Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady i poradniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady i poradniki. Pokaż wszystkie posty

DIY Żyj pięknie!

jaki jest najpewniejszy znak, że nadchodzi zima? mamajanka sięga po swoje "przydasie" i bierze się do "rękoczynów" ;)

w zeszłym roku, mniej więcej o tej porze do działania pod hasłem "zrób to sam" motywowała "WIELKA KSIĘGA INSPIRACJI", tym razem nowe pomysły podpowiada świeżutki egzemplarz, wydanej z porównywalnym rozmachem księgi pod tytułem:

"DIY. Żyj pięknie!"

już na pierwszy rzut oka piękny...


wewnątrz także jest ładnie - czyściutko, przejrzyście i kolorowo, a proponowane zabawy, przepisy i podpowiedzi bardzo łatwo dają się wprowadzić w życie

kilka od razu wypróbowaliśmy!

skrobia nadal rządzi ;) <patrz TU>
zróbmy sobie takie jajka, mamo! chciałbym takie z moimi figurkami!
chipsy z buraka + dynia (u nas piżmowa) = smakowe odkrycie tej jesieni! pyszności...

kolejne - jak smakowity, ciasteczkowy kalendarz adwentowy, który zachwycił Janka - będą musiały poczekać, ale pobudziły wyobraźnię i chęć tworzenia i zapadły głęboko w pamięć


70 pomysłów na smaczne przekąski, drobne upominki, naturalne kosmetyki, zabawy z dziećmi i niewielkie przeróbki dodające przedmiotom nowego charakteru, zebrano w kilku tematycznych grupach
znajdziemy tu zatem takie działy jak:

Drobne podarunki dla każdego  // Domowe zacisze // Dzieciaki //
Impreza // Moda i przeróbki // Uroda // Wyjątkowe okazje i święta

każda propozycja opatrzona jest "artystycznym" nagłówkiem, krótkim zachęcającym wstępem, jasną listą potrzebnych materiałów, przejrzystym opisem wykonania "krok po kroku" oraz kilkoma fotografiami


nie owijając w bawełnę, to książka nie zupełnie w moim stylu:
duża, w grubej oprawie, wydana na doskonałej jakości papierze, pełna wielkoformatowych fotografii, nagłówków zajmujących pół strony i chwytliwych haseł jak z reklamy
gdzie setki schematów, szczegółowe instrukcje i skomplikowane projekty!? na pewno nie tu...
czyli, jak dla mnie. za mało "treściwej treści"

nie zmienia to jednak faktu, że pod względem estetycznym to istne cacuszko
wydaje się idealna na przykład na prezent dla:
- estetki, znajdującej przyjemność w obcowaniu z ładnymi przedmiotami, doceniającej oryginalną typografię i jakość fotografii,
- utalentowanej rękodzielniczki, która tworzy przepiękne rzeczy na pierwszym miejscu stawiając urodę, nie użyteczność
- miłośniczki stylu "eko", szukającej podpowiedzi w dziedzinie tworzenia naturalnych kosmetyków
i zapewne wielu innych osób, którym bliska jest idea upcyklingu, slow food oraz rękodzieła


na końcu znajdują się stricte praktyczne podpowiedzi, jak umiejętnie "sprzedać" (i/lub sprzedać) swoje umiejętności online
opierając się na skądinąd słusznym (choć wiele mówiącym o obecnej kulturze konsumpcyjnej i dla mnie w zasadzie przykrym) wniosku, że "kupuje się oczami"
w dobie powszechnego dostępu do dobrych aparatów i internetu, stawiając na dobre zdjęcia, pasję można (i warto?) podobno stosunkowo łatwo przekuć w biznes...



idealnie, jeśli uda się jednocześnie podążać za hasłem:

"Daj się ponieść wyobraźni, twórz, odpoczywaj i czerp radość z małych rzeczy."


rękodzieło to wszak raj dla fantazji i ciągły rozwój, a inspiracji warto szukać gdzie się da :)


nieustającej przyjemności z poszukiwania piękna w DIY życzymy tym razem wraz z wydawnictwem Egmont i panią Marysią Szymańską z DaWanda.pl
Czytaj dalej

kilka prostych kroków do bycia lepszym rodzicem

dziś dwa słowa o poradnikach, które na własny użytek nazywam "amerykańskimi"
przede wszystkim dlatego, że autorzy piszą jakby odkrywali Amerykę... choć faktem jest też, że zwykle pochodzą z USA

jak przypadkiem gdzieś o tego typu publikacjach przeczytałam:
"Statystycznie na każdy jeden poradnik przypadają dwie wskazówki naprawdę przydatne, a to już nie jest mało."
akurat autor powyższego stwierdzenia raczej nie czyta o dzieciach, niemniej chwali sobie tego typu książki z własnej branży
ja za każdym razem obiecuję sobie, że to ostatnia, ale co jakiś czas jednak jakaś się trafia...

jeśli komuś jeszcze na książkę o takiej "statystyce" nie szkoda czasu - zapraszam :)

Czytaj dalej

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały

i nie mniej ważne:
jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły?

powyższe pytania stawiają w tytule swojego poradnika A. Faber i E. Mazlish


i muszę przyznać, że całkiem przekonująco na nie w treści odpowiadają


Czytaj dalej

wychowanie przez czytanie

w tym roku w październiku przeważają tematy książkowo-liściowe :)
znów kilka słów na ten pierwszy:

zachęceni przez mamę Ewki z chętnie podczytywanego bloga otymze.pl zbudowaliśmy z Jankiem wieżę przyłączając się do akcji tworzenia "miasta książek"
postępy i zasięg akcji - który napawa optymizmem, bo widać, ze dzieci w wielu domach dorastają w kontakcie z książkami, a często są to naprawdę wartościowe pozycje - można podziwiać TU
każdy może się też jeszcze przyłączyć!
a fotografię naszej wieży (nie pełnej, ale i tak bardzo barwnej i pełnej ciekawych propozycji na długie wieczory) wklejam też w Jankowej biblioteczce i zamierzam raz na jakiś czas aktualizować

 przy okazji sfotografowałam swoją mamusiową wieżyczkę - skromny zbiór pozycji "mamodokształcających" powoli powiększany od samego początku odnajdywania się i doskonalenia w nowej roli :)
na zdjęciu nieobecne są liczne książki o zbliżonej tematyce - min. Sunderland (pdf), Juula, Bettelheima, Furman, Murphy Paul - pożyczone (w świat) lub wypożyczone (= przeczytane i oddane, których kupować nie zamierzam - myślę, że wystarczy przeczytać raz) - do tych ze zdjęcia wracam co jakiś czas w miarę potrzeb i możliwości - pisałam o niektórych co nieco tu

na szczycie stosiku najnowsza - "Wychowanie przez czytanie" - książka o "oczywistych oczywistościach" :)
cieszę się, że dołączyła do mojej biblioteczki, bo to w dużej części zapisana i wydana drukiem moja filozofia dotycząca roli  obecności książki w życiu człowieka -
Wychowanie przez czytanie - Irena Koźmińskaobecności KONIECZNEJ dla życia pełnego, bogatego i... po prostu łatwiejszego

autorki (czasem nieco się powtarzając i cytując wielokrotnie jedynie kilka źródeł, ale jednak sympatycznie i przystępny sposób argumentując swoje przekonania) zachęcają do głośnego czytania dzieciom od najmłodszych lat (właściwie od urodzenia, a nawet wcześniej) - nie tylko dla obupólnej przyjemności (choć dla mnie jest ona kluczowa), ale przede wszystkim po to, żeby przez zaniechanie nie odbierać dziecku możliwości rozwijania mózgu (a przy okazji więzi z rodzicem) podczas regularnych sesji z głośno czytaną książką
no cóż, mam nadzieję, że trafi również do rodziców, którzy potrzebują takiej zachęty...

nie znam innej równie wartościowej, pięknej, a przy tym tak prostej i skutecznej metody rozwijania kompetencji, wrażliwości, pamięci, koncentracji, komunikacji (i wielu innych skrupulatnie wymienionych w książce cech i umiejętności) dziecka jak czytanie mu
nie wyobrażam sobie własnego życia bez codziennej porcji liter, które otwierają nieznane dotąd światy - czasem te nieosiągalne inaczej znajdujące się li tylko za wrotami wyobraźni, często inne - nie tak znów odległe (ale wymagające dłuuugiego urlopu i sporych nakładów na podróże), które otwierają przede mną relacje podróżników, rzadziej (ostatnio zdecydowanie zbyt rzadko..) - praktycznie niemożliwy do ogarnięcia świat nauki, w którym tyle jeszcze ciągle do zrozumienia i odkrycia
 nie chcę, żeby mój synek otoczony zewsząd przez nowoczesne technologie - komputery, telewizory, smartfony (a kto wie przez co jeszcze za parę kolejnych lat) - sam nie poznał tej magii
za to zależy mi, żeby jak najpełniej wykorzystywał  możliwości swojego umysłu, uczył się skupiania uwagi i cierpliwości, ćwiczył wyobraźnię, lubił zdobywać wiedzę...
dlatego czytam Jankowi - głośno, z pozytywnym nastawieniem, ciekawe i/lub wartościowe książki -  często i z wielką przyjemnością (a od jakiegoś czasu regularnie) - co najmniej 20 minut dziennie - CODZIENNIE

i takie hasło Fundacji    stworzonej przez jedną z autorek opisywanej książki, jak wierzę, z potrzeby serca (i rozumu) całym swoim sercem (i rozumem :P) popieram

właściwie, biorąc pod uwagę, że bardzo dużo czytają też Jankowi babcia i dziadek, którzy kilkadziesiąt lat temu tak samo czytali mi, taki sposób spędzania czasu jest dla nas całkowicie naturalny
jednak wszystkim nie przekonanym do głośnego czytania polecam lekturę "Wychowania przez czytanie", albo chociaż krótki film "Jak kochać dziecko" i wizytę na stronie www.cpcd.pl
jeśli dzięki mojej zachęcie chociaż jedno dziecko zyska bezcenne chwile z czytającym rodzicem to warto się było tak rozpisać :P
- jak dumne ze swojego dzieła - cieszącej się wielką popularnością akcji muszą być autorki, nawet sobie nie wyobrażam - gratuluję i podziwiam :)

książkę dostałam od autorki bloga ksiazkapsychologiczna.blogspot.com 
- dziękuję! -
za wypowiedź dot. obecności książek w naszym mamojankowo-jankowm życiu w odpowiedzi na zachętę: " Napiszcie w komentarzach o waszych doświadczeniach czytania dzieciom: czy czytacie, czy macie jakieś swoje rytuały czytania i przede wszystkim co czytacie."
poniżej wklejam swoją "zwycięską" odpowiedź na wszelki wypadek, jakby tam zginęła - bo tu też się rozpisałam :P

Czytaj dalej

ząbki zdrowe i białe :D

Janek siedział dziś pierwszy raz w życiu na fotelu dentystycznym!
grzecznie odpowiadał, że szoruje zęby wieczorem i rano i pokazał ząbki w szerokim Aaa...
pani stomatolog obejrzała dolne, potem górne lustereczkiem i... nieźle mnie nastraszyła mówiąc, że w górnej piątce jest dziurka
na szczęście J. dał sobie podłubać w tym ząbku i okazało się, że to tylko paproszek
dostał więc pochwałę i zyskał nowe doświadczenie, dzięki któremu może nie będzie się bal dentysty i uda mu się (w przeciwieństwie do mnie, niestety) raczej próchnicy zapobiegać niż ją leczyć

przy okazji jeszcze kilka słów w temacie:

z Jankiem szorujemy ząbki od dawna, a ostatnio i nitkujemy :P
(nie "na poważnie" - nie chcę mu poranić dziąsełek, ale ponieważ widzi jak ja używam nici, sam też chce próbować)

oprócz oczywistej korzyści dla zdrowia niedawno udało nam się dzięki takiemu entuzjastycznemu nastawieniu do czyszczenia uzębienia (a dokładniej mojemu opisowi naszych rytuałów) wygrać szczoteczkę - wczoraj dotarła i już czeka na swoją kolej :)

w dalszej części
z serii poradnikowo-autopromocyjnej (czego to ta mama nie nawypisuje...) moja nagrodzona wypowiedź na temat "Jak dbac o higienę jamy ustnej malucha":

Czytaj dalej

mama doświadczona

zaglądam sobie na siostrzany blog, spotykam nieokiełznanego (choć już zdecydowanie bardziej skłonnego do uśmiechu niż jeszcze miesiąc-dwa temu) krzykacza Emilka i... z trudem przypominam sobie nieprzespane noce, niezrozumiałe wieczorne lamenty, ciężar poniżej 10 kg, który po kilkunastu godzinach podnoszenia, przenoszenia, przytulania, staje się ponad siły, oczy same zamykające się podczas usypiania, mimo niezmytego jeszcze "pracowego" makijażu i niedojedzonej kolacji...

dobrze, że wtedy nie miałam czasu i siły na pisanie tego bloga, bo pewnie wyglądałby zupełnie inaczej :P

mamom w krytycznym okresie między 6 a 12 miesiącem życia latorośli życzę dużo WYTRWAŁOŚCI - jak dobrze pójdzie już za dwa lata będziecie mieć w domu całkiem samodzielnego, rozgadanego i prawdopodobnie zbuntowanego młodego człowieka, który jeszcze nie wie, czego chce, ale za to wie na pewno czego nie chce :)
co moim zdaniem i tak jest lepsze od niemowlaka, który może i wie czego chce, ale nie umie powiedzieć...
Czytaj dalej

stymulowanie aktywności, czy po prostu bliskość?

wpis 15.03.3013 --> do przeniesienia dwa lata wstecz


gdy Janek był w wieku 0-6m. właściwie nie zastanawiałam się za wiele nad sposobami stymulowania jego aktywności i pobudzania rozwoju, chociaż nie twierdzę, że tego unikałam

mieliśmy książkę z podpowiedziami zabaw dla niemowlaków od Olki (potem sprawdzę tytuł, bo obecnie jest u Emilka albo Piotrusia :) i trochę z niej korzystałam,
ale w większości przypadków, gdy J. akurat nie jadł, nie spał i nie krzyczał - a nadmiaru takich chwil z tego okresu zdecydowanie nie pamiętam - skupiałam się po prostu na byciu blisko, gdadaniu do niego (często wierszem - "klasycznym" Tuwimowym lub Brzechwowym :P), masowaniu i ogólnie - wywoływaniu uśmiechu

wydawało mi się, że skoro już zdecydował się patrzeć na świat bez wrzasku, skupić się na słuchaniu i odczuwaniu, moją rolą jest utwierdzić go w przekonaniu, że to świetny, przyjemny sposób na spędzanie czasu :)


wróciłam myślą do tego czasu i naszych "zabaw aktywizujących" pisząc odpowiedź konkursową na pytanie  
Jak można stymulować rozwój maluszka do 6-go miesiąca życia?

poniżej moja odpowiedź: 

Czytaj dalej

gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans
uczę się od innych - na cudzych doświadczeniach i błędach
Czytaj dalej

kocham - nie biję

nie biję i uważam to za oczywiste
ale niestety - krzyczę (najczęściej na tatęjanka, nie na synka, ale i tak wstyd)
dość rzadko reaguję (chyba przeczulona na punkcie rad od obcych, którzy się wtrącają a nie maja pojęcia co się naprawdę dzieje, nie mam odwagi skarcić matki szarpiącej dziecko czy wrzeszczącej "Cicho!!!")
i czasem nie mam czasu, przynajmniej nie tyle ile bym chciała, żeby być do końca konsekwentną...

na stronach kampanii popularyzującej hasła Kocham.Nie biję/Kocham.Nie krzyczę./Kocham.Mam czas/Kocham.Reaguję przeczytałam dawno temu o sposobach reagowania na niepożądane zachowania dzieci, tj. min.:
- Mów jak się czujesz  - dzieci, które rozumieją, co czujemy, szybciej uczą się pożądanych zachowań, a także empatii. - Nie mów dziecku, że jest niemądre czy złe, ale np., że się niemądrze lub źle zachowało – w ten sposób, krytykując zachowanie (a nie samo dziecko), nie niszczymy poczucia własnej wartości dziecka.- Są sytuacje, kiedy trzeba użyć siły – gdy dziecko bije, wybiega na ulicę, wkłada palce do kontaktu. Trzeba wtedy mocno je przytrzymać i stanowczo powiedzieć: ”nie zgadzam się!”..- Często pomaga krótkie odizolowanie dziecka – odesłanie na parę minut do pokoju/kącika, lub nakazanie, aby dziecko usiadło na specjalnym „fotelu do namysłu”. W tym czasie może się ono uspokoić, a my mamy okazję, by ochłonąć.- Kiedy to tylko możliwe pozwólmy, aby odczuło konsekwencje swych działań lub zaniedbań. Dzięki temu nauczy się odpowiedzialności za swe czyny - Ustal kolejność <...> , aby dziecko wiedziało, kiedy będzie mogło zrobić to, na co ma ochotę.
Daj szansę dokonania ograniczonego wyboru <...> dziecko, które „samo wybrało”, ma większą motywację do trwania przy swym wyborze. Jest to też nauka podejmowania decyzji, która sprawia, że czuje się ono mądre, ważne, samodzielne i odpowiedzialne. - Często skutecznym sposobem, by zapobiec awanturze, jest odwrócenie uwagi małego dziecka.
(całość do przeczytania TUTAJ)


i cóż - zgadzam się, że są skuteczne, sensowne i humanitarne - dużo bardziej niż bicie czy krzyk
regularnie je stosuję - szczególnie zasadę NAJPIERW-POTEM i odczuwania następstw (popsułeś - nie ma zabawy, schowane), a nawet i odwracanie uwagi (nie do końca zgodne z teoriami pani Agnieszki Stein w skądinąd również pomocnej w kształtowaniu relacji książce "Dziecko z bliska")
niestety
czasem mimo starań coś nie wychodzi...

Jan narysował:
zdzierżyłam (chociaż ściana nie moja, mieszkanie wynajęte, a tapeta nie do wyczyszczenia, zamalowania takoż)
'Janku, co tu zrobiłeś? Zapomniałeś, ze nie wolno rysować na ścianie? TYLKO w zeszycie i na kartce! Nie ma długopisu - zabieram, bo rysowałeś na ścianie.'
naprawdę wydawał się skruszony...
poza tym to pierwszy raz
no i pojazd w sumie całkiem ładny wyszedł :)


ale jeszcze tego samego dnia nie dałam rady - J. stanął na  środku pokoju i ogłosił "Robię plamę!" - siusiając beztrosko pod nogi! a przecież nawet pół roku temu umiał zawołać "pisiu" i zatrzymać siusianie po kilku kroplach! - nie dałam rady - rozpłakałam się z bezsilności
--nie biję, nie krzyczę, pokazuję, jak mama jest smutna, że synek niegrzeczny--
ale takiego widoku jaki potem zobaczyłam nie życzę żadnej mamie (chociaż poniekąd synuś się empatią wykazał) - Janko rozryczał się natychmiast najbardziej rozdzierającym płaczem i przez ten szloch zaczął powtarzać "Już dobrze, mamo, nie płacz, będzie grzeczny i wołał! Już dobrze!"
zanoszący się i próbujący mnie głaskać siedząc na nocniku mały dorosły, którego przerastają oczekiwania złej matki...
i znowu nie wiem
co ja mam robić???
Czytaj dalej

mama wystarczająco dobra

już raz krótko wspomniałam, jak bardzo podoba mi się idea bycia wystarczająco dobrym rodzicem, którą w pełni podzielam z autorem książki o takim tytule - patrz post w grudniu 2012

pewnie dlatego, że jest mi tak bliska, zwrócił mają uwagę artykuł na ten temat w dzielnicyrodzica
pani psycholog Magdalena Chrzan-Dętkoś pisze:
"(matka) uczy się jaka ma być – nie z książek, poradników, ale raczej korzystając z samej siebie i z faktu, że sama była niemowlęciem, dzieckiem. „Wystarczająco dobra matka” w naturalny sposób rozwija się wraz ze swoim dzieckiem. O jego potrzebach uczy się od niego (...) matki lepiej wiedzą, jak postępować ze swoim dzieckiem niż radzą książki, poradniki, lekarze. (...) Jeśli (...) poziom stresu (i) lęków, nie utrudnia kobiecie korzystania z własnych doświadczeń i ufaniu samej sobie, to będzie w stanie poradzić sobie zarówno z wyzwaniami macierzyństwa, jak i rozwojem siebie(...).
 
no cóż - według mnie to prawda
niestety
mam wrażenie, że zdecydowanie zbyt często początkowo optymistycznie nastawione do takich idei mamy spotykają się z kompletnym brakiem przyzwolenia otoczenia na bycie matką wystarczająco dobrą, wsłuchiwania się w siebie i dziecko, opieranie strategii wychowawczych o komunikację zamiast kary i zakazy...

Czytaj dalej

rozwój dwulatka

czy mój dwulatek dobrze się rozwija - test na podstawie pytań z babyboom
- w sumie wiem, że wszystko jest dobrze, ale uznałam, że nie zaszkodzi odnieść faktów do kilku prostych pytań

Rozwój społeczny i emocjonalny
•    Bardzo silne jest przywiązany do opiekunów - tak (no, może nie "bardzo")
•    Okazuje uczucia, lubi się przytulać, pocieszyć - tak
•    Wstydzi się nieznajomych - no nie wiem, na pewno nie wszystkich :)
•    Wykonuje proste polecenia - proste? wszystkie - ale tylko jak chce:)
•    Lubi zabawy tematyczne i naśladuje dorosłych - tak
•    Nadal bawi się obok dzieci - czasem włącza się do wspólnych zabaw z dziećmi (mimo że te starsze go często ignorują, bardzo chce się przyłączyć)
•    Zaczyna postrzegać swoją odrębność - tak
•    Chce niezależności - tak (bunt!)
•    Dominują komunikaty – nie oraz moje - nie - tak, moje - nie :)
•    Potrafi być mało elastyczny i uparty - tak
•    Pojawiają się skrajne reakcje = emocje poza kontrolą - tak
•    Jest zazdrosny o uwagę, pragnie być w jej centrum - taaak
•    Ma kłopot z dzieleniem się, potrafi pożyczyć zabawkę dziecku, ale natychmiast żąda jej zwrotu - zależy, bywa
•    Nadal nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji działań  i nie potrafi ocenić ryzyka - tak, chociaż już sporo przewiduje
•    Pojawia się poczucie humoru - jest spore
•    Może się kontrolować przez chwilę w zamian za obietnicę nagrody, ew. kary - ? nie wiem, ale rozumie słowo "poczekaj"...
•    Ważne stają się rytuały - jakoś bez przesady
•    Chce samodzielnie wykonywać różne czynności, np.: założyć ubranko, odebrać telefon, samodzielnie jeść, itp. - tak
•    Rzuca i niszczy zabawki, kiedy się złości - nie
•    W skrajnych emocjach może - drapać, uderzyć, uszczypnąć , ugryźć - nie? może jeszcze nie było skrajnych emocji?
•    Bawi się samodzielnie przez kilka minut - tak
•    Miewa koszmary senne - tak
•    Lubi być w centrum uwagi, wygłupiać się i rozśmieszać ewentualną „widownię”- tak

Rozwój fizyczny i motoryczny
•    Wzrost: ok.86 cm - tak
•    Waga: ok.13 kg - 12 kg
•    Wchodzi i schodzi ze schodów - tak
•    Kopie i rzuca piłkę - tak, ale nie jest to ulubiona zabawa
•    Skacze - jeszcze nie :(
•    Szybko biega - tak
•    Umie chodzić do tyłu - tak
•    Lepiej panuje nad swoją fizjologią - no nie wiem, siusianie na zawołanie - tak, wołanie i nie siusianie - nie :P
•    Sporo dzieci uczy się w tym wieku korzystać z nocnika - umie, ale woła zawsze tylko na kupkę + patzr wyżej
•    Na 3 kołowym rowerku odpycha się nogami - tak
•    Trzyma i pije samodzielnie z kubeczka - tak
•    Potrafi jeść łyżeczką - tak
•    Potrafi otworzyć drzwi zamknięte na klamkę - tak
•    Buduje wieżę z 7 klocków - tak
•    Rysuje z dużym zacięciem długopisami, kredkami, flamastrami - tak

Rozwój intelektualny
•    Ogląda książeczki, przewraca strony - tak
•    Mówi o sobie po imieniu - "Janek powiedził!"
•    Pokazuje 5 części ciała - nawet więcej uwzględniając mostek i żebra :P
•    Słucha krótkich opowiadań - tak (jeśli cała płyta "bajkojadków" to krótkie  opowiadanie :P)
•    Zwierzątka kojarzy z głosem przez nie wydawanym - tak
•    Pokazuje obrazki i potrafi je nazwać - tak
•    Rozumie zdania - tak
•    Tworzy 2/4 wyrazowe zdania - tak (a nawet 7-8 wyrazowe)
•    Potrafi powtórzyć parę słów piosenki - tak, a nawet całą piosenkę
•    Używa ok. 50 słów, (2,5) = 2000 - bliżej 2000 niż 50
•    Zadaje pytania – co to? - tak (oraz What's this?" ;)
•    Zabawy tematyczne - lubi
•    Używa słów ja i moje - nie
•    Pojawia się poczucie humoru - jest :)
•    Pokazuje emocje - tak
•    Zaczyna się interesować, w co jest ubierany - tak
•    Bawi się chwilę zabawkami - tak
•    Zaczyna nadawać imiona zabawkom - tak
•    Powtarza słowa - tak
•    Używa czasowników - tak (w swojej super odmianie)
•    Stale mówi - taaaak!
•    Pcha lub ciągnie zabawki - tak 

no to według mnie mamy potwierdzenie - Janek jest OK :)
Czytaj dalej

dziecko z bliska

kupiłam sobie zachęcona recenzją z jakiegoś portalu dla mam i nie żałuję - czyta mi się ciężko, bo z każdą kolejna stroną okazuje się, że jeszcze mi daleko do dobrej (według definicji wychowania w bliskości) mamy... ale czuję, że mogę się czegoś od autorki nauczyć, a przecież o to chodzi! 

najważniejsze (i najprostsze) na co zwróciłam uwagę po lekturze i o czym staram się pamiętać to żeby traktować dziecko tak, jak sama chciałabym być traktowana i  panować nad emocjami (trudne!) - bo nigdy nie wiadomo, który moment maluch zapamięta na dłużej, a przecież nie chcę być pamiętana jako rozzłoszczona jakimś drobiazgiem, niesprawiedliwa, wściekła...

Dziecko z bliska - Agnieszka Stein 
„Dziecko z bliska” pokazuje, że jesteśmy istotami społecznymi, a nasze
człowieczeństwo spełnia się w bliskich relacjach z innymi ludźmi. Jednak relacje możemy tworzyć tylko wtedy, gdy zaufamy innym.
A zaufania uczymy się od pierwszych chwil życia.


źródło opisu:  http://www.mamania.pl/ksiazki/dziecko-z-bliska,29
Czytaj dalej

wystarczajaco dobrzy rodzice

poczytałam sobie z przyjemnością - dobrze, że ktoś takie rzeczy pisze :)
książka jest sprzed ćwierćwiecza (1987), więc bez żadnych nowomodnych wydziwiań i pouczeń
wspierająca w swojej wymowie niesie przesłanie - nie musisz być rodzicem idealnym, żeby być dobrym dla swojego dziecka i nie musisz dać mu wszystkiego, a tylko to co najważniejsze - wsparcie i miłość, żeby zapewnić mu odpowiednie warunki do rozwoju

trochę więcej popisałam w lutym 2013 roku po przeczytaniu pewnego artykułu na ten temat...


Okładka książki - Wystarczająco dobrzy rodzice "Wystarczająco dobrzy rodzice to książka zupełnie inna, niż typowe poradniki na temat wychowania. Niczego nie doradza ani nie nakazuje. Bettelheim po prostu zastanawia się, co się dzieje między rodzicami a dzieckiem. Rozważania nad uczuciami i myślami łączącymi rodziców i dzieci popiera własnym doświadczeniem oraz licznymi przykładami z życia. Szczególny nacisk kładzie na przyjmowanie perspektywy dziecka, "zniżanie się" do jego poziomu rozumowania i potrzeb oraz na traktowanie dziecka z szacunkiem, do którego ma ono prawo jako osoba."

Czytaj dalej

jak kreatywnie wpływać na rozwój dziecka?

czytam po to, żeby się dowiedzieć
i trochę upewnić, że w ogóle wpływam :) 

napisane przystępnie, bez indoktrynacji, pouczania
w dodatku przez psychologów i rodziców dzieci, co daje przekonanie, że treść opiera się na solidnych podstawach - jest poparta podstawami naukowymi i własnym doświadczeniem autorów


rozdział o nauce matematyki przez szacowanie liczebności pominęłam, pozostałe podpowiadają niezłe pomysły na wczesną edukację, nie pomijając aspektu rozwoju fizycznego i nauki języków obcych

dzięki tej książce utwierdzam się w przekonaniu, że nie przeciążam Janka informacjami, nauką, że dopóki poznawanie świata (a w tym np. różnic między lokomotywą parową, elektryczną i spalinową) sprawia nam obojgu przyjemność to nie ma za trudnych tematów
a przynajmniej za trudnych dla Janka - ze mną bywa różnie :D


trochę więcej o treści na tej stronie






 
Czytaj dalej

dziecko i wychowanie

Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.
Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.
Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.
Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.
Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.
Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.
Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazywaliśmy miłość.
Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.
Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.
Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radością.
Ronald Russell

do zapamiętania - żeby to moje dziecko było w przyszłości zakochane, roztropne, serdeczne, mądre, wyrozumiałe, żyjące miłością i pięknem
czego sobie i jemu w Dniu Dziecka życzę :)
Czytaj dalej

mądrzy rodzice

Mądrzy rodzicedzięki Kasi M.-K., która do swojej ciąży podeszła bardzo profesjonalnie i od samego początku kształciła się, poszukiwała optymalnych rozwiązań i martwiła na zapas... zainteresowałam się ideą świadomego macierzyństwa i sama zaczęłam czytać o potrzebach i wychowaniu dzieci

dostałam od niej link do książki "Mądrzy rodzice" w wersji .pdf

polecam serdecznie lekturę - tu można pobrać moją kopię - mam nadzieję, ze tylko do czasu aż zostanie wznowiona/ponownie wydana w Polsce - wówczas sama też chętnie kupię! 

Na początku nie spodobało się opracowanie graficzne - ramki, rysunki, odnośniki wydawały mi się jakieś takie nieuporządkowane, przypominające czasopismo. Da się to jednak znieść - w końcu ważna jest sama treść!

Uważam, że to mądra publikacja, z której można się wiele nauczyć na temat fizjologii mózgu i sposobu jego funkcjonowania, a jednocześnie spojrzeć na dziecko jak na małego człowieka potrzebującego przede wszystkim ZROZUMIENIA.
Autorka na spokojnie tłumaczy, że bliskość i czułość, które nie są synonimami rozpieszczania czy zaborczości nie "rozpuszczają" dziecka, ale pomagają mu lepiej odnaleźć się w świecie, w rodzinie, wśród innych ludzi...
Bardzo dobra lektura na czas ciąży i potem - daje argumenty przeciw słyszanemu od pełnych "dobrych rad" ciotek i sąsiadek "nie noś/nie pozwalaj sobą manipulować/ płacze, bo chce coś wymusić" itp. i spokojną pewność, że nie skrzywdzimy i na pewno nie zepsujemy dziecka nadmiarem miłości :)
Czytaj dalej