wszystko zaczęło się od turnieju w grę Winnica wyd. Granna, który miałam przyjemność współorganizować
albo jeszcze wcześniej, kiedy na Pyrkonie sama wzięłam udział w podobnym współzawodnictwie*
ta "notesikowa" gra tak przypadła mi do gustu połączeniem prostoty i niebagatelnego wyzwania dla szarych komórek, że długo i usilnie próbowałam przekonać do niej syna
J. (lat wówczas 8), jak najbardziej, spróbował, nawet dawał radę, ale fanem nigdy nie został
sami rozumiecie - co to za przyjemność zbierać winogrona? niby tworzy się ścieżki (to lubi!), ale przecież nawet nie drogi, a z pewnością nie szyny, no i żeby chociaż w akcję zaangażowane były jakiekolwiek pojazdy, o pociągach można chyba tylko pomarzyć...
na szczęście marzenia się czasem spełniają, a jeśli dobrze poszukać, w sieci wszystko się znajdzie!
i tak gramy od jakiegoś czasu z Jankiem w prawie-jak-Winnica [choć, jak się zaraz okaże, właściwie zupełnie inne ;)] w 100% odpowiadające jego gustom i moim prologicznomyślenioworozwojowym ambicjom 30 Rails :)