Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ubongo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ubongo. Pokaż wszystkie posty

Ubongo travel

dużo już było na tym blogu o małych grach podróżnych (np. tu >>KLIK<<)
i bardzo dużo o Ubongo (tu >>KLIK<<)
dziś dwa w jednym:

Ubongo travel


podstaw idei, na której opiera się seria Ubongo, nie sposób chyba nie kojarzyć...
powtórzmy je w skrócie:
przed wielu, wielu laty Grzegorz Rejchtman wymyśli układankę-wyzwanie, w której celem gracza jest wypełnić obszar gry odpowiednimi elementami
od tego czasu, przez niewielkie modyfikacje reguł, stworzył kilkanaście kolejnych wersji opartych o tę koncepcję, wprowadzając odmienne kształty komponentów, ich zmienną liczbę (np. więcej w opcji dla dwóch osób), utrudnienia (jak operacje w przestrzeni w wersji Lines czy 3D) lub ułatwienia (wersje Junior dla dzieci)

'rodzina Ubongo' urosła w siłę i zdobyła sobie rzesze fanów - od przedszkolaków po ich dziadków 
nic dziwnego - proste reguły i nietrywialne wyzwanie to najlepsze połączenie!

Ubongo travel też ma w sobie "to coś"


od wersji podstawowej różni się oczywiście rozmiarem pudełka, planszetek i "puzzli", ale to nie jedyne różnice 
tym razem nie ma podpowiedzi na start
gracz musi sam zdecydować, które z ośmiu elementów dopasować do ram wytyczonych na kartach

Ubongo to ewenement 
niby wymaga tylko wpasowania kanciastych figur w zadaną przestrzeń, a potrafi zaangażować na równi starszych i młodszych


wszystkich niezmiennie zaskakuje, że dla każdego zadania z całą pewnością istnieje rozwiązanie - a nawet dwa lub trzy

Ubongo w wersji travel, tak jak wcześniejsze, ma dwustronne planszetki o dwóch stopniach trudności (dla mniej i bardziej zaawansowanych)
dodatkowo oferuje utrudnienie w postaci ograniczenia puli dostępnych elementów o jeden


mimo tych zabiegów wciąż wydaje się być najłatwiejsze z serii (może z wyjątkiem tych z dopiskiem Junior)

to smutna wiadomość dla wiernych fanów serii, dla których rozwiązanie wszystkich zadań, nawet bez żółtego prostokąta, to wyzwanie na góra godzinę (sprawdziłam!),
ucieszy jednak być może tych, którzy Ubongo dotąd nie znali/nie mieli:
jakość jest wystarczająco dobra, a cena przystępniejsza niż większych poprzedników 

na pewno zmieści się na wielu półkach i niejednemu "graczowi rodzinnemu" (albo całej rodzinie graczy) przysporzy dobrej zabawy, ćwicząc przy tym wyobraźnię przestrzenną i umiejętność skupienia pod presją czasu 

dobry wybór dla początkujących 



wpis powstał w ramach projektu Grajmy!
za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Egmont


Czytaj dalej

Ubongo Junior

Ubongo: słowo-klucz otwierające drzwi do licznej serii łamigłówkowych "gier bez prądu" dla starszych i młodszych graczy, autorstwa Grzegorza Rejchtmana

do tej rodziny, liczącej już ponad 10 tytułów, zbliżonych pod względem podstawowych założeń, ale w szczegółach odpowiednio interesująco różnorodnych, należy kilka chwalonych już wcześniej przeze mnie tytułów (patrz tutaj >>KLIK<<)
do tej pory przeznaczona stricte dla dzieci (od lat 5) była wśród nich jedna - Ubongo Junior 3D
właśnie trafiła do nas druga:

Ubongo Junior 

wszystkie Ubongo sprowadzają się do jak najsprawniejszego układania płytek (w zależności od wersji: w formie przestrzennych klocków, plastikowych lub, jak tu, kartonowych wielokątów) na wyrysowanej na planszetce powierzchni 

spójna szata graficzna serii nawiązuje do afrykańskiej symboliki i fauny, a wspólny przekaz głosi, że próby błyskawicznego rozwiązywania dziesiątek zadań logicznych kryjących się w pudełkach 'wykręcają mózg '

"najmłodsze" Ubongo to układanka, do której zwierzaki w wersji rysunkowej zachęcają dzieci w wieku już od 4 lat
w związku z powyższym dostosowano czas gry do cierpliwości przedszkolaka (ok. 20 min.), a planszetki do umiejętności malucha, konstruując zadania wymagające dopasowania do siebie dwóch lub góra trzech elementów
samo hasło przewodnie zapowiada mniej skomplikowane wyzwanie:
Szybko! * Łatwo! * Ubongo!


grać można samodzielnie - po prostu ćwicząc dopasowywanie wskazanych na planszetce komponentów tak, by dokładnie zakryły białe pola przed upływem czasu mierzonego przez załączoną klepsydrę

alternatywą jest współzawodnictwo, w grupie od dwóch do maksymalnie czterech osób 
w tym przypadku, na tego, który najszybciej upora się z zadaniem, czeka nagroda w postaci błyszczących kryształków 
to motywacja, która zawsze działa doskonale :)


w pudełku znajduje się 50 dwustronnych plansz z zadaniami
zielone tło zapowiada łamigłówki łatwiejsze, żółte - nieco trudniejsze, de facto zbliżone poziomem do prostszej strony wersji klasycznej

jako fanka wspomnianego klasyka, siłą rzeczy na każdym kroku mierzę się tu z porównaniami...
prócz zinfantylizowanej grafiki i skróconych zasad, różnice sprowadzają się do uproszczenia planszetek i reguł, zmniejszenia liczby elementów, którą dysponują gracze 
wydaje się również (chociaż instrukcja tego nie precyzuje), że płytki nie są tu już traktowane jako dwustronne

tak - dobrze:


tak - niedobrze:


wprowadzono zatem kilka zmian, by wyróżnić wersję dziecięcą 
czy były to zabiegi konieczne? 
z pewnością nie
to raczej ukłon w kierunku najmłodszych i ich rodziców mniej obeznanych w świecie gier planszowych, niż autentyczna innowacja

klasyczne, podstawowe Ubongo, które posiadam od siedmiu lat, było u nas układane dziesiątki razy przez dzieci dużo młodsze niż sugerowane przez wydawcę 8 lat
z perspektywy matki-graczki, na co dzień obcującej z młodszą młodzieżą, stawiającą pierwsze kroki wśród planszówek, uważam to stare, dobre Ubongo, za całkowicie wystarczające dla całej rodziny 
pod względem rozwojowym, również dla przedszkolaków, może być ono wręcz znacząco lepsze, jeśli uwzględnimy konieczność obracania elementów i większego wysilenia wyobraźni geometrycznej
a i rodzic się przy nim nie znudzi...

faktem jest wszak, że najmłodszych na pewno bardziej przyciągają "zwierzątkowe" obrazki, a łatwiej przychodzące sukcesy podbudowują morale i podtrzymują motywację do kolejnych wyzwań 


czy warto zatem rozważyć Ubongo Junior jako jedną z pierwszych gier-łamigłówek dla 3-4-latków?
jak najbardziej!
chociaż nie jest to "gra na lata", możemy spokojnie liczyć na to, że tak jak przy przesiadce z biegówki na rower na dwóch kołach, po roku-dwóch wyciągniemy Ubongo-wersję-dla-starszaków i naturalnie przejdziemy do kolejnego etapu - już autentycznie wspólnej, rodzinnej rozrywki

Ubongo!


wpis należy do cyklu opinii o grach planszowych w ramach akcji projekt Grajmy

za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Egmont


Czytaj dalej

Ubongo Shimo - to z dziurkami

dawno nie było Ubongo!
zagramy?
na dziś wybieramy najnowsze - wielkoformatowe, w żółtym pudle, z zebrą na okładce 
w przyszłości będziemy je z pewnością identyfikować skrótowo jako "to z dziurkami", bo nie ma trafniejszego opisu
czy jednak będziemy w ogóle po nie sięgać?
czy jest w stanie konkurować o miejsce na półce i stole z poprzednikami z serii (o których dużo u nas tu: >>KLIK<<)...?

Ubongo Shimo


słowem wstępu, dla wszystkich tych (z pewnością nielicznych), którzy pierwszy raz słyszą o Ubongo:
mamy oto przed sobą grę-łamigłówkę polegającą na indywidualnym układaniu płaskich elementów na powierzchni otrzymanej planszetki
jednocześnie zagrać może od 2 do 4 osób, przy czym istnieje też opcja samodzielnej zabawy dla jednego gracza

każdy otrzymuje zestaw 10 plastikowych komponentów, przypominających kształtem 'klocki' z ekranowej gry Tetris sprzed lat, w których - i to jest nowość, nie przypominająca niczego, co do tej pory znaliśmy - zrobiono kwadratowe dziury!


co turę dobieramy, z bogatej puli stu sześćdziesięciu, kartę z zadaniem
wszyscy dociągają karty o ustalonej trudności (oznaczonej kolorem i opisem: od poziomu 1 do 4  - zielony/żółty/czerwony/fioletowy)
wcześniej należy umówić się co do zasady - można grać na jednym poziomie lub indywidualnie zróżnicować je odpowiednio do wieku, czy umiejętności 

na każdej karcie zapisano numery "klocków", których należy w danym wyzwaniu użyć - liczby te znajdziemy wyraźnie wytłoczone na naszych plastikowych komponentach

cel: jak najsprawniej umieścić na planszetce wskazane elementy tak, by białe pola były widoczne w ich otworach

na przykład w ten sposób:


bystry obserwator zauważy, że w tle pojawiają się jakieś błyszczące kryształki i klepsydra...
decydując się na pełną rozgrywkę zgodnie z zasadami, gracze konkurują o punkty, przyznawane za najszybsze rozwiązanie zadania
pierwszy dostaje kryształek wart odpowiednią liczbę punktów i zatrzymuje kartę wartą 1 punkt, kolejni mają jeszcze minutę, by także ułożyć swoje łamigłówki i obronić własne karty - w przeciwnym razie oddadzą je zwycięzcy

gra pod taką presją potrafi być emocjonująca...
ale spokojnie, można też Ubongo traktować również jako wyzwanie i ćwiczenie intelektualne bez takiego napięcia
i po prostu układać

raz się uda od razu, innym zupełnie nie ;)


nie należy się poddawać - każda karta z całą pewnością MA rozwiązanie


a czasem na te rzekomo najtrudniejsze, wpaść wcale nie trudniej, od oznaczonych jako łatwiejsze!


seria układankowych gier Grzegorza Rejchtmana regularnie poszerza się od wielu lat, stąd trudno uciec od porównań
Ubongo Shimo łączy w sobie to, co w innych tytułach w tej rodzinie najlepsze - trwałe, plastikowe komponenty, minimum zasad, mnogość zadań i wybór między konkurencją a spokojną, jednoosobową koncentracją na zadaniu

osobiście uważam, że jest spośród nich najtrudniejsza, ponieważ wymaga całkowitego przeformatowania spojrzenia
nie skupiamy się tu, jak dotąd, na zwykłym łączeniu, lecz raczej na swego rodzaju analizie rozkładu
być może jest to jednak tylko wrażenie początkującego... jestem pewna, że tak jak w pozostałych Ubongo, ćwiczenie czyni mistrza
i tak jak w przypadku poprzednich - warto gimnastykować mózg stawiając przed nim to nowe wyzwanie


egzemplarz nadesłał wydawca - Egmont Polska
dzięki wsparciu akcji Spotkajmy się,  pograjmy! przez Egmont, Ubongo Shimo znajdziecie w wypożyczalni Biblioteki Miejskiej Filia nr 1 w Grudziądzu oraz wielu klubach planszówkowych w całej Polsce - dziękujemy 😊

Czytaj dalej

wyzwanie dla dwojga - Ubongo Duo

w poprzednim wpisie planszówkowym pod hasłem "zrób to sam" (tu: >>KLIK<<) pojawiła się ciekawa kostka w rękach czterolatka

dziś - więcej niepowtarzalnych elementów z oryginalnej gry 

Ubongo Duo

w skład zestawu wchodzą:

  • kostka dwudziestoscienna, dwa pionki i mała plansza do liczenia punktów
  • dwa zestawy po 21 tekturowych figur poliomino* w różnych kolorach

* poliomino = płaska figura geometryczna utworzona przez połączenie równych kwadratów krawędzią do krawędzis
kształty w Ubongo Duo to pento- i hexomino, złożone z 5- lub 6- kwadracików o boku ok 1,5 cm

  • dwa zestawy plansz dla graczy (po 9 dwustronnych arkuszy)
  • pudełko i instrukcja wyróżniające się intensywnym odcieniem fuksji, a spośród innych gier z serii Ubongo - grafiką z nosorożcami i wielkością (zgrabnym 20x20x4 cm)


kluczowe elementy są parzyste, ponieważ to gra dla dwóch graczy

sugerowany wiek 8+ zapowiada nie najłatwiejsze wyzwanie, a pozycja nosorożców na okładce przywodzi na myśl zacięty pojedynek 
słusznie!

każdy z graczy otrzymuje jednakowy zestaw startowy - figury i plansze
oboje wybieramy 'podkładki' z tymi samymi oznaczeniami w górnym rogu - A1-A9 lub B1-B9, gdzie prostsza strona A będzie na pewno lepsza na początek)
za pomocą kości losujemy kształtki spośród narysowanych na planszach kompletów, ponumerowanych od 1 do 20
jednocześnie zaczynamy układać
i kto pierwszy, ten lepszy...

Duo jest jedną z trudniejszych spośród licznej rodziny Ubongo (o wydanych wcześniej nie raz pisałam na blogu >>KLIK<<)
nawet strona A planszetek, na której wypełniamy zadane pole czterema elementami, często stanowi zagwozdkę
strona B, z pięcioelementowymi zagadkami, faktycznie (jak głosi instrukcja) nadaje się na "spotkanie mistrzów!"

jeśli poziom konkurentów nie jest wyrównany, można problem obejść grając ty-A, ja-B, albo w wariant z instrukcji z wykorzystaniem drugiej strony planszetki punktacji (tak, ta też ma odmienny rewers)
gdy komuś układanie idzie zbyt szybko, "za karę" w pewnym momencie musi rozwiązać dwie łamigłówki, w czasie gdy przeciwnik mierzy się z jedną 



wyzwanie można też (jak w każdym Ubongo) podjąć samemu i po prostu rozwiązywać układanki na czas
albo bawić się, tworząc wymyślne kształty, czy próbując złożyć zwykły prostokąt 
bardzo polecam jako gimnastykę dla mózgu 
tylko nie myślcie, że to będzie spacerek!

Ubongo Duo to idealne narzędzie dla doskonalenia wyobraźni geometrycznej i odporności na frustrację ;)

 

grę, w celu publikacji opinii, otrzymałam od wydawnictwa Egmont, dziękuję 
Czytaj dalej

Ubongo Junior 3D

"Ubongo 3D" od lat gości na naszej półce*
stanowi trzon kolekcji gier w kategorii "rodzinna, nieco bardziej wymagająca"
osobiście bardzo je lubię, ale dostrzegam jedną poważną wadę:
o ile "płaskie" Ubongo** bez cienia wątpliwości nadaje się dla całej rodziny, wymagając jedynie umiejętnego rozdysponowania zadań o różnym stopniu trudności, tak nasze "Ubongo 3D" niejednokrotnie okazywało się po prostu za trudne, a przez to frustrujące, dla najmłodszych
 
na szczęście jest już rozwiązanie!

Ubongo Junior 3D

zaczynając niejako od końca, jeśli chodzi o tę grę, najbardziej ucieszyła mnie sugestia twórców, którzy już w instrukcji trójwymiarowej wersji dla dzieci proponują dokładnie to, czego mi brakowało: wspólne, wielopokoleniowe rozgrywki z wykorzystaniem nowego i "klasycznego" Ubongo 3D

bomba! tego było nam trzeba!

ale nauczmy najpierw naszych juniorów podstaw...

w Ubongo Junior 3D mamy do dyspozycji:
50 kart-plansz ze 100 różnymi zadaniami, 32 plastikowe klocki w różnych kształtach i kolorach, 120 błyszczących "klejnotów", bawełniany woreczek, kartonową żyrafę z "nóżkami" do postawienia oraz klepsydrę

ta ostatnia, podobnie jak "brylanciki" stanowiące nagrodę za wykonane zadania, nie jest niezbędna, jednak zarówno pewna presja czasu, jak punktowa rywalizacja mogą dodać rozgrywkom kolorytu

najistotniejsze będą:

karty - każdy z graczy otrzymuje kilka z nich, w odpowiednim do wieku/doświadczenia kolorze oznaczającym stopień trudnosci (od najłatwiejszych, niebieskich, przez żółte i zielone, po czerwone - dla ekspertów)
klocki - po komplecie złożonym z 8 przestrzennych figur w różnych kształtach
 i... żyrafka :)
bo to właśnie ona, sympatyczna żyrafa na plastikowych nóżkach, ocenia sukcesy graczy
 

zadanie polega na zakryciu białych pól na karcie wybranymi figurami - dowolnymi, ale pasującymi idealnie, nic nie może wystawać za linie!
pozostałe klocki układamy na tej podstawie w pionie - najwyżej jak się da 
po 90 sek. odmierzanych przez klepsydrę (lub, w wersji 'low stress' po prostu, gdy wszystkie dzieci zakończą budowę) stawiamy 'żyrafometr' w pobliżu każdej wieży
skala wskazuje, ile klejnotów z woreczka ma prawo wyciągnąć budowniczy 
w standardowej rozgrywce odbywa się 6 takich rund
 
 
brzmi prosto i przyjemnie?
i tak jest, choć, szczególnie pod presją czasu, dla najmłodszych wcale nie jest ZA łatwo!
bawią się klocuszkami, cieszą z kryształków, ale i ćwiczą skupienie, sprawność dłoni, muszą ocenić układ przestrzenny i balans figur...
 
a dorośli? w tej grze nie mają równych szans, zatem po prostu nie powinni przeszkadzać ;) 
albo - jak wspomniałam na początku - równolegle wyciągają swoje Ubongo 3D
i tu zaczyna się zacięta rywalizacja! w 90 sek. wykonać standardowe zadanie (zakryć pole w dwóch warstwach) i dodatkowych kilku elementów stworzyć na tej bazie wieżę nie będzie już tak łatwo
własny sukces będzie równie satysfakcjonujący, jak uczciwie zasłużone zwycięstwo dziecka :)
 
podsumowując:
Ubongo Junior 3D to świetna gra dla juniorów, tak jak podaje wydawca, od 5 lat spokojnie***,
a połączenie z wersją klasyczną - super sprawa dla całej rodziny
 
 

* o klasycznym Ubongo 3D tutaj: >>KLIK<<

** Ubongo "płaskie" - tu: >>KLIK<< 

*** zabawę można zacząć wcześniej, S. - lat dopiero co 3 - też chętnie bawi się kryształkami i zawzięcie układa klocki! (tylko za nic ma czyjeś zasady ;) )

za egzemplarz dziękuję wyd. Egmont

Czytaj dalej

Ubongo Lines (z wężem, to zielone)

grę Ubongo poznaliśmy (i polubili) już lata temu*
od tamtej pory nazwa ta stała się marką, a dostępnych w jej ramach 'produktów' nie zliczymy już na palcach jednej ręki
- stąd uściślenie w tytule
dziś będzie mowa o najnowszym pomyśle Grzegorza Rejchtmana 

Ubongo Lines

 
w pudełku znajdziemy 4 zestawy po 8 podłużnych, plastikowych klocków w oryginalnych kształtach
każdy z graczy otrzymuje jeden z nich 
początek rundy stanowi odkrycie jednej z bogatej puli kart, kryjącej wzór do ułożenia ze wskazanych, opisanych numerami kształtek
żądaną figurę próbujemy odtwarzać tak, by "wężowe klocki" utworzyły dokładnie dwie warstwy

jak na układankę z tej "stajni" przystało, trzeba co nieco pomyśleć, pokombinować, wysilić wyobraźnię

w zależności od wieku, czy wcześniejszego treningu, do dyspozycji są karty o czterech kolorach tła = poziomach zaawansowania
zgodnie z opisem 'ubongowe klocuszki' układać można w pojedynkę lub grupie do 4 graczy w wieku od około 8 lat 
wbrew pozorom, nawet w przypadku najprostszych zadań, wpaść na pomysł jak zazębić ze sobą wgłębienia na klockach nie zawsze jest łatwo i wcale nie koreluje to z liczbą przeżytych wiosen :) 

 
kto nie zna Ubongo, na pewno będzie zaskoczony kontrastem pomiędzy teoretycznie bagatelnymi regułami a "wykręcającą mózg" praktyką
początkujący z pewnością docenią też sympatyczny w założeniach system punktowania, czyli nagradzanie wszystkich ślicznymi, "wartościowymi" kryształkami
w zależności od podejścia do grania pod presją czasu można używać załączonej klepsydry, albo z niej zrezygnować
 

czy sprawdzi się dla graczy, którzy już znają/mają inne Ubongo?

poszczególne Ubongo trudno między sobą porównywać, bo każda stanowi nieco inne wyzwanie
mam wrażenie, że "Ubongo Lines" najlepiej sprawdzi się jako etap pośredni pomiędzy podstawowym (2D, w pudełku ze słoniem), a wersją 3D (z małpką na okładce)
poziom trudności nieco przewyższa to pierwsze, ale - przynajmniej w moim odczuciu - jest sporo niższy niż w przypadku drugiej wspomnianej
dla mnie i zaprawionej w bojach rodziny, rozgrywki okazały się wręcz rozczarowująco szybkie...
jako miłośniczka logiczno-geometrycznych wyzwań tego rodzaju absolutnie nikomu jednak, szczególnie o podobnych preferencjach, nie odradzam!

traktując grę jako osobny, niezależny twór (wszak można znać wyłącznie to Ubongo!), docenić trzeba prostotę reguł, pomysłową mechanikę, wykorzystanie przestrzennych elementów, staranne wykonanie i uniwersalność

Ubongo to super zabawa i gimnastyka dla umysłu dla dzieci i dorosłych w każdym wieku!

__

* dla pełni obrazu polecam #UBONGO >>KLIK<<

 

za egzemplarz dziękuję wydawcy

Czytaj dalej

UBONGO Trigo

komu przypadła do gustu "tetrisowa" propozycja z poprzedniego wpisu (>>KLIK<<) lub spodobała się któraś z wcześniej wydanych wersji gry UBONGO (albo one wszystkie >>KLIK<< ;) )?

oto coś nowego specjalnie dla Was!

UBONGO Trigo

to kolejny tytuł w serii układanek z afrykańską fauną na okładce
tym razem do ćwiczenia szarych komórek zaprasza nie za duże pudełko z żyrafami i hasło "trójkątne szaleństwo"

co w środku? podobnie jak w "Ubongo extreme" karty z wyzwaniami i różnokształtne elementy do ich uzupełniania


reguły także podobne:
gracze (od 1 do 4) otrzymują identyczne zestawy siedmiu figur i losują po jednej karcie z wzorami
każda jest dwustronna - kwestia umowy, kto będzie rozwiązywać łatwiejszą, kto trudniejszą zagadkę
równocześnie, zgodnie z opisem (liczbowym), wybieramy 4 lub 6 odpowiednich "puzzli", które umieszczamy na białych polach, starając się je dokladnie zakryć
kto sprawniej sobie z tym poradzi, zwycięża w danej rundzie
ale na jednej się oczywiście nie kończy :)


cala trudność Trigo polega na tym, że elementy zbudowane są na bazie trójkątów
wyobraźnia przyzwyczajona do kwadratów i sześcianów musi się przestawić na inne tory
o ile już przy klasycznym Ubongo wyraźnie było widać, że takie układanki niektórym po prostu idą lepiej, tu pewne predyspozycje jeszcze wyraźniej premiują tych graczy
aczkolwiek pewnie można (i warto!) tę umiejętność "ogarniania przestrzeni" wyćwiczyć

dla samotników cierpliwie dążących do perfekcji, pada w instrukcji wyzwanie, by w ciągu 20 min. rozwiązać wszystkie zadania z trudniejszej strony kart
dam znać, jeśli kiedyś zasłużę na tytuł mistrza ;)
 
 

wpis powstał w ramach Grajmy! i cyklu "samograjki mamajanki"
za egzemplarz dziękuję wyd. Egmont



Czytaj dalej

Ubongo extreme

reakcja na takie pudełko może być tylko jedna...


hurra! kolejne Ubongo!

nawet bez dodatkowej zachęty, którą stanowi podtytuł zapowiadający rozgrywki "dzikie i trudne", nie umiałabym się oprzeć chęci sprawdzenia, co kryje się w środku :)

dla mniej zorientowanych spieszę wyjaśnić, że

Ubongo extreme  

to czwarta już odsłona gry-łamigłówki geometrycznej, do której mam wielką słabość*

podstawowa zasada Ubongo polega na odpowiednim - i jak najszybszym - układaniu danych fragmentów (figur płaskich, trójwymiarowych klocków lub kart) w określoną całość
z opisu może trochę przypomina to zwykłe puzzle, ale w rzeczywistości stanowi dużo bardziej wymagającą i emocjonująca rozrywkę

Ubongo extreme to jeszcze jedna 'wariacja na temat'
Tak jak w pierwowzorze gracze starają się, jak najszybciej dopasować elementy do swojej planszy. Jest to ekstremalnie trudne, bo kafelki mają sześciokątne kształty.
zestaw startowy stanowią 32 dwustronne karty z planszetkami-łamigłówkami i 4 zestawy po 8 kafelków w różnych kolorach
grać mogą zatem maksymalnie cztery osoby, z których każda stara się wskazanymi kafelkami zasłonić puste pola na swojej karcie
wyzwanie polega na tym, by zrobić to jak najszybciej


elementy są dużo drobniejsze niż w podstawowej wersji, co ma ten plus, że grę łatwo gdzieś zabrać ze sobą, 
najmłodsi jednak mogą mieć problem z uchwyceniem tak małych elementów (może stąd ograniczenie wiekowe 8+), 
niektórzy seniorzy natomiast, by odpowiednio dobrać kafelki, muszą zakładać okulary
mimo tych drobnych niedogodności gra kusi obie grupy :)

w zależności od wieku i doświadczenia, gracze mają do wyboru dwa stopnie trudności - karty-plansze do wypełnienia trzema lub czterema elementami
poziomy te można dostosowywać indywidualnie
a jeśli mamy ochotę poćwiczyć przed rozgrywkami w większym gronie, Ubongo, jak zwykle, oferuje też wariant solo

 

choć przy różnorodnych opcjach oferowanych dotąd przez wszystkie Ubongo spędziłam już długie godziny, wersja extreme ponownie mnie zaskoczyła
jak to mówią, to zupełnie nowa jakość!
oryginalne kafelki złożone z sześciokątów czynią z prób prawidłowego złożenia plastra miodu niebanalne wyzwanie
choć podstawowy poziom może nie sprawiać wielkiej trudności, przy czterech elementach pojawia się sporo emocji
i po raz kolejny "czacha dymi" :)

* wcześniej o "członkach rodziny" Ubongo pisałam tutaj >>KLIK<<
spośród "rodzeństwa" nadal moim ulubieńcem pozostaje wersja 3D, ale właśnie powitane najmłodsze "dziecko" Grzegorza Rejchtmana także uważam za baaardzo udane :)

szczerze polecam gimnastykę ubongo (czyli mózgu) przy każdym z tych tytułów!

Czytaj dalej

gra do plecaka - nowe wersje znanych hitów

kontynuujemy temat gier do plecaka
(cz. 1 tu: >>KLIK<<)


dziś - nowe wersje starych przebojów,
czyli dwa słowa o tym, czy znane i lubiane gry Egmontu mają szansę podobać się w wersji karcianej

po pierwsze

Pędzące żółwie Gra karciana


najsłynniejszych planszówkowych żółwi nie trzeba chyba przedstawiać
od lat królują na rodzinnych stołach, pozwalają "bezboleśnie" wprowadzić przedszkolaki w świat nieco bardziej zaawansowanych (choć nadal prostych) gier i dają dużo radości z zabawy we wskakiwanie sobie na skorupki :)
pisałam o nich tutaj: >>KLIK<<

na nadchodzące lato wydawnictwo proponuje jeszcze bardziej kompaktową wersję, z nieco zmienionymi zasadami, czyli zamiast planszy i drewnianych pionków, żółwiki-kartoniki i pojawiającą się znienacka sałatę

Karciany wyścig do sałaty!
Gracze zagrywają karty, starając się przemieścić swoje żółwie jak najbliżej pysznej salaty. Do końca gry nie wiadomo, którymi żółwiami grają przeciwnicy, co zapewnia wyśmienitą zabawę. Nowe karciane zasady spodobają się wszystkim fanom "Pędzących żółwi".


wyścig rozpoczynamy od dowolnego ustawienia kartoników z 12 żółwiami (po dwa w 5 podstawowych kolorach + 2 czarne jako "sztuczny tłok") w szeregu
najważniejsza zasada pozostała bez zmian - losujemy kolor żółwika i do końca gry zachowujemy go w tajemnicy
nie zdradzając swojego planu, używamy kart ruchu (których mamy stale po 5 w ręku), by kolejno przemieszczać różnokolorowe żółwiki do przodu, do tyłu, pojedynczo lub "piętrowo", tak, by ten "nasz" znalazł się u czoła stawki w momencie zakończenia wyścigu

nowością jest możliwość przemieszczenia kartoników aż o trzy "kroki", "otrząsanie" wybranego żółwia z niechcianego bagażu za pomocą karty strącania oraz - bodaj najważniejsze - nieoczekiwany moment zakończenia zabawy
"meta" pojawia się nagle w toku rozgrywki, gdyż dobrane karty sałaty musimy od razu wyłożyć na stół, a gdy uzbierają się trzy - ogłaszamy zwycięzcę

co ciekawe, karty w tej "kieszonkowej" wersji są nawet większe niż w oryginale, dzięki czemu wygodniej gra się najmłodszym i/lub ich dziadkom
stąd może to być wersja warta polecenia przede wszystkim właśnie im - dzieciom, którym nie będzie przeszkadzał czynnik losowy i na spotkania rodzinne, jako urozmaicenie popołudnia w wielopokoleniowym gronie


i w końcu

Ubongo. Gra karciana


po wersji ze słoniem (więcej tu: >>KLIK<<) i małpką (tutaj: >>KLIK<<) na okładce, z frontu dużo mniejszego pudełka "wycieczkowego" Ubongo zerka na nas uśmiechnięta surykatka :)

to
Karciana wersja przebojowej gry!
w której
Każdy gracz otrzymuje 9 kart z różnymi kształtami. Gracze jednocześnie i jak najszybciej wykładają karty na stół, dopasowując pokazane na nich kształty. Kto najszybciej ułoży swoją łamigłówkę, woła "Ubongo!" i zdobywa punkty.

sprawa jest prosta - wybieramy poziom trudności, sprawiedliwie dzielimy dwustronne karty i każdy próbuje swoich sił w nie najtrudniejszej, ale wymagającej pewnej spostrzegawczości, sztuce dopasowywania do siebie dwóch (i tylko dwóch) jednakowych figur geometrycznych

do sięgnięcia po nowy pomysł Grzegorza Rejchtmana zachęca prostota zasad, a indywidualistów także "pasjansowa" opcja gry dla jednej osoby 
pomysłowi gracze z pewnością na bazie tego zestawu 108 kart będą w stanie wymyślić własne zasady - u nas są to takie dopuszczające większą interakcję między graczami - zbliżone do gry Hexx, czy domina


mimo że "Ubongo 3D" nadal pozostaje moim faworytem w tej serii, mogę polecić też jego najmłodszego brata - i to nawet chętnym poniżej "wymaganego" wieku lat 8, a jeśli mierzyć będą się gracze na różnych poziomach zaawansowania - jednocześnie także większej niż wskazana na pudełku liczba od 2 do 4 graczy



oba zgrabne pudełeczka dopisujemy do listy "Niezłych małych 2"



i zachęcamy - również na wycieczkach z plecakiem:



Czytaj dalej