jesień po angielsku

jak wspominałam we wpisie na temat leśnych jesiennych spacerów wróciliśmy z Jankiem do bardziej regularnych "lekcji" angielskiego
w związku z tym uzupełniam nasze zasoby o mniej lub bardziej profesjonalne pomoce


w tym miesiącu pomaga nam między innymi książeczka:


według opisu przeznaczona jest dla dzieci starszych (6-8 lat) i faktycznie, niektóre zadania są jeszcze dla J. za trudne - szczególnie te wymagające czytania i pisania w obu językach (ale jestem pewna, że to i dla sześciolatka byłby problem, bo nie są łatwe), ale większość go zainteresowała


do tej pory najsprawniej poszło zadanie utrwalające liczebniki i nazwy kolorów
- Janek bezbłędnie (chociaż w trzech podejściach) pokolorował portret Pani Jesieni!


utrwaliliśmy też nazwy dzikich zwierząt

 

policzyliśmy szyszki, liście, kasztany i żołędzie w koszykach (pytałam How many... are there? i Jane z chęcią odliczał - bardzo mu się to spodobało, a rysunki tylko 4... na następnym spacerze na pewno uzupełnimy zbiory darów lasu i potrenujemy z prawdziwym koszem!)


J. nauczył się też opisywać jesienną pogodę, ja poznałam słowo puddle...

a cała seria zadań związanych z jesienią w ogrodzie jeszcze przed nami!



zdecydowałam się napisać o tej książeczce, bo jest niedroga, a naprawdę ciekawa
zawiera różnorodne zadania - kolorowanki, krzyżówki,  wyszukiwanki, rozsypankę, historyjkę obrazkową, uzupełnianki, labirynt, a nawet tajny kod do rozszyfrowania, zadanie matematyczne i  grę planszową... myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie
ilustracje i czcionka są wyraźne, całość wykonana estetycznie
na poszczególnych stronach znajduje się mini-słowniczek z najpotrzebniejszymi zwrotami/słówkami, a na końcu zbiorczy słownik ułożony alfabetycznie



jeśli chodzi o zasób słownictwa - poszerzamy go oboje - przypomniałam sobie całą masę słówek związanych z jesiennym lasem (nazwy drzew i ich owoców) oraz poznałam słowa takie jak poroże (antlers), czy rzepa (turnip) :)

i żadne z nas się przy takiej nauce nie nudzi

na pewno kupię książeczki z tej serii na kolejne  pory roku
no chyba, że polecicie coś jeszcze lepszego?


7 komentarzy :

  1. heh mój syn chodzi do szkoły angielskiej więc sam z siebie łapie ten język. Jedynie ja czasami mam problem, żeby ogarnąć pracę domową.. dobrze, że jest tylko raz w tygodniu :D
    Bardzo fajne ćwiczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajna pani jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajna :)
    Dla Wiki to jeszcze za wcześnie. Pani logopeda powiedziała, że najpierw Mała powinna po polsku nauczyć się mówić. Nie mniej, w przedszkolu angielski jest i widzę, że Wiki łatwiej zapamiętuje np. kolory w tym języku niż w naszym ojczystym

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne książeczki. :) Nie dziwi mnie trzykrotne podchodzenie do liczebników przy takiej ich ilości, ale w ten sposób bardziej się utrwalają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w przypadku Janka większy problem to kolorowanie niż liczenie :P

      Usuń
  5. Wołami mnie do angielskiego nie zaciągną, moje dziecko też będzie rusycystą :P
    A na poważnie, ciekawa książeczka.
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uczę tego co umiem
      jak później pokocha rosyjski (niemiecki, chiński, fiński...) nie będę bronić studiować :)

      Usuń