o uczuciach, emocjach, kłótniach i przyjaźni

takie niepozorne książeczki stały się u nas pretekstem do poruszenia całej masa mniej i bardziej trudnych tematów, dotyczących życia wewnętrznego i kontaktów społecznych:

 

Basia. Wielka księga o uczuciach

 

jako wielka fanka Basi, z każdą kolejną książką o niej czuję się coraz mniej obiektywną recenzentką...
wcześniejsze zachwyty znajdziecie na tym blogu w odpowiedniej zakładce (>>KLIK<<)
przekonanie o niezwykle umiejętnym stworzeniu tej postaci (tak, że mogą się z nią łatwo utożsamiać przedszkolaki) i jej rodziny (tak, że tylko jej członkom pozazdrościć), podobnie jak doskonałym prowadzeniu narracji i "życiowych" pomysłach na fabułę pozostaje w mocy
 
tym razem, wraz z Basią, jej rodziną i przytulankami, mamy szansę zagłębić się w świat emocji
mam wrażenie, że mimo wagi tematu, nie tylko nam - jako starym znajomym - przyjdzie to wyjątkowo łatwo*
to super wstęp do głębszej analizy własnych uczuć i próby ich wyrażenia
lektura sprzyja nauce ubierania w słowa tego, co, zdawało by się, niewyrażalne, ale jest też przyjemnością (J. chichocze nad książką ;) )

Zofia Stanecka i Marianna Oklejak kolejny raz potwierdziły siłę swojego duetu: ilustracje wspaniale i wizualizują stany ducha i uzupełniają w ten sposób tekst
opowiadania, "porady" Miśka Zdziśka, czy osobiste przykłady "z życia" bohaterów przemawiają do (nieco, albo nawet dużo) starszego odbiorcy, ale dzięki sugestywnym obrazkom, chętnie "czyta" nawet dwulatek
 


Akceptuję, co czuję

Kłócimy się, godzimy się
Przyjaźń - jak się zaprzyjaźnić i przyjaźnić

tę serię także poznaliśmy już wcześniej
na półce J. stoi jeden z tomów w podobnej oprawie graficznej, wprowadzający w świat emocji (wiecej o nim tu: >>KLIK<<<)
tym razem idziemy krok dalej

proste przykłady, scenki z życia i komentarze mają ułatwić wejście w strefę relacji międzyludzkich
dzięki ćwiczeniom w wyobraźni, naklejkom i  uzupełniankom dziecko może spróbować postawić się na miejscu drugiej osoby, przemyśleć swoje reakcje w danej sytuacji, przecwiczyć sposoby rozwiązywania konfliktów
dorośli, ponownie, znajdą kilka stron z komentarzami dla "dla rodziców" na końcu książeczek

nie ma gwarancji, że po lekturze będziemy mieli więcej przyjaciół i przestaniemy się kłócić, ale z pewnością nieco łatwiej będzie się porozumieć i pogodzić




za egzemplarze dziękuję HarperKids

Czytaj dalej

znamy się od dzieciństwa - loteryjka Cztery pory roku

Nasza Księgarnia obchodzi w tym roku stulecie działalności
dla mnie istnieje od zawsze

okładki "Misia Uszatka", "Poczytaj mi, mamo", "Dzieci z Bullerbyn" zapamiętane z najwcześniejszego dzieciństwa sygnuje charakterystyczny znaczek NK
wszystkie doczekały się nowych wydań, które, obok świetnych nowości* poznają moi synowie

mamy też kilka pożółkłych perełek


czytamy


 "Za co lubimy wiosnę?
Za przylaszczkę, pierwiosnek,
za sasankę w futerku,
za żaby kumkające,
za kukanie kukułki, 
za kaczeńce na łące."

i gramy


tak, gramy! bo ta książka, wydana z górą 50 lat temu, jest... interaktywna :)

"Książeczka jest grą-loteryjką o charakterze przyrodniczym. Na załączonych wkładkach mamy rysunki odnoszące się do czterech pór roku. Wycinamy je (...) grający biorą kolejno po jednym kartoniku i przykrywają obrazki w książce na wybranej przez siebie stronie - tak by, łączyły się tematycznie: np. kartonik z baziami wierzbowymi kładziemy na obrazek przedstawiający wierzbę, kartonik z bocianem - na obrazek z gniazdem itd."
- jak czytamy we wstępnym 'objaśnieniu' 

"Cztery pory roku" stanowią cztery rytmiczne wierszyki i luźno powiązane z nimi ilustracje-zagadki
dla maluchów to wgląd w sezonową zmienność świata w prostych obrazkach, a przy tym zachęta do samodzielnego myślenia i działania
cudne połączenie zabawy, edukacji i poezji dla najmłodszych!

zaledwie kilka stron, ale frajda ogromna
S. woli tę dopasowywankę od wielu kolorowych gierek dla dwulatków, które mu podsuwam
wyobrażam sobie, jaką furorę zrobiłaby w nowoczesnym wydaniu, ze sztywnymi, barwnymi kafelkami, na błyszczącym papierze... 
ale nawet taka, z rozmytymi szczegółami ilustracji i źle nałożonymi warstwami jesiennych kolorów, z niezbyt dokładnie wyciętymi elementami w starych, szarych kopertach, zachęca do powrotów

polecamy!



---
* moje liczne wpisy na temat książek i gier Naszej Księgarni można znaleźć w odpowiednich zakładkach: tutaj >>KLIK<< i tu: >>KLIK<<
 a o książce "Cztery pory roku" pierwszy raz wspomniałam już 7 (!) lat temu - tutaj >>KLIK<< - nie zestarzała się :)

Czytaj dalej

mój zeszyt obserwacji przyrodniczych (c.d. serii)

obserwacje przyrodnicze to niekończąca się przygoda :)

jakiś czas temu zainteresowały mnie książeczki aktywizujące dla dzieci zachęcające do eksploracji otaczającego świata pt. "Mój zeszyt obserwacji przyrodniczych"

do czterech wydanych wcześniej zeszytów ("Przyroda w mieście", "Pożywienie", "Drzewa" i "Owady"), o których pisałam półtora roku temu (tutaj - >>KLIK<<) dołączyły właśnie dwa kolejne

Mój zeszyt obserwacji przyrodniczych 

PTAKI oraz OGRÓDEK WARZYWNY

poniżej dwa słowa o każdym z nich

PTAKI

"Trzepot skrzydeł, ćwierkanie wśród gałęzi… Wystarczy, że spojrzysz w górę, a zauważysz znajomą ptasią sylwetkę. Ale czy wiesz, jaki to ptak?"

ta książeczka to świetne narzędzie inspirujące do aktywnej obserwacji awifauny

zadania terenowe, zagadki, uzupełnianki i darmowa aplikacja do odtwarzania śpiewu ptaków pozwolą je lepiej poznać i docenić

dzieci znajdą tu zachętę do leśnych poszukiwań, odwiedzania muzeów, parków i rezerwatów przyrodniczych, zimowym ptakoliczeniu (>>KLIK<<), udziału w zajęciach edukacyjnych, zbudowania własnego karmnika, powieszenia budki lęgowej...
albo imbryka dla rudzika ;)
 
wiedzieliście, że raniuszki wyściełają gniazda pajęczynami,a puchacze śnieżne mają opierzone także nogi, a nawet palce*? zdajecie sobie sprawę, że zimujące w Polsce ptaki są tak barwne, że potrzeba całego kompletu kredek żeby pokolorować obrazek ilustrujący ich dokarmianie? śledziliście kiedyś trasy migracji jaskółek i bocianów?
a na stronach tego zeszytu czeka wiele, wiele więcej ciekawostek




uwaga! warto zwrócić uwagę na ilustrację podpisaną jako 'wrona' - w Polsce najczęściej widujemy wrony siwe (z upierzeniem adekwatnym do nazwy), natomiast widoczny na obrazku czarnowron występuje powszechnie na zachód od Odry
nieaktualna jest także informacja na temat kolekcjonowania ptasich piór
mimo że faktycznie, większość występujących w Polsce gatunków ptaków znajduje się pod ochroną, zbieranie ich piór jest dozwolone (vide Rozporządzenie Ministra Środowiska z dn. 12.10.2011 r.  Dz.U. Nr 237 par. 8 pkt. 5 **)

OGRÓDEK WARZYWNY

"Hodowanie własnych warzyw i owoców to świetna sprawa! Jeśli masz dostęp do ogrodu, balkonu lub niewielkiej zielonej przestrzeni w mieście, z pomocą tego zeszytu będziesz mógł założyć ogródek warzywny"

w książce znaleźć można przydatne wskazówki na temat tworzenia własnego ogródka, od teorii dotyczącej różnorodności roślin jadalnych, narzędzi, terminów siewu i zbioru oraz zalet permakultury, mulczowania i płodozmianu, po praktyczny instruktaż tworzenia grządki podwyższonej 

autorzy zachęcają też do zakładania własnej hodowli w skrzynce czy worku
jeśli,  jak J., marzysz o świeżych poziomkach na wyciągnięcie ręki - nic nie stoi na przeszkodzie, nawet jeśli mieszkasz w bloku ***

super impuls do odkrywania przyjemności, jaką daje obserwacja kiełkujących nasion i wzrastających roślin oraz duma z plonów




i tu nie obeszło się niestety bez zgrzytów, jak rysunek drzewa w zadaniu o budowie warzyw (?), rycina przedstawiająca roślinę o lancetowatych liściach podpisana jako babka zwyczajna (w zeszycie o ptakach to z kolei 'babka lekarska' :/), czy tekst: "(warzywa) z twojej grządki będą zacznie lepsze niż te kupione w supermarkecie. Wyrosną przecież bez użycia substancji chemicznych!" (czyżby?!)
tego rodzaju nieścisłości czy slogany mające więcej wspólnego z marketingiem niż nauką sprawiają, że także do pozostałych treści podchodzi się z ograniczonym zaufaniem
 
 
idea zachęcania najmłodszych do obserwacji natury i aktywnego działania, przyświecająca autorom jest wskaże szczytna, a forma zeszytów i oprawa graficzna - zachęcająca

bardzo polecam tego rodzaju inspiracje poszukiwań przyrodniczych i zachowań proekologicznych 
"Moje zeszyty obserwacji" to dużo więcej niż ciekawe kolorowanki! mają potencjał świetnych aktywizujących i edukujących zeszytów ćwiczeń, rozbudzających naturalną ciekawość i wzbogacających wiedzę dzieci
szkoda, że bardziej nie zadbano o merytorykę, trzeba wstępnie przeglądać razem z dzieckiem, korygować i dopowiadać to i owo... 
ale nie ma tego złego - cała rodzina skorzysta ;)      

 
--
* pewnie wystarczyło się lepiej przyjrzeć Hedwidze w filmie o HP, ale mi jakoś umknęło ;)
** dzięki, A. 
*** z pomocą dziadka i babci odpowiednie sadzonki zamieszkały w tym roku na naszym balkonie, może już za kilka miesięcy J. pochwali się zbiorami :)


za egzemplarze dziękuję HarperKids

Czytaj dalej

Akademia Mądrego Dziecka - pierwsza gra i pudełko pełne zabawy

Akademia Mądrego Dziecka to seria regularnie goszcząca w naszych blogowych progach i na stałe zadomowiona na regałach 
książki i gry z tęczowymi paseczkami często uznaję za wartościowe, a co może nawet ważniejsze, są zwykle lubiane przez oceniające je wraz ze mną dzieci 
 
pisałam już o bardzo wielu propozycjach ze znakiem AMD (patrz odpowiednia zakładka >>KLIK<<)
rok temu wśród nich znalazły się Pierwsze gry - "Mniam!" i "Zwierzątka", stworzone z myślą o odbiorcach w wieku przedprzedszkolnym (>>KLIK<<)
najmłodszy testujący powoli dorósł do odpowiedniego wieku i zaczyna się nimi bawić w sposób nieco bardziej zbliżony zamysłowi twórców, zamówiłam więc dla niego także kolejną, pt.

do niekwestionowanych zalet tego tytułu należą przyciągające maluchy elementy: spore, kolorowe żetony i duża drewniana kostka
w dodatku bohaterami gry są tu kotki, pieski, króliczki, chomiczki, rybki, myszki, ptaszki, żółwie i papużki - niewielu dwulatków przejdzie wobec nich obojętnie!

tak, gra rekomendowana jest dla dzieci już od drugiego roku życia
od dwóch do czterech graczy ma za zadanie kolejno rzucać kostką, odczytywać wskazywane przez nią kierunki i zbierać barwne żetony ze zwierzątkami
dodatkowa trudność polega na tym, że odkryte zwierzaki czasem należy oddać innemu graczowi...
w wariancie nieco bardzie zaawansowanym dodatkowo istotne stają się kolory strzałek i tła żetonów,
a już trzylatki powinny, według autora "kolekcjonować swoje zwierzątka lub utrudniać grę innym graczom"

dla mojego S. to wszystko stanowczo zbyt wiele, ale mamy jeszcze ponad pół roku na testy trybu 2+ :)
na szczęście nic nie stoi też na przeszkodzie, żeby bezstresowo (i czysto losowo) kompletować swoje hodowle i przy okazji pomalutku uczyć się nazywać kolory
 
może nas jeszcze zdoła bardziej do siebie przekonać...
 


od pierwszego otwarcia za to oboje polubiliśmy

Pudełko pełne zabawy Pojazdy

super prosta sprawa - pudełeczko z książką i układankami
w środku:
8 wierszyków o pojazdach, 8 obrazków w wesołej kolorystyce i 8 ośmioelementowych puzzli -
wiersze nie za długie, ilustracje czytelne i pozytywnie nastrajające, a układanki idealne do samodzielnego składania przez malucha


zastosowana idea dzielenia obrazka na paski jest mi dobrze znana - przetestowałam ją wielokrotnie ze starszym synem tworząc indywidualne zestawy puzzli ze szpatułek laryngologicznych (jak tu >>KLIK<< , czy tutaj >>KLIK<<)
takie fragmenty są łatwe do połączenia i nie sprawiają trudności nawet mniej wyćwiczonym palcom
w tym przypadku, co bardzo ważne dla najmłodszych, elementy są w dodatku duże, a dołączona podkładka zapobiega rozsuwaniu się złożonej całości 
tekturki zadrukowano dwustronnie, dzięki czemu łatwiej wyszukać poszczególne zestawy (mamy 32 a nie 64 puzzle), a po ułożeniu jednego pojazdu, błyskawicznie wyczarować inny
 
zarówno w książeczce, jak na puzzlach znajdziemy żaglówkę, statek, auto, rakietę, pociąg parowy, samolot, koparkę i wóz strażacki
S. zachwycony, nawet mimo że brak traktora :) 
polecamy!



za egzemplarze dziękuję Egmont.pl i HarperKids
Czytaj dalej

Łąka - śliczny pasjans przyrodniczy

dudek zwyczajny (Upupa epops) B02, data obserwacji: 20.04
taki mi się trafił w tym roku niespodziewany prezent imieninowy :)

drugi był zaplanowany z wyprzedzeniem:

Łąka

wyczekiwałam, od kiedy w zapowiedziach wydawniczych można było przeczytać:

"Łąka to gra planszowa, w której wcielamy się w wędrowców obserwujących naturę. Wyposażeni w mapę, spacerujemy po malowniczej okolicy, szukając inspiracji i uwieczniając zapierające dech w piersiach widoki. Kierujemy się pasją i ciekawością świata, ale też rywalizacją o tytuł najwprawniejszego obserwatora przyrody! Przypadnie on temu, kto zdobędzie najwięcej punktów z zaobserwowanych gatunków zwierząt i roślin, krajobrazów oraz pamiątek zebranych z wędrówki. Zmagania toczą się także przy ognisku, gdzie gracze prześcigają się w realizowaniu celów swoich wypraw."
 
tym niecierpliwiej, że szybko okazało się, że będzie też co najmniej równie miła oku jak "Na skrzydłach"...
 
 
w pudełku prócz planszy z zapowiadającą przygodę mapą i dopracowanych elementów dodatkowych (plansze z ogniskami dla odpowiedniej liczby wędrowców, podajniki w kształcie plecaczków, kompas pierwszego gracza, strzałki/płotkowe sztachetki wyznaczające kierunek obranego szlaku - bardzo sympatycznie "klimatyczne"!), kryje się spełnienie marzeń przyrodnika-amatora:

ponad 100 unikalnych gatunków do zaobserwowania!

rośliny, zwierzęta, ptaki, motyle, płazy, gady i owady czekają na odkrycie na pięknych kartach przedstawiających akwarele autorstwa Kamili Kijak 
w sumie, licząc "widokówki", znaleziska, antropogeniczne elementy krajobrazu i stopniowo wprowadzane do gry minidodatki, jest to ponad 200 pełnych barw i szczegółów obrazów
wielkość kart pozostawia pewien niedosyt, ale cóż, nie da się mieć wszystkiego...  
na stronie wydawnictwa można je sobie bliżej obejrzeć, a nawet ściągnąć cudną przyrodniczo-malarską tapetę  >>KLIK<<

 
cennym edukacyjnie dodatkiem jest załączony indeks kart
każda z ilustracji, dyskretnie oznaczonych symbolami literowo-liczbowymi (patrz przykład ze wstępu), jest tu opatrzona nazwą rodzajową lub gatunkową zilustrowanego okazu lub opisana tak, by przybliżyć typ siedliska czy pozamiejskiego budownictwa
to przydatna pula informacji, garść mniej lub bardziej trafnie dobranych ciekawostek i dodatkowa zachęta do prowadzenia własnych obserwacji przyrodniczych 
bardzo na plus!
 
pod przywołanym wyżej linkiem (tym  >>KLIK<<) znajduje się także film czytelnie przybliżający reguły, tu zatem, bez zagłębiania się w szczegóły, jeszcze tylko kilka ogólnikowych zachwytów ;)
 
gra polega na umiejętnym budowaniu i wykorzystaniu swojej talii
wykonujemy jedną z kilku różnorodnych akcji, gromadzimy "zasoby", które wykorzystujemy do zbudowania optymalnego zestawu obserwacji i krajobrazów oraz realizacji ogólnodostępnych celów
gromadzimy punkty zanurzeni w naturze i przypisanych jej prostych zależnościach 

reguły bardzo łatwo wyjaśnić i zrozumieć

nie zbudujemy tu żadnego "silniczka" gwarantującego wygraną, ale dostępnych jest kilka równie popularnych i celowych strategii zdobywania punktowej przewagi
trochę tu losowości, stąd często konieczna jest elastyczna korekta planów, lecz zwykle dostępna jest jakaś alternatywa - autor zadbał o zrównoważoną pulę różnorodnych akcji 
 
niewiele tu interakcji - w zasadzie ogranicza się ona do mniej lub bardziej przypadkowego "podebrania" sobie karty lub "pieńka" celu... 
w zasadzie każdy układa swój indywidualny "pasjans"
nie każdemu to pewnie odpowiada, ale sprawia, że gra nie traci wiele w wersji jednoosobowej
anonimowy "wędrowiec", który losowo "płoszy" nam niektóre gatunki okazuje się wystarczającym przeciwnikiem, a samotne wycieczki na "Łąkę" są bardzo przyjemne!

obserwujemy przyrodę, gromadzimy pamiątki, opowiadamy o wyprawach przy ognisku, zachwycając się urodą świata...

czy to zatem, jak zarzucają niektórzy, gra tylko do popatrzenia? 
według mnie, nie! grywam sobie sama, gram z dzieckiem (lat 10 - polubił!), gramy z dorosłymi i mamy przy tym frajdę zarówno z namiastki obcowania z przyrodą, jak rywalizacji o punkty

ale gdyby nawet tylko "do oglądania"... i tak warto :)

 

opublikowano w ramach cyklu "SAMOGRAJKI mamajanki" >>KLIK<<, ze względu na możliwość gry w trybie jednoosobowym

Czytaj dalej

mi pasuje!

w co dzisiaj gramy?

może abstrakcyjny tytuł logiczny? 
grę kafelkową dla jednego lub kilku graczy?
liczbową układankę w miłej oku, kolorowej oprawie?

Mi pasuje!

gra pod tytułem "Mi pasuje!" spełnia wszystkie powyższe warunki
na pewno spodoba się wielu "graczom rodzinnym", których skutecznie zachęcić powinna śliczna, pastelowa kolorystyka i błyskawiczne wprowadzenie w arkana rozgrywki
 
każdy z chętnych do zabawy otrzyma własną dwustronną planszę i zestaw sześciokątnych elementów w tym samym kolorze: 27 w wersji podstawowej, albo 31 - licząc z "jokerami"
 
najpierw wybieramy stronę planszy (wszyscy tę samą) i jeden z kilku wariantów rozgrywki opisanych w instrukcji
ich istnienie zapewnia regrywalność "Mi pasuje" i różnorodność rozgrywek, sedno jednak pozostaje takie samo,
tj.:
na planszach zacieniowano powierzchnie, które trzeba pokryć kafelkami 
każdy dobiera taki sam kafelek równocześnie (jedna osoba losuje, pozostałe muszą odszukać właściwy) i wybiera dla niego miejsce na swojej planszy 
czynność powtarzamy do momentu wypełnienia planszy
na kaflach znajdują się kolorowe linie z numerami 
gracze zdobywają punkty za utworzone nieprzerwane ciągi w jednym kolorze, łączące przeciwległe krawędzie planszy, mnożąc liczbę kafli w rzędzie przez wartość liczbową danej linii
 
mamy tu do czynienia z przemyślnym, zrównoważonym połączeniem decyzyjności i elementu niespodzianki, kalkulacji i ryzyka, zabawy i tabliczki mnożenia 
można powiedzieć, że to pewien rodzaj barwnego pasjansa z cyferkami, ale wcale nie wyklucza to przyjemnej rozgrywki z dozą emocji ("przyjdzie" ten wyczekiwany kawałek, czy nie???), którą chętnie powtórzymy
odrobina losowości zapewnia niepowtarzalność każdej partii, a alternatywne wersje opisane na kolejnych stronach instrukcji dodają różnych "smaczków" i sprawiają, że wracamy do gry bez poczucia znużenia 

 
"a jaki jest tu dodatkowy klimat?" zapyta co wybredniejszy planszówkowicz*
no cóż, tak szczerze, to nie ma żadnego ¯\_(ツ)_/¯¯
możemy się jednak umówić, że budujemy supermaszynę dozującą kolorowe soki owocowe, albo plac zabaw z jak najdłuższymi zjeżdżalniami**
i nie zapominajmy o dodatkowej opcji z bonusowymi  "promieniami słońca" i "księżycowym blaskiem"! 
na szczęście są też tacy (jak seniorki z Klubu Grajmy!), którym samo 'bezklimatyczne' układanie kafelków z cyferkami spokojnie wystarcza :)
 
 
podsumowując, to bardzo przyjemna układanka matematyczna, 
dużo lepsza alternatywa dla miłośników gry w bingo,
coś do grania samotniczego lub równoległego (interakcji tu nie ma za grosz), w gronie do 6 osób
co tu dużo mówić, mi pasuje!


* tu J., co to niby grać nie bardzo lubi, a jednak matkę coraz częściej przy planszy zagina nie tylko takimi tekstami ;)
** nie mylić z budowaniem parku wodnego ze zjeżdżalniami - tamta gra to "Rurka wodna"!


wpis opublikowano w ramach cyklu "Samograjki mamajnki" oraz projektu Grajmy!
egzemplarz gry jest dostępny do wypożyczania w Klubie Grajmy! w Grudziądzu - polecam :)
Czytaj dalej

BITS - jeszcze jedno oblicze 'tetrisa'

zachwalania niewielkich, prostych gier "układankowych" ciąg dalszy!

przed Państwem 

BITS

jeśli kojarzycie nazwę i niektóre elementy ze zdjęcia powyżej z grą FITS (opisywałam tu: >>KLIK<<) - to z całą pewnością celowa "zagrywka" wydawcy :)
podobnie jak tam, mamy do czynienia z zabawą bazującą na najlepszych standardach niezapomnianego tetrisa, przeniesionymi na grunt analogowy
tym razem w wersji 'travel'
nie należy tych planszówek jednak utożsamiać - to nie to samo, w różnym formacie, lecz odmienne gry!

BITS jest gierką równie kompaktową i pomysłową jak jej nazwa
pomyślmy tylko - "fits" znaczy "pasuje", a "bi" to nic innego niż "dwa" - co wychodzi, jeśli to połączyć? ha! genialne w swojej prostocie, czyż nie?
tym bardziej, że wspomniana dwójka także nie trafiła na okładkę bez kozery - wszak każdy z elementów-klocków zsuwanych po planszetkach, składa się z 2 kwadracików

"klocki", "planszetki"?
przydałyby się dwa słowa o komponentach i zasadach...

każdy gracz (od 1 do 4) otrzymuje własny 'zestaw startowy' - sztywną, plastikową podkładkę z papierową kratownicą ułatwiającą orientację na polu gry oraz ,jednakowe dla wszystkich, "puzzle", czyli prostokąciki złożone z dwóch kwadratów w różnie połączonych czterech kolorach
ze wspólnej puli losujemy po jednym elemencie startowym, który jako pierwszy musi znaleźć miejsce na planszy
prostokącik ustawiamy sobie dowolnie  - pionowo lub poziomo, z lewej, centralnie lub z prawej - na górze planszy i zsuwamy do dołu
kolejne posunięcia to dobieranie elementu wskazanego przez karty (dla każdego gracza takiego samego) i stopniowe "zabudowywanie" planszetki, od dołu ku górze, wg powyższego opisu
 
celem gry jest optymalne zapełnienie pola gry tak, by stworzyć jak najwięcej figur złożonych z 4 jednokolorowych kwadratów 
rozgrywamy 3 rundy - najpierw ucząc się gromadzenia punktów za owe "czwórki", następnie szczególnie skupiając na jednym, wskazanym ich kształcie, w końcu dodatkowo starając się uniknąć punktów karnych
 

przy całej losowości tej zabawy, nie można jej odmówić cech dobrej łamigłówki logicznej
fakt, nie zaplanujemy tu wszystkiego, ale wiele możemy próbować przewidzieć, znając pełną pulę elementów i, obok szczęścia, licząc na rozkład normalny prawdopodobieństwa 
 
nawiązanie tematyczne z pewnością przemówi do sentymentalnych miłośników kultowej układanki ery pierwszych gamepadów, ale idea może się spodobać także młodszej młodzieży - nawet tej młodszej niż 8+ (sprawdzono na fanach Minecrafta!)

prostota zasad pozwoli łatwo zaangażować w grę całą rodzinę, ale też nie ma przeszkód, by się nią delektować po prostu sam na sam <3

a poza tym wszystkim, wypełnione po brzegi, lecz wciąż lekkie i poręczne pudełko naprawdę możemy ze sobą zabrać na wiosenny piknik albo - oby znów niedługo! - spotkanie z planszówkowymi znajomymi

ot, sympatyczny drobiazg planszówkowy
nie ma powodu, by nie polecić na krótką chwilę relaksu
albo dwie chwile, bo czasem aż się prosi o drugą próbę i/lub jeszcze jeden rewanż ;)

za egzemplarz dziękuję Egmont.pl



Czytaj dalej

UBONGO Trigo

komu przypadła do gustu "tetrisowa" propozycja z poprzedniego wpisu (>>KLIK<<) lub spodobała się któraś z wcześniej wydanych wersji gry UBONGO (albo one wszystkie >>KLIK<< ;) )?

oto coś nowego specjalnie dla Was!

UBONGO Trigo

to kolejny tytuł w serii układanek z afrykańską fauną na okładce
tym razem do ćwiczenia szarych komórek zaprasza nie za duże pudełko z żyrafami i hasło "trójkątne szaleństwo"

co w środku? podobnie jak w "Ubongo extreme" karty z wyzwaniami i różnokształtne elementy do ich uzupełniania


reguły także podobne:
gracze (od 1 do 4) otrzymują identyczne zestawy siedmiu figur i losują po jednej karcie z wzorami
każda jest dwustronna - kwestia umowy, kto będzie rozwiązywać łatwiejszą, kto trudniejszą zagadkę
równocześnie, zgodnie z opisem (liczbowym), wybieramy 4 lub 6 odpowiednich "puzzli", które umieszczamy na białych polach, starając się je dokladnie zakryć
kto sprawniej sobie z tym poradzi, zwycięża w danej rundzie
ale na jednej się oczywiście nie kończy :)


cala trudność Trigo polega na tym, że elementy zbudowane są na bazie trójkątów
wyobraźnia przyzwyczajona do kwadratów i sześcianów musi się przestawić na inne tory
o ile już przy klasycznym Ubongo wyraźnie było widać, że takie układanki niektórym po prostu idą lepiej, tu pewne predyspozycje jeszcze wyraźniej premiują tych graczy
aczkolwiek pewnie można (i warto!) tę umiejętność "ogarniania przestrzeni" wyćwiczyć

dla samotników cierpliwie dążących do perfekcji, pada w instrukcji wyzwanie, by w ciągu 20 min. rozwiązać wszystkie zadania z trudniejszej strony kart
dam znać, jeśli kiedyś zasłużę na tytuł mistrza ;)
 
 

wpis powstał w ramach Grajmy! i cyklu "samograjki mamajanki"
za egzemplarz dziękuję wyd. Egmont



Czytaj dalej

OGRÓDEK, czyli układanie rabatek

dla wszystkich, którzy nie wyobrażają sobie życia bez swojej działeczki, 
tych, którzy nie mają nawet rabatki, ani kwiatków na balkonie (ale chcieliby mieć), 
a nade wszystko, dla każdego fana tetrisowych układanek* i/lub Uwe Rosenberga,
mam dziś propozycję nie do odrzucenia - 
partyjkę w przepiękną grę planszową:

Ogródek

to według mnie świetny tytuł na rozpoczęcie przygody z nowoczesnymi planszówkami - gra przyciągająca wizualnie, ze starannie wykonanymi komponentami (patrz niezniszczalne planszetki-rabatki) i ekstra gadżetami (elegancka taczka na żetony)
może sprawiać wrażenie zaawansowanej, lecz w gruncie rzeczy, po spokojnym "przetrawieniu" instrukcji, jest bardzo prosta do opanowania, nawet dla początkujących
 
jej ważną zaletę stanowi możliwość gry jednoosobowej, we dwie, trzy, albo, niemal równie dobrze, cztery osoby
istnieje też opcja modyfikacji zasad tak, żeby łatwiej i przyjemniej grało się dzieciom (rekomendowany wiek 8+)

na i wokół dostępnej dla wszystkich planszy czekają różnokształtne, kwieciste elementy, których używamy do wypełnienia indywidualnych planszetek (czyli samodzielnie uprawianych grządek)
instrukcja, nakazująca odpowiednie obracanie kostki - ogrodnika, oraz oznaczenia na planszy podpowiedzą, kto, kiedy i ile razy będzie mógł posadzić u siebie wybrane kwiatki  
interakcja ogranicza się do ewentualnego (zwykle niezamierzonego) podebrania sobie upatrzonego elementu
każdy skupia się na własnym poletku, które stara się dokładnie wypełnić, nie zakrywając przy tym doniczek i kloszy, które przynoszą cenne punkty
"zbiory" owych następują za każdym razem, gdy w "fazie sadzenia" komuś uda się wypełnić całą planszetkę-rabatkę
umiejętne gospodarowanie pozwala uzyskać bonusowe doniczki, koty, ule i dodatkowy skok punktowy na końcu skali
prócz optymalnego dobierania i łączenia kształtów możemy zatem próbować "podkręcić" wynik sprytnie łącząc 'promocje'

 
 
dodatkowy twist stanowi specyficzna punktacja w ostatniej rundzie
zbyt opieszali ogrodnicy, którzy nie ogarnęli działeczki na czas, mogą stracić część cennego plonu (każdy kafelek dokładany w finale okupiony jest utratą dwóch punktów)
poza tym drobnym "udziwnieniem" większość reguł jest prosta, wręcz intuicyjna
ot, dobieramy kwiatki, układamy rabatki i gromadzimy punkty za klosze i doniczki, od czasu do czasu korzystając z pomocy sympatycznych zwierzaków

słowem: sielankowy temat, piękna oprawa, nieskomplikowana mechanika, puzzle, kwiatki i kotki -
bardzo dobry patent na wieczorny relaks w pojedynkę, w parze lub grupie

"gracz rodzinny" który nie kupił, gdy gra była szeroko dostępna w bardzo promocyjnej cenie, może tylko żałować
albo pożyczać od 'grodzinkowych' znajomych! Kasiu - dziękuję :)

 
 
opublikowano w ramach cyklu "Samograjki mamajanki" >>KLIK<<
Czytaj dalej