Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki bez tekstu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki bez tekstu. Pokaż wszystkie posty

najmłodszy czyta - komiksy

zgodnie z przewidywaniami czyt-matki (KLIK), u najmłodszego (lat niedługo trzy) nastąpił oczekiwany czytelniczy krok naprzód

kartonowe książeczki jednoobrazkowe (z pojedynczą ilustracją na każdej stronie) przeglądają się już za szybko
ciekawsze są "wypatrywanki" w rodzaju ulicy Czereśniowej (KLIK), czy Mamoko (KLIK), do których da się zadać tysiąc pytań, czy książki z okienkami, o pojazdach, o których można pogadać
idealne co do tematyki, objętości i formatu ponownie okazały się zeszyty Mądrej myszy (KLIK), tu jednak teksty są jeszcze trochę za długie...

zaistniało zapotrzebowanie na coś średnich gabarytów, a w przekazie pośredniego między samym obrazem (z podpisem) a opowieścią fabularną*, stąd u nas w tym miesiącu "w czytaniu", a tutaj dziś, dwa komiksy:

W cieniu drzew 

oraz

Bartłomiej i Karmelek

liczyłam, że sprawdzą się jako książeczki do ćwiczenia umiejętności skupienia na fabule i śledzenia historii

czy się nie zawiodłam?

przede wszystkim obie są kapitalnie narysowane i pięknie wydane
to już nie zeszyty z żółknacego papieru, które pamiętam ze swojego dzieciństwa, lecz prawdziwe minialbumy w grubej oprawie, z błyszczącymi kartami
do tego moja ulubiona paleta barw...

oczy w pełni usatysfakcjonowane, a to wszak w przypadku książek graficznych przynajmniej połowa sukcesu :)


a co do treści?

czytania tu po prawdzie niewiele, ale za to ile emocji! obie historie są "o czymś" - uczuciach, wzajemnych relacjach, akcjach i reakcjach

pan Zrzędek (w cieniu drzew) zmaga się z "urokami" jesieni 
liście na potęgę sypią mu się na podjazd, a tu jeszcze sąsiedzi wpraszają się na przedhibernacyjnego pędraka, hałasują przy gromadzeniu zapasów lub płaczą nad zniszczonym latawcem... 
kwaśne miny (S:"ciemu on zy?") maskują dobre serce marudnego borsuka, ale w tym lesie nikt nie zostanie bez pomocy!

Bartłomiej i Karmelek to ojciec i syn, którzy (w tym odcinku) poszukują idealnego miejsca do spędzenia czasu razem
wędrujemy wraz z nimi przez góry i pustynie, nurkujemy w poszukiwaniu wielorybów, a nawet lecimy na Księżyc, bo tata zrobiłby wszystko, by zabrać małego gdzieś, gdzie inni jeszcze nie byli
miło popatrzeć, jak wspólnie przeżywają przygody w drodze do celu (najlepszego miejsca), ale najwspanialsze jest zakończenie - uwaga, spoiler! - znalezienie go na rodzicielskich kolanach :)

pełen wachlarz uczuć na borsuczym pyszczku i Karmelkowa pointa - bezcenne!



bardzo jestem ciekawa kolejnych części
a S., zdaje się, też lektury nie odmówi :)

za egzemplarze dziękuję wyd. Egmont

__

* typowa fabuła "prawie bez obrazków" to póki co baśnie, audiobook o Zygzaku i od czasu do czasu Basia lub Edgar
i o nich też pewnie jeszcze napiszę :)

Czytaj dalej

ksiażki dla kilkulatka (Akademia Madrego Dziecka 2021 cz. II)

tych, którzy trafili tu w poszukiwaniu ładnie wydanych książeczek dla 2-3-latków odsyłam najpierw do wcześniejszego wpisu - >>TUTAJ<<
wszystkich, których ów zainteresował i czekających na więcej - zapraszam na poniższą kontynuację :)

oto naszego tegorocznego czytania z maluchem ciąg dalszy:

Zwyczaje zwierząt

Chcę spać / Chcę jeść

to zabawne książeczki z rozkładanymi kartami idealnymi dla ciekawskich dwu- czy trzylatków 

na każdej ze stron w pierwszej chwili widzimy prosty kształt, który po otwarciu okazuje się być częścią obrazka ilustrującego coś zupełnie innego
latarnia morska "przemienia się" w śpiące sowy, kukurydza - nietoperze, miska w staw z polującym strzelczykiem, a pomarańcza staje się częścią sweterka jedzącej dziewczynki...
krótki opis przybliża dziecku ciekawostki związane ze snem lub konsumpcją w świecie zwierząt 
 
"Popatrz! Czy to piłka na boisku?" czytamy, by za chwilę przekonać się, jak zwiodło nas pierwsze wrażenie
cóż to za gratka dla S., którego ulubionym słowem nadal jest "nie" :)


Pierwsze zagadki

Smakołyki / Nad morzem


to kolejna oryginalna wizualizacja hasła przewodniego Akademii Mądrego Dziecka, czyli "radosne odkrywanie świata" w wersji dla przed-przedszkolaków

tym razem każda z książeczek skrywa 6 zagadek słowno-obrazkowych, które stopniowo odkrywamy rozkładając pozaginaną stronę
zadania nie są trudne, a niektóre podpowiedzi, w rodzaju "składa je kura", czy "jest największym zwierzęciem" dla starszaków będą banalne
najmłodsi mogą mieć jednak frajdę z odsłaniania kolejnych elementów i na pewno spodobają im się duże, kolorowe obrazki (przyznam, że typografia i grafiki zaciekawiły i mnie!)
 
a na końcu książeczki jest jeszcze niespodzianka! u nas to dwuelementowe puzzle i wodna malowanka z transatlantykiem
ale cicho sza! to nagroda tylko dla najcierpliwszych małych czytelników - za odgadnięcie wszystkich zagadek :)

Akademia Mądrego Dziecka to seria wydawnicza, która przyciąga tęczowymi okładkami, ulubionymi przez dzieci tematami i pomysłowymi rozwiązaniami
książki pięknie wyglądają na dziecięcej półeczce, ale też, co ważniejsze, często ją opuszczają by trafić w małe rączki

szczerze polecamy!*

 

za egzemplarze dziękujemy wydawnictwu HarperKids

*Staś - lat 2 - najbardziej Pierwszą książkę o kolorach, z okienkami i serię Dzień dobry!..., czyli Pierwsze bajeczki

Czytaj dalej

książki dla kilkulatka (Akademia Mądrego Dziecka 2021 cz.I)

książki w dzisiejszym świecie często przegrywają z mediami elektronicznymi i mnogością nowoczesnych, kolorowych zabawek konkurencję o czas i uwagę dzieci
tak, również moich...
jednak nie ma u nas dnia bez czytania!
moje priorytety rodzicielsko-wychowawcze w tej kwestii nie zmieniły się mimo upływu lat (patrz >>TUTAJ<<), 
dlatego wielką dumą i radością napawa mnie fakt, że wchodzący już w wiek nastoletni starszy potomek mimo rozmaitych pokus i zainteresowań pozaliterackich znajduje przyjemność także w samodzielnej lekturze <3
wiem, że "pracowaliśmy" na to od jego najmłodszych lat
 
dziś bardzo cieszę się obserwując, jak również S., lat 2 i 1/3, choć początkowo oporny, "czyta" stopniowo coraz więcej i chętniej
nie skłamię pisząc, że dzieje się tak między innymi dzięki "interaktywnym" książeczkom z logo "Akademia Mądrego Dziecka"*
ostatnio takim:
 

Pierwsze bajeczki

Dzień dobry, kotku! Dzień dobry, szczeniaczku!

 
dołączyły u nas do Dzień dobry, samochodziku! 
i podobnie jak ta pierwsza niesamowicie skutecznie przyciągają uwagę S.
temat ciekawi, barwne, lecz stonowane i nie przytłaczające mnogością szczegółów ilustracje cieszą oczy, ruchome elementy trenują małe paluszki w precyzyjnym działaniu

 
to tylko kilka stron, ale na każdej dzieje się coś innego!
zwierzątko-dziecko pod okiem rodzica zdobywa nowe umiejętności, bawi się, myje wysuwając języczek, skacze, macha ogonkiem, spaceruje... a zaangażowany dwulatek słucha kilkuzdaniowych opisów, przesuwa w tę i wewtę co się da i opowiada po swojemu przygody "Miał-dzidzi-i-mama" i "Hał-dzidzi-i-mama"

książeczki mają przy tym tę ogromną zaletę, że dziecko może je "czytać" również samodzielnie
bardzo grube, zaokrąglone strony i ich mobilne elementy naprawdę trudno popsuć!

Niesamowite zwierzęta

Budynki / Maszyny

 
to już wyższy stopień wtajemniczenia


same książeczki są większe, a choć oprawy sztywne, stronice wewnątrz cieńsze
treść nawiązuje do świata zwierząt, ale także wytworów rąk i wyobraźni ludzkiej - istniejących budowli o ciekawych pomysłach architektonicznych, czy urządzeń opartych na konstrukcjach podpatrzonych w naturze 
dwulatek zauważy tu pszczółkę, jajo, koparkę itp., starszak być może zechce więcej dowiedzieć się o skuterach śnieżnych, albo wyszuka w internecie stadion i teatr w Pekinie...

największa atrakcja tej serii to zmieniające się obrazki-lupki
dziecko jednym ruchem przemienia orkę w łódź podwodną, żuka w auto, rybią łuskę w dachówki itd. 
bawiąc się ma szansę mimochodem wychwycić sedno inspiracji i genialnych rozwiązań, których uczy otaczająca nas przyroda


same świetne książeczki!

a to jeszcze nie koniec przygód...
c.d. >>TUTAJ<<

*o pierwszych doświadczeniach z książkami HarperKids dla maluchów pisałam >>TUTAJ<< - nadal do nich wracamy!

Czytaj dalej

zakręcone księgi zabaw, czyli mapy i labirynty światów Disneya i Pixara

"Toy Story", "Gdzie jest Nemo?", "Iniemamocni", "Auta", "Ratatuj", "Odlot", "Uniwersytet potworny", "W głowie się nie mieści", "Gdzie jest Dory?", "Coco",
"Królewna Śnieżka i Siedmiu Krasnoludków", "Pinokio", "Dumbo", "Alicja w Krainie Czarów", "Piotruś Pan", "101 dalmatyńczyków", "Księga dżungli", "Mała syrenka", "Aladyn", "Król Lew"...
choć w zależności od wieku i zainteresowań stopień znajomości wymienionych tytułów może się różnić, członkowie przeciętnej polskiej rodziny z dziećmi w wieku wczesnoszkolnym kojarzą zapewne większość

w przypadku naszej są to skojarzenia przede wszystkim pozytywne - nawiązujące do wspólnych wieczorów i całej gamy okołofilmowych emocji
animowane bajki rodem z Walt Disney lub Pixar Animation Studios to ważny element dzieciństwa - zarówno mojego, jak moich dzieci

dziś przypominają się na stronach książek pod wspólnym tytułem

"Mapy i labirynty. Zakręcona księga zabaw"


mam przed sobą dwie całokartonowe publikacje formatu A4
w każdej po 12 kart z zaokrąglonymi rogami, a na nich po 10 rozkładówek z miejscami i bohaterami znanymi z hollywoodzkich pełnometrażowych animacji
kolorowe obrazki plus zadanie-wyzwanie - by pomóc ulubieńcom odszukać właściwą drogę, ominąć zasadzkę, wypatrzyć zagubione przedmioty i wspólnie przeżyć przygody jak z bajki

dwa razy po dziesięć różnych filmów, dziesięć labiryntów do pokonania, setka szczegółów do odnalezienia
(z dyskretnie podanymi na końcu rozwiązaniami)
a wszystko to w towarzystwie dobrze znanych i lubianych postaci, bez których trudno sobie wyobrazić współczesne dzieciństwo

świetne do zabawy, ćwiczenia spostrzegawczości, wspominania bajek i wymyślania własnych historii toczących się w "rysunkowych" światach Disney'a i Pixara

krótko mówiąc: trwałe, kolorowe, budzące pozytywne emocje i skojarzenia książeczki



cytując z okładki zachęcamy:

Baw się niczym prawdziwy mały detektyw! Odkrywaj niesamowite mapy krain z ulubionych filmów Disneya / Pixara, przemierzaj labirynty i szukaj ukrytych miejsc. Każda strona tej książki będzie niezapomnianą przygodą!

wyd. Harper Collins Polska / Egmont.pl

Czytaj dalej

So many things

w świetle ostatnich kilku(nastu) miesięcy tytuł wpisu, a zarazem książeczki, o której chcę
opowiedzieć, jest bardzo znaczący

wraz z nowym członkiem rodziny przybyło zajęć w planie dnia, a w domu przedmiotów, wszechobecnego rozgardiaszu i hałasu
jednocześnie, zapewne dla zachowania równowagi wszechświata, matce ubyło znacząco kilogramów, cierpliwości i czasu dla siebie...
tak wiele rzeczy pozostaje nie dokończonych, tak wiele nie może trafić znów na swoje tory!

ale dość tego inspirowanego tytułem

"Tak wiele rzeczy"

offtopu

jest świetna książka do pokazania!

książka pełna ciekawych rzeczy
o, takich:


takich:


i takich...


i wielu, wielu innych, reprezentujących kilkanaście kategorii


to książka pełna koloru, zabawy kształtem i fakturą, w której słowa wydają się być jedynie drobnym dodatkiem do obrazu
w rzeczywistości dyskretne, dopisane drobnym drukiem podpisy, dzięki temu, że zostały jakby "doklejone" do każdej z rzeczy, stają się nieodłącznym elementem całości
niepostrzeżenie przyswajamy ich treść w dwóch językach
bo taki też jest ukryty cel tej książeczki - obrazkowego słownika, który z wieloma wydawnictwami tego typu konkuruje przepiękną formą
artystyczny chaos jest tu w pełni kontrolowany, grupy tematyczne ciekawie skomponowane
dzieci mają szansę zupełnie bezboleśnie przyswoić kilkadziesiąt słówek, nie kojarząc tego ze żmudnym wkuwaniem
taka nauka jest czystą przyjemnością!

chętnie sięgają po nią najmłodsi, nieco starsi i dorośli
S. (lat 1) jest testowany ze zrozumienia języka ojczystego i chętnie pokazuje "gdzie jest auto?",
J. sprawdza , czy wszystko wie i z zaskoczeniem odkrywa, że bardzo dużo,
mama, z równym zaskoczeniem, że musi jeszcze doszkolić się z botaniki...
nawet wujek Ł. sięgnął z ciekawości i docenił urok gazetowych wycinanek!

 
polecamy uwadze, szczególnie wzrokowcom, na start przygody z językiem

za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia

Czytaj dalej

Niezwykłe przyjaźnie w świecie roślin i zwierząt

J. czyta już coraz dłuższe teksty - "pełnowartościowe", wielostronicowe książki bez obrazków
ale nie tylko!
zgodnie z maksymą, wg której obraz może być wart wiecej niż tysiąc słów, wracamy też czasem do pozycji oszczędnych w te ostatnie 
oto kolejna na naszej półce całokartonowa książka niemal bez tekstu,
a jednocześnie nie pierwsza (i z pewnością nie ostatnia!) z, jak zwykle pełnymi wyrazu i ciepłych barw, ilustracjami Emilii Dziubak:

NIEZWYKŁE PRZYJAŹNIE
W SWIECIE ROSLIN I ZWIERZĄT


na temat strony artystycznej tej pozycji nie będę się rozwodzić
kreska autorki, paleta kolorystyczna, umiejętność uchwycenia emocji [nawet w przypadku fasoli ;)] - jakie są, każdy widzi, już przy pierwszym spojrzeniu na okładkę
więcej może zobaczyć także na zdjęciach poniżej, ale prawdopodobnie nadal będzie mu mało...
jak to mówią: "cud, miód, orzeszki!"


a co z tematyką?
na pierwszych stronach poznajemy kota domowego, Homera, który urażony brakiem należytej atencji, porzuca pielesze i wyrusza "w świat" w poszukiwaniu bratniej duszy

w czasie owej wędrówki - zgodnie z tytułem - podgląda przykłady licznych "stosunków nieantagonistycznych"
chociaż nie tylko, odkrywa bowiem również brutalną prawdę na temat znaczenia związku frazeologicznego 'fałszywy przyjaciel'...
(ponieważ, jak podaje Wikipedia: "(...) często trudno ustalić dokładny bilans strat i zysków współżyjących organizmów. W klasycznej teorii symbiozy, zaproponowanej przez twórcę tego terminu Antona de Bary, zawiera się także pasożytnictwo." )


napotyka przykłady symbiozy obowiązkowej (mutualizm), nieobowiązkowej (protokoperacja), jednostronnej (komensalizm),
nadaje im swojsko brzmiące etykietki - w rodzaju 'przyjaciel na dobre i złe', 'przyjaciel z pracy', 'przyjaciel od święta' etc., i "rozmyśla", jak sam czułby się w takim, czy innym związku


czytelnik wędruje wraz z nim i uczy się tego i owego śledząc obrazki, których wymowę uzupełniają krotkie podpisy prezentowanych par i ich zależności
czyli całkiem sporo,
chociaż trochę szkoda, że - na przykład zamiast niewiele wnoszących komentarzy wybrednego kota - nie pokuszono się o przemycenie jeszcze większej dawki wiedzy
proponowałabym na przykład jakieś ciekawe wytłumaczenie związanych z tematem wyżej wymienionych (w nawiasach) "dziwnych słów", powiązane z nimi zabawy wyrazowe, krzyżówki, rozsypanki...?
do zamieszczonych ilustracji pasowałyby świetnie także:
mikoryza / przykład grzyb + drzewo/
endosymbioza / przykład bakterie + termity /
synoekia / przykład żuk + łoś /
('Wiki' podpowiada dodatkowo równie pięknie a tajemniczo brzmiące: adjutoryzm, kleptoplastia, parabioza, parekia)



być może niektóre dzieci właśnie perypetie i rozterki pasiastego czworonoga (którego obecność na każdej stronie, w zgoła nie kocich - podziemnych czy podmorskich - lokalizacjach, mnie głównie irytuje) zachęcą do eksploracji złożoności relacji w naturze,
a dzięki "testowi psychologicznemu" zamieszczonemu na ostatnich stronach, dowiedzą się z chęcią więcej o sobie?


osobiście uważam jednak całą historię i owe dodatki za "doklejone" nieco na silę i dużo mniej fascynujące niż otaczająca nas rzeczywistość
z inspiracji "Niezwykłych przyjaźni..." podsunęłam zatem J. teksty z ćwiczeniami online, dzięki którym można jeszcze bliżej poznać tę ostatnią 
w temacie współpracy międzygatunkowej jako takiej - tu: >>KLIK<< 
i wielu innych, nie tylko przyrodniczych, kwestiach do wyboru - tutaj: >>KLIK<<

ale wracając jeszcze na chwilę do książki -
poznawszy zapowiedź wydawniczą (stanowiącej również tekst z tylnej okładki):


najbardziej chciałam dowiedzieć się, co też łączy sikorę i drozda
i już wiem!
ile bym więc powyżej nie kręciła nosem - było warto :)


ustawiczne pogłębianie wiedzy przyrodniczej polecamy w ramach

za egzemplarz "Niezwykłych przyjaźni..." dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia
Czytaj dalej

o rety, rety! (przyroda i przyroda świata wg Samojlika)

"Za dnia Tomasz Samojlik jest naukowcem, pracownikiem Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży. Zawodowo zajmuje się badaniem historii przyrodniczej Puszczy Białowieskiej. Chodząc po Puszczy, jest zajęty rozmyślaniem, jakie ślady dawnej obecności i działalności człowieka kryją w sobie zakątki tego pięknego lasu, gdzie polowali polscy królowie, którędy wiodły ścieżki wykorzystywane przed wiekami przez bartników… co sprawia, że zwykle potyka się o wystające korzenie lub stuka głową w nisko rosnące konary. Nocami, zamiast spać, przekłada wiedzę przyrodniczą (i nie tylko) na język książek dla najmłodszych i komiksów. Bywa niewyspany, ale twierdzi, że warto, bo dzięki temu poznał żubra Pompika, ryjówkę malutką Dobrzyka, wydrę Salwinkę, żubra Jednoroga i mnóstwo innych niezwykłych postaci, które już czekają, by pojawić się na kartach jego kolejnych książek."*

dzięki jego bezsenności, talentowi i pasji mam przed sobą kolejną doskonałą książkę przyrodniczą:

O RETY! PRZYRODA


na Jankowej półce od jakiegoś czasu poczesne miejsce zajmują "Saga o ryjówce", "NIEumarły las" i przygody Pompika, planszówka z tym ostatnim pomaga znajomym dzieciom ćwiczyć pamięć, oboje uwielbiamy "Wilka Ambarasa"...**

bohaterowie wyżej wymienionych i sposób patrzenia ich twórcy na naturę z miejsca kradną serca i otwierają oczy, jednak nawet bez tak podatnego na urok książek dr Samojlika gruntu "O rety! Przyroda" jest w stanie całkiem samodzielnie zawrócić w głowie!***
przyciąga formatem, mnogością barw, oczarowuje urodą, bogatym wnętrzem, pomysłowością wykonania i jedyna w swoim rodzaju "radosną" kreską

co w sobie kryje?
42 zajmujące po dwie strony plansze, przedstawiające świat roślin i zwierząt klimatu umiarkowanego (myślę, że możemy spokojnie przyjąć, że Polski) zmieniający się w ciągu roku
ukazują one jak różnią się miedzy sobą poszczególne pory roku (tu: 6 - z uwzględnieniem przedwiośnia i dwóch etapów lata) i jakie wyzwania dla przyrody niesie każda z nich w zależności od biotopu


możemy na nich zatem podejrzeć na przykład płazy, tokujące ptactwo i kwitnące wierzby nad rzeką i jeziorem wczesną wiosną, a w pełni lata, w tej samej/podobnej lokalizacji spotkać zapracowane bobry, owady, skorupiaki i grzybienie w rozkwicie
albo na podobnej zasadzie obserwować zmiany w lesie liściastym, borze, na bagnach, w górach, na polach...
a innym razem, "przespacerować się" po różnych siedliskach w ciągu jednej, wybranej pory roku

warto też rzucić okiem na centrum miasta - choć nie jest to miejsce odruchowo kojarzące się z przyrodą, na szczęście zwykle także pozwala obserwować ciągłe zmiany w magicznym cyklu życia



każdą stronę, choć na pierwszy rzut oka to przede wszystkim kolorowy obrazek, przepełniają informacje
co krok odkrywamy (i dotyczy to zarówno najmłodszych, jak całkiem dorosłych czytelników!) coś nowego
w narożniku z podstawową charakterystyką określonej pory w danej krainie i dymko-ramkach służących profesjonalnej prezentacji ciekawostek na temat poszczególnych, wyraźnie z nią połączonych gatunków kryje się solidna porcja wiedzy!

typowo komiksowe dymki, za pomocą których w pyszczki, paszcze i dzioby bohaterów wkładane są dodatkowe kwestie to "bonusowy" element, który bawi, ale i pomaga utrwalić te wiadomości



słowem, w przyrodniczym księgozbiorze przybyła nam właśnie pozycja piękna, wartościowa, zabawna i kształcąca
a w dodatku - nie jedyna!
tak, do tego samego koszyka trafiła chwilę później

O RETY! PRZYRODA ŚWIATA


tym razem - 79 stron, 37 plansz-rozkładówek z orientacyjnym podziałem na 8 części świata
prócz tradycyjnego spisu treści - "mapa" z trasą wyprawy pozwalająca zorientować się dokąd autor planuje nas zabrać i jakie rejony będzie przybliżał


startując (jakżeby inaczej!) z Puszczy Białowieskiej wędrujemy poprzez góry i doliny, tropikalne wyspy i (nigdy jałowe) pustynie, różnorodne strefy klimatyczne, parki narodowe i rezerwaty, poznając niesamowitą mnogość gatunków roślin i zwierząt

zwiedzamy świat - a konkretnie jego bardziej "zieloną" stronę, tereny dzikie, często bezludne, pozamiejskie - w bardzo różnym towarzystwie: góropatw - ambasadorek biegania dla przyjemności, ironicznie (i/lub zaraźliwie) ziewających hipopotamów, "rzadkich, pięknych i skromnych" lemurów, jaków z kłopotliwą grzywką...
łączy je jedno - wszystkie mają sympatyczne miny i "samojlikowe" poczucie humoru :)

prócz fauny, za pomocą mniej lub bardziej błyskotliwych dialogów dbającej, by być jak najlepiej kojarzoną, w pamięć zapadają charakterystyczne cechy krajobrazów i okazy flory, opisane (co się chwali!) jak na naukowca przystało - pełną nazwą gatunkową
narożne "wstępniaki" i "ramko-dymki" pozostały takie jak w części pierwszej - doskonale zwięzłe i informatywne



w obu tomach znalazłam to, czego oczekuję od książek rekreacyjno-edukacyjnych: relaksującą formę intelektualnej rozrywki oraz sporą dawkę wiarygodnych informacji i rzetelnej wiedzy, podanej w niebanalny sposób, przyswajanej mimochodem i z niekłamaną przyjemnością


nie da się "O rety!..." porównać z żadnym podręcznikiem, bez wątpienia jednak uczy
nawet jeśli (siłą rzeczy) prezentuje tylko wybrane miejsca i wybiórcze informacje, nawet jeśli po lekturze (jednorazowej, czy, co bardziej prawdopodobne, wielokrotnie powtarzanej) nie uczyni z nikogo eksperta w dziedzinie zoologii i botaniki, nawet jeśli nigdy nie zapamiętamy większości nazw, którymi szafuje autor, nawet, jeśli dla najmłodszych sprowadzi się do kolorowego komiksu - warto po nią sięgać!
doskonale ukazuje bowiem piękno i różnorodność natury, którą to młode pokolenie (w nim nadzieja!) szczególnie powinno docenić i szanować, jako tak łatwą do utracenia wartość...

nie są to li tylko książeczki obrazkowe czy zabawne komiksy, a zdecydowanie coś więcej
stanowią jakość same w sobie - kwintesencję "nauki przez zabawę"
według mnie to po prostu dobre książki do czytania i przeglądania dla wszystkich ciekawych świata miłośników natury ****


* cytat pochodzi z notki o autorze zamieszczonej w "O rety! Przyroda"
** o niektórych z nich możecie przeczytać u nas tu: >>KLIK<<, a własną wersję opowieści o Ambarasie pobrać (bezpłatnie i całkowicie legalnie) ze strony WWF: >>KLIK<<
*** mi zdecydowanie zawróciła, dlatego powyższa opinia jest całkowicie subiektywna i, cóż, bezkrytyczna :)
**** w tym także uczniów - zarówno na początku edukacji, jako materiał zapoznawczy, jak i tych starszych - dla utrwalenia wiedzy, dlatego w pełni zasługują wg mnie na miejsce w zbiorze pomocy pozaszkolnych w ramach projektu "Poszkol(ne), czyli blogowa wyprawka 2018, do którego dołączam je w dziale Biologia/Przyroda:



Czytaj dalej