mam w domu czterolatka!

to już dwa lata temu zastanawiałam się, czy mój dwulatek dobrze się rozwija


teraz nie mam najmniejszych wątpliwości, że nadal wszystko jest w normie
(a nawet lepiej),
bo głośne "Nie!" i tupanie nogą - Jane ma opanowane do perfekcji :)
a to właśnie podobno jeden z naturalnych etapów rozwoju powszechny u czterolatków

zgodnie z bardzo ciekawym artykułem, który znalazłam na dziecioludki.pl, mamy w domu "trudny do opanowania żywioł, radosny i chłonny", który - jak napisano tutaj - "chciałby mieć nad wszystkim kontrolę" i "żyje na granicy fantazji i rzeczywistości",
posiada już całą masę umiejętności
i przejawia duże dążenie do samodzielności

niemal wszystkie punkty "kontrolne" rozwoju  społecznego i emocjonalnego - stąd  - wymieniłabym bez namysłu, gdyby tylko ktoś zapytał mnie "co tam u Janka?" :)

• Okres buntu i uporu
• Bije, kopie, ucieka
• W chwilach złości niszczy przedmioty
• Ma napady złości
• Może używać brzydkich wyrazów i niegrzecznie zwracać się do innych ludzi
• Przeciwstawia się poleceniom
• Przekracza wszelkie granice i łamie umowy
• Fantazjuje, ale nadal nie potrafi oddzielić rzeczywistości od imaginacji
• Zdarza się, że jest zbyt pewny siebie
 Uwielbia prowadzić dyskusje
• Potrafi być opiekuńczy  i współczujący
• Bawi się w grupie
• Zaczyna się interesować różnicami płci


co do rozwoju fizycznego i motorycznego  - źródło j.w. - absolutnie nie widzę problemów:

• W czasie jedzenia korzysta z widelca i noża (do przysuwania potraw, smarowania pieczywa a nie krojenia)
• Ubiera się i rozbiera przy niewielkiej pomocy z zewnątrz
• Samodzielnie korzysta z toalety
• Myje się, czyści samodzielnie zęby
• Polepsza się sprawność motoryczna,  np.: narysowany  człowiek ma ręce, nogi i głowę
• Skacze na 1 nodze
• Naśladuje rys. kwadratu
• Wspina się na drabiny
• Świetnie radzi sobie z 3 kołowym, rowerkiem
• Nakłada nakrętki na słoiki, butelki
• Układa puzzle do 10 kawałków
• Ubiera i rozbiera się samodzielnie


a w rozwoju intelektualnym, J. nadal zdecydowanie wyprzedza przeciętnego rówieśnika
(od dawna) 
• Zna około 1500 słów
• NIE Ma jeszcze problemU z używaniem zaimków, np.: mamo, czy mogę wyjść z ci państwo?
• Rozróżnia, gdzie jest : przód, tył, na górze , pod spodem
• Potrafi policzyć do czterech (4?!)
• Może pisać pierwsze litery i np.: swoje imię
• Zaczyna rozumieć następstwo czasów, wie, że kiedy wstanie jest śniadanie ,  potem II śniadanie, obiad, itp.
• Pyta, co oznaczają różne  słowa
• Chętnie słucha długich historii
• Rozumie niektóre przeciwieństwa, np. mały/duży
• Zadaje mnóstwo pytań
• Potrafi się bawić w jedna zabawę 10 -15 min.
• Rozpoznaje ok. 8 kolorów
• Powoli zaczyna rozumieć znaczenia
• Zna piosenki i wierszyki, czasem sam układa piosenki
• Rozróżnia czas
• Pamięta dużo imion, nazw
• Mowa jest zrozumiała
• Lubi się bawić w zabawy tematyczne, np. w sklep, wyścigi samochodowe, teatr


w przyszłym tygodniu wybieramy się na bilans czterolatka,
ale nie spodziewam się poważniejszych komplikacji - pewnie pediatra zaleci nam (obojgu :P) więcej jeść


Janku - czterolatku! mama jest z Ciebie dumna!
http://3.bp.blogspot.com/-9_kRAKV8Lms/T3NtIjbtbKI/AAAAAAAAA5Q/wpPCJ-u0CEE/s1600/tort4.jpg
Sto lat!

Czytaj dalej

papierowe książki? - jak długo jeszcze?

wszędzie dokoła obserwuję galopujący postęp technologii

ciągle mam wrażenie, że dopiero co młodsza siostra cieszyła się z jedynego w naszej rodzinie walkmana, tata kupił pierwszy komputer (z miękkimi dyskietkami - macie pojęcie?), nie bez trudności, posiłkując się dwoma poradnikami (papierowymi - nie żadnym tam e-kursem :P), założyłam pierwsze konto dostępu do poczty internetowej...
ledwie przyzwyczaiłam się do brzęczącego dźwięku łączenia modemu z internetem przez linię telefoniczną i obsługi gadu-gadu, a tu już wkroczył internet radiowy, routery, wi-fi...
przecież jeszcze tak niedawno telefon (duży i ciężki, a często na stałe przymocowany do ściany) służył po prostu do dzwonienia!
tymczasem z roku na rok trzeba ogarniać coraz to nowe sprzęty, oprogramowanie, serwisy społecznościowe
przyznam, że osobiście bez specjalnej przyjemności ledwie-ledwie za tym nadążam :(

póki co nie ma jednak wyboru - nowoczesne media, komputery, czytniki, smartfony, odtwarzacze mp3 na dobre zadomowiły się w rzeczywistości XXI wieku, a obecne przedszkolaki (urodzone wszak już w innym stuleciu niż ja!) znają je praktycznie od urodzenia


nie da się uczyć czegoś, czego się nie zna, nie sposób ochronić przed niebezpieczeństwami, których się nie pojmuje - stąd, między innymi z myślą o Jankowej przyszłości i mimo pewnej wewnętrznej niechęci, coraz bardziej zanurzam się w ten cyfrowy świat, próbuję ogarniać "internety", coraz więcej "bywam" na facebooku...
no i po niemal roku ignorowania faktu, że zostałam obdarowana tabletem zaczęłam wreszcie z niego korzystać :)

i tu dochodzimy do naszej najnowszej
Print

- przygody z książką dla dzieci inną niż ta tradycyjna, papierowa...

Czytaj dalej

samochodowy blok rysunkowy

Janek nie lubi kolorowanek
ale za to lubi pojazdy... i rozwiązywać zadania
 
"podstępem" przekonuję go więc do rysowania, uzupełniania, łączenia kropek i tym podobnych ćwiczeń małej motoryki przygotowujących rękę do pisania, podrzucając kreatywne kolorowanki z pociągami (taką - z bazgroszyt.pl - zalaminowałam i wypełnia ją z niesłabnącym zapałem co jakiś czas od nowa), autobusami, koparkami..

nie zdziwiłam się, że z wielkim entuzjazmem przywitał swój prezent urodzinowy od Naszej Księgarni
 

"Samochodowy blok rysunkowy" to zbiór rysunkowych łamigłówek, zadań pobudzających wyobraźnię i "nowoczesnych" kolorowanek w bliskiej sercu wielu przedszkolaków tematyce motoryzacji
został wydany jako uzupełnienie całokartonowej książeczki "Co robią auta" z popularnej ostatnio serii "Opowiem Ci mamo", ale oczywiście można się nim świetnie bawić także nie znając tej książki - jak my :) 


Czytaj dalej

szybcy i bystrzy - Dobble :)


dziś dwa słowa o kolejnej grze imprezowej, która oprócz świetnej zabawy zapewnia odpowiedni trening szarych komórek i refleksu

zapraszam na partyjkę

DOBBLE


jeśli ktoś jeszcze nigdy się z nią nie zetknął - tytułem wstępu:
mowa o prostej w założeniu grze opartej na wyszukiwaniu podobieństw między kartami - na czas
w talii znajduje się 55 okrągłych (i niestety dosyć miękkich = narażonych na stopniowe niszczenie) kart, na których umieszczono po 8 kolorowych obrazków
całość mieści się w poręcznej puszce, którą można ze sobą zabrać praktycznie wszędzie,
a reguły da się wytłumaczyć praktycznie każdemu w ciągu minuty
brzmi nieźle, czyż nie?


no to gramy?
Czytaj dalej

jak to ze lnem było

dlaczego mielibyśmy siać rzeżuchę i owies, albo hodować na parapecie żonkile tylko wiosną?
wtedy przecież i tak za oknem jest zielono i słonecznie...
my postanowiliśmy być "zimozieloni" i właśnie teraz walczyć z zaokienną jesienną szarugą barwą świeżych listków i kwiatów :)
a przy okazji utrwalamy wiedzę o budowie i cyklu życia roślin oraz systematyczność - w podlewaniu!



na naszym parapecie rosła już dynia (wysuszyłam trochę nasion przy okazji zaprawiania - sporo zjedliśmy, ale kilka zasadziliśmy i podglądaliśmy jak kiełkują - tak jak Kubuś Puchatek w chętnie czytanej i słuchanej "Niespodziance w ogródku Kubusia" z serii Disney English First Readers! - Janek, chociaż początkowo niecierpliwił się, gdy przez kilka dni nasionka nie chciały puścić kiełków, był zaskoczony jak szybko później rozwinęły się duże liście, a nawet paczek kwiatowy)
teraz pojawiły się len i hiacynt
niedługo będzie amarylis... (oby tym razem kwiat, a nie tylko liście - jeśli ktoś ma na to dobry sposób dobre rady mile widziane!)

taka mini hodowla to fajna zabawa i pole do obserwacji dla malucha - a przy okazji można się wiele nauczyć
 w odniesieniu do naszego lnu znalazłam ciekawą stronę z informacjami dla starszych i baśniami dla młodszych

Jak to ze lnem byłopamiętacie "Len" Andersena, albo opowiadanie Konopnickiej z dzieciństwa?

<< ja miałam taką książeczkę

niestety pewnie jej już w domu rodzinnym nie odnajdę,
ale dobrze pamiętam losy "złotonośnych" ziarenek i "poniewieranych" na rozkaz rozzłoszczonego króla lnianych łodyg
cieszę się, że teraz mam pretekst, żeby opowiedzieć o tym synkowi

a on słucha...


i przygląda się przyrodzie - z bliska :)

http://mamajanka.blogspot.com/p/pomysowe-projekty-w-sieci.html
Czytaj dalej

matematyk Szymon Patyk - kształtowanie umiejętności matematycznych u dziecka

najpierw chwila prawdy...
(jeśli ktoś do tej pory nie wiedział)
mamajanka lubi matematykę

i drugie szokujące (?) wyznanie
(na ile byłam się w stanie dotąd zorientować)
Janek także lubi matematykę!

fakty są takie, że oboje lubimy liczyć, mierzyć, rozwiązywać zadania i nie boimy się cyferek, zbiorów, figur płaskich i brył (mi nie straszne nawet procent składany, algebra i całki :P)
a kalkulator należy do ulubionych zabawek Janka
czy/jaki ciąg przyczynowo-skutkowy tu zadziałał pewnie nigdy się do końca nie dowiemy (może to po prostu geny? taka budowa mózgu...), ale że pozytywne nastawienie do tematu można (i należy!) kształtować od najmłodszych lat - na co dzień pokazujemy J., że matematyka jest fajna
  
jakiś czas temu trafiłam w sieci na ciekawy materiał dotyczący edukacji domowej, a konkretnie sposobów budowania umiejętności w zakresie matematyki, czytania i pisania (ortografii oraz tworzenia dłuższych form)
materiały (pdf. po angielsku i hiszpańsku) pobrałam z świetnego bloga pełnego materiałów edukacyjnych  primary junction  (jako, że nie tak łatwo się rozeznać w jego zasobach, dla zainteresowanych także tematami humanistycznymi, pozwalam sobie wkleić TU)

okazało się, że (czasem nie zupełnie świadomie) stosuję się w zabawach z Jankiem do praktycznie wszystkich zawartych tam podpowiedzi JAK BUDOWAĆ UMIEJĘTNOŚCI MATEMATYCZNE dziecka w domu
tj.
Czytaj dalej

duuuszki

przedstawiam najnowszy nabytek w naszym zbiorze planszówek , czyli

Duuuszki

po mojemu "Łapu capu!" 
 i myślę, że po bliższym poznaniu przyznacie, że taki tytuł pasuje lepiej :)


nie wdając się zbytnio w komentarze na temat samej nazwy

//która z mojego punktu widzenia jest nieprzekonująca marketingowo, bo do końca nie wiadomo właściwie ile tego "u" w nazwie wpisać np. w wyszukiwarkę, niezupełnie adekwatna do treści - chociaż temat to w takich gierkach niby sprawa drugorzędna... no i duchy wcale nie grają tu głównej roli!//

zapraszam do gry!
Czytaj dalej

11.11

co prawda jest już trochę późno na planowanie dalekich wyjazdów na jutrzejszy dzień, ale może ktoś z Was ma blisko...

na cel spaceru 11 listopada polecam grudziądzką Cytadelę

http://svdgg.republika.pl/nowa/layout/foto_galeria/okolice/glowna_pliki/foto_duze/photo3.html


Jak twierdzą znawcy tematu "Jest jedną z największych fortyfikacji tego typu w Europie i ciekawym przykładem obiektu militarnego z przełomu wieków XVIII i XIX, posiadającym cechy kilku systemów architektury fortyfikacyjnej z tamtego okresu. " (więcej w ciekawej audycji TU)
Nie obawiajcie się - znajdą tu coś dla siebie nie tylko pasjonaci historii (wiem, bo osobiście do nich nie należę). W Dniu Niepodległości wstęp jest wolny, a dodatkowo gwarantowane są dodatkowe atrakcje - min. pokazy musztry, koncerty, możliwość przejazdu wojskowym pojazdem i/lub zrobienia sobie zdjęcia ze sprzętem typu rosomak lub armata ☺, zjazd motocykli, pokazy lotów modeli, wejście do krętych tuneli lub na dach schronu z przewodnikiem.
Jako że na miejscu serwowana jest gorąca żołnierska grochówka i ciepłe przekąski, więc myślę, ze spokojnie da się tam spędzić ładne kilka godzin :)

11.11.2014  Cytadela będzie otwarta dla wszystkich chętnych od godziny 11.00 do 15.00
- więcej informacji na www.rawelin-grudziadz.pl


Janek trochę kaszle, więc nie jestem pewna, czy się wybierzemy, ale byliśmy w zeszłym roku i nie żalujemy :)

udanego świętowania!
Czytaj dalej

gadułki, czyli Janek kombinuje

wariacje na temat wierszyka o kotku
kotek wypił mleczko i potem była noc
i poszedł (pod koc)
skulił się i spał i wtedy miał sen
że wszyscy ludzie na świecie wzięli miski z mlekiem i wiaderka 
i z wiaderkami lub miskami poszli
i wlali ze wszystkich misek mleko do suchej rzeki


wspomnienie o Figielku...
(kotek cioci i wujka sobie poszedł i nie wiadomo, czy wróci)
poszedł? i kiedy wróci?
może za 100 miesięcy?
a może po zimie?
może idzie do ciepłych krajów!
(to nie ptak przecież :))
koto-ptak! albo poleci w kotoprotomobilu! 
(???)
kota Prota mieszkaniu, które lata i pływa i inne rzeczy robi i zmniejsza się!



a gdy Janek słabo je - samoloty wkraczają do akcji...
leci samolot...
niemiecki!
niemiecki, że aż strach!
w ogóle nie wie, czy się zmieści do Janka paszczy... i trach!
a potem francuski
kołuje, kołuje...
powoli kołuje
(tak kołował, że wędlinka z chleba spadła) 
zepsuł silnik!
nakładamy silnik!
 :)


absurdalnie przeziębieniowo:
ogromne worki kataru
siedzą sobie na ławkach
i grają na skrzypcach, gitarach... 
a największe na kontrabasie
w nochalu




kocham tatę, bo układa ze mną LEGO i się wieczorem bawimy
kocham babcię, bo patrzy jak się z Justysią bawimy
i Ciebie też kocham mamo
a za co?
no z miłości!
a my Ciebie kochamy!


i na koniec mój faworyt :D

na czasie - o kiełbasie:

w naszej kuchni jest duuużo wyborczego jedzenia!



a co słychać u Was?

Czytaj dalej

jesień po angielsku

jak wspominałam we wpisie na temat leśnych jesiennych spacerów wróciliśmy z Jankiem do bardziej regularnych "lekcji" angielskiego
w związku z tym uzupełniam nasze zasoby o mniej lub bardziej profesjonalne pomoce


w tym miesiącu pomaga nam między innymi książeczka:


według opisu przeznaczona jest dla dzieci starszych (6-8 lat) i faktycznie, niektóre zadania są jeszcze dla J. za trudne - szczególnie te wymagające czytania i pisania w obu językach (ale jestem pewna, że to i dla sześciolatka byłby problem, bo nie są łatwe), ale większość go zainteresowała


do tej pory najsprawniej poszło zadanie utrwalające liczebniki i nazwy kolorów
- Janek bezbłędnie (chociaż w trzech podejściach) pokolorował portret Pani Jesieni!


Czytaj dalej

zabawy okołozaprawowe


po tym jak tata Janka niemal pomylił mus jabłkowy z dodatkiem pigwy z musztardą konieczne okazało się przygotowanie etykietek przynajmniej na część naszych skromnych "zapasów zimowych"

Czytaj dalej

jesteś nasz Janek Staś

http://humahuppa.blogspot.com/2014/10/nadciaga-bliskopad.html
mimo, że nie wiedziałam wcześniej o projekcie #bliskopad
okazało się, że zbiegiem okoliczności mam dziś o czym napisać na pierwsze z zaproponowanych przez Humę tematów :)

pomysł na listopad jako miesiąc bliskości bardzo mi się spodobał, z góry jednak zakładam brak regularności w realizacji jego założeń - kolejne wpisy w tej serii pojawią się więc... lub nie
niech ten pierwszy będzie wyrazem poparcia dla słusznej idei zacieśniania rodzinnych relacji w szare, chłodne popołudnia :)


Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny każdego roku wiąże się dla całej mojej rodziny z wizytą na cmentarzu i wspominaniem tych, którzy odeszli
na szczęście J. nie doświadczył do tej pory bezpośrednio śmierci nikogo z najbliższych i nie do końca wie co to znaczy odwiedzać grób prababci, ale podobnie jak w zeszłym roku towarzyszył mi w tych odwiedzinach, bo uważam, że listopadowe święta są dobrym pretekstem, żeby mu pokazywać, że ludzie nie są nieśmiertelni, ale pamięć o nich - tak
o tym, że z każdym rokiem więcej widzi i ogarnia świadczy fakt, że już tak nie szaleje między grobami, ale usiłuje różne rzeczy zrozumieć, pyta: "dlaczego się ludzi po śmierci zakopuje?", albo (na moje próby wyjaśnienia, że ciało przestaje działać, ale to co wiemy, pamiętamy i umiemy nie umiera) "to znaczy, że potem człowiek jest niewidzialny?" (a także "dlaczego ten grób jest taki długi?" - przy zbiorowej mogile, oraz "a te kabelki na ziemi przenoszą piosenkę od mikrofonu  do głośnika?":P)


a wracając do tematu -
słucha, kiedy opowiadam o mojej babci i dziadku

Czytaj dalej