Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7-8 lat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7-8 lat. Pokaż wszystkie posty

planszówkowa geometria



już niemal rok temu miałam przyjemność przedstawić tu doskonałą grę rodzinną, świetną do geometrycznych ćwiczeń z orientacji na płaszczyźnie, czyli Ubongo*
w międzyczasie - jako że skoro już sobie przypomniałam o tak lubianym niegdyś Tetrisie, a temat nie chciał się dać zapomnieć - "do kompletu" przybyła nam wersja drewniana: układanka pełna podobnych kształtów

tak jak klocki Geo (ktoś jeszcze pamięta? warto, bardzo warto sobie przypomnieć! - na przykład tu >>KLIK<< ) służyły nam (i regularnie służą) do doskonalenia wyobraźni przestrzennej, kolorowe "ubongowe" kartoniki i wspomniane drewienka ubarwiają wstęp do geometrii euklidesowej i pomagają ogarnąć J. zagadnienia takie jak pole powierzchni figur płaskich
oczywiście przez zabawę!

przede wszystkim już deseczka stanowiąca "opakowanie" klocków, jest wyzwaniem samym w sobie
ułożyć wszystkie figury tak, by ją wypełniły i dały się ładnie przechowywać, to zadanie nad którym można spędzić całkiem sporo czasu ;)
jak myślicie, czy da się to zrobić tylko na jeden sposób?

później można sobie już tylko utrudniać...
próbujemy zatem układać z dostępnych kształtów prostokąty różnej wielkości (oceń/sprawdź, czy da się z nich ułożyć także kwadrat? a trójkąt? dlaczego nie?), figury jedno- i wielokolorowe (czy z każdego typu elementów można stworzyć wielokąt foremny?)
ponieważ, szczęśliwym zbiegiem okoliczności, "drewniaki" mają wymiary bardzo zbliżone do tekturek z Ubbongo, możemy ich także używać jako wypełnienia dla wypraski ze wspomnianej gry!
i znów - jak szybko umiesz to zrobić? czy uda się wypełnić każdy z otworów? a dasz radę znaleźć alternatywny układ, używając żółtego "T"? 

 

ktoś powie, że to żadna matematyka, ewentualnie ćwiczenie wyobraźni, spostrzegawczości i małej motoryki...
nie będzie miał racji (wszak matematyka nie istnieje bez sfery abstrakcyjnych wyobrażeń!), ale nie ma problemu, by do zabawy zaprosić też trochę cyferek ;)

spróbowaliśmy zatem, korzystając z dostępnych klocków i ułożonych kształtów, nauczyć się obliczania pola powierzchni figur płaskich
najpierw "na palcach", tj. dzieląc daną figurę (w myślach) na "składowe kwadraciki" i w ten sposób, często już na pierwszy rzut oka określając, czy ma ona 4 jednostki powierzchni, 5, czy 20
następnie przypomniałam J., że jeśli chodzi o prostokąty, może sobie ułatwić i liczyć "rządkami", czyli spróbować powielić liczbę "kwadracików" w pierwszym rzędzie tyle razy, ile widzi takich "pasków"
okazało się, że takie mnożenie również działa ;) (a w przypadku całej deseczki 10 na 15 bardzo usprawnia cały proces :) )

kolejny krok** to następne uproszczenie - wszak wystarczy zmierzyć długość i szerokość prostokąta, przemnożyć ("a razy be") i już...
niestety (stety? lubimy przecież wyzwania ;) ) w naszym przypadku okazało się to kolejnym utrudnieniem - wyobrażone kwadraciki (w domyśle 1 na 1) nie do końca liczbowo odpowiadały wymiarom faktycznym (w centymetrach)
na szczęście okazało się, że to dokładnie o pół jednostki więcej (1,5 na 1,5 cm), więc pobawiliśmy się najpierw w "przeskalowywanie"
"ten prostokąt ma bok z 4 kwadracików, centymetrów będzie o połowę więcej - obliczysz ile? 6? zmierz czy się zgadza!"
poszło całkiem sprawnie i już niedługo później mogliśmy zająć się całkiem poważnymi pomiarami i obliczeniami (starając się, przynajmniej na początku, unikać kalkulatora i przy okazji kolejny raz wspominając co nieco o rozdzielności mnożenia względem dodawania) ;)

 

a wszystko to nie bez "wyższego celu"!
ponieważ, jak w recenzji "Ubongo" wspomniałam, największą wadą gry jest ograniczenie liczby uczestników do 4, postanowiliśmy dorobić trochę elementów, by umożliwić dołączenie do zabawy kolejnym graczom

można było oczywiście odrysować każdy kształt oddzielnie, wyciąć i voila...
wybrałam jednak podejście ekonomiczno-matematyczne, dzięki któremu przy minimalizacji strat materiału zyskaliśmy dodatkowy pretekst do zabawy figurami i liczbami

jak przy innej okazji sprawdziliśmy, wszystkie tekturowe elementy "Ubongo" przeznaczone dla jednego gracza dają się ułożyć w prostokąt (a nawet trzy różne - czy mają takie samo pole powierzchni? no jasne! - wybraliśmy jeden z nich)
po dokładnym zmierzeniu jego wymiarów, przenieśliśmy zarys na karton
ja naszkicowałam "kwadracikową" siatkę, Jan zaznaczył na niej linie cięcia 

 

po wycięciu kilku zestawów, raz jeszcze, dla sprawdzenia, czy nic się nie pomieszało, poukładaliśmy różne prostokąty, zmierzyli boki, obliczyli pola...
i oto mamy do dyspozycji "Ubongo" dla 8 osób i całkiem niezłą wprawę w "zabawie w geometrię" :)


obydwie bardzo polecamy w ramach projektu

https://mamajanka.blogspot.com/2018/09/poszkolne-2018-zbior-pomysow-i-pomocy.html


* gra "Ubongo" mimo upływu czasu absolutnie się nie znudziła, a nawet przybyło jej zwolenników w różnych grupach wiekowych - jeśli jeszcze nie znacie, zdecydowanie warto poznać!
** ponieważ mówimy o zabawie z uczniem pierwszej/drugiej klasy szkoły podstawowej, ciąg dalszy odbył się zupełnie innego, pochmurnego popołudnia (higiena pracy umysłowej przede wszystkim!)

Czytaj dalej

wakacje 218 cz III - Kociewie, Kaszuby i Ziemia Chełmińska

ostatnia część fotorelacji z wakacji 2018 to kadry z naszej bliższej okolicy
żeby nie było, że "cudze chwalimy...", Kociewie, Kaszuby i Ziemia Chełmińska też mają swój urok!

myślę, że udało się uwiecznić wszystko to, co dziecku latem do szczęścia potrzebne - wesołe towarzystwo, niezliczone kąpiele w ciepłych, bezpiecznych wodach, odrobinę emocji i ziarno edukacji na nowych szlakach, drobne przyjemności i sporo swobody na łonie przyrody
tylko rowerów (nie wiem czemu) i upałów (unikałam jak mogłam!) nie widać - a też były :)

o,tak się snuliśmy po (po)krzyżackiej ziemi (tu: Las Rudnicki)

jezioro Duże k. Gruty - do południa całe nasze :)
to samo innym razem - wersja mniej artystyczna (dla ubarwienia może legenda o Grucie?)
jezioro Kneblowo...
 z zamkiem gwarantującym atrakcje w dzień i w nocy (Radzyń Chełmiński) tuż
Rulewo, park linowy - wspomnienie Piotrka (Jan, równie podekscytowany, wcześniej na tym samym szlaku)

nieznane oblicze Tczewa - Fabryka Sztuk (przy okazji Tetconu)

Aerobaltic Gdynia 2018 (zdj. 1, zastępcze, na pamiątkę pokazu nocnego w porcie 18.08.)
Aerobaltic Gdynia 2018, Baltic Bees uchwycone w locie przez  J. :)
żabki tu i tam (tu: okolice Jaru Raduni)
"Parowozownia Kościerzyna", skansen (ponownie, 5 lat temu - jakby wczoraj...) 
Kościerzyna - rynek (dla odmiany, pierwszy raz :P)
kierunek Pojezierze Kaszubskie
Wdzydze Kiszewskie widok z wieży (stawiać namiot, czy nie...?)

Muzeum - Kaszubski Park Etnograficzny (cały dzień zwiedzania, spacerów, warsztatów - materiał na osobny wpis...)

o, jestem na jednym zdjęciu! ;)
kaszubska Miss Ścieżki Przyrodniczej
i kolejny zachód słońca nad jeziorem (tu: Wdzydzkim) - nuuuda ;)
Arboretum Wirty - do nauki i na pikniki, doskonałe! będziemy wracać!
gruszki na wierzbie... (takie rzeczy tylko w Wirtach ;) )
i jabłka na śliwie ;) (tamże)
okoliczne chaszcze (Białochowo) - tylko te kleszcze :(
za Wisłę, do parku, 3 plaże - nie raz! (przykładowe zdjęcie poglądowe)
koniec lata coraz bliżej...
c.d.n?
już pod innym hasłem, ale z pewnością :)
liczymy na długą, pogodną jesień!
Czytaj dalej

wakacje 2018 cz II - lato z tatą



na początek lipca tego roku przypadło doroczne wspólne "pięć minut" panów N.

Jankowy tata gwarantuje wypoczynek wyjątkowy - nie dysponując zwykle nadmiarem wolnego czasu nadrabia z nawiązką jego jakością
zawsze skorzy do psot i otwarci na przygody, ojciec i syn potrafią świetnie się razem bawić i cieszyć każdą chwilą spontanicznych wyjazdów, z uśmiechem wykorzystując szanse i pokonując przeciwności*
urok osobisty, naturalna beztroska i niewyjaśnialne racjonalnie powinowactwo do szczęśliwych zbiegów okoliczności sprawia, że ich wakacje zawsze okazują się warte zapamiętania

fajnie, że jeszcze raz mnie ze sobą zabrali :) 

wakacyjne wspomnienia z tatą i bez, stan na koniec lipca 4:2 :P
"bądźcie w niedzielę w Poznaniu, to razem ruszymy dalej" - nie ma sprawy, J. do Maltanki ma zawsze po drodze... **
zapowiedź przygody ;) (Lato na Targach, przy okazji obowiązkowej wizyty w Starym ZOO )
odkrywamy kolejne urocze zakątki miasta - Park Sołacki

w Ogrodzie Dendrologicznym UP

w poszukiwaniu wiaduktu w Wirach i Trzcielińskiego Bagna
Zielona Góra (aquapark vs. Palmiarnia - 1:0)
piękne a tajemnicze okolice nadbobrzańsiego Nowogrodu
Żary (miasto - godzina, lasy - do zmroku ;) )

szlakiem trzech wież w Zielonym Lesie
Łęknica, Park Mużakowski <3
włości Pana na Bad Muskau***
Afryka w zasięgu wzroku...
i ręki
jeziorkowe impresje...

i wyjaśnienie ich tajemnicy (Trasa Geoturystyczna "Dawna kopalnia Balbina" w Łęknicy)

Rhododendronpark Kromlau

Drezno 1 - Zwinger
Drezno 2 - zamki, kościoły, parostatki, błonia...

Drezno3 - największa (obok Muzeum Transportu i Komunikacji) atrakcja :) ****
Drezno 4 - ma to coś, nie tylko w centrum

Drezno 5 -jeszcze jeden mały-wielki powód do radości :)
zapowiedź widoków Szwajcarii Saksońskiej

na kolejne brakuje słów.... ****

tak, mają tam w górach tramwaj! (Bad Schandau)
von Mittelndorf zum Kuhstall
die kleine Wanderung auf dem Malerweg
die Bastei
<3
nie pierwszy, ale bodaj ostatni z malowniczych "Dorfów" na trasie (nawet jeśli to Kleinstadt) ujmujących tatę


ot, kilkudniowa wakacyjna wycieczka...
pasmo nieplanowanych atrakcji i nieoczekiwanych zachwytów******
dzięki, tato! ;)

(a to nadal nie koniec lata 2018! - c.d.n.)


* byleby tylko było co jeść 3-5 razy dziennie ;)

** tak się składa, że Poznań, który pierwszy raz w życiu odwiedziłam dopiero z 3-letnim Janem wizytujemy od tego czasu rokrocznie - póki co jakoś się nie znudził...

*** park graniczny wokół pałacu księcia von Puckler-Muskau, zarówno w części polskiej (łęknickiej), jak niemieckiej, to doskonałe miejsce na spacery! w folderach bodaj jeszcze piękniejszy jesienią... bardzo polecamy, do kompletu ze ścieżką geoturystyczną, wąskimi uliczkami i "widokowo-nietoperzowymi" pagórkami wokół Bad Muskau

**** Schwebebahn - spacer -Standseilbahn wydaje się oczywistym 'must see' dla każdego pasjonata transportu szynowego (a okazuje - nie tylko dlań!)

***** Góry Połabskie mnie totalnie oczarowały - "pienińską" urodą, bajecznymi widokami, doskonale rozplanowaną infrastrukturą turystyczną... oczywiście już planuję powrót na dłużej - może wtedy napiszę więcej? :) (komu za zachętę nie wystarczają proste słowa zachwytu, niech "odkrywa" region wraz z Podróże z mamą i tatą, której to stronce zawdzięczamy kilka ciekawych podpowiedzi oraz wieczorny widok z Kleine Bergoase)

****** a nie wspomniałam wszak nawet o naszym odkryciu (i użyciu) Wielkich Jezior Pojezierza Łużyckiego (Lausitzer Seenland), wieży "widokowo-uzdrowiskowej" pośrodku niczego (Rathmannsdorf), ani Jankowych planach co do Mużakowskiej kolejki leśnej (Waldeisenbahn)...
spontaniczne odkrywanie tego, co za kolejnym zakrętem dodało jeszcze uroku samym w sobie czarującym okolicom - wypad w tym kierunku koniecznie trzeba powtórzyć, ale TAK już nigdy nie będzie
ech...
ach.. ;)  

Czytaj dalej