gry na wycieczkę, czyli niezła mała 2

pogoda coraz lepsza, lato coraz bliżej
myśli same wędrują ku... wędrówkom :)

przed nami majówkowe wycieczki i wakacyjne podróże, na których nie będzie mogło zabraknąć krajoznawczych ciekawostek, obserwacji przyrodniczych, miłego towarzystwa i, oczywiście, gier :D
na dalsze wyjazdy zabieramy zwykle coś większego, by urozmaicić długie wieczory "bez prądu",
ale nawet wybierając się na spacer, "grilla" czy piknik w okolicy, wrzucam do torby jakieś (zwykle karciane) maleństwo

półtora roku temu na blogu gościł cykl "Niezła mała", w którym, wraz z kilkoma koleżankami-blogerkami dzieliłam się wrażeniami na temat gier(ek) planszowych niewielkich rozmiarów
nasza ówczesna lista "wisi" tu: >>KLIK<< 

jako że kilku wówczas planowanych nie opisałam (shame on me!), a od tego czasu "odkryłam" jeszcze kilkanaście nowych mini-tytułów, ogłaszam reaktywację!

poniżej będzie sukcesywnie przybywać linków pod tytułem: "Niezła mała 2"


i do końca wakacji [tj. do końca września 2019 ;) ] podeśle własne linki do swoich recenzji gier pod tym samym hasłem 
- chętnie opublikuję je w tym wpisie, a jeśli zbierze się nas więcej, również na blogu Grajmy!

ochotników proszę o umieszczenie we wpisie banera z odnośnikiem do tego posta 
i dodanie swojego linka w komentarzu lub przesłanie pocztą elektroniczną tu: mamajankaion@gmail.com

zapraszam :)



Czytaj dalej

FITS - nam to pasuje!

tajemnicą poliszynela jest fakt, że osobiście lubię łamigłówki i pociągają mnie nawet gry logiczne, bez barwnej otoczki tematycznej
jednocześnie mam spory sentyment do tych, które pamiętam sprzed lat

tym razem na naszej planszówkowej półce pojawiło się idealne połączenie obu powyższych -
świetna układanka, którą docenią na pewno wielbiciele starego, dobrego "Tetrisa", czyli

FITS


okładka zdradza wiele, a całą resztę tłumaczy opis na spodzie pudełka


wszyscy, którzy kiedykolwiek dali się wciągnąć w dopasowywanie spadających, złożonych z kwadracików figur na ekranie [lub ekraniku, bo nawet dawno temu były też odsłony 'mobilne' tej gierki* ;)] na widok takiej paczuszki z pewnością nie przejdą obojętnie...
ale nawet jeśli ktoś nie kojarzy tej starej, doskonalej w swej prostocie zabawy, szybko wciągnie się w tę nową wersję!

zapraszamy dzieci (nawet nieco młodsze niż "okładkowe" 8 lat) i dorosłych do gry w pojedynkę (też się da!) lub w grupie (wtedy jest weselej)


nikogo nie trzeba będzie chyba długo namawiać

niektórych zaintryguje z pewnością nazwisko autora - Knizia jest wszak niekwestionowanym królem wśród autorów ciekawych, choć nie zawsze skomplikowanych, wymagających odrobiny główkowania gier planszowych (vide choćby "Pędzące żółwie" >>KLIK<<, "Axio" >>KLIK<<, "Bankrut" >>KLIK<<, czy Polska Luxtorpeda >>KLIK<<)

pozostałych przyciągną ładne, miłe w dotyku, lekko stukające o siebie kolorowe "klocuszki" :)


każdy z graczy otrzymuje zestaw złożony z 18 plastikowych figur, skośnej "rampy" z pokrywką, na której będzie je układał oraz dwu (dwustronnych) kartonowych podkładek w wybranym kolorze
i już może działać
od początku - to jak odruch - po prostu aż się chce dopasowywać elementy do siebie :)

warto chwilę popróbować, ale szybko przekonamy się, że opanowanie właściwych zasad nie będzie stanowiło wielkiego wyzwania:
na rampie umieszczamy podkładkę z numerem 1
każdy losuje granatowy kartonik z ilustracją swojej płytki startowej
i zaczynamy
dowolnie obracając, odwracając i przekręcając swoje klocki układamy je stopniowo zsuwając z góry do swojej rampie
pierwszy element każdemu z graczy przypada indywidualnie, kolejne losujemy ze wspólnej puli fioletowych kartoników - dla każdego ten sam


w każdej turze wykorzystamy wszystkie kształty, dobierając jeden po drugim
w zależności od rundy i użytej podkładki celem będzie ułożyć je tak, by dopasowując się do siebie zakryły jak największą powierzchnię lub odpowiednio pozasłaniały pola z punktami karnymi, pozostawiając widoczne te dające bonusy


mniej wprawionym na początku nie idzie najlepiej
figury czasem nie chcą dać się odnaleźć, a jeszcze częściej wcale 'nie współpracują' przy układaniu wymarzonej powierzchni i na koniec okazuje się, że zamiast bonusów otrzymujemy głównie punkty ujemne
ale - wierzcie lub nie - WSZYSCY, z którymi miałam przyjemność bawić się FITSem, ZAWSZE z wypiekami na twarzy czekają na każde kolejne losowanie i pochyleni nad swoimi rampami kombinują, aż miło popatrzeć :)
  

sama też dałam się pochłonąć zabawie, jak za dawnych lat
jednak, chociaż całkiem dobrze sobie radzę, nie udało mi się dotąd osiągnąć poziomu arcymistrzowskiego (to tytuł należny wg instrukcji za wynik >30 pkt)

myślisz, że ułożysz lepiej?
warto sprawdzić!




* o swoich "tetrisowych" sentymentach wspominałam kiedyś przy okazji innej gry - tutaj >>KLIK<< i w tamtym wpisie znajduje się również link do jednej z wersji tej gry dostępnych online - kto ciekawy, niech klika :)

 za przedpremierowy egzemplarz świetnej gry FITS dziękujemy wydawnictwu egmont.pl
Czytaj dalej

Wodny szlak w mieście Flisaka

ostatnimi czasy dotarła do nas 
(wyobraźmy sobie, że z biegiem Wisły) 
zupełnie nowa

rodzinna gra kafelkowa

"Wodny szlak"


jak sama nazwa i podtytuł wskazują, jest to "planszówka" bez planszy, czyli zabawa, w której rywalizujemy układając z kwadratowych "puzzli" pole gry, a na nim - rzekę, służącą spławianiu towarów i robieniu flisackich interesów :)

w skrócie:

"Celem gracza jest poprowadzenie swojej rzeki tak, aby jak najwięcej surowców dotarło do swoich miejsc docelowych, musi także odpowiednio rozmieścić porty i łąki. Gracz z największa liczbą punktów wygrywa."


grać może od jednej (tak, tę rzekę można układać jak pasjans!) do czterech osób w wieku minimum 8 lat

każdy zaczyna z własnym kaflem startowym i rozwija swoją mapę dokładając kolejne fragmenty rzeki dobrane z puli
równocześnie wybieramy jeden z trzech odkrytych kafelków, a dwa pozostałe przekazujemy kolejnej osobie, która dociąga jeden, wybiera 1 z 3... itd.
staramy się - każdy na własny rachunek - tak poukładać kolejne elementy, by widoczne na kaflach worki ze zbożem dopłynęły do młynów, a siekiery symbolizujące drewno - do tartaków
dodatkowo myślimy o tym, by nie zaniedbać żeglowności naszego szlaku i utrzymać choć jeden dłuższy odcinek bez mostu pomiędzy portami, a w zakolach rzeki pozwolić rosnąć bujnym łąkom
w zależności od sprawności podejmowania decyzji przez najwolniejszego z graczy, cała rozgrywka trwa od kwadransa do pół godziny

wydawca udostępnia pełną instrukcję online >>KLIK<<, dlatego nie będę skupiać się na szczegółach,
warto jednak wspomnieć, że choć ogólna zasada jest prosta (banalne puzzle - dokładamy wodę do wody, trawę do trawy...), logistyka przedsięwzięcia wymaga trochę namysłu
cały czas trzeba pamiętać, w którą stronę płynie nasza rzeka i gdzie który dopływ łączy się z głównym nurtem, bo zasobów nie przetransportujemy nigdy pod prąd
na koniec ważne okaże się czy nie postawiliśmy przypadkiem mostu pomiędzy żeglownymi portami, a drewno, które dopłynie do młyna będzie równie bezwartościowe, co zboże w tartaku...

dla określonej liczby graczy używamy odpowiedniej części kafelków
niektóre na tę okoliczność "ozdobiono" stadami krów lub owiec, tak, by oddzielić je od reszty w przypadku gry w dwie lub trzy osoby - można trzymać je w odpowiednich przegródkach w pudełku i w każdej chwili być gotowym do rozgrywki w niepełnym składzie


kafle są bardzo sztywne, trwałe, a ich malarskie, krajobrazowe grafiki bardzo cztelnie uzupełniają wyraźne ikony
dodatkowo każdy gracz otrzymuje dużą, czytelną 'kartę pomocy' z wyszczególnieniem zasad punktowania,
a na koniec osiągnięcia łatwo podliczyć przy pomocy załączonego notesu

słowem: to naprawdę bardzo ładnie wydana, dopracowana graficznie i pod względem wygody użytkowania gra


jedyne czego mi osobiście w niej brakuje, to trochę więcej interakcji, ale najwyraźniej nie można mieć wszystkiego...


w ubiegłym miesiącu "Wodny szlak" urozmaicał nam spotkania "planszówkowe" w różnych okolicznościach i mieszanym towarzystwie

    
  
jak widać powyżej, potrzeba trochę miejsca na stole, by kazdy mógł stworzyć własną rzekę (prawie) bez ograniczeń
poza tym gra nie wymaga wiele - ani długich przygotowań, ani tłumaczeń
szybko "załapali" i dobrze się bawili i starsi, i młodsi

przekonaliśmy się, że jest sporo prawdy w opisie ze strony foxgames.pl:

"Wodny szlak ma bardzo proste i intuicyjne zasady oraz oferuje możliwość rozgrywki jednoosobowej. Doskonale sprawdzi się w każdej grupie wiekowej i przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom gier kafelkowych!"


na koniec, by nikt nie przeoczył pudełka, gdy nadarzy się okazja zagrać/kupić/wypożyczyć,
rzut oka na front - oto jak wygląda flisak z okładki:


przy okazji wizyty w naszych okolicach warto zaplanować spacer wzdłuż Błoni Nadwiślańskich, gdzie można zobaczyć "jego" pomnik :)


polecamy, zapraszamy


za egzemplarz gry dziękujemy wydawnictwu Foxgames
wykorzystane cytaty pochodzą z materiałów prasowych wydawcy

Czytaj dalej

czarowanie przez czytanie - Mały Ksiażę

ostatnie pół roku minęło u nas bardzo pracowicie*
był to czas poważnych zmian i nowości, choć wydawniczych nowinek przybyło ostatnio na półkach i tu, na blogu zdecydowanie mniej
mimo że z wielkim entuzjazmem przyłączyliśmy się do akcji "Czarowanie przez czytanie", nie do końca udało się zrealizować wszystkie plany...

dziś żegnamy się z projektem krótkim zaległym wpisem, który nam pomoże zapamiętać jak Janek stał się w tym czasie bardziej samodzielny, także jako młody czytelnik, 
a Wam, być może przypomni o książce, do której warto wracać
i - raz jeszcze - zainspiruje do czytelniczych podróży i aktywnego, "czarodziejskiego" czytania

dzisiejszego bohatera nikomu nie trzeba przedstawiać - nowy znajomy J. to

Mały Książę



najpierw był wspólny spacer i mamine opowieści

w miejscowości Gardeja (na trasie Kwidzyn-Grudziądz) urządzono tematyczny skwerek związany z książką Antoine de Saint-Exupery'ego
dziadek zrobił tam dzieciom "popas" w trakcie jednej z podróży i Janek z kuzynostwem mógł przy okazji "rozprostowywania nóg" zobaczyć i dotknąć wraku samolotu, żeliwnego baobabu i róży
przy kilku "stacjach" umieszczono tablice z cytatami
pobiegaliśmy, poczytaliśmy...
książka, którą ciocia Grażynka czytała już dawno niewiele rozumiejącym szkrabom została przypomniana, a młodzież - zachęcona do powtórki



szybko okazało się, że będzie ku temu dodatkowa okazja
Janek wziął udział w harcerskim biwaku pod hasłem "W podróży z Małym Księciem"
dla szukających inspiracji - główne książkowe atrakcje to: quiz ze znajomości lektury, prezentacja scenek teatralnych, seans filmowej adaptacji oraz (najmilej wspominana) tematyczna gra plenerowa


osobiście nie uczestniczyłam w zabawie z zuchami, ale z radosnych relacji wynika, że bieg "od planety do planety" i wykonywanie zadań zlecanych przez czekające na nich postaci to nie lada przyjemność
polecamy zatem zabawę dzień/noc (ruch/bezruch) z Latarnikiem, "róbcie to co ja" z Królem czy liczenie rożnych różności z Bankierem,
jako uzupełnienie chwili namysłu nad ponadczasowymi treściami "Małego Księcia"

i - jak zawsze - namawiamy na wspólne czytanie!

chociaż cykl
się kończy (dziękujemy!),
na pewno damy się jeszcze nie raz oczarować dobrym lekturom i podzielimy okołoksiążkowymi odkryciami i pomysłami

Wy też dawajcie i dzielcie!


---
* macierzyński - tak, ale że urlop???

Czytaj dalej