nie oceniam książki po okładce!
jaaasne...
pewnie powinnam tak mówić, budując swój wizerunek świadomego czytelnika, całkowicie obiektywnej recenzentki, konesera treści (?)
powiem jednak szczerze: gdy biorę książkę do ręki, liczą się nie tylko słowa
forma, czcionka, grafika też są dla mnie istotne - w przypadku książek dla dzieci nawet bardzo
o gustach się nie dyskutuje, ale umówmy się, większość jakiś ma - podobnie jak wizję idealnej kompozycji, ulubioną technikę plastyczną, krój pisma, preferowaną paletę barw
sama mam dodatkowo dość dokładnie sprecyzowane oczekiwania co do składni, rytmu i rymu
bywa, że w pierwszym kontakcie z dziełem dochodzą do głosu te wszystkie, czasem podświadome, oczekiwania i uprzedzenia
pierwsze wrażenie - jak w kontakcie z nowymi ludźmi - jest bardzo ważne!
choć czasem, jakże mylące...
żadna okładka z powyższego zdjęcia mi się nie podoba i jestem niemal pewna, że gdyby nie fakt, że książeczki te dostałam / wygrałam / wypożyczyłam, nie trafiłyby do Jankowej biblioteczki
nawet gdyby przyciągnęłyby moją uwagę na tyle, żebym zdecydowała się je wyszukać w internecie i bliżej poznać, czy wziąć do ręki w księgarni i przekartkować, nie jestem pewna, czy zdecydowałabym się je kupić
dziś wiem, że sporo byśmy w ten sposób stracili
poznajcie je bliżej i Wy!