi, Miłka, Hegemona...
z zaskoczeniem odkryłam, że faktycznie znane mi komiksy Janusza Christy to zaledwie wierzchołek góry lodowej!
gorzej - albo w zasadzie lepiej ;) - historia wojów na Chriście wcale się nie kończy!

razem z J. (lat 11) poznajemy właśnie tomy wydane po roku 2016 w ramach cyklu "Opowieści z Mirmiłowa"

Łamignat Straszliwy / Obłęd Hegemona / Rozróby i romanse

to zeszyty zawierające po kilka krótkich historyjek, tworzonych na podstawie na nowych scenariuszy w duchu oryginalnych komiksów Janusza Christy, przez nowe pokolenie rysowników 
opowieści, nie odbiegające humorem i polotem od klasycznych, utrzymane są tu w różnych stylach, charakterystycznych dla nowych twórców, a fabuła wykracza poza sztywne schematy

przeglądając, przykładowo, najnowszy tomik, "Rozróby i romanse", poznamy siedem historyjek autorstwa Piotra Bednarczyka, Mieczysława Fijała, Magdaleny „Meago” Kani, Sławomira Kiełbusa, Macieja Kura, Tomasza Leśniaka i Tomasza Samojlika

"Zbójcerze wreszcie wybiorą się na zasłużone wakacje, a także wymyślą nowy wspaniały podstęp. Łamignat będzie siał postrach na ziemiach Gromihorda. Woj Wit w porywie swojego serca wyruszy na pełną niebezpieczeństw wyprawę. Mirmił postanowi za wszelką cenę zwyciężyć w konkursie, który… sam wymyślił, zabierze także swoją ukochaną żonę Lubawę w romantyczną podróż tylko we dwoje. Kokosz zaś odkryje w sobie wielki talent. "

miodzio :)

pozostałe dwa tomiki stanowią wznowienia sprzed kilku lat, z nowymi okładkami
dla nas to super okazja, by poznać całą serię!


w tym roku wznowiony został także

 Londyński kryminał

jego bohaterowie - Kajtek i Koko - to „bliscy krewni” późniejszych bohaterów Janusza Christy

komiks pierwotnie ukazywał się na łamach „Wieczoru Wybrzeża” w latach '60
niniejsze wydanie zawiera wszystkie pierwotne części, pokolorowane i poddane obróbce graficznej

scenariusz pełen zwrotów akcji osobiście oceniam jako nieco zbyt zawiły, ale taki urok 'serialu' - w każdym odcinku coś się musi dziać
abstrahując od treści, zobaczyć znaną kreskę i "prototypową" wersję lubianych bohaterów w zupełnie nowej tematyce to wyjątkowe doświadczenie 



bardzo mi się ta czytelnicza przygoda spodobała!
a testy 'na dziecku' potwierdzają, że takie zabawy konwencją i formą są ciekawe i dla kolejnego pokolenia
brawa dla wydawcy - jest szansa, że w ten sposób Kajko i Kokosz nigdy się nie zestarzeją!

__

za egzemplarze recenzenckie dziękuję wydawnictwu Egmont





Czytaj dalej

Hot Wheels everywhere

u J. było tak z wagonikami i lokomotywami, S. wyraźnie preferuje transport drogowy
'resoraki' są u nas wszędzie...

autka stare (nawet jeszcze po cioci), nowe, osobowe, ciężarowe, Monster Trucks (o których różnorodności przed S. nawet mi się nie śniło) i traktorki (skądinąd jakby coraz mniej kochane) są traktowane jak skarby
S. staranniej układa, parkuje, liczy, dzieli na pudełka według własnego tajnego klucza, angażuje do zabaw z dziadkiem
ma ich dziesiątki!
ale i tak każde nowe jest witane z radością
a Hot Wheels najbardziej
- mimo że jeszcze nie czyta, to logo doskonale rozpoznaje :)


pomysłowość twórców nie zna granic, nie do wiary, jak bogate mogą być kolekcje tych autek!
a każde nowe to temat do dyskusji, wymiany, zabawy z kolegami ('bo Wojtek przyniósł kilka do przedszkola i ja takie otwierałem! ale Franek też nim może jeździć, bo to moja kolega')

w gazetce, oprócz dołożonego wyjątkowego autka, ciekawią plakaty, komiksy, labirynty




najnowsze z kto-by-to-zliczył - Como Camaro i Slide Kick - cóż, były do szczęścia niezbędne...

radość dziecka bezcenna :)


poza tym, to jak inwestycja: Hot Wheels są przecież jak Lego - nie starzeją się i się z nich tak szybko nie wyrasta!


a niech mają, niech się bawią...

Czytaj dalej

Najwybitniejsi naukowcy... w komiksie (Pasteur & Hypatia)

Najwybitniejsi Naukowcy to cykl komiksów stworzonych w oparciu o biografie znanych odkrywców, uczonych i eksperymentatorów

tytułowy przymiotnik jest z całą pewnością dyskusyjny, nie da się jednak odmówić wielkości żadnej z postaci, które dotychczas sportretował w ramach tej serii Jordi Bayarri 
Arystoteles, Newton, Darwin, Einstein, Skłodowska-Curie...
jak czytamy na stronie wydawcy: "seria prezentuje postaci ludzi nauki, których badania przyczyniły się do rozwoju ludzkości w różnych dziedzinach – medycynie, przyrodzie, fizyce czy astronomii" (wyd. Egmont >>KLIK<<)

online w wersji komiksowej poznaliśmy z J. historię szczepień ("Szczepionki. Od Jennera do współczesności" >>KLIK<<) oraz dobrze znanej, nie tylko chemikom, tablicy (Mendelejew i układ okresowy pierwiastków >>KLIK<<)
"w realu" mogliśmy przyjrzeć się najnowszym częściom kolekcji, pt. "Pasteur: Rewolucja drobnoustrojowa." oraz "Hypatia. Prawda w matematyce"


być może nie będzie dla Was niespodzianką informacja, że termin 'pasteryzacja' (oznaczający sposób konserwacji żywności za pomocą podgrzewania) pochodzi od nazwiska Louisa Pasteura
cóż, dla J. była... 
ale nawet jeśli znacie także historię początków stereochemii, obalenia teorii samorództwa i stworzenia szczepionki przeciw wściekliźnie, i tak sięgnijcie po ten zeszyt!
jego bohater jest przykładem naukowca-idealisty, który osiąga sukces dzięki ambicji, otwartemu umysłowi i pracowitości, a samą opowieść doskonale się czyta
dałam się wciągnąć dokładnie tak samo jak Młody :)




Hypatia to filozofka, matematyczka, astronomka,urodzona w drugiej połowie IV w. w Aleksandrii
jako jedna z niewielu kobiet tamtych czasów, byłą osobą wszechstronnie wykształconą, cieszącą się poważaniem, prowadzącą wykłady przyciągające szerokie audytorium 
w komiksowej odsłonie poznamy ją jako bystrą, niezależną obserwatorkę narastającego konfliktu pomiędzy chrześcijanami a poganami, ale przede wszystkim niezależny umysł, skupiony na pracy
tło historyczne (zburzenie Serapejonu, konflikt Orestesa i Cyryla) stanowi istotną część tego zeszytu 
być może lepsza znajomość schyłku Cesarstwa Rzymskiego złagodziłaby wrażenie chaosu w treści... nam wiele wyjaśniły i wszystko "wygładziły" dopiero końcowe przypisy
oboje czegoś się nauczyliśmy




jeśli bohaterowie opowieści są czytelnikowi znani - doskonale! łatwo zanurzy się w treść i będzie miał szansę bliżej poznać ciekawostki z jego/jej życia, kulisy pracy, mniej słynne projekty
a jeśli na podstawie tytułu nie kojarzy danej postaci? nic nie szkodzi! komiks czyta się jak baśń o dawnych czasach, gdzie powoli zapoznajemy się z bohaterami, chłoniemy treść i morał 
a - w obu przypadkach - na koniec mamy szansę podsumować i ugruntować wiedzę o "najwybitniejszym" podejrzanym przy pracy, czytając jego biogram i posłowie pod redakcją doktora Tomasza Rożka 
 
"Komiksy z cyklu w przystępny sposób przybliżają biografie ludzi nauki, ich niezwykłą chęć zdobywania wiedzy, a także ukazują drogi, które doprowadziły ich do dokonania przełomowych dla świata odkryć." 
- to prawda!
autor przedstawia nam ikonicznych bohaterów w przystępnej formie, bez zadęcia i patosu, trzymając się faktów, ale i nie zanudzając nadmiarem dat i szczegółów
przyciąga formą, wciąga fabułą, niepostrzeżenie sączy wiedzę do głów


lekturę rekomenduje portal Nauka To Lubię! 
my także ;)
Czytaj dalej

najmłodszy czyta - komiksy

zgodnie z przewidywaniami czyt-matki (KLIK), u najmłodszego (lat niedługo trzy) nastąpił oczekiwany czytelniczy krok naprzód

kartonowe książeczki jednoobrazkowe (z pojedynczą ilustracją na każdej stronie) przeglądają się już za szybko
ciekawsze są "wypatrywanki" w rodzaju ulicy Czereśniowej (KLIK), czy Mamoko (KLIK), do których da się zadać tysiąc pytań, czy książki z okienkami, o pojazdach, o których można pogadać
idealne co do tematyki, objętości i formatu ponownie okazały się zeszyty Mądrej myszy (KLIK), tu jednak teksty są jeszcze trochę za długie...

zaistniało zapotrzebowanie na coś średnich gabarytów, a w przekazie pośredniego między samym obrazem (z podpisem) a opowieścią fabularną*, stąd u nas w tym miesiącu "w czytaniu", a tutaj dziś, dwa komiksy:

W cieniu drzew 

oraz

Bartłomiej i Karmelek

liczyłam, że sprawdzą się jako książeczki do ćwiczenia umiejętności skupienia na fabule i śledzenia historii

czy się nie zawiodłam?

przede wszystkim obie są kapitalnie narysowane i pięknie wydane
to już nie zeszyty z żółknacego papieru, które pamiętam ze swojego dzieciństwa, lecz prawdziwe minialbumy w grubej oprawie, z błyszczącymi kartami
do tego moja ulubiona paleta barw...

oczy w pełni usatysfakcjonowane, a to wszak w przypadku książek graficznych przynajmniej połowa sukcesu :)


a co do treści?

czytania tu po prawdzie niewiele, ale za to ile emocji! obie historie są "o czymś" - uczuciach, wzajemnych relacjach, akcjach i reakcjach

pan Zrzędek (w cieniu drzew) zmaga się z "urokami" jesieni 
liście na potęgę sypią mu się na podjazd, a tu jeszcze sąsiedzi wpraszają się na przedhibernacyjnego pędraka, hałasują przy gromadzeniu zapasów lub płaczą nad zniszczonym latawcem... 
kwaśne miny (S:"ciemu on zy?") maskują dobre serce marudnego borsuka, ale w tym lesie nikt nie zostanie bez pomocy!

Bartłomiej i Karmelek to ojciec i syn, którzy (w tym odcinku) poszukują idealnego miejsca do spędzenia czasu razem
wędrujemy wraz z nimi przez góry i pustynie, nurkujemy w poszukiwaniu wielorybów, a nawet lecimy na Księżyc, bo tata zrobiłby wszystko, by zabrać małego gdzieś, gdzie inni jeszcze nie byli
miło popatrzeć, jak wspólnie przeżywają przygody w drodze do celu (najlepszego miejsca), ale najwspanialsze jest zakończenie - uwaga, spoiler! - znalezienie go na rodzicielskich kolanach :)

pełen wachlarz uczuć na borsuczym pyszczku i Karmelkowa pointa - bezcenne!



bardzo jestem ciekawa kolejnych części
a S., zdaje się, też lektury nie odmówi :)

za egzemplarze dziękuję wyd. Egmont

__

* typowa fabuła "prawie bez obrazków" to póki co baśnie, audiobook o Zygzaku i od czasu do czasu Basia lub Edgar
i o nich też pewnie jeszcze napiszę :)

Czytaj dalej

Escape Quest, czyli książki do grania

dziś coś dla miłośników główkowania, gier indywidualnych* lub kooperacyjnych oraz literatury
 
Escape Quest!
 
 
dla - tak jak ja - raczkujących w temacie, dwa słowa wprowadzenia
 
Escape Quest to rodzaj umysłowej rozrywki opisywanej jako zabawa z pogranicza gier i literatury przygodowej, gra-łamigłówka i książkowa alternatywa zabaw typu Escape Room w jednym
stanowi paragrafową opowieść, której stopniowy rozwój warunkowany jest odpowiednimi działaniami gracza-czytelnika
by poznać dalsze losy bohaterów, odkryć tajemnicę, czy rozwiązać zagadkę, zbieramy stopniowo informacje i doświadczenia, pokonujemy kolejne przeszkody, deszyfrujemy wskazówki 
dzięki dedukcji, spostrzegawczości, umiejętnej analizie (lub ewentualnie "kluczowi") strona po stronie dążymy do celu
by było jeszcze ciekawiej, narracja wskazuje samego gracza jako głównego bohatera
 
czy jesteś gotowy podjęcie wyzwania?
 
poniżej dwa przykłady z dynamicznie rozwijającej się serii
"Arsene Lupin rzuca wyzwanie" oraz "Tajemnica Marsa", czyli dwa Escape Questy dla starszych graczy (12+) 


Arsene Lupin rzuca wyzwanie

 
 
Francja XIX-go wieku. Arsène Lupin rzuca nowe wyzwanie: przyjmie na swego ucznia włamywacza, który skradnie biżuterię z rezydencji rodziny Lechevallier. Podejmij wyzwanie i rozpocznij niezwykłą przygodę. Zbieraj ślady, rozwiązuj zagadki i stwórz plan doskonały. Uważaj jednak na Pana „M”, prawdziwą legendę półświatka, który również chce zdobyć klejnoty. Czy zdążysz zdobyć je jako pierwszy?
powyższe podsumowanie wydawcy doskonale zapowiada treść
wcielamy się w rabusia-dżentelmena, który przygotowuje popisowy skok na pilnie strzeżony skarbiec
w praktyce fabuła jest ciekawie połączona z zadaniami - logicznymi, matematycznymi, wymagającymi spostrzegawczości czy językowych skojarzeń
większość nie jest łatwa, ale przy odrobinie skupienia (a w ostateczności z podpowiedzią z ostatniej strony) daje się prawidłowo rozwiązać, pozostawiając poczucie satysfakcji i chęci dalszego działania
by nie było nudno zagadki są zróżnicowane, dodano ciekawe "narzędzia" do wypchnięcia z okładki i zadanie związane z gromadzonymi podczas całej przygody wskazówkami
aby pokonać kolejne etapy musimy oczywiście rozszyfrować wszystkie podpowiedzi, kierujące ze strony na stronę, ale dzięki umożliwiającym wybór własnej trasy mapom czy listom zakupów, kolejność rozwiązywania jest w dużej mierze dowolna

bardzo przyjemna, wciągająca łamigłówka!



Tajemnica Marsa


Bliska przyszłość. Wcielasz się w geologa przybywającego na Czerwoną Planetę, aby pomóc w badaniach. Bardzo szybko okazuje się jednak, że czeka cię niezwykła przygoda, o której nawet nie śniłeś. Czy rozwiążesz wszystkie zagadki? Czy uda ci się wyjść cało z niebezpieczeństw? Czy dokonasz odkrycia na międzyplanetarną skalę? Wszystko zależy od twych wyborów.
opowieść zapowiada się ciekawie, może nawet sensacyjnie... 
fantastyczna tematyka, bohater-naukowiec, wydawałoby się, temat jak stworzony dla miłośników przygód w wyobraźni
niestety, już kilka pierwszych zagadek brutalnie sprowadza na Ziemię (sic!)
większość zadań opiera się na umiejętności rozszyfrowywania tajemniczych ciągów znaków, błyskotliwych (?) skojarzeniach i wypatrywaniu nieoczywistych rozwiązań
dobrze, że jest strona z podpowiedziami... ale czy chodzi o to, by co i rusz do niej sięgać?!

z mojej perspektywy, jako gracza-czytelnika, sama opowieść i oprawa nie rekompensują rozczarowania własną bezradnością w obliczu nierozwiązywalnych zagadek  



 
moje pierwsze doświadczenia z Escape Questami w postaci książek opisanych powyżej okazały się dużym wyzwaniem
i o ile to rzucone przez Lupina podziałało stymulująco, zawiłości tajemnic Marsa zniechęciły
pocieszam się, że ponieważ było to moje dotąd jedyne zetknięcie z tego typu zabawą, być może zabrakło doświadczenia, a nie intelektu ;)

na plus dla obu - świetny pomysł, piękna oprawa, ciekawe rozwiązania fabularne

jako gry trzeba je oceniać oddzielnie, w zależności od oczekiwanej różnorodności, poziomu trudności zagadek, oceniając spójność i logiczny charakter opowieści...
jedno jest pewne - minimalny wiek podany na okładce słusznie wskazuje przeznaczenie dla graczy bardziej zaawansowanych
można grać (czytać) samodzielnie lub wspólnie poszukiwać odpowiedzi w większej grupie
 
osobiście, całkowicie subiektywnie, z kretesem pokonana przez "Tajemnicę Marsa", poszukującym dobrej umysłowej rozrywki i ciekawej historii w jednym, polecam Escape Quest "Arsen Lupin rzuca wyzwanie"
a sama z pewnością poszukam jeszcze jakiegoś (łatwiejszego :P)

 
* ze względu na sprzyjający samodzielnym "rozgrywkom" charakter Escape Booków, wpis dołączam do listy recenzji gier dla jednej osoby 
więcej moich 'samograjek' - tutaj >>KLIK<< 

za egzemplarze dziękuję wydawcy
https://egmont.pl/seria/ESCAPE-QUEST,s,29642753
Czytaj dalej