Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 18-24 miesiące. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 18-24 miesiące. Pokaż wszystkie posty

są powody do radości

- tym razem nawet nie jakieś specjalne - po  prostu czasem warto powspominać te chwile, które przyniosły szeroki uśmiech na twarzy - Janka, a tym samym mojej :)


to kolaż z kilku zdjęć z pierwszych 2 lat życia J.
chciałam wkleić jedno zdjęcie, ale nie mogłam się zdecydować, które prezentuje najpiękniejszy, najbardziej radosny uśmiech :)
w ciągu tak krótkiego czasu było ich tak wiele...
czy najbardziej radosne jest zdjęcie jednego z pierwszych uśmiechów - tak wyczekiwanych przez rodziców każdego malucha? czy może to z uśmiechem tak szerokim, że dokładnie widać pierwsze ząbki? może to z zadziornym błyskiem w oku? tak, to uwielbiam, ale chyba jeszcze bardziej to z kąpieli :)
a może jednak najcudowniejszy jest obraz dziecka buszującego na łące, cieszącego się wolnością, pięknem przyrody, latem...

jak większość rodziców radosnych zdjęć synka mam setki
tysiące radosnych momentów przechowuję w pamięci, mimo, że nie zostały uwiecznione w obiektywie
i każdego niemal ranka tuż po przebudzeniu uśmiecham się na myśl, że za chwilę znów zobaczę rozpromienioną buzię malucha, który w okrutnym świecie potrafi każdego dnia znaleźć jakiś powód do entuzjazmu :)
a co w tym wszystkim najpiękniejsze - radość dziecka jest niesamowicie zaraźliwa!
od kiedy Janek jest z nami sama dużo częściej się śmieję i widzę uśmiechy na twarzach najbliższych - rodziny i przyjaciół, którzy z nami przebywają

dziś dzielę się i z Wami magią jego uśmiechu:D
Czytaj dalej

złota kolekcja Skrzata

„Złota kolekcja Skrzata”  = 10 sztywnostronicowych książek z wierszami Jana Brzechwy 

wierszyki w tej serii to: „Tydzień”, „Entliczek-pentliczek”, „Hipopotam”, „Jajko”, „Jak rozmawiać trzeba z psem”, „Katar”, „Koziołek”, „Kwoka”,„Pomidor” „Samochwała”

dostaliśmy w prezencie od "cioci" Agaty
a teraz towarzyszą nam w łóżku w czasie grypy

Janek większość wierszyków znał wcześniej, ale bardzo spodobało mu się to wydanie - książeczki są z grubej tektury, więc może przeglądać samodzielnie, oglądać obrazki (ładne), a nawet w razie potrzeby zbudować z nich garaż :)


minus - ilustracje są bardzo estetyczne, rysowane, ale czasem nieco nietrafione - na przykład wrony wyglądają jak kruki, a kwoka ma grzebień zdecydowanie koguci - ciężko to dziecku przetłumaczyć...

Na stronie wydawnictwa pokazała się już druga część kolekcji - może nawet ciekawsza, bo złożona z książeczek wielu autorów. Coś mi się wydaje, że szykuje się kolejny zakup :)
Czytaj dalej

ENGLISH

zgodnie z różnymi źródłami nigdy nie jest za wcześnie żeby dziecko zacząć uczyć drugiego (i kolejnego) języka...
czując się na siłach spróbować z angielskim od kilku miesięcy wprowadzam nowe słówka i zwroty w mowie Szekspira

"na poważnie" zaczęliśmy latem 2012 - J. miał około 20 miesięcy i już w miarę sprawnie posługiwał się polskim (naprawdę!), chociaż pierwsze zwroty znał już wcześniej dzięki okazjonalnym kontaktom z Teletubisiami (dirty - wash, wash - clean!) i żuczkami z MiniMini (hello!, yellow sun, in the garden, stop, go, red, yellow, green, purple)

Czytaj dalej

przygotowania do drugich urodzin

na jutro zaprosiliśmy część rodzinki

Janek przygotowany - odpowiada na pytanie ile masz lat? i ogłasza wesołe wieści

mówi:
 "Dwa latka" i pokazuje na palcach  - z wielkim skupieniem odlicza potrzebną ilość:)
"Sto lat! Niech żyje nam! Janek ma urodzinki!"
i
"Upiekliśmy ciasto dla gości: bake a cake!"
Czytaj dalej

"pierniczki" choinkowe z masy solnej

jako wprawkę przed robieniem świątecznych ciasteczek przygotowaliśmy sobie trochę "pierniczków" z masy solnej
przepis najprostszy - mąka, sól, woda w stosunku 1:1:1/2 + foremki i patyczek do zrobienia dziurek
i są:


po wysuszeniu pomalujemy

edit: malowanie plakatówkami wyszło średnio - w przyszłości chyba będziemy od razu barwić masę - już po naszej zabawie zobaczyłam w kalendarzu adwentowym Pobitych Garów bardzo ładne podpowiedzi na zastosowanie przypraw do podkolorowania "ciasteczek"
Czytaj dalej

jak kotek pojechał iwekiem

rano na spacerze widzieliśmy kotka
Janek gonił, ale mu uciekł za ciężarówkę IVECO, a potem gdzieś dalej

przy obiedzie sobie przypomniał - zaczął swoją pierwszą i dotąd najciekawszą opowieść z elementami abstrakcji - trochę pomagałam pytaniami pomocniczymi, ale niewiele - sam się nakręcał i trzeba było widzieć jego entuzjazm :)

nasz dialog
J: Janek krzyczał i kotek się przestraszył!
M: Tak?
I uciekł! Przed iweka!
Tak, za IVECO i dalej...
Może do ciężarówki iweko...
Wsiadl do ciężarówki?
Tak! Tan jedzie pan i pojedzie
Pojedzie z panem?
I będzie siedził i kierował!
Kotek będzie kierował? A jak?
Kieru-kieru rączkami (zaprezentował)
Ale przecież nie ma rączek - tylko łapki
Łapkami. I pan da kluczyki i pojedzie z kotkiem.
A czy kotek może robić titit klaksonem?
Nie! Bo się kotek przestraszy.
No tak, oczywiście.. A czy kotek zna znaki drogowe?
Tak. I pojedzie na rondo!

itd jeszcze trochę - dla mnie SUPER!
Czytaj dalej

nieznane przygody Mikołajka

Nieznane przygody Mikołajka - Jean-Jacques SempéWypożyczyliśmy sobie z Jankiem z biblioteki, ale zdaje się, że głównie ja na tym skorzystałam - bardzo przyjemna, sentymentalna lektura... Szkoda, że tak na prawdę mimo pozornej objętości to tylko kilka stron.

Co do Janka - zgodził się parę razy, żebym mu poczytała i oczywiście tu też znalazł swój ulubiony lejtmotyw - okazało się, ze opowiadanie o wizycie u znajomych tak naprawdę jest o autobusie, podobnie jak to o baloniku!
A pozostałe nie, więc: "M'siu poczytaj to o autobusie!"
  
Wrócimy do Mikołajka za parę lat - duży Janek lubi, a to daje nadzieję na przyszłość :) 
Czytaj dalej

pierwszy portret mamy

namalowany całkowicie samodzielnie!

i jaki wierny :)
Czytaj dalej

kompozycja z jesiennych liści

Tegoroczna jesień była dopiero drugą przeżywaną świadomie przez J. Już w zeszłym roku nie mógł się nadziwić spadającym z drzew liściom - ekscytował się tym jak szeleszczą pod stopami i wirują na wietrze, ze śmiechem wbiegał w niemal przerastające go zgrabione kopczyki. W tym roku do spacerowych atrakcji dołączyło nazywanie kolorów barwnych liści, odgadywanie z jakiego drzewa spadły i oczywiście zabieranie całych naręczy do domu. Od września zebrała się nam już pokaźna kolekcja:) Zasuszonych listków używamy czasem do zabawy w segregowanie według wielkości, kształtu i koloru, a część zdobi ściany i okna pokoju.

Biorąc pod uwagę nieokiełznany temperament mojego synka bez przekonania zaproponowałam mu układanie kompozycji z zasuszonych liści. Wydawało mi się zbyt statycznym, niezbyt wciągającym zajęciem dla pełnego energii malucha. Jakże się myliłam! Okazało się, że prócz sporej witalności J. posiada też niewykorzystane zasoby cierpliwości i zacięcie do planowania przestrzennego.


Czytaj dalej

jest tam kto?


wspominałam o wypożyczonej książeczce "jest tam kto?"
Janek uwielbia i chętnie czyta sam lub ze mną

zarządza:
"Mamusiu poczytaj o bębenku!"
"Siadamy i poczytamy o bębenku!"

puka w strony z drzwiami
i czyta:

"puk, puk! kto tam? bębenek
białe drzwi..
puk, puk! kto tam? króliki - króliki chrupią marchewkę
puk, puk! kto tam? księżyc - witaj księżycu!
puk, puk! kto tam? kotek ma miseczkę i mleczko
puk, puk! kto tam? gdzie są misie? TU!
puk, puk! kto tam? bębenek!"
i od nowa Macieju...

albo
"tu nie ma bębenka..
gdzie był bębenek?"
przewraca strony i szuka
"bębenek!
a tu małpy...
Mamusiu, dlaczego są małpy?"
Czytaj dalej

Janek w bibliotece

oczywiście czuje się jak w domu :)

przywitać Panią i zegar ścienny
i dalej do buszowania między półkami

wypożyczyliśmy między innymi książeczkę JEST TAM KTO?


i był to doskonały wybór

TU
moja notatka na stronie lubimy czytać

więcej 
na stronie wydawnictwa

i w poście jest tam kto?

Czytaj dalej

malowanie (2)

początkowo Janek nie uznawał plam
nie lubił brudzić i już
tu się soczek wylał - trzeba wytrzeć, paluszek brudny - trzeba umyć...
farba powinna być na pędzelku i kartce - "mamo! pokapało!" wołał żeby wytrzeć stolik

aż pewnego dnia...
dał się przekonać do ubrudzenia paluszków!


i powstały:









Czytaj dalej

szybko mówi...

Janek mówi coraz więcej i coraz bardziej mnie ustawia :)

przegląda zdjęcia i komentuje całymi zdaniami:

"Tatuś trzyma wózek Jasia.
Janek i Justynka siedzą tu.
Janek i mamusia w basenie.
Dziadek tu, i tu jest dziadek
Koniec! (zamyka album)
O innym poczytamy o dziadku!
O takim Janek poczyta! 
- pokazuje drugi album - 
Ten mama schowa!"

album 100 zdjęć wystarcza na jakieś 10 minut - szybko już mówi :) 
Czytaj dalej

na ulicy Czereśniowej

jak tylko zobaczyłam u znajomych "Wiosnę...", zdecydowałam, że Janek też musi mieć coś z tej serii
i mamy: 
Książeczka jest super! Bardzo starannie wykonana, kolorowa i niesamowicie wciągająca - nawet dla dorosłego! Przedstawia codzienne życie przy "statystycznej" ulicy dowolnie wybranego miasteczka.
Format jest większy od A4, kartki twarde, z zaokrąglonymi rogami, a ilustracje ładne i pełne szczegółów. Myślę, że będzie nam służyć długie lata.
Daje niezliczone możliwości zabawy 
- można odszukiwać ulubione postaci na różnych stronach i odkrywać co robią w różnych miejscach i porach dnia
- tworzyć opowiadania o ich przygodach - i zastanawiać się co robią jak ich nie widać :)
- opisywać charakterystyczne dla danej pory roku zmiany w przyrodzie
- nazywać przedmioty, zwierzęta, pojazdy...
a ostatecznie nawet zrobić garaż dla autobusu :D

Janek czyta z nami i/lub sam.


Kolejne części serii po kolei trafiają do dzieci znajomych i siostrzeńców :)
Czytaj dalej

trochę zabawy, a trochę nauki...

a zawsze najprzyjemniej z dziadkiem Józkiem :)



Czytaj dalej

wakacje w górach - trochę zdjęć

część zdjęć jest autorstwa mamyfranka, jak również przedstawia wizerunki fanka i rodziny - proszę szybko zgłaszać sprzeciw co do publikacji, w przeciwnym razie będą zdobić tę stronę, bo są super :)



Czytaj dalej

wakacje w górach

Janek drugi raz w górach

- tym razem Tatry (jak w tym tempie będzie zwiększać wysokość to już niedługo Alpy i Himalaje ...)

pojechaliśmy "na przyczepkę" z Frankiem i rodzicamifranka (którym jeszcze raz bardzo dziękujemy za zaproszenie do wspólnego wyjazdu :)

Janek pięknie współpracował - rozpoznawał oznaczenia szlaków (wołał: "znak-szlak!"), pozwolił mamie oddalić się na kilka godzin zostając grzecznie z tatą (nawet poinformował kogoś ciekawego: "mama poszła na Giewont"), grzecznie zasypiał w pensjonatowym i schroniskowym łóżku, wjechał z nami na Gubałówkę, przejechał wóżkiem albo dał się przenieść w nosidle przez część dolin, nawet bez większego stresu przetrwał z nami burzę na szlaku i dał się wnieść na Trzydniowiański Wierch w nosidle - chociaż pod koniec już mu się nudziło...


nie wiadomo, czy cokolwiek zapamięta z wyjazdu i pokocha wędrówki ku szczytom...
na razie zapytany  na miejscu czy widzi jakie piękne widoki, góry, skały odpowiedział (trochę po dziadkowemu;P) zupełnie nie wzruszony: "Kamienie i kamienie.."
Czytaj dalej

malowanie

Janek uwielbia!

nawet trochę się zdziwiłam, że od początku mu się spodobało (pierwszy raz malował gdy miał około 20 miesięcy)

niezbędne akcesoria:
śliniak z rękawkami (Janek tak się przyzwyczaił, że sam woła: "śliniak duży do malowania!")
krzesełko do karmienia ze stolikiem (w celu względnego unieruchomienia i zmniejszenia pola rażenia artysty)
stare gazety, ręczniki papierowe i ściereczki (w celu minimalizacji strat w najbliższym otoczeniu)
a w następnej kolejności:
farby (zaczęliśmy od plakatowych - sporo trzyma się na pędzlu, nie trzeba dodatkowo wody i można otwierać pojedynczo, co ogranicza chaos (przynajmniej trochę, na początku...)
pędzelki (na początek twarde, płaskie)
papier (grube kartki z bloku, kolorowanki z dużymi obrazkami)

a oto pierwsze dzieła:
 

tematyka oczywista - AUTOBUS (stworzony samodzielnie) i LOKOMOTYWA (trochę pomagałam)
Czytaj dalej

na wsi - książeczka bez słów

prezent od Kominków - świetna książeczka z serii "czytamy bez tekstu"
Janek bardzo polubił - "czyta" sam i chętnie słucha jak mu opisuję, co gdzi widać
oczywiście bardzo ważny szczegół - zegar - znalazł od razu :P
ale smaczków jest więcej (tory, ulica, rozrzutnik obornka...) - starczy na długie godziny z lekturą  
dziękujemy!




 kilka słów opisu - ze strony wydawnictwa

Na wsi - Ali Mitgutsch. Seria 1001 drobiazgów.
Książka obrazkowa z niezliczoną ilością szczególików i smaczków (...) można podpatrzeć, jak zmieniają się pory roku, co ciekawego robią ludzie – obrazki są humorystyczne i pełne zgiełku – jest na czym oko zawiesić, jest co opowiadać dziecku, które zafascynowane wodzi paluszkiem po sztywnych kartach książki.
Czytaj dalej