Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muduko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muduko. Pokaż wszystkie posty

nasłuchując śladów... Tracks

gra planszowa bez planszy, ale za to z aplikacją!

taka zapowiedź pewnie równie wielu zaciekawi, co zniechęci...
mnie zaintrygowała na tyle, żeby dać się zwerbować w szeregi stróżów prawa* i przez ostatnie kilka tygodni regularnie powracać do służby w Siren Bay
tj. testować grę 

TRACKS



jak entuzjastycznie zapowiada wydawca, jest to
>> jedyna w swoim rodzaju detektywistyczna gra planszowa, która łączy analogowe elementy takie jak mapę, akta sprawy i karty monitoringu z wirtualną rzeczywistością dźwiękową! <<

faktycznie, koncepcja jest unikalna
przygotowanie do gry nie ma nic wspólnego ze stereotypowym rozstawianiem pionków na planszy
obejmuje za to zapoznanie się z folderami turystycznymi, mapą i załogą posterunku policji fikcyjnej nadmorskiej miejscowości 
oraz instalację aplikacji w telefonie
(która, co w tym miejscu zaświadczam jako umiarkowany entuzjasta Google Play, przebiega sprawnie i bezproblemowo)


dalsza instrukcja brzmi banalnie:
  • Słuchaj nagrań w aplikacji!
  • Śledź trasę przestępców na mapie!
  • Rozwiąż 15 spraw!
i dokładnie to, ni mniej, ni więcej, mamy tu do zrobienia

rozkładamy mapę, 
pod ręką trzymamy powiązane z nią "karty monitoringu", obrazujące wybrane fragmenty niczym 'stopklatki' z ulicznych kamer,
z pudełka wyciągamy jedną z 15 "ulotek" zwanych "aktami sprawy" (kolejność rozwiązywania zadań jest dowolna, aczkolwiek instrukcja zapowiada rosnący stopień trudności i sugeruje No1 na początek), by wstępnie rozeznać się w sytuacji
i, po zapoznaniu z opisem, włączamy nagranie

Czytaj dalej

Sojusz na już - przepiękna gra karciana

na opakowaniu tej gry jest błąd!
napisano: "przebiegła gra karciana"
powinno być: "przepiękna..." ;)

Sojusz na już


to kolejny z serii 'reprintów' znanych na świecie gier karcianych autorstwa Reinera Knizii, pomysłu wydawnictwa Muduko, czyli jeszcze jedna szybka gra karciana oparta o blef i strategię, niesamowicie ubarwiona przez grafiki Piotra Sokołowskiego 
tym razem gra znana wcześniej jako "Spy" - karcianka dla 2-4 graczy, w wieku od 8 lat wzwyż (poniżej 1,5/5 w skali trudności BGG), z czasem rozgrywki około 30 minut
podobnie jak w przypadku wspominanych przeze mnie wcześniej (i nadal zajmujących ważne miejsce na półce) "Sporu o bór" >>KLIK<<, czy "Ryków Afryki" >>KLIK<< w równiutkich, idealnie komponujących się w zestaw pudełeczkach, uważam, że oprawa graficzna stanowi tu 'większą połowę' sukcesu
sama nie wiem, czy bardziej podobają mi się antropomorfizowane portrety zwierząt na kartach, czy górski landszafcik z rewersu 

w pudełku znajdziemy 120 kart:
12 kart misji przedstawiających dzierżące atrybuty władzy zwierzaki: niedźwiedzia polarnego, bielika amerykańskiego, pandę, kangura, nosorożca i węża (pytona?) lub skarby: bursztyn, miód, broń, tkaniny, zwoje i księgi lub złote monety
oraz 108 kart podróży, obrazujących parę zwierzę-skarb w każdym możliwym zestawieniu po trzy powtórzenia
do tego kartonowe żetony skrzyń oraz kafelki graczy

spróbujmy wczuć się w klimat...

wcielamy się oto w posłańców władcy Wielkiej Prapuszczy - sprytne lisy ślicznie sportretowane na zasadniczo bezużytecznych kafelkach, rozdawanych po jednym każdemu graczowi
na celu mamy przekazanie cennych darów innym monarchom,
otrzymujemy zatem po równo (w zależności od liczby graczy po 18 - dla 2, 12 - dla 3 lub 9 dla 4) żetonów skrzyneczek, których w toku rozgrywki próbujemy jak najszybciej się pozbyć

nasze zadanie to sprytne planowanie podróży i realizacja misji podlegających na dostarczaniu podarków, czyli kompletowanie kart z symbolami zwierzęcych władców lub wręczanych im dóbr i sukcesywne "przebijanie ofert" tak, by zasłużyć na tytuł Głównego Doradcy miłościwie nam panującego
jak to dokładnie przebiega precyzuje krótka instrukcja (do pobrania ze strony wydawcy >>KLIK<<)

zaczynamy z trzema kartami podróży, co turę dobieramy kolejną, obowiązkowo* wykładając wcześniej po jednej przed siebie na stół
*obligatoryjnie ujawniamy 1 kartę, gdy na początku tury posiadamy 3 karty na ręce, jeśli mniej, można tylko dobrać
co nieco mamy prawo zataić, część swoich zamiarów musimy jednak stopniowo ujawniać, zanim uzbieramy set pozwalający na dołożenie swojego kuferka do puli podarków (zestaw takich samych symboli władców lub dóbr musi liczyć co najmniej o jedną kartę więcej niż aktualna liczba skrzyń na danej karcie misji; im wyżej ją przebijemy, tym więcej skrzynek dołożymy!)

a konkurencja nie śpi, bacznie obserwuje, kto być może za chwilę wyruszy do danego władcy, czy kompletuje określone dobra...
ruszając w podróż użyć możemy wszak zarówno kart ze stołu, jak i z ręki, pozostaje więc pewien element zaskoczenia


przebiegła taktyka, pokerowa twarz i trochę szczęścia są niezbędne do wygranej,
ale do ciekawej, satysfakcjonującej rozgrywki nie trzeba nic ponad dobre chęci i odrobina skupienia

a do prostej przyjemności obcowania z ładną grą - wystarczy usiąść i popatrzeć...
i już jest fajnie!





za egzemplarz gry i niepowtarzalne podkładki pod kubki, które stały się inspiracją do sesji, o jaką bym siebie nie podejrzewała, dziękuję Muduko
Czytaj dalej

Ptaki i Hotel łamigłówki solo

nie od dziś pokazuję tu na blogu małe, sprytne gierki idealne na wiosenne spacery i letnie pikniki (patrz cykl "niezła mała" >>KLIK<< i "niezła mała 2 >>KLIK<<),
nie od wczoraj lubię stawiać sobie wyzwania intelektualne, również grając w planszówki solo (patrz "samograjki mamajanki" >>KLIK<<)

właśnie "testuję" interesujące gierki, łączące powyższe 2 w 1

Ptaki 


i

Hotel


są to dwa niezależne zestawy zadań bazujące na odkodowywaniu swego rodzaju szyfru 

gry różnią się stylistyką - pozwalając wybrać pomiędzy rozmieszczaniem barwnych ptaszków na drucie lub fantastycznych stworków na piętrach wyimaginowanego hotelu,
różnią rozwiązaniem praktycznym - każąc układać tekturowe elementy na rancie ("Ptaki") lub wewnątrz spodu pudełka ("Hotel"),
różnią wymaganiami stawianymi przez objaśnione krótko w instrukcji symbole kodu,
lecz zasady obie mają banalne



zgodnie z "ekspresowym skrótem" według wydawcy sprowadzają się one do jednominutowego filmiku na YouTube >> KLIK << lub 4 punktów:
1. Dobierz ptaszki/potworki pokazane na górze karty.
2. Rozmieść je na krawędzi/w pudełku tak, by spełnić wymagania przedstawione w centralnej części karty.
3. Odwróć kartę, by sprawdzić prawidłowość rozwiązania.
4. Dobierz nową kartę. Spróbuj rozwiązać jak najwięcej wyzwań.

pierwszych kilkanaście kart stanowi swego rodzaju tutorial, który krok po kroku wdraża gracza, stopniowo dokładając kolejne symbole i elementy
stopień trudności wzrasta z wyzwania na wyzwanie tak, że mniej więcej od 25 karty "coś zaczyna się dziać" - trzeba mocniej skoncentrować się na podpowiedziach, by do ostatecznego wyniku dotrzeć po serii przemieszczeń i wykluczeń
co ważne, zawsze istnieje jedno (i tylko jedno) prawidłowe rozwiązanie



w obydwu odsłonach jest to zabawa zdecydowanie warta polecenia, jako trening koncentracji i logicznego myślenia 
wymaga skupienia na odczytywaniu wskazówek i prostych czynnościach manualnych, dzięki czemu gwarantuje całkowite oderwanie od rzeczywistości 

stopniowy wzrost trudności zadań sprawia, że nowe połączenia neuronalne w mózgu powstają zupełnie niepostrzeżenie ;)
z kolei dla szybkiego resetu można ot, tak wyciągnąć pojedynczą kartę z końca talii - próba znalezienia rozwiązania "z biegu" jest jeszcze większym wyzwaniem i frajdą



dla umysłów ścisłych, obytych z tego rodzaju wyzwaniami oba zestawy mają jedną wadę...
"cały czas czekam, aż zrobi się trudniej" - stwierdził J. mniej więcej w połowie pliku zadań
i uczciwie powiedziawszy, oboje tak graliśmy, graliśmy i czekaliśmy... aż do ostatniej karty
pełen test "Hotelu" (otwarty jako drugi) zajął mi około 35 minut - to dramatycznie mało jak na zasadniczo jednorazową przygodę i obrazuje nikłość wyzwania dla ogranego nastolatka i dorosłego

sytuację ratują dodatkowe zadania udostępnione online
prowadzi do nich kod QR w instrukcji lub link na stronie wydawcy
>> https://bonusbirds.bankiiiz.com/ oraz https://bonushotel.bankiiiz.com/
- to kolejne pół godzinki zabawy za free :)


ostatecznie, chociaż po pełnej grze 'one by one', rozwiązując zadania zgodnie z rosnącym stopniem trudności odczułam pewien niedosyt, nie zmienia to mojej silnej rekomendacji, bo
podsumowując
"Ptaki" oraz "Hotel" to ciekawe, ładnie wydane łamigłówki,
wartościowe połączenie wyzwania umysłowego z koniecznością manipulacji manualnej,
coś dla poszukujących oryginalnej rozrywki solo - zarówno miłośników puzzli i sudoku, dzieci, które kolorowe ptaszki i potworki być może na chwilę oderwą od ekranów, seniorów, wymagających ćwiczeń umysłowych, jak i młodych kandydatów na programistów,
super alternatywa dla klikania w telefon w czasie podróży*, czy w kolejce w urzędzie

plus ukłon w stronę konsumenta, w rodzaju "raz kupujesz, podwójnie zyskujesz", w postaci zadań dostępnych online

- dzięki, Muduko!


wpis zgłoszony do międzyblogowego projektu popularyzacji gier "bez prądu":


egzemplarze testowe w celu publikacji niezależnej opinii przekazał wydawca


* do samochodu lub pociągu nadają się "Ptaki", gdzie nic się samo nie przesunie na zakrętach, "Hotel" jest bardziej wrażliwy na gwałtowne hamowanie ;)

Czytaj dalej

karty i żetoniki? Ryki Afryki - gra pełna taktyki!

pamiętacie "Spór o bór"? (moje zachwyty nad tą świetną karcianką dla dwóch osób można znaleźć tutaj >>KLIK<<)

nie dajcie się zwieść - nawet jeśli pudełko z poniższego zdjęcia wizualnie ją przypomina, kryje się w nim zupełnie inna gra tego samego duetu autorskiego

przedstawiam Wam dziś nowość - odległą "klimatycznie", odmienną mechanicznie i przeznaczoną dla większego grona graczy:

Ryki Afryki


niejeden zwróci na to pudełeczko uwagę przez wzgląd na szatę graficzną
w tej kwestii wnętrze na pewno również go nie zawiedzie

matematyczno-taktyczny pomysł Reinera Knizii po raz kolejny uatrakcyjnił oprawą Piotr Sokołowski

do dyspozycji mamy 30 kart i 25 żetonów z portretami afrykańskich zwierząt

nowa 'wielka piątka' według tego konceptu to słoń, bawół, hipopotam, lew i goryl, przystrojone w egzotyczne barwy, biżuterię i pióra

w talii powtarza się po 6 wizerunków każdego gatunku, przy czym - zgodnie z numeracją od 0 do 5 - zwierzęta posiadają coraz bogatsze stroje i/lub uzbrojenie

jak gramy?

w gronie od 3 do 5 graczy rozdajemy każdemu odpowiednią liczbę kart (precyzuje ją tabela w instrukcji), w dostępnym dla wszystkich miejscu umieszczamy żetony

w swojej turze należy wybrać jedną z posiadanych kart i wyłożyć ją na stół do wspólnej puli, a następnie dobrać dowolny żeton
karty na stole dokładamy kolumnami według gatunku, zakrywając częściowo poprzednie
wartość karty widocznej na dole danej kolumny oznacza aktualną wartość punktową każdego żetonu z wizerunkiem danego zwierzęcia

runda kończy się gdy do jednego ze stosów na stole dołożona zostanie zostanie szósta karta - podliczamy wówczas punkty za posiadane żetony


rozegranych powinno zostać tyle partii, ilu jest graczy
po zsumowaniu wyników cząstkowych wyłaniamy zwycięzcę

"Ryki Afryki" to prosta gra karciana, której zasady da się wyłożyć w kilka minut
jednak wykładanie kart to już nie taka błahostka!
który wybór będzie najlepszy? czego się pozbyć najpierw, które zwierzę zachować? jaki żeton dobrać - który okaże się najcenniejszy? kończyć już, czy przedłużyć grę? co planują konkurenci? 
każda decyzja musi być poprzedzona taktyczną rozkminą ;)
nie są to wszak dylematy nie do rozwiazania - gdy już opanuje się podstawy, rozgrywka przebiega błyskawicznie

można grać z dziećmi, w gronie młodzieży (od lat 8), rodzinnie, także z seniorami 
gra ma szanse spodobać się miłośnikom fauny gorącego kontynentu i szybkich, dynamicznych, interaktywnych karcianek, które wymagają ciągłego obserwowania przeciwnika

rozgrywki mogą być emocjonujące, ale raczej nikt nie będzie ryczał po porażce... bardzo szybko można się odegrać!


za egzemplarz dziękuję Muduko


Czytaj dalej

spór o bór

szukacie dobrej gry dla dwóch osób?

właśnie znaleźliście! 

Spór o bór


zdradzę Wam sekret... ciężko pisało mi się ten 'artykuł'
choć zwykle bardzo dbam o obiektywizm przedstawianych tu opinii, "Spór o bór" od pierwszego akapitu polecam w zasadzie bezkrytycznie
mimo że przecież nie chcę zamieniać bloga w tablicę reklamową, w tym przypadku superlatywy, brzmiące jak hasła marketingowe, nasuwają się same...
bo po prostu, zupełnie nieprofesjonalnie, pokochałam tę grę od pierwszego wejrzenia

już pierwsze wspólne chwile spędziliśmy tak jak lubię najbardziej, czyli na spacerze ;) (co zaskutkowało bardzo przyjemną, myślę że również dla oka, sesją zdjęciową w plenerze i gościnnym wpisem na blogu Grajmy!, który polecam zamiast wstępu >>KLIK<<)

później było tylko lepiej :)

bardzo korzystne (pierwsze, drugie i każde kolejne!) wrażenie robi "klimatyczna" okładka i ogólna dbałość o stronę graficzną
kto grał kiedyś w "Schotten Toten" stanowiącą jedno z wcześniejszych 'wcieleń' tego konceptu, zrozumie co mam na myśli - dla gry dobrze pomyślane zasady to nie wszystko! 
nowa "skórka" błyskawicznie rozwiewa wszelkie dylematy, którą z wersji najlepiej zatrzymać na półce
 
 
mechanika i założenia nie były mi obce, wiedziałam czego się spodziewać:
 
jak wspomniałam, gramy we dwójkę
mamy do dyspozycji 54 karty zwierząt w 6 kolorach, o wartościach od 1 do 9
dobierając co turę do 6 każdy i wykładając po jednej na stół po swojej stronie, toczymy walkę o dominację nad 3-5 polanami wyłożonymi pomiędzy nami
przy jednej płytce polany (tudzież 'polana', bo na każdym "trawiastym" kafelku narysowano też całkiem ciekawe patyki z oryginalnymi ozdobnikami ;)) można wyłożyć do 3 swoich kart
przejmiemy kontrolę, jeśli nasza grupa będzie silniejsza, niż ta po stronie przeciwnika
 

"moc zestawu" nawiązuje do pokerowych układów kart, a przez całą grę mamy do wglądu własną kartę pomocy, dzięki której w każdej chwili sprawdzimy, że legion>kompania>bractwo>banda>zgraja
 
w każdej turze dokonujemy wyboru - "kogo" i "dokąd" wysłać do walki... i zwykle nie są to łatwe decyzje
bywa, że od razu mamy na ręce trzy żubry i już zacieramy ręce licząc, że zapewnią nam dominację nad kluczową polaną, ale nie ma się co cieszyć na zapas - może się zdarzyć, że pokona je sprytna grupka małych ssaków (np. legion 1-2-3)
trzeba uważnie obserwować posunięcia przeciwnika, nie zdradzać się za szybko z własnymi planami, czasem zachować na ręce kartę, na którą ten najwyraźniej czeka... cóż, to nie gra kooperacyjna, ale zacięty bój!  

to Knizia w swoim najlepszym wydaniu, czyli niezła zabawa czystą matematyką, w której liczą się taktyka, blef i ustawiczne kombinowanie, by ślepy los nie zaważył na wyniku


wrócę jeszcze na chwilę do oprawy
na kartach autorstwa Piotra Sokołowskiego znajdziemy kilkadziesiąt artystycznych portretów zwierząt z pogranicza słowiańskiej puszczy i świata fantastyki
nie obyło się bez potknięć (pokażcie mi takiego orła (?) w polskim lesie!), ale większość grafik usatysfakcjonuje zarówno miłośników gatunku fantasy, jak rodzimej fauny
jest się czym zachwycać!
ale dla obojętnych na uroki lasu taktyków mamy też bardzo czytelne oznaczenia kolorystyczne i liczbowe 
(no, może raz wtasowałam lisa do podstawowej talii, ale już wiem, że karty dodatkowe mają rewersy łatwe do rozróżnienia od 'podstawki')

jako że gra jest stosunkowo prosta (chociaż bynajmniej nie łatwa!), wspomniane "dodatki", czyli karty specjalne, które otrzymujemy w zestawie, a których początkowo nie używamy, po kilkunastu partiach mogą przydać się jako ciekawe urozmaicenie

możliwość dokonywania taktycznych przesunięć, podbierania sobie kart, jokery itp. zmieniają znacząco rozgrywkę, przydając kolorytu i zmieniając standardowy rozkład statystyczny - fajnie, bo to wtedy całkiem inna gra!
a jeszcze lepiej, że powrót do wersji klasycznej mimo nowych wrażeń, jest nadal przyjemnością

samo wykonanie, poza tym, że eko i z biobójczą powłoką(!) też budzi podziw - trwałe karty pomocy i kafelki polan, żywe kolory, super papier 
aż szkoda karty wkładać w koszulki, ale bardziej szkoda narazić na zniszczenie to cacuszko ;)

paradoksalnie, im bardziej emocjonalny stosunek do tematu, tym trudniej formułuje się opinię, a nie da się ukryć, że tę karciankę bardzo (bardzo!) lubię...
nic nie straciła po bliższym poznaniu!
uwierzcie po prostu, że jest świetna
albo najlepiej sami sprawdźcie :)
 
polecam
 
a chętnych zapraszam na sparing - just pick the time* ;)

* daleko mi do mistrzostwa, dlatego - uprzedzam! - będę nieregulaminowo rozpraszać przeciwników koszulką z cudną naprasowanką z wizerunkiem rysia :D

Muduko - dziękuję!


Czytaj dalej

MiX-TURA, czyli goblinie testowanie

hej, Zdziczest, Miłobądz, Dwójeczka!* zostajecie przymusowymi ochotnikami do testowania!
oto moja nowa

MIX-TURA

wygląda super zachęcająco, prawda?

dołączam do Was jako Niedomysł - ciekawe, czy dam radę ogarnąć zasady...
na pierwszy rzut oka wygląda na to, że będziemy pić i że będzie śmiesznie
 
gotowi?
no to na dobry początek dla każdego po "lusterku"
hmm, wyglądamy jak gobliny z kreskówki? 
ok, fajnie! obejrzymy, czym obdarzyła nas natura (vel. ilustratorka Ana Marco) 
istotne będą rogi, kolczyki, bandaże, czapki i szelki
miny i cechy charakteru opisane na końcu instrukcji są może mniej ważne, ale za to całkiem zabawne ;)
 
 
teraz butelki
każdemu po cztery - trzy bezpieczne, z zielonym glutem i czwartą - różowiutką, śliczną, ale toksyczną
i jeszcze po jednej malutkiej fiolce z antidotum, na wszelki wypadek

możemy zaczynać? no to akcja! (odsłaniamy kartę akcji)

czary mary... i już po chwili za sprawą kilku zaklęć nie wolno nam używać kciuków, słowa "nie" oraz żadnych samogłosek z wyjątkiem "o"
w dodatku impreza jest suto zakrapiana...
pijesz Ty / piję ja / kompanija cała
wychylamy flaszkę za flaszką, na zawołanie ujawniając zawartość wybranej buteleczki
napoje oczywiście wyłącznie bezalkoholowe, ale za to co i rusz któryś zatruty! 
na szczęście przemiana w ducha po trującym drinku bywa odwracalna, więc nikt nie odpada po pierwszym toaście

bawimy się do ostatniego ocalałego! (albo póki wszyscy nie padną)

a potem jeszcze raz od nowa :)


formuła tej skromnej gabarytami (ale wielkiej myślą!) karcianki jest idealnie imprezowa
opcja gry w gronie od 4 do nawet10 (!) graczy i +/- 15-minutowa rozgrywka to warunki wprost wymarzone na wszelkie spotkania rówieśnicze, klasowe czy harcerskie, wyjazdy wakacyjne i rodzinne wolne popołudnia
okładkowe 8+ nie jest sztywnym ograniczeniem - dobrze żeby nasi goblini testerzy potrafili czytać, ale ważniejsze, żeby nie obawiali się posyłania w zaświaty ;)

gra polega na wykonywaniu poleceń z odkrywanych kolejno kart
dotyczą one odsłaniania posiadanych przez graczy kart eliksirów lub odpowiednich zachowań w trakcie kolejnych tur rozgrywki 
brzmi to nieco banalnie, ale prostą mechanikę ubrano w autentycznie przekonującą, zabawną i spójną otoczkę tematyczną oraz szatę graficzną
jest klimat!  

-- pełną instrukcję można znaleźć na stronie wydawcy (tutaj >>KLIK<<) --
 
sporą rolę odgrywa tu ślepy los
co prawda trzeba się skupić na rozpoznawaniu cech postaci i pilnować obowiązujących zaklęć, warto rozważnie wybierać "częstowanych" konkurentów i podkradać leki, jednak niezależnie od naszych wysiłków czasem po prostu trafi się paskudna mikstura...  
ale nic to! nawet jeśli chwilowo stracisz kontakt z rzeczywistością przemieniając się w ducha, niewykluczone, że w następnej (mix)turze... ożyjesz, by dalej wiernie służyć złośliwej wiedźmie jako testujący wywary pachołek, a współgraczom jako cel mniej lub bardziej złośliwych zagrań 
jest sporo emocji, śmiechu i zabawy
chociaż może się okazać, że zaraz wszyscy zginiemy :P 

 

podsumowując, "Mix Tura" to bardzo sympatyczna, klimatyczna "imprezówka" dla większej liczby graczy, godna polecenia jako relaksująca gra z odrobiną negatywnej interakcji i dużą dawką humoru

jej dodatkową zaletę stanowi fakt, że elementy drukowane pokryto lakierem o właściwościach biobójczych (o Biocidal Coating więcej tu >>KLIK<<), co sprawia, że zabawa jest bezpieczniejsza niż dowolny napój niewiadomego pochodzenia...

 

 na zdrowie!


 


za egzemplarz dziękuję Muduko
będzie dostępny na spotkaniach Klubu Grajmy! i do wypożyczeń w naszej bibliotece 

--

* Ja, Pi & Ju - te goblinie alter ego jakby dla Was były stworzone, ale w innych odnaleźliście się równie świetnie :) dzięki za współpracę i opinie!

Czytaj dalej

roszada wśród zwierząt

takie kafelki sobie ostatnio układamy:

jednak to nie bajkowa układanka dwuletniego S.!
te piękne, kolorowe krajobrazy, przywodzące na myśl pełnię lata, stają się tłem dla brutalnej walki o pozycję...
 
to elementy tworzące planszę gry

Roszada wśród zwierząt

 
podobnie jak kartonowe pionki i duże sześciokątne żetony z fistaszkami, rybami i ziarnem, ukrywają się w pudełku na pierwszy rzut oka wyróżniającym się wśród naszych pozostałych planszówek
szara tektura i czcionki przywołują lata mojego dzieciństwa (tak, to było w ubiegłym stuleciu ;) ) - przywodzą na myśl żółknące z czasem gazety i niezapomniane "Poczytaj mi mamo"
nawet sam tytuł kojarzy się z oglądanym wówczas w TV "Z kamerą wśród zwierząt" :)
same sympatyczne wątki z dawnych lat...
ale to tytuł nie tylko dla sentymentalnych "staruszków"!
rekomendowany wiek graczy to już 8+, a logo "eco friendly game"*, czy szachowe nawiązanie w tytule (i to w dobie popularności netflixowego "Gambitu..."!) są jak najbardziej na czasie
sama gra natomiast z pewnością nie ustępuje nowoczesnym planszówkom ani wykonaniem, ani pomysłem**

 
gracze (od 2 do 4) budują odpowiedniej wielkości planszę i rozkładają na niej kafle z pożywieniem
będą o nie walczyć odpowiednio rozstawiając i przesuwając swoje pionki
każdy otrzymuje po trzy w jednym kolorze - jeden z wizerunkiem słonia, drugi - kota i trzeci - myszy
słonie będą dla nas zdobywać orzeszki ziemne, koty - ryby, a myszy ziarna zbóż
ruch na planszy to jeden "krok" z sześciokątnego pola na sąsiednie, ale też... ucieczka na najbliższy dostępny heks
zwierzęta straszą się nawzajem, bo, jak wiadomo, myszy boją się kotów, koty słoni, a słonie myszy i dlatego nie mogą przebywać w swoim bezpośrednim sąsiedztwie
 
do zapamiętania mamy zasadniczo jedną podstawową regułę (vide dozwolone ruchy figur szachowych), ale kombinowania - jak rozstawić na starcie swoje zwierzęta, w którą stronę przesunąć, kogo postraszyć, gdzie optymalnie uciec - mnóstwo 
clue rozgrywki to ciągłe przepychanki (roszady?) do momentu, gdy jeden z graczy zgromadzi 5 żetonów z przysmakami  
przydaje się umiejętność "myślenia w przód", planowania strategii, rozważnego wybierania między chwilowym zyskiem a kontrolowaniem ruchów przeciwnika
 
a gdy już opanujemy tę podstawę, gra oferuje wariant dodatkowy 
po zdobyciu pożywienia odkrywamy tunele, którymi mogą przemieszczać się myszy, łany zbóż, którymi czmychają koty i rzeki, zwiększające zasięg ruchu słonia
to ciekawe urozmaicenie, ale zaręczam, już wersja podstawowa nieźle ćwiczy szare komórki

 
"Roszada..." to świetne połączenie przystępności zasad i wymogu taktycznego podejścia do rozgrywki
dzieci (gram m.in. z 10-latkiem) podstawy łapią błyskawicznie 
później tylko - podobnie jak dorośli - z rozgrywki na rozgrywkę uczą się coraz skuteczniejszej strategii

a wszystko to w doskonałej jakości wykonania i barwnej, "komiksowej" scenerii  
kto błędnie oceni po okładce, tego ominie czysta przyjemność obcowania z dobrą grą!



gra przyjechała do nas od wyd. Muduko (dziekujemy!) i przy najbliższej okazji zostanie zaprezentowana na spotkaniu seniorów w Klubie Gier Planszowych Grajmy w Grudziądzu 
nim to nastąpi, będzie dostępna do wypożyczania, tamże
polecam!

* więcej o eko-polityce wydawcy - tutaj >>KLIK<<
** to pierwsze wydanie, "światowa premiera" gry, wróżę jej także zagraniczną karierę! 
Czytaj dalej

Na okrągło (gramy)

była kiedyś taka zabawa w tworzenie historyjek, zwana 'papierosem'
kilka osób kolejno, albo na zmianę wymyślało odpowiedzi na pytania - kto? - z kim? - gdzie? - co robili? - jak to się skończyło? itp.
zapisywało się swoją odpowiedź na kartce i zaginało ją tak, żeby tekstu nie było widać i przekazywało dalej
na koniec, po rozwinięciu kartki, powstawała wyjątkowa, absurdalna, często bardzo zabawna opowieść

nie wiem czemu, ale kółka a obrazkami z najnowszej gry wydawnictwa Muduko* przywołały właśnie to wspomnienie
może dlatego, że kompozycje ilustracji na każdej z nich są całkowicie unikalne, bajecznie różnorodne i niespodziewane?

podstawowe zasady gry są jednak zupełnie inne...
poznajmy bliżej grę "Na okrągło"!


w niewielkim pudełku ukrywa się 77 okrągłych kart
na każdej z jednej strony nadrukowana jest litera, z drugiej około 10 ilustracji - różnych roślin, zwierząt, przedmiotów, narzędzi, budynków, zabawek,  bajkowych postaci


samo ich przeglądanie i wyszukiwanie szczegółów, zanim jeszcze zasiądzie się do gry, to niezła frajda :)


w końcu jednak zgarniamy wszystko "na kupkę", literkami do góry

instrukcja głosi w skrócie:
1. dobierz kartę ze stosu i odwróć ją stroną z obrazkami ku górze
2. przyjrzyj się obrazkom i znajdź ten, którego nazwa zaczyna się na ilterę widniejącą na wierzchniej karcie na stosie
3. najszybszy gracz zdobywa kartę i kładzie ją przed sobą

chcecie spróbować?


ha! nikt nie mówił, że będzie łatwo ;)
wbrew pozorom zmuszenie umysłu do koncentracji na powiązaniu odpowiedniego obrazu z podaną literą to spore wyzwanie
niezbędne jest skupienie i duża spostrzegawczość

bywa, że po prostu trzeba jak najszybciej wyszukać np. malutką poduszkę (patrz zdjęcie powyżej)
czasem trzeba walczyć z "blokadą umysłową", gdy powiedzmy z literą "C" (drugie zdjęcie) uparcie kojarzy się czapla (gdzie czapla? ten flaming?!), a czerwony (samochód) dostrzegamy dopiero gdy ktoś inny głośno to powie


a często w ogóle nie widać oczywistego rozwiązania...
i wtedy bywa najciekawiej! do gry wkracza fantazja i kreatywność

na "D" (patrz wyżej) może zaczynać się zarówno dziki koń, jak deseń w paski i działo okrętowe!
a na "T"?

dodatkowa zasada głosi, że gracz możne podać dowolne słowo (nazwa, kolor, kształt, uczucie) o ile jest w stanie uzasadnić swój wybór, a pozostali uczestnicy rozgrywki zaakceptują to wyjaśnienie
moim zdaniem to o wiele ciekawsze, niż umówienie się na wymienianie jedynie rzeczowników, ale taki wariant  (jako trudniejszy) również podaje autor w instrukcji
napisano w niej także co robić w rzadkich przypadkach, gdy nikomu kompletnie nic nie przychodzi do głowy

gra kończy się, gdy jeden z graczy uzbiera 5 kart

ale nie dla nas ;)
nic nie stoi przecież na przeszkodzie żeby wprowadzić jakieś własne "home rules"

po pierwsze J. przy grze we dwie osoby zdecydowanie nie zgadza się na zakończenie już po odkryciu max. 9 kart - to za krótko! - więc często tworzymy stos z części kart i gramy do końca
poza tym, tak bogata pula oryginalnych grafik plus kilkadziesiąt kart z dużymi, wyraźnymi literami aż się prosi o alternatywne wykorzystanie!


jako ćwiczenie kreatywności wymyśliliśmy zadanie polegające na nadaniu tytułu dla każdej karty, stanowiącego wspólny element, łącznik, czy podsumowanie wszystkich znajdujących się na niej obrazków
na przykład dla powyższej był to "biznes"
pierwsze skojarzenie na ogół jest spontaniczne, znaleźć uzasadnienie dla każdego z elementów, to już poważniejsze zadanie
warto spróbować!

również przywołana na początku zabawa zyskała nową odsłonę dzięki czerpaniu inspiracji z kart
wybieramy jedną i kolejno notujemy co? kto? do czego? co zrobił? jak? i po co? i wychodzi nam absolutnie niepowtarzalna, bywa, że bezsensowna, ale zawsze ciekawa historia
to super rozrywka i źródło inspiracji dla całych opowiadań lub rysunków - polecamy!

podobnie jak trzeci pomysł, pod robocza nazwą "dobble na sterydach"
tym razem wyszukujemy części wspólnej dla dwóch kart
gwarantuję, że jeśli tylko dobrze się przyjrzeć i pozwolić działać wyobraźni, okaże się, że każde dwie mają ze sobą coś wspólnego :)


(na powyższych znaleźliśmy skrzydła/bejsbol/Alladyna, ale inne skojarzenia mogą być równie prawidłowe)

zastosowania dla literek to temat na oddzielny wpis...


jednym słowem, bardzo podoba nam się gra "Na okrągło"
dobrze bawią się przy niej zarówno dzieci, jak ich rodzice, przysparza radości i powoduje wybuchy śmiechu z powodu "głupich skojarzeń", a prócz spostrzegawczości promuje inwencję twórczą
fakt, że nie gramy na okrągło zgodnie zasadami to dodatkowa zaleta potwierdzająca uniwersalność i bogaty potencjał tej niezwykłej talii kart
na pewno będziemy do niej wracać!

projektgrajmy.blogspot.com


*Muduko to nowa marka, po której znając wcześniejsze gry ze znakiem Trefl Joker Line spodziewamy się wszystkiego co najlepsze
sporo dobrych tytułów z poprzednim logo opisywałam tutaj: >>KLIK<< i tu: >>KLIK<<
czekamy na kolejne!

Czytaj dalej