FITS - nam to pasuje!

tajemnicą poliszynela jest fakt, że osobiście lubię łamigłówki i pociągają mnie nawet gry logiczne, bez barwnej otoczki tematycznej
jednocześnie mam spory sentyment do tych, które pamiętam sprzed lat

tym razem na naszej planszówkowej półce pojawiło się idealne połączenie obu powyższych -
świetna układanka, którą docenią na pewno wielbiciele starego, dobrego "Tetrisa", czyli

FITS


okładka zdradza wiele, a całą resztę tłumaczy opis na spodzie pudełka


wszyscy, którzy kiedykolwiek dali się wciągnąć w dopasowywanie spadających, złożonych z kwadracików figur na ekranie [lub ekraniku, bo nawet dawno temu były też odsłony 'mobilne' tej gierki* ;)] na widok takiej paczuszki z pewnością nie przejdą obojętnie...
ale nawet jeśli ktoś nie kojarzy tej starej, doskonalej w swej prostocie zabawy, szybko wciągnie się w tę nową wersję!

zapraszamy dzieci (nawet nieco młodsze niż "okładkowe" 8 lat) i dorosłych do gry w pojedynkę (też się da!) lub w grupie (wtedy jest weselej)


nikogo nie trzeba będzie chyba długo namawiać

niektórych zaintryguje z pewnością nazwisko autora - Knizia jest wszak niekwestionowanym królem wśród autorów ciekawych, choć nie zawsze skomplikowanych, wymagających odrobiny główkowania gier planszowych (vide choćby "Pędzące żółwie" >>KLIK<<, "Axio" >>KLIK<<, "Bankrut" >>KLIK<<, czy Polska Luxtorpeda >>KLIK<<)

pozostałych przyciągną ładne, miłe w dotyku, lekko stukające o siebie kolorowe "klocuszki" :)


każdy z graczy otrzymuje zestaw złożony z 18 plastikowych figur, skośnej "rampy" z pokrywką, na której będzie je układał oraz dwu (dwustronnych) kartonowych podkładek w wybranym kolorze
i już może działać
od początku - to jak odruch - po prostu aż się chce dopasowywać elementy do siebie :)

warto chwilę popróbować, ale szybko przekonamy się, że opanowanie właściwych zasad nie będzie stanowiło wielkiego wyzwania:
na rampie umieszczamy podkładkę z numerem 1
każdy losuje granatowy kartonik z ilustracją swojej płytki startowej
i zaczynamy
dowolnie obracając, odwracając i przekręcając swoje klocki układamy je stopniowo zsuwając z góry do swojej rampie
pierwszy element każdemu z graczy przypada indywidualnie, kolejne losujemy ze wspólnej puli fioletowych kartoników - dla każdego ten sam


w każdej turze wykorzystamy wszystkie kształty, dobierając jeden po drugim
w zależności od rundy i użytej podkładki celem będzie ułożyć je tak, by dopasowując się do siebie zakryły jak największą powierzchnię lub odpowiednio pozasłaniały pola z punktami karnymi, pozostawiając widoczne te dające bonusy


mniej wprawionym na początku nie idzie najlepiej
figury czasem nie chcą dać się odnaleźć, a jeszcze częściej wcale 'nie współpracują' przy układaniu wymarzonej powierzchni i na koniec okazuje się, że zamiast bonusów otrzymujemy głównie punkty ujemne
ale - wierzcie lub nie - WSZYSCY, z którymi miałam przyjemność bawić się FITSem, ZAWSZE z wypiekami na twarzy czekają na każde kolejne losowanie i pochyleni nad swoimi rampami kombinują, aż miło popatrzeć :)
  

sama też dałam się pochłonąć zabawie, jak za dawnych lat
jednak, chociaż całkiem dobrze sobie radzę, nie udało mi się dotąd osiągnąć poziomu arcymistrzowskiego (to tytuł należny wg instrukcji za wynik >30 pkt)

myślisz, że ułożysz lepiej?
warto sprawdzić!




* o swoich "tetrisowych" sentymentach wspominałam kiedyś przy okazji innej gry - tutaj >>KLIK<< i w tamtym wpisie znajduje się również link do jednej z wersji tej gry dostępnych online - kto ciekawy, niech klika :)

 za przedpremierowy egzemplarz świetnej gry FITS dziękujemy wydawnictwu egmont.pl

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza