Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janek mówi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janek mówi. Pokaż wszystkie posty

magiczna skrzynka (do ćwiczenia mówienia i "odnudzenia")

poniższy zbiór zdjęć zabłąkał się dawno, dawno temu w kąciku blogowych wersji roboczych...

Jankowe "ćwiczenia z mówienia", o których co nieco pisałam tu i tam >>KLIK<<, przeszły w międzyczasie do historii, a książka, o której miał być ten wpis znalazła nowych właścicieli


cóż, niech służy!
Czytaj dalej

atrakcyjne ćwiczenia dykcyjne

dobra dykcja się przydaje
mówić wyraźnie powinien nauczyciel, aktor, lektor, prezenter radiowy, polityk, ksiądz, sprzedawca...
oraz każdy, kto chce być uważnie słuchany i dobrze rozumiany

podstawa to - tak w nauce języków obcych, jak używaniu ojczystego - nie wstydzić się i szeroko otwierać usta
łatwo powiedzieć
żeby J. miał w przyszłości łatwiej niż matka - ćwiczymy :)
ostatnio z książeczką pt.:

"Sto wierszyków atrakcyjnych do ćwiczeń dykcyjnych"


ten zbiorek to kolejna pozycja autorstwa państwa Elżbiety i Witolda Szwajkowskich na naszej półce
poprzednie - "Wierszyki ćwiczące języki", "Sto wierszyków nowych do ćwiczeń wymowy" i "Sto wierszyków do ćwiczenia głosek w trudnych zestawieniach" - pomagały Jankowi przekonać się do ćwiczeń logopedycznych, wygimnastykować język i wargi oraz pracować nad "R"
jako że wyżej wymienione zrobiły na mnie pozytywne wrażenie, którym podzieliłam się we wpisach z serii "Janek mówi / ćwiczenia logopedyczne" (>>klik<<), chętnie zgodziłam się "zrecenzować" najnowszy tomik

autorzy ponownie proponują tu czytelnikom bogaty wybór rytmicznych, parzyście zrymowanych wierszyków na różne "życiowe" tematy
starają się zainteresować dzieci (i rodziców, bo jak twierdzą: "dzieci bezbłędnie wyczuwają, że osoba dorosła jest znudzona czytanym tekstem i tracą zainteresowanie słuchaniem..."), zadają dodatkowe pytania inspirujące do dyskusji, podpowiadają rodzicom, na jakie niuanse i ewentualne nieprawidłowości w wymowie dziecka zwrócić uwagę
by potwierdzić wartość jako materiału metodycznego, zbiór został objęty konsultacją logopedyczną

zaczynamy od rozruszania aparatu mowy - oczywiście na wesoło


w dalszych sześciu rozdziałach znajdziemy wierszyki-ćwiczenia do doskonalenia wymowy głosek szumiących, syczących, "r", samogłosek nosowych oraz zbitek i łamańców problematycznych dykcyjnie
wszystkim towarzyszą nie rozpraszające uwagi, pastelowe ilustracje, związane bezpośrednio z treścią danego utworu
dla dzieci czytających samodzielnie ułatwieniami będą czytelna, bezszeryfowa czcionka, dodatkowo wyróżnione problematyczne wyrazy i głoski oraz podpowiedzi dotyczące właściwej artykulacji
spodobają im się z pewnością regularny rytm i proste rymy,
a jak to u państwa Szwajkowskich bywa, "przy okazji" będą mogły przyswoić całkiem spory zasób nowych, niełatwych słów



niestety, muszę przyznać, że najnowsza publikacja nie budzi we mnie entuzjazmu porównywalnego z poprzednimi
czy to "zmęczenie materiału", czy rosnące z czasem wymagania - nie wiem, dość, że zbiorek, który trzymam przed sobą wydaje mi się nierówny, niektóre rymowanki wręcz omijam czytając z J.
nie do końca rozumiem m. in. zamysł autorów, którzy pytają pod jednym z wierszyków: czym się różni imigrant od uchodźcy?, nie jestem pewna jak odpowiedzieć na pytanie: czy żmija to dobra partia dla węża? oraz uważam, że można było sportretować klępę w mniej niestosownej sytuacji fizjologicznej...

z pewnością warto jednak potraktować lekturę z przymrużeniem oka, docenić humor i absurd w niektórych rymowankach
i oczywiście ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć!



jedno jest pewne - z tymi wierszykami ćwiczenia nie będą nudne


za egzemplarz dziękujemy autorom i Grupie Wydawniczej Foksal

Czytaj dalej

Sto wierszyków do ćwiczenia głosek w trudnych zestawieniach

nieco ponad rok temu pisałam tu o książeczce pełnej zabawnych wierszyków dla maluchów, idealnych do urozmaicenia ćwiczeń w zakresie poprawnej, wyraźnej mowy 
Sto wierszyków nowych do ćwiczeń wymowy zebrało w owym wpisie (>>klik<<) całkiem sporo komplementów, nie da się jednak ukryć, że były to rymowanki skierowane raczej do młodszych przedszkolaków, a mi osobiście doskwierał wówczas brak wśród nich takich przeznaczonych do korygowania zniekształcanego przez Janka "r"

okazuje się, że autorzy nie próżnowali i wychodząc na przeciw oczekiwaniom czytelników (starszych dzieci, matek takich jak ja oraz logopedów) przygotowali kontynuację! nie będę stopniować napięcia i od razu podsumuję - co najmniej tak samo dobrą jak część pierwsza 

tym razem Elżbieta i Witold Szwajkowscy zapraszają do wspólnego szlifowania trudniejszych głosek - spółgłosek w zbitkach, głosek szeregu szumiącego z zestawieniach z innymi spółgłoskami oraz - najbardziej nas interesującej - głoski "r", przy lekturze książeczki pod tytułem:

Sto wierszyków do ćwiczenia głosek w trudnych zestawieniach


wierszyki z tego zbioru pozytywnie wyróżniają się według mnie na tle licznych infantylnych rymowanek dla najmłodszych
mimo typowo 'terapeutycznych' powtórzeń (logotomów, które stanowią kanwę każdego z utworów) nie mamy wrażenia, że to żmudne ćwiczenia
autorzy (ciężką!) pracę nad sprawnością aparatu mowy przekuwają w przyjemną zabawę słowem, dźwiękiem, rytmem i prostymi rymami
żonglują skojarzeniami, podobieństwem brzmienia i znaczeń, przy pomocy nieskomplikowanych kilkuwersowych "narzędzi" otwierając dziecięce buzie i horyzonty
to istna gratka dla ciekawych świata przedszkolaków - kopalnia niezrozumiałych wyrazów i tematów do rozmów, do których autorzy dodatkowo zachęcają zadając pod wierszykami "pytania pomocnicze"




utrzymane w pastelowej kolorystyce ilustracje (aut. Karolina Dziewa) nie dominują nad tekstem, ale ciekawie uzupełniają treść i zwracają uwagę dzieci
również mogą stać się punktem wyjścia do ciekawych konwersacji
Janka szczególnie zaciekawił Masaj, zębatki (opisane jako trące tryby), ogon wydry oraz "psia" flaga na zamkowej wieży...

przy tym wszystkim nie brakuje profesjonalizmu w podejściu do kwestii stricte logopedycznych, co potwierdza konsultantka - dr n. hum. z Katedry Logopedii UG, pani Anna Walencik-Topiłko
z mojego punktu widzenia bardzo cenny jest zamieszczony w przedmowie wierszyk-rozgrzewka, zachęcający do gimnastyki warg i języka (super wstęp do dalszej zabawy!)
dla rodziców pomocne mogą być także dopiski ułatwiające zwrócenie uwagi na konkretne problemy z artykulacją




nie zaprzeczę, że lektura okazała się - jak zapowiada tytuł - momentami trudna
jasne, było sporo śmiechu, a miejscami nawet chichotu, ale (po kilku kolejnych moich: "nie, nie tak, język płasko do podniebienia - r-r-dr-dr - i spróbuj jeszcze raz") kiedyś pojawiły się nawet łzy... cóż, piękne, dźwięczne "r" to nie dla każdego kaszka z mlekiem! tym razem wystarczyło jednak porzucić na chwilę rozdział trzeci i poczytać o kaszce w krzakach ("sz" i "rz" to wszak dla niektórych bułka z masłem :P), by powrócił dobry humor
ciekawość ("a o czym jeszcze są te inne wiersze z "R"?") szybko dodała sił do kolejnych prób

od jakiegoś czasu nie odkładamy książeczki na półkę, codziennie przypominając sobie po kilka stron 
może to myślenie życzeniowe, ale wczoraj Jankowe "r" w odpowiedzi na pytanie "i co mam napisać, jak ci się podoba ta książka?", wydało mi się całkiem niezłe
a brzmiała ona: "jest ekstra!"


za egzemplarz recenzencki dziękujemy autorom i Grupie Wydawniczej Foksal

Czytaj dalej

matematyka życia

kolejny temat z cyklu

= matematyka życia, stał się inspiracją do dyskusji na temat liczb otaczających, definiujących, opisujących każdego człowieka
Czytaj dalej

Sto wierszyków nowych do ćwiczeń wymowy


już od niemal dwóch lat (tak, tak - klik), ze zmiennym zapałem, mniej lub bardziej systematycznie - na różne sposoby ćwiczymy z Jankiem wymowę
każdy, kto zetknął się z zagadnieniem ćwiczeń logopedycznych wie, że najtrudniejsze w nich bywa często samo zachęcenie dziecka do współpracy i przełamanie rutyny zajęć usprawniających aparat mowy
nam pomagają w tym przeróżne zabawy - ot na przykład z widocznymi na zdjęciu słomkami i kwiatkiem-wiatraczkiem -
i oczywiście książeczki
ostatnio

Sto wierszyków nowych do ćwiczeń wymowy

Czytaj dalej

trudna język i proste wnioski

muszę powiedzieć, że po czterech latach intensywnej nauki języka mówionego Jane radzi sobie już bardzo (bardzo, bardzo!) dobrze
potrafi powiedzieć WSZYSTKO - często zgodnie z zasadą:

jak to nie ma takiego słowa?
przecież własnie je powiedziałem!

i stale rozbraja mnie swoją dziecięcą logiką

szkoda, że nadal tak niewiele pozostaje mi w pamięci
aby garść migawek z półrocza...

Czytaj dalej

ćwiczymy buzie

widząc Jankowe popisy przed lustrem i słysząc jak sobie podśpiewuje czasem zapominam, że są takie dzieci, które trzeba zachęcać do ćwiczeń logopedycznych

ale wystarczy, że rzucę - "to może poćwiczymy", albo znajdziemy się w gabinecie logopedy i od razu sobie przypominam
nie ma nic gorszego, niż nazwać naukę nauką - odbiera jej to całą przyjemność!

na szczęście dla małych buntowników, ich rodziców i terapeutów, gimnastykę buzi i języka (a dla pedagogów, jeśli już o tym mowa - edukację) można przemienić w zabawę
z nową książką Marty Galewskiej-Kustry - "Z muchą na luzie ćwiczymy buzie" - nawet bardzo łatwo

źródło: nk.com.pl

Czytaj dalej

idzie nowe

podczytuję sobie od czasu do czasu również blogi nastolatków (licealistów) i nie raz jestem zaskoczona jak poważne tematy poruszają i jak lekkie mają pióra
nie linkuję, bo jeszcze by się obrazili - zdaje się, że mają inny target niż mamuśki 30+ :P
z drugiej strony młodzi są teraz tacy nowocześni, a zmiany tak szybkie...

albo się starzeję, albo Toffler w "Szoku przyszłości" miał rację
albo i jedno, i drugie...

J. o samochodach:
mamo! auta nowoczesne mają w środku automatyk i komputer i kamerę! nawet jak śpisz to dobrze ruszą
o automatyzacji przemysłu:
duże części daje się do długiej malowni, jak cała fabryka, gdzie jest dużo małych pędzelków, które się ruszają
o nowoczesnym budownictwie dróg i mostów:
automatycznie przekręcić i wstawić tam gdzie tory i przejazd gotowy  

dla niego postęp, automatyzacja, informatyzacja to oczywistości
jak tu nadążyć, za pokoleniem, które nie zna świata bez WiFi?


* zabłąkana w roboczych notatka sprzed pół roku - publikuję, bo w kwestii galopującego postępu każdy dzień pogarsza tylko sprawę :)
Czytaj dalej

czterolatek nadaje

Jankowe mówienie nadal na etapie zabawy językiem i rozważań (nie)filozoficznych
garść:

zabawa w nawigację
(mamo, którędy jedziemy? - prosto)
zmienionym głosem:
na rondzie prosto - zakomendował kierunkowskaz
do Mokrego niedaleko, cały czas drogą prosto
wiaduktem nad torami i dalej prosto
zbliża się zakręt!
w lewo, w lewo, w lewo! zakomendował kierunkowskaz! 
jesteśmy!
kierunkowskaz skończył bieg

a przy okazji dowiedziałam się jakie mamy w Polsce boczne drogi...
Czytaj dalej

pracowity czas dla elfów

w warsztacie Świętego Mikołaja o tej porze roku praca wre...
u nas też małe rączki (i te większe do pomocy) nie próżnują!

prócz nie do końca udanego ciasta (pomocnik był dzielny, zawiódł raczej piekarnik)
sporo powstało u nas w ciągu weekendu

Janek dał się wciągnąć w zabawę w elfy
no, możemy udawać, że produkujemy prezenty...


Czytaj dalej

wierszyki ćwiczące języki

mimo że Janek szybko nauczył się mówić i właściwie od początku gada nie tylko dużo, ale też bardzo wyraźnie i zrozumiale, nie ominęła nas konieczność skorzystania z poradni logopedycznej
co ciekawe - sama pewnie do dziś nie zdecydowałabym się na taka wizytę, bo jakoś nic mi w jego wymowie nie przeszkadzało... jednak po kilku uwagach na temat "dziwnego" R w końcu poprosiłam o skierowanie
no i ćwiczymy (trochę tak i trochę tak), ale jak wiadomo nawet próba polizania czubka nosa i radosne prychanie jak konik, a co dopiero powtarzanie w kółko tych samych głosek, szybko może się znudzić, dlatego poszukuję coraz to nowych, ciekawych sposobów na ćwiczenie Jankowego języka
a że oboje lubimy czytać, często są to sposoby "książkowe" :)

sama uwielbiam wierszyki - łamańce językowe, więc miałam sporo frajdy przy czytaniu Jankowi na przykład "Gimnastyki dla języka" Małgorzaty Strzałkowskiej, a ostatnio także przy przeglądaniu nowoodkrytej strony fb Izabeli Mikrut
dla małych dzieci jednak nie zawsze takie bardzo trudne teksty są wskazane
cóż z tego, że na przykład dla mnie bajka 659. z wyżej wspomnianego fanpejdża, albo wierszyk o kocurze turlającym perły (z "Gimnastyki..") są fantastyczne! na razie Jankowi mogłaby tylko utrwalić to nieszczęsne rrrr...
a w przypadku dzieci z trudnościami w artykulacji kilku różnych głosek, próby "zmuszania" do powtarzania chrząszcz brzmi w trzcinie..., czy zabawy z moją ulubioną piosenką z płyty "Otto dzieciom" (TU) mogłyby zupełnie zniechęcić do wszelkich ćwiczeń logopedycznych

dlatego , mimo że w pierwszej chwili uważałam rymowanki z naszej najnowszej książeczki za zbyt łatwe, szybko się do nich przekonałam i od kilku dni z przyjemnością czytamy sobie z Jankiem "Wierszyki ćwiczące języki, czyli rymowanki logopedyczne dla dzieci"


Czytaj dalej

gadułki, czyli Janek kombinuje

wariacje na temat wierszyka o kotku
kotek wypił mleczko i potem była noc
i poszedł (pod koc)
skulił się i spał i wtedy miał sen
że wszyscy ludzie na świecie wzięli miski z mlekiem i wiaderka 
i z wiaderkami lub miskami poszli
i wlali ze wszystkich misek mleko do suchej rzeki


wspomnienie o Figielku...
(kotek cioci i wujka sobie poszedł i nie wiadomo, czy wróci)
poszedł? i kiedy wróci?
może za 100 miesięcy?
a może po zimie?
może idzie do ciepłych krajów!
(to nie ptak przecież :))
koto-ptak! albo poleci w kotoprotomobilu! 
(???)
kota Prota mieszkaniu, które lata i pływa i inne rzeczy robi i zmniejsza się!



a gdy Janek słabo je - samoloty wkraczają do akcji...
leci samolot...
niemiecki!
niemiecki, że aż strach!
w ogóle nie wie, czy się zmieści do Janka paszczy... i trach!
a potem francuski
kołuje, kołuje...
powoli kołuje
(tak kołował, że wędlinka z chleba spadła) 
zepsuł silnik!
nakładamy silnik!
 :)


absurdalnie przeziębieniowo:
ogromne worki kataru
siedzą sobie na ławkach
i grają na skrzypcach, gitarach... 
a największe na kontrabasie
w nochalu




kocham tatę, bo układa ze mną LEGO i się wieczorem bawimy
kocham babcię, bo patrzy jak się z Justysią bawimy
i Ciebie też kocham mamo
a za co?
no z miłości!
a my Ciebie kochamy!


i na koniec mój faworyt :D

na czasie - o kiełbasie:

w naszej kuchni jest duuużo wyborczego jedzenia!



a co słychać u Was?

Czytaj dalej

buzia się nie zamyka...

dziś:

Janek zbudował z tatą tramwaj - "dwuprzodny" -
drobny brak symetrii się młodemu konstruktorowi nie spodobał
te wagony muszą być utaksamione!

monolog o glebie
prawdziwa ziemia jest laskowa
taka jak w lesie,
która brudzi
ona jest roślinom bardzo do rośnięcia potrzebna
(po chwili)
i nawet chwasty tez jej potrzebują
i w niej stoją 


z zapisków z lata2014:

Czytaj dalej

ćwiczenia antyreraniowe i zabawy (nie)logopedyczne

J. bardzo polubił swoją panią logopedę
do tego stopnia, że ostatnio gdy po odebraniu z przedszkola zapytałam go co chciałby robić podpowiedział: "może pojedziemy gdzieś autobusem? najlepiej pojedźmy do logopedy!"
same ćwiczenia w domu już go niestety tak nie pasjonują... po ciekawych zabawach na rozruszanie aparatu mowy (takich), do których jeszcze co jakiś czas wracamy i które wcale się nie nudzą, przyszedł czas na ddd - i zaczęły się schoddddy :)

w poprzednim miesiącu przede wszystkim dążyliśmy do wyćwiczenia koniuszka języka tak, aby dotykał wałeczka na podniebieniu za górnymi zębami przy otwartych ustach - najpierw bez ruchu ("przyklejony język na gumce"), potem - delikatnie się odrywał i wracał do pozycji wyjściowej, w końcu - drgał w czasie powtarzania D w następujących konfiguracjach:
d d d  --  dd dd dd -- ddd ddd ddd -- dddd dddd dddd -- ddddddddddddddddd....
Jankowi ćwiczenia wydają się trudne - buzia sama się zamyka, język kłapie i często wychodzi dedede zamiast dydydy, ale się nie poddaje i jest dumny z własnych postępów
na kolejnym spotkaniu w gabinecie sam wyrywał się, żeby pokazać jak długo potrafi już trzymać język "przyklejony" :) (faktycznie początkowo opadał natychmiast, a teraz J. potrafi długo przytrzymać go przy podniebieniu - brawo!)

zamiast nużącego powtarzania bawimy się też w zastępowanie R przez ddd w różnych słowach - ta zabawa spodobała się od razu i wcale się nie nudzi
na nowo uczymy się mówić w dziwnym języku wołając do siebie np. pdddoszę, pdddalka, tdddamwaj, tddawa... a Janek także (oczywiście) todddy i (bez sensu) pociądddd :P

a oto garść ćwiczeń z ostatniej konsultacji:
td, td, td  -- tili, tili, tili --- tele, tele, tele -- tulu, tulu, tulu -- dili, dili, dili -- dele, dele, dele -- dulu, dulu, dulu -- dli, dli, dli -- tli, tli, tli -- tede, tede, tede -- tedu, tedu, tedu -- luli, luli...
nadal z otwarta buzią i drgającym językiem
to dopiero trudno i nudno brzmi...
popróbujemy, ale dobrze, że w sumie jesteśmy z tym Jankowym frrrancuskim rrrrrr pogodzeni :P

a spotkania z panią Asią mają inny, dodatkowy plus - dzięki nim pojawiły się u nas KSZTAŁTY
- zalaminowane wycinanki miały służyć ćwiczeniom oddechowym (przenoszenie z miejsca na miejsce za pomocą słomki J. opanował bez trudu), ale przydają nam się do wielu innych zabaw
min.
* segregowania według kształtu i koloru,
* ćwiczenia spostrzegawczości (czasem żeby było też trochę ruchu rozsypuję na dywanie i na hasło J. jak najszybciej biegnie, wyszukuje dany kształt i przenosi na drugi koniec pokoju),
* liczenia, porównywania, opisywania,
* układania według schematu
itp.


z kontynuacją wzoru J. nie ma już żadnych problemów

a oprócz tego rodzina śnieżynek chętnie jeździ w corvetcie i poważnie miedzy sobą dyskutuje - ale to już zupełnie inna historia... :)

Czytaj dalej

białe noce w Afryce i metro

pewnej soboty, pod moją nieobecność, tata zanotował:

- Synku, dlaczego zapaliłeś światło w pokoju?
- Bo jest noc!
- Jak to, przecież jest dzień?
- Nie, jest noc bo metro w nocy musi świecić światłami (włącza światła zabawki)
- A dlaczego chowasz metro pod ubraniami?
- To nie ubrania, to zajezdnia! A tam pod poduszkami jest stacja. A tato, czy widzisz tą trakcję? (nie ma żadnej trakcji)
- Nie!
- No przecież tutaj jest prosta a tu zakręty (pokazuje palcami na pustej podłodze)
A tutaj tato (pokazuje na koniec dywanu) jest koniec Afryki! Bo to jest metro afrykańskie! (zwraca się do metra pod poduszką) Metro, dobrze ci tu jest? Tak! Pisnął cichutko ( narracja kompletna!)

i zadziwił się :)
Czytaj dalej

Janek rera?

że Janek mówi, wie każdy, kto go poznał
bo mówi dużo, chętnie, ładnie, wyraźnie - i chyba od zawsze :) - słowami przynajmniej od dwóch lat, ale przecież "śpiewać" zaczynał już w wieku trzech miesięcy! 

powoli, raz - z wiekiem, dwa - pewnie dzięki ćwiczeniom z dziadkami i kącikiem logopedycznym w "Abecadle", przestaje po dziecięcemu seplenić, uczy się głosek CZ i SZ, dobrze wymawia Ś, Ć

ale
RRRR praktycznie od początku mówi zbyt dźwięczne - z wibracją na języczku, a nie języku - w sumie ładne, ale jednak nie prawidłowe...
myślałam, że samo się "wygładzi", wyćwiczy, ale nic się w tym temacie nie zmieniało - poprosiłam wiec w końcu o skierowanie do logopedy

okazuje się, że "R" jest bardzo skomplikowanym dźwiękiem
>> Spółgłoska „r” jest głoską przedniojęzykowo- dziąsłową, drżącą, ustną, twardą i dźwięczną. Przy jej wymowie koniuszek języka wibruje przy górnych dziąsłach. Boki języka przylegają do wewnętrznych powierzchni górnych zębów i dziąseł. Podniebienie miękkie uniesione i cofnięte zamyka przejście do jamy nosowej. <<
:o

a to Jankowe, "brzęczące" jak stary budzik, stanowi jednak wadę wymowy - mimo, że sama pani logopeda stwierdziła, że nigdy nie słyszała tak ładnego "er" tylnojęzykowego :) - więc będziemy jego artykulację ćwiczyć

na początek - zalecone ćwiczenia dla rozruszania koniuszka języka i ogólnie aparatu mowy:
(najlepiej przed lustrem)
1. językiem  sięgamy na przemian do nosa i do brody, do lewego i prawego kącika ust, wodzi po wargach otwartych ust
2. z szeroko otwartą buzią językiem "czyścimy sufit" - wodzimy w przód i w tył po podniebieniu
3. językiem "liczymy zęby" kolejno je wskazując koniuszkiem
4. kląskamy (najwięcej pracy wymaga nakłonienie J. do próbowania - "nie umiem, mam za mały język i małą buzię" - nie słyszy efektu i się zniechęca, ale będę motywować!)
5. prychamy jak zmęczony konik (tu J. lepszy - ja jeszcze muszę poćwiczyć :D)
6. cmokamy "z dziubkiem", robimy "rybkę" i króliczka (ze zmarszczonym nosem Jane robi "złego królika" )
7. próbujemy wytykać język zwinięty w rurkę
8. przenosimy drobne kawałeczki papieru zasysając słomką z miejsca na miejsce
9. dotykając językiem wałeczka za górnymi zębami powtarzamy ddddddd (to chyba ćwiczenie najważniejsze, a widać, że dla Janka najtrudniejsze, ale się nie zniechęca)

na razie oboje ślinimy się przy tym, śmiejemy i opluwamy z wielkim zapałem  
zobaczymy na jak długo go wystarczy 


 * przy okazji - na panią Asię też podziałał urok J. - "czy wszyscy Ci mówią, ze jesteś boski, czy tylko mamie na ucho? pyta - na co Janek skromnie "nieee, nie jestem boski" (ale mama swoje wie :P)


 
Czytaj dalej

gadane ma

nic się nie zmieniło - nadal nie notuję ile powinnam
ale przynajmniej słucham...
słucham i się do siebie i niego uśmiecham :)

czasem okazuje się, że on słucha nawet lepiej
bo jak ni stąd ni zowąd coś sobie przypomni to nie wiem, co odpowiedzieć
szczególnie, że tak poważnie czasem mówi...


Kiedyś chyba zmarnę..
ty chcesz, żebym został, ale nie mogę


Czytaj dalej

opowieści różnej treści

Jane ślicznie opowiada

sam spontanicznie snuje opowieści w czasie zabawy, mówi co mu się w ciągu dnia przydarzyło, albo przypomina sobie jakieś wydarzenia - nasze wyjazdy, zabawy z Justysią, naprawianie pralki z dziadkiem...
zachęcany już się trochę hamuje - za bardzo stara się wpleść "konieczne" zwroty typu "dawno, dawno temu żył sobie..." i bardzo uważa na narrację, żeby wszystko było po kolei (i potem... a potem...) i zrozumiałe
ale zaangażowania i żywiołowości również tym monologom nie brakuje

cieszę się z tych opowieści, słucham i... poprawiam
poprawiam oczywiście niepotrzebnie i dopiero potem zastanawiam się czy nie weźmie uwag za bardzo do siebie i się wcale ponownie nie odezwie :(

ale odzywa się, gada, gaduli, gestykuluje i pokrzykuje, aż mam znów ochotę przytemperować :P
tu się trzeba przede wszystkim cieszyć

nie marzyłam nawet o tak wspaniałych rozmowach z "niecałym" trzylatkiem
(chociaż, przyznam, miałam nadzieję i prowokowałam go niemal od urodzenia ciągłym zagadywaniem)

do tego książki i czytanie na każdym kroku - myślę, że to procentuje
-- polecam zajrzeć TU - nie tylko ja tak myślę :) --

na pamiątkę "wklejam" małą próbkę Jankowej twórczości przed-literackiej
Czytaj dalej

gadułek dwulatka ostatnia garść

z notatek jesiennych 2013

przy stole
siedzimy obytroje...
jesteśmy trzema człowiekami!

na lodówce można ułożyć z liter słowa (tak, słowa też:P) albo długaśną rzekę z meandrami, 
ale okazuje się, że nie tylko...
najnowsze dzieło:
to mechanizm do produkcji margaryny!

a czasem
trzeba wznowić literki! w odnawiarce - przez dłuższy czas!
??tylko jak??

"myję zęby..."
a wiesz tato, że moja mama kiedyś miała kłopoty?  tam, w głębi.. czarny ząbek się zrobił i musiała iść do dentysty!
a za kilka dni przy szorowaniu z babcią
babciu! a mama miała kłopoty! 
(czasem mama powinna się ugryźć w język, zamiast za dużo dziecku tłumaczyć :D)

buty zdejmujemy w przedpokoju... ale nie u babci ;P
to nie jest przedpokój! to przedkuchnia!!!

dla każdego co innego...
dzieci nie piją takiej kawy, tylko inną...
dla dorosłych jest bardziej kawista

J. śpiewa "Jedzie pociąg..." i ogłasza, że pora wsiadać
mama sobie podryguje do rytmu 
- do czasu...
nie można tańczyć w czasie odjazdu!!
(wyraźnie się tańcowanie nie spodobało)

własnosłowie
J. mruczy pod nosem, słychać, że ćwiczy wymowę: 
zieźby, zieźby
rzeźby?
nie, zieźby! pole zieźby i drzewo zieźby!

J. na podłodze otulony kocem:
jestem sturalny i zwiniony

podsłuchane innym razem, przy klockowej budowie
tu wzdłużam... tu dach... jestem zdolnym budowniczym!


ciekawe co nam jeszcze powie trzylatek...*

edit * w temacie świątecznym już co nieco wymyślił:

zobaczył Świętą Rodzinę w stajence na jakimś obrazku - wiadomo kto leży w żłóbku...
to mały Jezusek
a kto to jest ta pani?
Maryja. Można też mówić Matka Boska
Matka Boska? (myśli) to znaczy mama bosa!
(jeszcze myśli...) po angielsku mummy boss!

a dziś w przedszkolu śpiewali kolędę "Przybieżeli..."
babcia (zaskoczona) odkryła, że J. bardzo szybko nauczył się słów - ale nic dziwnego, przecież to chyba o jednym z ulubionych aut!
śpiewał wyraźnie: "Przybieżeli do Bentleyem" :)
Czytaj dalej

co w tej małej głowie siedzi?

co siedzi? do końca nie wiadomo...
ale czasem coś sie wymsknie :)

perełki z ostatnich tygodni:

*
Jane włazi na tatę i próbuje podskakiwać
tatajanka: Trzeba zapytać, czy można skakać po tacie!
J: Mamoooo! Czy można skakać po tacie?
:)

*
ostatnio ni z tego ni z owego (może czując niedosyt po wyjazdach wakacyjnych) stwierdził:
jak dorosłym będę Jankiem, to popatrzę caaały świat!
(oj, będę kibicować, żeby zobaczył, a na kilka wypraw może się jeszcze sama załapię  :)

temat dorastania już kiedyś zgłębialiśmy:
będę dorosły jak ty i babcia i tata?
tak
kiedy?
jak jeszcze trochę urośniesz
i będę dorosły?
tak, będziesz dorosły pewnego dnia
kiedy?
za 15 lat
taaaak???? (kompletne niedowierzanie)

jednak ten pęd do dorosłości przeplata się z nostalgią za (minioną już :P) młodością...
jakiś tydzień temu J. rozpłakał się rozpaczliwie przy oglądaniu albumu ze zdjęciami sprzed dwóch lat
myślałam, że dlatego, że z jednego wycięłam raczkującego bobasa i przykleiłam obok, ale nie...
Chcę jeszcze być malutki! powiedział w końcu przez łzy i uspokoił się dopiero tulony jak dzidzia

*
w czasie zabawy w straż pożarną "zwykły" pożar już nie wystarcza - mama musi też na sygnale wyruszać do akcji ratowniczych - najczęściej zdarzają się przypadki zaklinowania między kanapą a fotelem
Janek krzyczy: Na pomoc! Utknąłem! Jestem taaaki utknięty!!!

*
a dziś

piszemy sobie na lodówce - bus, busa, chcę busa, ja chcę busa...
J: Napiszmy "Janek chce busa"

z braku wielkich liter napisałam duże J montowane  >>>
Może być?


Jane: Nie. Nie dobre. Takie może być dla Juliana. Janek ma J z dziurką!

poprawiłam :)
Czytaj dalej