Grajmy! - piąty rok z planszówkami

kto lubi planszówki?

u nas zawsze możecie zagrać w jakąś ciekawą :)
albo przynajmniej sobie poczytać i pooglądać...
 

od pięciu lat dzielę się opiniami i wrażeniami w ramach międzyblogowej akcji popularyzującej rodzinne gry planszowe (więcej o projekcie tu: >>KLIK<<)

w ciągu ostatniego roku opublikowałam następujące wpisy z logo Grajmy!

Idzie fala 

Chatka z piernika - gra nie tylko na święta 

Babciu, dziadku... jak to wtedy było? 

Alicja w krainie słów 

Kłębuszki - gra z pazur...kiem 

PAPUA - "Ubongo" na wodzie? 

Dolina królików 

AZUL Letni Pawilon 

Kartografowie - gra w rysowanie map 

DRAFTOZAUR 

kwartety parowozowe 

gry do plecaka c.d

Ubongo extreme

Na okrągło (gramy)

take back toe - zrób i graj!

Pucio - nowe gry dla najmłodszych

pierwsze gry - Mniam! i Zwierzątka

czerwony, zielony, niebieski... gra Rolling Village, edycja DIY

 
ponadto kilka recenzji mojego autorstwa ukazało się też na blogu Grajmy!:

Rzuć na tacę (i inne gry nawet dla jednego gracza)

Kingdomino Duel (i inne 'rysowanki')

Nakarm chomiczka i Mewy

 
dodatkowo stworzyłam następujące zestawienia:

rodzinne planszówki DIY - gry na kartce papieru, do wydrukowania lub zrobienia w domu

rodzinne planszówki DIY - źródła free to play 

Egmont – w to się gra!

granie w kodowanie

nasze gry lata 2020

 
i "sezonowe" podsumowania projektu pod hasłem 'w to się gra!' :

I kwartał, II kwartał, III kwartał i IV kwartał 2020

uff!
 
wyszła znów całkiem pokaźna lista,
podobnie jak ubiegłych latach:

2016 >>KLIK<<

2017 >>KLIK<<

2018 >>KLIK<<

2019 >>KLIK<<

 
nadal, niezmiennie, polecam gry planszowe jako wciągającą rozrywkę, ciekawy sposób spędzania czasu, czy rozwijające narzędzie edukacyjne (zalet mają wiele, nie chcę się powtarzać - zerknijcie tutaj >>KLIK<<)
 
mam nadzieję, że i w 2021 będziemy wspólnie poznawać nowe tytuły i kontynuować projekt Grajmy! on- i off-line
dajcie znać, co Wy na to :)
 

 

* a dla chętnych mam zadanie dodatkowe - czy wiecie z których gier pochodzą elementy ze zdjęcia do tego wpisu? ciekawe, ile umiecie rozpoznać...


 

Czytaj dalej

ksiażki dla kilkulatka (Akademia Madrego Dziecka 2021 cz. II)

tych, którzy trafili tu w poszukiwaniu ładnie wydanych książeczek dla 2-3-latków odsyłam najpierw do wcześniejszego wpisu - >>TUTAJ<<
wszystkich, których ów zainteresował i czekających na więcej - zapraszam na poniższą kontynuację :)

oto naszego tegorocznego czytania z maluchem ciąg dalszy:

Zwyczaje zwierząt

Chcę spać / Chcę jeść

to zabawne książeczki z rozkładanymi kartami idealnymi dla ciekawskich dwu- czy trzylatków 

na każdej ze stron w pierwszej chwili widzimy prosty kształt, który po otwarciu okazuje się być częścią obrazka ilustrującego coś zupełnie innego
latarnia morska "przemienia się" w śpiące sowy, kukurydza - nietoperze, miska w staw z polującym strzelczykiem, a pomarańcza staje się częścią sweterka jedzącej dziewczynki...
krótki opis przybliża dziecku ciekawostki związane ze snem lub konsumpcją w świecie zwierząt 
 
"Popatrz! Czy to piłka na boisku?" czytamy, by za chwilę przekonać się, jak zwiodło nas pierwsze wrażenie
cóż to za gratka dla S., którego ulubionym słowem nadal jest "nie" :)


Pierwsze zagadki

Smakołyki / Nad morzem


to kolejna oryginalna wizualizacja hasła przewodniego Akademii Mądrego Dziecka, czyli "radosne odkrywanie świata" w wersji dla przed-przedszkolaków

tym razem każda z książeczek skrywa 6 zagadek słowno-obrazkowych, które stopniowo odkrywamy rozkładając pozaginaną stronę
zadania nie są trudne, a niektóre podpowiedzi, w rodzaju "składa je kura", czy "jest największym zwierzęciem" dla starszaków będą banalne
najmłodsi mogą mieć jednak frajdę z odsłaniania kolejnych elementów i na pewno spodobają im się duże, kolorowe obrazki (przyznam, że typografia i grafiki zaciekawiły i mnie!)
 
a na końcu książeczki jest jeszcze niespodzianka! u nas to dwuelementowe puzzle i wodna malowanka z transatlantykiem
ale cicho sza! to nagroda tylko dla najcierpliwszych małych czytelników - za odgadnięcie wszystkich zagadek :)

Akademia Mądrego Dziecka to seria wydawnicza, która przyciąga tęczowymi okładkami, ulubionymi przez dzieci tematami i pomysłowymi rozwiązaniami
książki pięknie wyglądają na dziecięcej półeczce, ale też, co ważniejsze, często ją opuszczają by trafić w małe rączki

szczerze polecamy!*

 

za egzemplarze dziękujemy wydawnictwu HarperKids

*Staś - lat 2 - najbardziej Pierwszą książkę o kolorach, z okienkami i serię Dzień dobry!..., czyli Pierwsze bajeczki

Czytaj dalej

książki dla kilkulatka (Akademia Mądrego Dziecka 2021 cz.I)

książki w dzisiejszym świecie często przegrywają z mediami elektronicznymi i mnogością nowoczesnych, kolorowych zabawek konkurencję o czas i uwagę dzieci
tak, również moich...
jednak nie ma u nas dnia bez czytania!
moje priorytety rodzicielsko-wychowawcze w tej kwestii nie zmieniły się mimo upływu lat (patrz >>TUTAJ<<), 
dlatego wielką dumą i radością napawa mnie fakt, że wchodzący już w wiek nastoletni starszy potomek mimo rozmaitych pokus i zainteresowań pozaliterackich znajduje przyjemność także w samodzielnej lekturze <3
wiem, że "pracowaliśmy" na to od jego najmłodszych lat
 
dziś bardzo cieszę się obserwując, jak również S., lat 2 i 1/3, choć początkowo oporny, "czyta" stopniowo coraz więcej i chętniej
nie skłamię pisząc, że dzieje się tak między innymi dzięki "interaktywnym" książeczkom z logo "Akademia Mądrego Dziecka"*
ostatnio takim:
 

Pierwsze bajeczki

Dzień dobry, kotku! Dzień dobry, szczeniaczku!

 
dołączyły u nas do Dzień dobry, samochodziku! 
i podobnie jak ta pierwsza niesamowicie skutecznie przyciągają uwagę S.
temat ciekawi, barwne, lecz stonowane i nie przytłaczające mnogością szczegółów ilustracje cieszą oczy, ruchome elementy trenują małe paluszki w precyzyjnym działaniu

 
to tylko kilka stron, ale na każdej dzieje się coś innego!
zwierzątko-dziecko pod okiem rodzica zdobywa nowe umiejętności, bawi się, myje wysuwając języczek, skacze, macha ogonkiem, spaceruje... a zaangażowany dwulatek słucha kilkuzdaniowych opisów, przesuwa w tę i wewtę co się da i opowiada po swojemu przygody "Miał-dzidzi-i-mama" i "Hał-dzidzi-i-mama"

książeczki mają przy tym tę ogromną zaletę, że dziecko może je "czytać" również samodzielnie
bardzo grube, zaokrąglone strony i ich mobilne elementy naprawdę trudno popsuć!

Niesamowite zwierzęta

Budynki / Maszyny

 
to już wyższy stopień wtajemniczenia


same książeczki są większe, a choć oprawy sztywne, stronice wewnątrz cieńsze
treść nawiązuje do świata zwierząt, ale także wytworów rąk i wyobraźni ludzkiej - istniejących budowli o ciekawych pomysłach architektonicznych, czy urządzeń opartych na konstrukcjach podpatrzonych w naturze 
dwulatek zauważy tu pszczółkę, jajo, koparkę itp., starszak być może zechce więcej dowiedzieć się o skuterach śnieżnych, albo wyszuka w internecie stadion i teatr w Pekinie...

największa atrakcja tej serii to zmieniające się obrazki-lupki
dziecko jednym ruchem przemienia orkę w łódź podwodną, żuka w auto, rybią łuskę w dachówki itd. 
bawiąc się ma szansę mimochodem wychwycić sedno inspiracji i genialnych rozwiązań, których uczy otaczająca nas przyroda


same świetne książeczki!

a to jeszcze nie koniec przygód...
c.d. >>TUTAJ<<

*o pierwszych doświadczeniach z książkami HarperKids dla maluchów pisałam >>TUTAJ<< - nadal do nich wracamy!

Czytaj dalej

Granna - gry nie tylko dla najmłodszych

Granna to marka znana z pewnością wielu "planszówkowiczom" - w tym znakomitej większości z nich już od przedszkola :)

"Super Farmer", "Kamelot Junior", "Tęcza", "Bim bom", "Spaghetti"*, to tylko kilka przykładów gier dla dzieci z tym logo
bardzo dobrych i lubianych gier

warto jednak pamiętać, że wydawnictwo ma w swojej ofercie także coś dla starszych i bardziej wymagających graczy - jak choćby świetny, niesłusznie według mnie niedoceniany "Capital"**

popatrzmy, czym jescze może zaskoczyć nawet 'ogranych' nastolatków i dorosłych

 

Jungle Boogie


to gra, która na pierwszy rzut oka może zmylić graczy!

w kolorowym pudełku przywodzącym na myśl gry dla dzieci znajdziemy to, co najbardziej lubimy w szachach, czy warcabach, pomnożone przez liczbę graczy (do 4!) i ubarwione o drewniane "pchełki" (kosteczki w intensywnych kolorach) oraz żetony z zabawnymi małpkami

w trakcie rozgrywki próbujemy sprawnie rozmnożyć swoje insekty i skutecznie rozprzestrzenić je na planszy, "zasiedlając" futerka kolejnych przedstawicieli naczelnych

nie brzmi poważnie? ale już po kilku posunięciach okazuje się właśnie takim być!

chodzi o to, by odpowiednio przesuwając i zderzając żetony z małpkami (tj. wykonując skoki, gilgotanie lub iskanie) rozmieścić po trzy pchełki na 5 różnych, 4 jednakowych, albo na 3 gorylach małpki reprezentują kilka odmiennych gatunków, poruszają się zatem w charakterystyczny sposób i swoimi dodatkowymi właściwościami warunkują los kolonii pcheł i naszej ostatecznej wygranej...

myślenie strategiczne, planowanie kilku posunięć naprzód, przewidywanie zamierzeń przeciwników - to wszystko znajdziemy pod płaszczykiem niewinnej zabawy w dżungli

jednym słowem: ładne grafiki i proste zasady, ale całkowicie uzasadniona sugestia 8+ i etykietka "Granna expert"!

bywa wesoło (jak to przy lotach na lianach i wzajemnym iskaniu), ale łatwo nie jest :)



 

Santa Maria


to wyzwanie dla fanów "euro" z prawdziwego zdarzenia

mimo że instrukcja nie należy do najkrótszych, jest bardzo dobrze skonstruowana i jasna 
zapowiada rozbudowaną, ale nie przesadnie długą (szczególnie dla 2 lub 3 graczy) rozgrywkę o dużym stopniu decyzyjności

pokaźnych rozmiarów plansza, dodatkowe planszetki grczy, liczne żetony, kafelki, znaczniki, pionki i kostki powodują jednak na, że sam setup pochłania większą część niemowlęcej drzemki i czyni ponad siły ogrywanie z przebudzonym egzemplarzem na kolanach (nie rusz! nieee do buzi!), zatem nie nadaje się kompletnie dla matek dzieciom do lat dwóch
uczciwie próbowałam, tym bardziej, że posiada wariant solo... ostatecznie, by wydać wiarygodną opinię, "puściłam w obieg"

krążąc wśród znajomych zebrała liczne pozytywne opinie, jako gra ciekawie pomyślana, dająca wiele możliwości rozwoju strategii i punktowania

każdy gracz rozwija tu własną kolonię, zapełniając swoją planszetkę kafelkami terenu i czerpiąc korzyści z ich aktywacji, wszyscy gromadzą i wymieniają surowce, rozwijają żeglugę / stawiają na konkwistę lub nawracanie tubylców

mechanika została wpisana w fabułę, która może zachęcać do choćby liźnięcia historii, nie ona jest tu jednak najistotniejsza

mimo że co turę rzucamy kośćmi, nie ma tu wiele losowości - sztuka polega na umiejętnym ich dobieraniu ze wspólnej puli tak, by aktywować najkorzystniejsze akcje na własnej planszetce  
gra wymaga przewidywania konsekwencji, kontroli zasobów oraz dostosowywania kolejnych posunięć do aktualnej dostępności kości (na którą zasadniczo, w miarę możliwości, też możemy wpływać...)

to zdecydowanie kolejny mało doceniany (czyżby także z powodu mało "nowoczesnej" grafiki?!) tytuł dla planszówkowych średniozaawansowanych "expertów"

 

Pentomino

last but not least, najskromniejsza w tym gronie, układanka w niewielkim opakowaniu: gra z cyklu "Gry podróżne"

według opisu - dla graczy od lat siedmiu, jak dla mnie - bez górnej granicy wieku

mała, lekka, nie wymagająca wiele przestrzeni
ciekawa dla dwóch graczy (ot, taki mini-Blokus), a wprost doskonała dla jednego
 
łączy w sobie wszystko co najlepsze w łamigłówkach typu tetris (jak Ubongo, czy Fits) i wszelkiego rodzaju tangramy, dając pole do popisu dla wyobraźni, orientacji przestrzennej (niby tylko na płaszczyźnie, ale to i tak niewiele ułatwia) 
uczy cierpliwości
 
to niby tylko kilka(naście) kawałeczków tektury, ale ile możliwości!
zwykły prostokąt 5x12 można na przykład ułożyć z nich (podobno) na 1010 sposobów...
zaskakujące, jak trudno w pierwszej chwili odnaleźć choćby jeden :D
a to nie największe wyzwanie jakie "Pentomino" przed nami stawia...

warto podjąć rękawicę!


polecam gry Granny - nie tylko najmłodszym!


* część do znalezienia także na blogu mamajanka i Oni - w zakłądce "Granna" >>KLIK<<

** polecany (choć nie przez wszystkich) również na blogu Grajmy! >>KLIK<<

Czytaj dalej

ferie ZIMOWE 2020

nie co roku tak się zdarza, że ferie zimowe trwają cały miesiąc, a przy tym, nawet przy niezbyt sprzyjającym położeniu geograficznym, są choć trochę mroźne i białe

uczcijmy powyższy zbieg jakże korzystnych (szczególnie w obliczu tych o wiele mniej optymistycznych...) okoliczności okolicznościową [;)] minigalerią

harce na górce, długie spacery, nagrody za 'podchody', pierwsze bałwany, mroźne "aniołki", miejskie iluminacje, wspólne odkrywanie starówki i wyprawa do bunkra z kuzynami

święta trochę inne niż zwykle, ale nadal rodzinne, gwarne i pełne dziecięcej radości

było czym się cieszyć, będzie co wspominać!


 
 
 


 

 
       




P.S. Szczęśliwego 2021!


Czytaj dalej

Idzie fala

do tego wpisu zbierałam się (to znaczy doświadczenia i opinie) ładnych kilka tygodni...

Idzie fala!

przyjechała do nas jednocześnie z opisanym już w październiku Draftozaurem*

mam nadzieję, że fakt, że zanim wydała ją Nasza Księgarnia, na świecie była znana już ponad 20 lat pozwala przymknąć oko na to niewielkie opóźnienie ;)

mowa o grze karcianej, znanej dotąd niektórym jako "Turn the Tide", która w zgrabnym pudełeczku i z odświeżonymi grafikami dołączyła do grona wcześniejszych świetnych transferów NK, takich jak "Głębia", czy "Na końcu języka", które już zdążyłam polubić

przepięknie pozowała mi do zdjęć jeszcze w promieniach jesiennego słońca:

zazwyczaj ważną zaletę gier, które najchętniej pokazuję w klubie Grajmy! (obok kompaktowości, którą cenię jako sprzyjającą mobilności) stanowi możliwość gry w większym gronie...
w tym roku konieczność poszukiwania trzeciej/czwartej/piątej osoby do rozgrywki działała wręcz odwrotnie, stając na przeszkodzie sprawnemu testowaniu 'Fali'
ostatecznie mogę już jednak napisać kilka słów dla tych, którzy
a) mają 3-5 graczy w okolicy
b) co najmniej 10 lat (do negocjacji)
c) 20-25 minut na rozgrywkę
dodatkowo mile widziane będą także pozytywne nastawienie do gier liczbowych i wspomnienia z dzieciństwa, związane ze znaną grą karcianą w wojnę ;)

grajmy!
 
z 60 ponumerowanych kart pogody rozdajemy graczom po 12
na podstawie narysowanych na nich czerwono-białych kół, każdy otrzymuje odpowiednią liczbę żetonów 'ratunkowych'
kartę startową z latarnią i poziomem wody 0 gracze kładą przed sobą
z utworzonego na środku stołu stosu kart przypływu odkrywamy dwie
numeracja od 1 do 12 wskazuje jak groźne fale nadchodzą
gracze decydują, którą ze swoich wyłożą tak, by poziom wody na ich wyspie podniósł się minimalnie
- optymalnym rozwiązaniem jest nie dopuścić żadnej fali do swoich owiec lub utrzymać względnie niski stan wody
porównujemy "nominały" wyłożonych przez graczy kart 
kto zagrał najwyższą wybiera, którą z dwóch kart przypływu dobierze, kolejny dostaje tę drugą (gorszą)
układają je na swoich kartach startowych tak, by widoczny był aktualny stan na ich wyspie
pozostali nie dobierają nic, zatem sytuacja ich owiec się nie zmienia
osoba, u której po tych manipulacjach poziom wody jest najwyższy musi zużyć jedno swoje koło ratunkowe 
rozgrywamy tak 12 kolejek, zdając sobie sprawę, że najgorzej zarządzający swoją ręką (znaczy wyspą, tudzież stadem) mogą wcześniej odpaść z danej rundy (straciwszy wszystkie koła ratunkowe)

po rozegraniu pełnej tury podliczamy punkty (po jednym za ocalone koła, +1 dla właściciela najmniej zalanych pastwisk, -1 dla tego, kto odpadł przed końcem rundy) ,
i...
przekazujemy swoją "talię pogody" graczowi siedzącemu po lewej 
w kolejnej rundzie sąsiad będzie miał okazję pokazać jak poradzi sobie z takimi zasobami!
liczba tur odpowiada liczbie graczy
na koniec sumujemy punkty z każdej rundy  
pełną instrukcję można znaleźć na stronie NK-gry >>KLIK<<

i jak Wam się podoba?

moi współgracze nie byli zgodni
niektórzy utyskiwali na losowość, inni doceniali fakt, że każdy ma szansę zagrać tym samym zestawem kart (co eliminuje kwestię przypadkowego doboru), możliwość obserwacji posunięć przeciwników i logicznych kalkulacji oraz wysoką decyzyjność
dla kogoś gra była "sucha" i pozbawiona emocji, innym podnosiła ciśnienie z każdą odsłanianą kartą
jeden nie dostrzegł w niej żadnego klimatu (ot, wykładamy karty z cyferkami), inny uważnie "obserwował pogodę", w obawie o swoje zagrożone podtopieniem owieczki...

w mojej opinii, choć zasadniczo grę cechuje wysoki poziom abstrakcji, tło "fabularne" dodaje jej sporo uroku
fakt, że można zarówno "iść na żywioł" wykonując chaotyczne posunięcia, jak próbować zapamiętać widziane wcześniej/zagrane już karty i dedukować posunięcia przeciwników, pozwala czerpać radość z zabawy różnym typom graczy
a choć to faktycznie tylko liczbowa licytacja, emocji wcale nie jest mało!

słowem: ciekawa to i przyjemna karcianka w rodzaju "easy to learn, hard to master"
warto poszukać i samemu spróbować!
[grudziądzanom polecam zacząć poszukiwania od siedziby Klubu Grajmy, czyli miejskiej biblioteki, Filia nr 1 ;) ]

*"Draftozaura" >>KLIK<< także nadal polecamy!

za egzemplarz dziękujemy wydawcy 



Czytaj dalej