Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry przyrodnicze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry przyrodnicze. Pokaż wszystkie posty

Łąka Księga wypraw

na co mnie najłatwiej namówić?
na wyprawę!
w góry, wiadomo, do lasu, nad rzekę albo na łąkę 
albo na... "Łąkę"

tym razem, za pośrednictwem przesyłki z przepiękną okładką, zapowiadającą spacer  pomiędzy wiatrakami, wśród pól kwitnących tulipanów, do przyrodniczych obserwacji i odkryć zaprasza Rebel Studio

i to aż na SZEŚĆ wycieczek w nieznane!

Łąka Księga wypraw

to dodatek do gry "Łąka" autorstwa Klemensa Kalickiego z ilustracjami Karoliny Kijak 

wydany po kilku latach od premiery gry-matki, przywołuje na stół wciąż wywołującą miłe skojarzenia 'podstawkę', odświeża i urozmaica rozgrywki

"Księga wypraw" to tak naprawdę aż sześć minidodatków, z których każdy wprowadza nowe wyzwania, nie zmieniając podstawowej mechaniki gry /o której więcej tutaj >>KLIK<</
pozwalają one ponownie docenić urok kart ze starej, dobrej "Łąki" i cieszą oczy serią nowych ilustracji - w tym przedstawiających stworzenia jaskiniowe, domy, kwiaty, grzyby, nieoczekiwane znaleziska oraz niebo i zjawiska pogodowe (te ostatnie w mojej opinii wypadają nieco słabiej niż akwarele ze zwierzętami, ale kto co lubi...)

nie ma możliwości zagrania w Księgę wypraw bez elementów z gry podstawowej, przy czym warto zwrócić uwagę na konieczność użycia co najmniej jednej z zawartych w niej dodatkowych kopert /koniecznie trzeba dołączyć karty Dużych spotkań (U), a jeszcze łatwiej będzie z kilkoma dodatkowymi jeleniowatymi/

tytułowa 'księga wypraw', złożona z kartonowych planszetek, zastępuje tu planszę ogniska, a raz przygotowane kolorowe pudełeczka, które szczelnie wypełniają zbiorcze pudełko, kryją po kilkanaście nowych elementów, stanowiących komplet do odpowiadających im poszczególnych stron

do wyboru mamy sześć opcji rozgrywki i warto podkreślić, że są one faktycznie różnorodne i wprowadzają "nową jakość", nie komplikując jednocześnie nadmiernie kluczowych zasad 

1. Początek 

wprowadza do gry zjawiska pogodowe dodatkowe znaczniki i karty zwracają uwagę na aspekt warunków meteorologicznych, a w trakcie rozgrywki pozwalają zdobyć żetony z ekstra symbolami (np. +2 podłoża) czy stają się dodatkowym źródłem punktów (karty pogody zagrywane pod karty krajobrazu)

mechanicznie stosunkowo niewiele się tu zmienia, ale czuć 'powiew świeżości'

2. Mostki 

stawiają przed graczem dodatkowe zadanie: wymuszają kompletowanie/wykładanie zestawów kart nie tylko w należytej kolejności, lecz również w odpowiednim czasie i wzajemnym położeniu - po dwóch stronach indywidualnej planszetki strumienia
trzeba dobrze ogarniać przestrzeń i zachować równowagę, bo ostateczna punktacja dotyczy tylko 'słabszego' brzegu!

sporo tu do pilnowania i planowania - jest ciekawie

3. Wiatraki 

prócz tego, że przyciągają uwagę ciekawym rozwiązaniem /mocowanie żetonów śmig do planszy na magnes!/, wprowadzają zmienne, niezależne dla każdego z graczy, wymagania co do rodzaju i kolejności zagrywanych kart, w postaci toru ścieżek
pojawia się pole (sic!) do dodatkowych decyzji i nowy sposób zdobywania punktów (brak standardowego zbierania par, kręcenie śmigłem wiatraka podkręca wynik!)

to niemal całkowicie pozbawiony interakcji a przy tym najbardziej sielski z dodatków 

4. Balony

również cieszą ciekawą, zmienną (bo obrotową - znów magnes!) planszą stylizowaną na kompas
tory postępu wyznaczają nową drogę zdobywania handicapów, a przesuwające się układy par celów wprowadzają sporo zamieszania

jaki cel już widać, jaki dopiero będzie? który 'widok' cenniejszy? czy warto wznieść się wyżej kosztem akcji z tego, czy innego żetonu??? zawrót głowy przy pierwszym locie murowany!

5. Wieża obserwacyjna 

bodaj najbardziej komplikuje zasady, wprowadzając dodatkowe znaczniki wież obserwacyjnych, żetony szlaku, różnie punktowane na koniec widnokręgi, akcje lornetki, dodatkowe karty i cele przypisane do pięter

wyższy stopień wtajemniczenia...

6. Jaskinia

wymaga skupienia nie tylko na poznawaniu kolejnych gatunków (tu: ciemnolubnych), ale i odkrywaniu odpowiednich malowideł naskalnych
warto zbierać niepowtarzalne symbole (nietoperze lub trójkąty na kartach wyprawy) i odpowiednio opracować sobie trasę przez podziemne korytarze realizując kolejne pary celów 

warto zaznaczyć, że otrzymujemy tu naprawdę wiele nowych (ślicznych!) kart, a w gratisie dodatek do dodatku, czyli kartę zmieniająca układ jaskini, dla większej regrywalności 

każdy z dodatków gra się inaczej, ale zaryzykuję stwierdzenie, że we wszystkie nieźle

do moich faworytów należą mostki, balony i wiatraki, ale i do pozostałych z pewnością jeszcze wrócę - być może również w trybie wyzwania, który przewidzieli twórcy, proponując odpowiednią liczbę gwiazdek za lepiej czy gorzej zakończoną wyprawę 

Tryb wędrówki 

o którym mowa, to dodatkowa opcja rozgrywki zaproponowana w instrukcji, najpewniej by zachęcić do bliższego poznania każdego z dodatków (albo idąc za modą na 'legacy' i promującą granie w stałym gronie) 
po każdej grze podsumowujemy tu dodatkowe osiągnięcia graczy, przyznając umowne gwiazdki za realizację odpowiednich wyzwań przypisanych do danej wyprawy

uwaga! formularz służący zapisywaniu tych postępów wydrukowano po drugiej stronie instrukcji składania pudełek - trzeba uważać, żeby go omyłkowo nie wyrzucić!


gra "Łąka" dobrze się skaluje i po zaledwie kosmetycznym dostosowaniu działa równie dobrze dla dwóch, trzech czy czterech osób; dla mnie okazała się przede wszystkim doskonała do grania solo
to samo dotyczy "Księgi wypraw"

Wariant solo

rozwiązano tu analogicznie jak w przypadku gry podstawowej - na zasadzie współzawodnictwa z wyimaginowanym włóczykijem
do każdego z wariantów dopisano szereg instrukcji i zmian dotyczących sposobu gromadzenia przez niego kart i punktów /osobiście wolałabym je widzieć na małych, podręcznych kartach pomocy wrzuconych do odpowiednich pudełeczek, zamiast dwóch wielkich stron instrukcji, ale nie można mieć wszystkiego.../
"sztuczna konkurencja" daje się bezproblemowo obsługiwać, a brak interakcji jest czynnikiem sprzyjającym skupieniu na własnej strategia i pogłębionemu planowaniu

istnieje też specjalna, dedykowana samotnikom modyfikacja trybu wędrówki 
bardzo sobie chwalę i polecam taki pasjansowy relaks z odrobiną zewnętrznej motywacji!




pomysł na dodatek w postaci "zestawu ulepszeń" w rodzaju 'dla każdego coś dobrego' jest według mnie doskonały 
z Księgą wypraw możemy sobie dobierać warianty odpowiednio do towarzystwa lub nastroju i - zamiast wciąż jednej - rozgrywać zamiennie aż siedem różnych gier!

spokojna 'pasjansowa' rozgrywka, pewna losowość i jednostajne tempo nie każdemu odpowiadają... jednak "Łąka" to także, jeśli nie przede wszystkim, przyjemność obcowania z naturą, doskonale sportretowaną na licznych kartach obserwacji i znalezisk
wraz z dodatkiem otrzymujemy ich jeszcze więcej, a możliwość wyboru różnorodnych ścieżek, zapisanych w formie kartonowej księgi i dostępnych od ręki w wybranym kolorowym pudełeczku, autentycznie zachęca do powrotu do tego tytułu

"Łąka. Księga wypraw" to piękna, oryginalna kontynuacja, warta polecenia wszystkim fanom "Łąki"
- również tym grywającym w pojedynkę 

wpis opublikowany w ramach akcji projekt Grajmy!

za otrzymany egzemplarz dziękuję wydawcy rebel.pl

Czytaj dalej

Leśne rozdanie

wiecie już, co to znaczy, gdy recenzowanie gry zaczynam od zdjęć ze spaceru...


a w dodatku tekst ukazuje się o zupełnie innej porze roku, niż wskazuje na to tło fotografii?




tak,

Leśne rozdanie 

to kolejna moja karciana miłostka*

zanim powstał ten wpis, musiałam przejść przez kolejne fazy zakochania (włączając w to wspólne wycieczki) i odpowiednio dojrzeć do wydania maksymalnie obiektywnej opinii 

na początku był zachwyt

bo jest to rzecz piękna! 
począwszy od zgrabnego pudełeczka (w dodatku bez folii, plus za ograniczanie plastiku!), przez 180 kart z przyrodniczymi ilustracjami, po mechanikę 
śliczna, ekologiczna, jeszcze rodzinna (10+), a już wciągająco strategiczna
prosta w założeniach, oryginalna w kwestii rozwiązań  
nawet drobna skaza na ideale: od 2 do 5 graczy? bez trybu solo? nie kłuje w oczy - łatwo namówić kogoś na TAKĄ wspólną grę

mało komu nie odpowiadają wierne, przyrodnicze grafiki na kartach 
uwagę przyciąga ich oryginalny układ: podział na połowy w pionie lub poziomie 
podoba się klarowny, barwny system oznaczeń i sieć powiązań pomiędzy nimi


po przygotowaniu talii, w której po wykorzystaniu ponad 2/3 kart w każdej chwili możemy spodziewać się nadejścia zimy kończącej rozgrywkę, każdemu rozdajemy coś na start:
kartę jaskini oraz 6 kart z roślinką na rewersie
to, co znajdziemy "na ręce" w pierwszej chwili przyprawia o mały zawrót głowy mnogością oznaczeń i ciężko sobie jakoś rozsądnie pogrupować
dopiero z czasem przychodzi łatwość odpowiedniego zerkania na górę/dół/prawo/lewo kart, dostrzegania kolorystycznych oznaczeń i wyłuskiwania najkorzystniejszych efektów i bonusów
w turze dobieramy kolejne karty - losowo lub z dostępnej, otwartej puli (polany) - albo je wykładamy

każdy z graczy tworzy przed sobą własny las, zagrywając na stół karty drzew oraz organizmów żyjących w ich otoczeniu - zwierząt, roślin, czy grzybów
decydując się na wybraną, poświęcamy inne jako jej koszt (odrzucając na wspólną planszę-polanę)

towarzyszącą drzewostanowi florę i faunę umieszczamy, odpowiednio, nad, pod lub obok wyłożonych pni (ewentualnie sadzonek), częściowo wsuwając karty jedna pod drugą
z końcem rozgrywki każdy gracz ma przed sobą kilkadziesiąt kart faktycznie przypominających układem bogaty, pełen życia las
rozwiązanie to co prawda zajmujące dużo miejsca na stole i wymagające staranności, ale finalny efekt - zawsze zachwycający


po początkowym zachłyśnięciu tematyką i oprawą, przychodzi moment lepszego poznania i czas na głębszą analizę wartości

osobiście, patrząc na okładkę, oczyma wyobraźni widziałam potencjał edukacyjny "Leśnego rozdania" 
bogaty podszyt, pięknie oddana buczyna, zawadiacki szczygiełek i dzięcioł średni, w miejsce pospolitego dużego, żaba (zwinka?), grzyby i owady plus duże ssaki w tle - prawdziwy naturalny las, "na bogato"!
według zapowiedzi również powiązania między kartami "są inspirowane prawdziwymi informacjami na temat poszczególnych gatunków" 
niestety, okazało się, że licząc na zabawę w odtwarzanie biologicznych zależności łatwo grę nieco przecenić

"zbieranie zestawów i zarządzanie ręką" sprowadza się do ciągłego podejmowania decyzji w celu stworzenia optymalnego połączenia kart pozwalających na dociąg kolejnych i najlepszego punktowania 
kolejne rozgrywki ukazały brutalnie, że nie jest to tożsame z tworzeniem "zrównoważonego leśnego ekosystemu" (jak chce dział marketingu w opisach) 

bardzo dobrze sprawdza się strategia -uwaga, spoiler! - leśno-rolnicza (z bogatymi nasadzeniami kasztanowców i platanów - a to przecież nawet nie powszechne gatunki leśne!), grzybiarska (brawo dla szczęśliwców, którym na wejściu trafi się kurka) i ala łowczy jaśnie pana (z maksymalną dbałością o jeleniowate + wilki)

pojawia się więc nutka żalu, że bardziej nie zbalansowano kart, by podkreślić znaczenie bioróżnorodności i dać roślinom runa leśnego, nietoperzom, czy motylom większą szansę na przetrwanie...
no i ten żółw w kategorii 'płazy' :(

a na koniec jeszcze liczenie punktów - wiem, że to drobiazg, ale notatnik powinien być zdecydowanie inaczej zaprojektowany i to zadanie ułatwiać!

"Leśne rozdanie" wciąż pozostaje wszak jedną z piękniej wydanych gier o tematyce przyrodniczej, zapewniającą przyjemną i ciekawą rozgrywkę 

może być przy tym punktem wyjścia do dyskusji i poszukiwania głębszych informacji na temat poszczególnych gatunków i naturalnych ekosystemów leśnych 

a że wciąż widać tu miejsce na wiele więcej gatunków oraz ciekawych i ważnych okołoleśnych tematów (jak porosty, śluzowce, mszaki, starodrzew, z dziuplami i okazami próchniejącymi, mali i więksi padlinożercy etc.) bardzo liczę na to, że powstaną do niej równie śliczne i grywalne dodatki 


gra trafia na ważne miejsce na mojej ulubionej planszówkowej półce przyrodniczej

bardzo polecam zarówno miłośnikom leśnych spacerów, jak lekkich, ale satysfakcjonujących potyczek strategicznych


dziękuję rebel.pl za egzemplarz 

opinię dołączam do projektu Grajmy!


* "Leśne rozdanie" należy do gier, co do których nie miałam wątpliwości, że muszą trafić do kolekcji 
zapatrzenie "od pierwszego wejrzenia" nie zdarza mi się znowu tak często, ale las coś takiego w sobie ma...
dołączyła między innymi do tej >>KLIK<< - z którą jesteśmy już na etapie trwałego, stabilnego związku ;)

Czytaj dalej

śliczne, eko-logiczne... gry z przyrodą w tle

opisując niedawno swoją najświeższą planszowkową fascynację ("Parki" - tutaj >>KLIK<<), napomknęłam o niezwykle ważnej dla mnie kategorii gier

prawdziwi kolekcjonerzy z pewnością nie uznają takiego podziału, ale w końcu każdy ma prawo po swojemu komponować ulubioną półkę...
o kilku już pisałam, ale wiele nie może doczekać się recenzji (cóż, niektóre nawet regularnych powrotów na stół, ech)

gry z przyrodą w tle

wszystkie są warte, żeby o nich chociaż wspomnieć!*

dziś dwie


Ekosystem

ta niewielka karcianka, mimo rozmiaru nie daje się przegapić z powodu pudełka koloru świeżej zieleni wiosennej trawy 
a gdy stoi frontem, dodatkowo hipnotyzuje wzrokiem okładkowego jelonka ;)

zaciekawiła mnie zarówno miłymi oku grafikami**, jak myślą przewodnią, wedle której przed graczem stawia się cel skomponowania możliwie najefektywniejszego ekosystemu 

powiązania między organizmami, faktycznie zbliżone do występujących w naturze, zostały ciekawie przełożone na zależności punktowe
dla pszczół ważne są łąki, dla ryb strumienie, dla niedźwiedzia ryby i pszczoły... a dla człowieka (i gracza) liczy się wszystko! można szczególnie upodobać sobie ptaki drapieżne, wilki, czy jelenie, ale o żadnym zwierzęciu nie powinniśmy zapomnieć - równowaga ekosystemu to podstawa

o dziwo mechanika draftu nie psuje tu przyjemności logicznego kombinowania, dodając jednocześnie odrobinę interakcji pomiędzy graczami 

"Ekosystem" to gra dla każdego "gracza rodzinnego" (8+), o ile posiada on spory stół (każdy gracz układa przed sobą całego zwierzątkowego "tarota" ;) ) i co najmniej dwie osoby do towarzystwa (wariant 1+1 istnieje, ale ma swoje wady)
bardzo przyjemna karcianka na wolne pół godziny


Naturalnie 

ma także całkiem ładne pudełko, z trawką, drzewem, dzięciołem i odpowiednio naturalnym logo wydawniczym***

w środku marzenie małego przyrodnika - domino ze zwierzątkami i klocuszki do budowy lasu: drzewka, krzaczki, żabki, ślimaczki... nawet punkty to śliczne kwiatuszki

na pierwszy rzut oka gra wydaje się być spokojną układanką z kojącym nerwy przyrodniczym motywem
nic bardziej mylnego! pod przykrywką rekultywacji nieużytków odbywa się tu brutalna walka o władzę

połączenie koncepcji dopasowywania kamieni domina i kontrolowania obszarów z licytacyjną formą "drzewcowego" worker placement jest równie zaskakująco świeże, jak taktycznie wymagające 

to pełna interakcji gra rodzinna (8+), która łączy ciekawe wyzwanie logiczno-strategiczne z przyjemną, "spacerową" oprawą


c.d.n.

* jeden wpis to za mało! dwiema powyższymi zajawkami na temat własnych dość świeżych nabytków rozpoczynam niniejszym cykl #gry przyrodnicze >>KLIK<<, do którego dołączę całą listę wcześniejszych i (oby wkrótce) co najmniej jeszcze kilka nowych tekstów 

** grafiki "Ekosystemu" autorstwa Martyny Szpil to naprawdę ładne eko-obrazki, niemal na miarę kart z gier "Łąka" >>KLIK<<, czy "Spór o bór" >>KLIK<<
uzupełnię wpis o zdjęcia w wolnej chwili...

*** niestety, ,"Naturalnie" to chyba ostatnie pudełko z tą jaszczurką >>KLIK<<, które kupiłam...



Czytaj dalej

Parki - samotne wędrówki po zmierzchu

moje najpiękniejsze i najbardziej ukochane gry planszowe to te o tematyce przyrodniczej*

kiedy (już dość dawno temu) dowiedziałam się o grze bazującej na grafikach stworzonych w ramach projektu 59 parks, czułam, że to będzie hit 
wystarczy spojrzeć na te plakaty!
amerykańskie parki narodowe widziane oczyma artystów robią niesamowite wrażenie**
ach, gdyby tak umieścić je w planszówce, która połączy urok wędrówki, ideę ochrony i podziwiania piękna przyrody, intelektualne wyzwanie i reguły przystępne dla gracza rodzinnego - to przecież byłoby spełnienie marzeń!

trudno uwierzyć, ale oto są:

PARKI


w niewielkim pudełku kryje się wiele dobra
w idealnie zaprojektowanej wyprasce, z oznaczonym miejscem przewidzianym na każdy element znajdują się
  • śliczne drewniane znaczniki (słonka, krople wody, góry, drzewa i zwierzęta-jokery - każde inne!),
  • malutkie kartoniki imitujące zdjęcia,
  • pionki w kształcie wędrowców (ciekawostka - obu płci),
  • dwustronne kartoniki ognisk i aparatu fotograficznego w stylu retro,
  • metalowy, emaliowany znacznik pierwszego gracza 
  • dziesiątki kart (płótnowanych!) i pozostałych komponentów pełnych wspomnianych artystycznych grafik
  • kolorowa instrukcja, z dodatkową, uproszczoną kartą pomocy 
po prostu cacuszko! 
samo w sobie (błyskawiczne) przygotowanie do gry stanowi przyjemność :)


zasady nie są skomplikowane

przez gwarantujący niepowtarzalność rozgrywek setup, obejmujący przygotowanie modułowego toru-planszy, ustalenie aktualnej pogody (zgodnie z kartą sezonu), przyznanie graczom pomocnego wyposażenia w postaci menażek oraz indywidualnych celów, bezboleśnie prowadzi czytelna instrukcja
następnie naprzemiennie przemieszczamy swoje pionki, gromadzimy zasoby i ułatwienia na przyszłość (karty ekwipunku) i zwiedzamy parki, przez cztery kolejne rundy gromadząc punkty i doświadczenia 

co prawda w każdym kroku mamy kilka decyzji do podjęcia, trzeba umieć coś zaplanować, przeliczyć zasoby i mądrze nimi gospodarować, ale jest to raczej pozytywne kombinowanie, niż żmudne obliczanie szans
nawet w większym gronie, choć konkurencja czasem rujnuje dalekosiężny plan, gra toczy się dynamicznie, bez przestojów
niemniej warto zawierzyć wydawcy - to gra 10+ = dla gracza średniozaawansowanego, a nie małego dziecka, czy zupełnego nowicjusza


jak mówią "lepsze jest wrogiem dobrego"
choć sama wersja podstawowa "Parków" już jest niezła, dopiero dodatek "Parki. Po zmierzchu" czyni ją w pełni dopracowaną 

cele indywidualne są tu lepiej zbalansowane i realnie wpływają na rozgrywkę, biwakowanie poszerza spektrum możliwości, dodatkowe karty z akcjami natychmiastowymi dodają grze dynamiki
dodatek z pewnością nie ułatwia rozgrywki, ale czyni ją bardziej wymagającą, a co za tym idzie - wciągającą
trzeba słono dopłacić, ale prócz kolejnych ładnych kart, kilku drewnianych zwierzątek i namiotów, zyskujemy nową jakość gry
osobiście bardzo, bardzo lubię wędrować "Po zmierzchu"!

również samodzielnie...

tak, w super zorganizowanym pudełku "Parków" znalazło się też miejsce na talię "samotnego wilka", a w instrukcji - na krótki opis trybu solo
dzięki nim wprowadzamy do rozgrywki wirtualnego przeciwnika w postaci parkowych strażników i możemy odkrywać cuda amerykańskiej przyrody w pojedynkę

to rozwiązanie wprost idealne na kilka(naście) pierwszych rozgrywek!
nikt nie będzie poganiał, nawet jeśli zagłębimy się w lekturę opisów na kartach :) (nie wspomniałam wcześniej, że każdy park sportretowany w talii wielkości tarota jest podpisany i w dwóch zdaniach opisany? znajdziemy tu też nazwisko twórcy obrazu), albo zapragniemy natychmiast wygooglować coś więcej o danej lokalizacji czy autorze...

a całkiem serio, ze strażnikami gra się zupełnie inaczej
generowane losowo posunięcia "konkurencji", a tym samym tempo rozgrywki, są zmienne, dostępny ekwipunek zmienia się błyskawicznie, pojawia się zagrożenie utraty zebranych zasobów...
strażnicy przemieszczają się zawsze według określonego schematu, trzeba więc brać pod uwagę, czym mogą zagrozić w kolejnym kroku, nie wolno też zostać za daleko w tyle na szlaku, bo wówczas zakończenie sezonu obu wędrowców "ściąga" na koniec i powoduje utratę akcji jednego z nich
ostatecznie liczy się wynik punktowy oceniany według podanej skali

niby te same "Parki", ale myśleć trzeba trochę inaczej


jakby nie spojrzeć, z każdej strony i przy każdej rozgrywce wygląda to pięknie...


a najlepsze, że nie tylko relaksujący tryb solo jest tak przyjemny 
choć w większej grupie graczy da się odczuć pewną rywalizację i większą dynamikę zmian na torze, w gronie od 2 do 5 osób jest równie ciekawie i satysfakcjonująco
 

"Parki" to dla mnie niesamowita gra, łącząca przyjemność obcowania ze sztuką i naturą, dbałość o wykonanie, walor edukacyjny i wszelkie zalety dobrze zaprojektowanej, regrywalnej planszówki
może mi się kiedyś znudzi... póki co - uwielbiam
<3


grę w pojedynkę polecam w ramach minicyklu "samograjki mamajanki" >>KLIK<<
a "Parki" jako takie, generalnie, w ramach akcji Grajmy!


__
dzięki hojności wydawnictwa Albi, gra "Parki" będzie dostępna w Klubie Grajmy! i na wydarzeniach Stowarzyszenia Grajmy - dziękujemy za ten egzemplarz!
indywidualnie zakupiony dodatek także jestem gotowa udostępniać do wspólnej gry :)


* moje ulubione planszowe i karciane perełki przyrodnicze to m.in. Naturalnie, Kaskadia, Łąka, Na skrzydłach, Żywioły lasu, Spór o bór, Ogródek, Ekosystem, Pszczoły i... Terraformacja Marsa ;)

** parki USA są niesamowite także "na żywo", ale póki co miałam szczęście odwiedzić zaledwie kilka z nich
wycieczka do ponad 50 pozostaje w sferze fantazji...


Czytaj dalej

z AUTOMĄ wśród ptaków - Na skrzydłach

cóż bardziej niż ptaki kojarzy się z wolnością i swobodą?

może samotna wyprawa w nieznane? godzinka z książką (najlepiej w hamaku), kiedy wiesz, że nic, ale to nic nie musisz?  albo... nocne sam na sam z planszówką, gdy dziecko słodko śpi i na pewno nie wpadnie za chwilę by wszystko na stole poprzestawiać ;)

oto, czemu poświęciłam ostatnio kilka swoich WOLNYCH (nocnych, co potwierdza jakość zdjęcia) chwil:

czy grę

Na skrzydłach

trzeba komuś przedstawiać?

jeśli tak (naprawdę nie słyszeliście?!), najlepiej zrobi to w poetyckich słowach i barwnym filmie oddającym urodę zestawu sam rebel, czyli polski wydawca tego hitu, za granicą znanego jako "Wingspan" >> KLIK
i/lub zauroczeni swoimi egzemplarzami posiadacze (tamże, w ocenach i komentarzach)
 
dobrze ponad rok temu, napotykając w sieci same zachwyty nad grafikami i wykonaniem (te kosteczki, te jajeczka, budka-karmnik, pudełeczka...) zakupiłam egzemplarz z myślą o grywaniu w towarzystwie zapalonych ptasiarzy
szczwany plan spalił na panewce - ja wiem coraz więcej o ptakach, uczę się je dostrzegać i rozróżniać, daję 'ciągać' na długie spacery, by tylko zobaczyć TE wydrzyki czy płatkonogi, a oni jak nie grali, tak nie grają...
na szczęście gra prócz tematyki i oprawy posiada równie przyjemną mechanikę, więc chętnych na partyjkę (choć już nie koniecznie na zgłębianie podawanych na kartach ciekawostek i wypatrywanie podobieństw amerykańskich kuzynów do naszych gatunków rodzimych*) graczy, mniej czułych na urodę bohaterów kart, nie brakuje
 
a ostatecznie mogę sobie zawsze ptaszki poukładać samodzielnie 

jako że rozgrywka w "Na skrzydłach" polega na kolekcjonowaniu przez każdego gracza indywidualnego zestawu możliwie najlepiej współdziałających kart i gromadzeniu punktów za bonusy (to jest oczywiście zasiedlaniu habitatów własnego rezerwatu cennymi przyrodniczo gatunkami ;) ), a interakcja jest marginalna, granie solo również pozwala dobrze się bawić
tak jak w wersji standardowej (dla 2-5 graczy) gromadzimy zasoby (pożywienie) i zużywamy je na konstruowanie "silniczków" z dobieranych i zagrywanych według własnej strategii kart (ptaków) o wielu zdolnościach 
ptaki składają jaja, "zjadają" osobniki o mniejszej rozpiętości skrzydeł, przemieszczają pomiędzy siedliskami itp., nade wszystko przynosząc radość i satysfakcję swoim badaczom/obserwatorom (w postaci bonusów naliczanych po każdej rundzie i na koniec gry za zajmowanie odpowiednich siedlisk, liczbę jaj w danym typie gniazda, czy specyfikę posiadanych gatunków, np. rozmiarów, pochodzenia czy nazw ptaków itd.)
 
AUTOMA, czyli wprowadzony za pomocą zestawu kilkunastu kart "sztuczny przeciwnik" nieźle imituje konkurencję, wprowadzając pozory rywalizacji i dynamiczne przetasowywanie kart/przerzucanie kostek
pod względem końcowej punktacji jest to natomiast partner wymagający i niełatwy do pokonania
dobrze przygotowany zestaw kart i podpowiedzi pozwala na bieżąco kontrolować przebieg kolejnych rund i uczciwie kontrolować naprzemienne posunięcia AUTOMY, zaś specyfika podliczania rezultatu wymusza walkę do samego końca, bo mamy szanse na choćby remis tylko dobrze realizując maksimum celów  
 
"Na skrzydłach" to nietrudna, choć dość złożona gra
nie da się jej odmówić losowości, ale zaskakująco pozytywnie wpływa ona na różnorodność rozgrywek, gwarantując ich niepowtarzalny przebieg
przystrojenie całości w ptasie piórka dodaje z kolei nieodpartego uroku

polecam zarówno do układania indywidualnie (dołączając wpis do listy 'samograjek mamajanki' >>KLIK<<), jak i w szerszym gronie

edit: jeśli w powyższym wpisie ktoś poszukiwał pomocy w kwestii ew. niejasności instrukcji do wersji solo, odsyłam do filmu, który mi bardzo ułatwił start, czyli kanału GrAlutki na YouTube >>KLIK<<
powodzenia! 

 
__
* tak, słusznie domyślacie się, że od razu pomyślałam o dodatku z ptakami Europy
a istnieją jeszcze bajeczne, tęczowe "Ptaki Oceanii"! ach, gdyby tylko oni chcieli grać...
Czytaj dalej

ryby mają głos

od razu przykuła moją uwagę wśród tegorocznych zapowiedzi -
mała, zgrabna, bliska tematycznie gierka...*

i oto u nas w domu, jak od zawsze dzieci, tak teraz także 

Ryby mają głos

okładkowy błękit i akwarystyczne skojarzenia sprawiły, że spodziewałam się relaksujących rozgrywek
czy słusznie?

do gry zaproszonych jest od 2 do 5 graczy w wieku powyżej 8 lat 

w zależności od liczebności grupy musimy odpowiednio przygotować talię i nastawić się na różną liczbę rund, podstawy są jednak identyczne

jak grać na swojej stronie zwięźle wyjaśnia wydawca:

    1. Podziel asortyment sklepu na zestawy rybek. 
    2. Wybierz rybki do swojej kolekcji. 
    3. Stwórz najpiękniejsze akwarium, aby wygrać.

instrukcja na wstępie doprecyzowuje, że "mieniące się kolorami łuski i rozłożyste płetwy to nie jedyne cechy, na które należy zwracać uwagę, by zwyciężyć"

o co zatem dokładniej chodzi w rozgrywce?

ad. 1

karty we wskazanej liczbie układamy odkryte na stole na kształt akwarium (dla 2 graczy prostokąt 3x3, dla 3-5 - 4x4)

gracze kolejno dzielą dostępną pulę na mniejsze zestawy
w jednym ruchu oddziela się karty w pionie lub poziomie w obrębie początkowej puli, a następnie dalej dzieli każdorazowo jeden, wybrany spośród stworzonych wcześniej zestawów
(poniżej na zdjęciach pierwsza linia podziału przebiegła z pewnością w poziomie, a tylko jedna z kolejnych - w pionie)

 
ad. 2
po zakończeniu fazy dzielenia, gracze (w odwrotnej kolejności - zgodnie z mechaniką I cut, you choose) wybierają zestawy dla siebie
ostatni jest odrzucany
(w przykładzie powyżej nastąpiły 4 podziały, każdy z 4 graczy dobierze jeden set - po dwie lub cztery karty, zaś pozostały, piąty, zostanie odrzucony)

ad. 3 
przy wyborze kierujemy się punktacją przyznawaną na koniec za zgromadzone rybki i/lub jedyną w talii kartę skarbu (7 pkt.!)
każdy rodzaj ryb punktuje inaczej, a dla niektórych wymagane jest spełnienie dodatkowych warunków (na przykład zebranie kilku, większego stada, ich parzystej liczby itp.)
dodatkowo, na początku gry losujemy jeden z trzech celów dla wszystkich graczy - 5 pkt. otrzyma każdy, kto go zrealizuje

karty wykładamy w każdej grze po kilka razy, wymieniając się rolą pierwszego gracza

po ostatnim rozdaniu podliczamy: indywidualnie każdą molinezję, po 5 za trzy skalary, pięć za każde złośliwe gurami, od kilku do kilkunastu za towarzyskie neonki... itd.
zwycięzcę niezawodnie wskaże pomocny przy liczeniu notesik


o ile przyswojenie zasad nie sprawia żadnego problemu (jak pokrętnie by moje powyższe tłumaczenie nie brzmiało, w praktyce wszyscy "łapią" błyskawicznie!), próby uskutecznienia głębszej taktyki wydają się być daremne
nie dość, że nigdy nie wiemy, co wykroi nam konkurencja, na koniec w pudełku zawsze pozostaje kilka kart, co marginalizuje sens śledzenia dobieranych przez przeciwników rybek

potwierdziło się wszakże przypuszczenie co do sympatycznego, wyciszającego charakteru gry :)

to przyjemna, ładnie wydana gierka rodzinna, dzięki której mile spędzimy kilkanaście minut w towarzystwie kolorowych mieszkanek domowych akwariów
a przy okazji z instrukcji możemy się o nich dowiedzieć czegoś więcej

 

za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Granna

* w sferze zainteresowań, bo "przyrodnicza", rozmiarami idealna do letniego plecaka i na uginające się już półki ;)

Czytaj dalej

Łąka - śliczny pasjans przyrodniczy

dudek zwyczajny (Upupa epops) B02, data obserwacji: 20.04
taki mi się trafił w tym roku niespodziewany prezent imieninowy :)

drugi był zaplanowany z wyprzedzeniem:

Łąka

wyczekiwałam, od kiedy w zapowiedziach wydawniczych można było przeczytać:

"Łąka to gra planszowa, w której wcielamy się w wędrowców obserwujących naturę. Wyposażeni w mapę, spacerujemy po malowniczej okolicy, szukając inspiracji i uwieczniając zapierające dech w piersiach widoki. Kierujemy się pasją i ciekawością świata, ale też rywalizacją o tytuł najwprawniejszego obserwatora przyrody! Przypadnie on temu, kto zdobędzie najwięcej punktów z zaobserwowanych gatunków zwierząt i roślin, krajobrazów oraz pamiątek zebranych z wędrówki. Zmagania toczą się także przy ognisku, gdzie gracze prześcigają się w realizowaniu celów swoich wypraw."
 
tym niecierpliwiej, że szybko okazało się, że będzie też co najmniej równie miła oku jak "Na skrzydłach"...
 
 
w pudełku prócz planszy z zapowiadającą przygodę mapą i dopracowanych elementów dodatkowych (plansze z ogniskami dla odpowiedniej liczby wędrowców, podajniki w kształcie plecaczków, kompas pierwszego gracza, strzałki/płotkowe sztachetki wyznaczające kierunek obranego szlaku - bardzo sympatycznie "klimatyczne"!), kryje się spełnienie marzeń przyrodnika-amatora:

ponad 100 unikalnych gatunków do zaobserwowania!

rośliny, zwierzęta, ptaki, motyle, płazy, gady i owady czekają na odkrycie na pięknych kartach przedstawiających akwarele autorstwa Kamili Kijak 
w sumie, licząc "widokówki", znaleziska, antropogeniczne elementy krajobrazu i stopniowo wprowadzane do gry minidodatki, jest to ponad 200 pełnych barw i szczegółów obrazów
wielkość kart pozostawia pewien niedosyt, ale cóż, nie da się mieć wszystkiego...  
na stronie wydawnictwa można je sobie bliżej obejrzeć, a nawet ściągnąć cudną przyrodniczo-malarską tapetę  >>KLIK<<

 
cennym edukacyjnie dodatkiem jest załączony indeks kart
każda z ilustracji, dyskretnie oznaczonych symbolami literowo-liczbowymi (patrz przykład ze wstępu), jest tu opatrzona nazwą rodzajową lub gatunkową zilustrowanego okazu lub opisana tak, by przybliżyć typ siedliska czy pozamiejskiego budownictwa
to przydatna pula informacji, garść mniej lub bardziej trafnie dobranych ciekawostek i dodatkowa zachęta do prowadzenia własnych obserwacji przyrodniczych 
bardzo na plus!
 
pod przywołanym wyżej linkiem (tym  >>KLIK<<) znajduje się także film czytelnie przybliżający reguły, tu zatem, bez zagłębiania się w szczegóły, jeszcze tylko kilka ogólnikowych zachwytów ;)
 
gra polega na umiejętnym budowaniu i wykorzystaniu swojej talii
wykonujemy jedną z kilku różnorodnych akcji, gromadzimy "zasoby", które wykorzystujemy do zbudowania optymalnego zestawu obserwacji i krajobrazów oraz realizacji ogólnodostępnych celów
gromadzimy punkty zanurzeni w naturze i przypisanych jej prostych zależnościach 

reguły bardzo łatwo wyjaśnić i zrozumieć

nie zbudujemy tu żadnego "silniczka" gwarantującego wygraną, ale dostępnych jest kilka równie popularnych i celowych strategii zdobywania punktowej przewagi
trochę tu losowości, stąd często konieczna jest elastyczna korekta planów, lecz zwykle dostępna jest jakaś alternatywa - autor zadbał o zrównoważoną pulę różnorodnych akcji 
 
niewiele tu interakcji - w zasadzie ogranicza się ona do mniej lub bardziej przypadkowego "podebrania" sobie karty lub "pieńka" celu... 
w zasadzie każdy układa swój indywidualny "pasjans"
nie każdemu to pewnie odpowiada, ale sprawia, że gra nie traci wiele w wersji jednoosobowej
anonimowy "wędrowiec", który losowo "płoszy" nam niektóre gatunki okazuje się wystarczającym przeciwnikiem, a samotne wycieczki na "Łąkę" są bardzo przyjemne!

obserwujemy przyrodę, gromadzimy pamiątki, opowiadamy o wyprawach przy ognisku, zachwycając się urodą świata...

czy to zatem, jak zarzucają niektórzy, gra tylko do popatrzenia? 
według mnie, nie! grywam sobie sama, gram z dzieckiem (lat 10 - polubił!), gramy z dorosłymi i mamy przy tym frajdę zarówno z namiastki obcowania z przyrodą, jak rywalizacji o punkty

ale gdyby nawet tylko "do oglądania"... i tak warto :)

 

opublikowano w ramach cyklu "SAMOGRAJKI mamajanki" >>KLIK<<, ze względu na możliwość gry w trybie jednoosobowym

Czytaj dalej

Cud miód - gra

kolejny raz powraca na tym blogu temat pszczół
tym razem "przyleciała" do nas nowa, 'miodowa' gra planszowa

Cud miód


jest to ciekawie pomyślana i ładnie, z troską o środowisko wydana (bez elementów plastikowych) gra kafelkowa dla dzieci

zgodnie z sugestią na opakowaniu, będzie odpowiednia raczej dla starszaków - w wieku powyżej sześciu lat 
sama testowałam ją z dziećmi w wieku wczesnoszkolnym, od 1 do 4 klasy SP, obu płci i w tym gronie wszyscy mieli porównywalne szanse
jednocześnie grać może do 4 osób, partia trwa do pół godziny


w skład gry wchodzą:
42 kafelki kwiatów, 7 kafelków uli, 12 pionków pszczół, 4 żetony (słoiki miodu), plansza "Kalendarz Kwitnienia", plansza "Plaster miodu", pionek pszczelarza, pionek niedźwiedzia, instrukcja

warto podkreślić, że rysunki kwiatów na wspomnianych kafelkach wiernie oddają rzeczywisty pokrój roślin, co szczególnie podoba się "botanofilskiej" stronie mojej natury, a kolorowe, drewniane pionki-pszczółki szczególnie podobają się najmłodszym graczom, co stanowi idealną kombinację ;)

jak czytamy na stronie wydawcy:

W grze „CUD-MIÓD” gracze wcielają się w pszczoły zbierające nektar z kwitnących kwiatów. 
Uważnie obserwujcie odkrywane kafelki i starajcie się zapamiętać, gdzie znajdują się kwiatki, które niebawem zakwitną.

pełna instrukcja jest dostępna tu: >>KLIK<<,
już w powyższym opisie rzuca się jednak w oczy mechanizm "odkryj i zapamiętaj"...

czyżby zatem była to kolejna gra typu "memory", bazująca na zdolnościach pamięciowych?
w zasadzie tak, ale (!) nie da się jej odmówić ważnych, wyróżniających spośród prostych "zapamiętywanek" zalet:
  • wprowadza konieczność przewidywania i planowania swoich ruchów - prócz orientacji, gdzie znajduje się kafelek z jakim kwiatem, trzeba brać pod uwagę kalendarz kwitnienia oraz umiejętnie dysponować swoimi zasobami (pszczółkami); ot, taki prosty owadzi "worker placement" ;)
  • oferuje dwa warianty rozgrywki - rywalizacyjny oraz kooperacyjny - oba ćwiczą pamięć, ale ten drugi dodatkowo umiejętność współdziałania
  • przedstawia wartość edukacyjną, dzięki poruszonej tematyce, wiernym ilustracjom i charakterystyce roślin oraz zwróceniu uwagi na sezonową pracę owadów zapylających i zagrożenia, na jakie są narażone


do egzemplarza recenzenckiego (dziękujemy, Granna!) wydawca załączył nasiona rośliny miododajnej i słodki produkt pracy pszczół i polskich pszczelarzy
te pierwsze na pewno zasiejemy w pobliżu 'zaprzyjaźnionych' uli, a drugimi będziemy się wzmacniać tej jesieni :)
ale zupełnie niezależnie od owych prezentów raz jeszcze powtórzę to, co od dawna* wiem i "głoszę": WARTO dbać o owady w naszym otoczeniu, pielęgnować kwietne łąki i rośliny miododajne w ogrodach, wspierać rodzime pasieki
to dzięki nim - i pszczołom miodnym, i innym zapylaczom, i naszym równie pracowitym pszczelarzom - mamy nie tylko dostęp do zdrowego złotego smakołyku, ale i wielu innych roślinnych produktów spożywczych
plus, co wcale nie mniej ważne, co roku nasiona pozwalające się rozmnażać florze, która z kolei karmi faunę...
niech ich praca jak najdłużej przynosi nam wszystkim owoce! 


sporą część instrukcji stanowi edukacyjny fragment na temat życia i roli pszczół w przyrodzie
wartość merytoryczną tekstu potwierdza konsultant - prof. Jerzy Woyke
ja przyłączam się do chóru przyrodników doceniających rolę zapylaczy w kwestii zachowania równowagi biologicznej i autorów instrukcji wołających: Mała pszczoła to wielka sprawa!
znajome dzieci - polecają grę :)



* pszczoły w różnych odsłonach - w książkach, grach i naszych obserwacjach - występowały już na blogu nie raz!
więcej można poczytać tu: #pszczoły >>KLIK<<

Czytaj dalej

Koncept Kids Zwierzaki, czyli rebusy na planszy

grudzień to ulubiony czas wszystkich wielbicieli niespodzianek,
a zwierzęta - jeden z uniwersalnych tematów lubianych przez dzieci

co wyszło nam w tym roku z połączenia dwóch powyższych...?


KONCEPT Kids

Zwierzaki


czyli gra dla dzieci (oraz ich krewnych i znajomych) w wieku powyżej 4 lat, w zapowiadającym zoologiczne zgadywanki opakowaniu
otwieramy!
w pudełku... porządek
wypraska przypominająca ślad łapy mieści intensywnie pomarańczowe ramki (16) do wyraźnego zaznaczania podpowiedzi (zaraz wyjaśnię, o co chodzi!), karty ze zwierzakami (110) oraz podstawkę


do tego oczywiście plansza - drukowana na twardej, grubej tekturze, kolorowa i, co najważniejsze, doskonale czytelna także dla tych, co jeszcze nie umieją czytać!
"zakodowano" na niej cechy zwierząt
szczegóły wyglądu, sposób poruszania i odżywiania, tryb życia, ubarwienie, rozmiary i siedliska przedstawione w formie jasnych, zrozumiałych piktogramów, pogrupowano tematycznie i przejrzyście rozmieszczono na sugestywnych tłach
i ładne to, i dobrze pomyślane


w grze biorą udział co najmniej dwie osoby (zadający i odgadujący), albo jeden zgadujący i cała, dowolnie liczna, grupa podpowiadaczy (lub odwrotnie - podpowiadający i wielu 'koncypujących')
losujemy jedną z kart z wizerunkiem zwierzęcia
będzie to z pewnością miła oku, kolorowa ilustracja (wszystkie takie są), ale w zależności od tego, czy zdecydujemy się użyć kart z niebieskimi czy czerwonymi ramkami - łatwiejsze lub nawet całkiem skomplikowane zadanie
niektóre zwierzaki naprawdę trudno zidentyfikować! (czasem nawet szkoda, ze nie mają podpisu)
kartę ustawiamy na podstawce tak, by była widoczna dla zadającego/-ych, zakryta dla pozostałych
podpowiadający ma/mają za zadanie trafnie przekazać rebusowy rysopis wylosowanego zwierzaka współgraczom
używając pomarańczowych "okienek" wybieramy cechy charakterystyczne, które oznaczamy na planszy i liczymy na bystrość skojarzeń odgadującego/-ych

przykład? białe, czarne, roślinożerne, mieszka w zagrodzie (na wsi)...
instrukcja w wersji skróconej obrazowo wyjaśnia, nawet najmłodszym, o co chodzi
a dla nieco starszych i/lub już "ogranych" pełna wersja reguł, prócz propozycji punktacji, zgodnie z którą możemy zdobyć tytuł mniej lub bardziej ogarniętego "kociaka", podaje kilka alternatywnych wariantów rozgrywki


tak to wygląda w praktyce:


podsumowując, "Koncept Kids Zwierzaki" to 
- estetycznie wydana i ciekawa propozycja dla przedszkolaków [i nie tylko, z tym, że starszym "grozi" nabraniem ochoty na bardziej zaawansowany "Koncept" ;)]
- zabawka angażująca całą grupę i wymagająca współpracy, a zarazem poszerzająca wiedzę o świecie
- dobre narzędzie do pracy nad umiejętnością analizy i syntezy oraz jasnej komunikacji
i po prostu fajna [no tak, zapytajcie swoje dzieci :)] planszówka

jak zamyka temat wydawca:

Oparta na współpracy gra skojarzeniowa, która stanowi świetne wprowadzenie do kalamburów dla najmłodszych. 
(...) oferuje dużą dowolność działań (grupa może wymyślać podpowiedzi wspólnie, aktywnie pomagając najmłodszym uczestnikom zabawy).


(również) takie zabawy kooperacyjne i poznawanie natury na wesoło polecamy 
wraz z rebel.pl


w ramach

Czytaj dalej