dynia

nie wydrążyliśmy dyni, nie mamy strasznych przebrań, a Janek w ogóle o Halloween nie słyszał...

a nie, poprawka, czytaliśmy kiedyś o misiu Blue i duchach w "Bajkach o misiach z czterech stron świata", więc jednak słyszał - ale nie przypominałam mu tego opowiadania ostatnio, więc na jutrzejszy dzień nie jest specjalnie przygotowany

jakoś wcale mnie to nie martwi - a na pewno nie bardziej, niż to, czy jest przygotowany na pojutrze

w każdym razie dzięki dzisiejszej akcji zamykania darów jesieni w słoiki jesteśmy choć trochę przygotowani na zimę :D

czyli dynia u nas dziś nie straszy! 

 

ciekawe, czy nie będzie straszyć smakiem, bo pierwszy raz robiłam w occie i jakoś proporcje z przepisu woda:ocet:cukier 1:1:2 nie do końca mnie przekonują...

bardzo liczę za to na słodką cukinię (wg podpowiedzi ze Słoika smaku), dżem jabłkowy i mus jabłkowo-dyniowy słodzony "na oko"
- wylizałam garnki do czysta i smakują świetnie :)



z jednej strony miło popatrzeć na własnoręcznie przygotowane "zapasy",
ale dobrze, że Janek dzielnie pomagał
<< przy obiedzie też!
i mieliśmy czas pogadać,
bo w przeciwnym razie te parę słoiczków chyba by mi jednak nie
zrekompensowało tych (długich) godzin w kuchni :P



a dynie jeszcze w ogrodzie rosną, więc
c.d.n. !