kwitnący balkon od CEE

taki piękny zielony prezent otrzymaliśmy w maju tego roku od Centrum Edukacji Ekologicznej w naszym mieście:


wystarczyło w porę zareagować na komunikat, głoszący iż:

Wydział Środowiska Urzędu Miejskiego zaprasza do udziału w akcji, podczas której w zamian za przysłowiowe „śmieci” mieszkańcy będą mogli otrzymać sadzonki roślin do swoich ogrodów; zarówno tych przydomowych jak i tych, znajdujących się na balkonach. 
Wśród wydawanych roślin spakowanych w pakiety liczące 27 szt. znajdą się kwiaty: lobelie, smagliczki, petunie, goździki chińskie, werbeny, sanwitalie, żeniszki oraz zioła: bazylia, szałwia, mięta, majeranek.
W zamian za rośliny uczestnik zobowiązany jest przynieść w dniu odbioru 2 zestawy materiałów recyklingowych spośród podanych poniżej.  

- 5 wytłaczanek po jajkach
- 5 dużych puszek metalowych (np. po psiej karmie)
- 5 kartoników po chusteczkach higienicznych
- 10 rolek po ręczniku papierowym
- 5 słoików
- 10 doniczek plastikowych po kwiatach

kto by się oparł tak wspaniałej upcyklingowej okazji?!

J. następnie dzielnie wspierał matkę w zakupie doniczek i babraniu w ziemi,
S. podlewał (podlewał, podlewał i podlewał - siii!)
i dzięki wspólnym wysiłkom już po kilku tygodniach możemy cieszyć się barwnym, kwiecistym sukcesem :)

lobelia przylądkowa
witułki (werbeny)
żeniszki i smagliczki
begonia, pokrzywka-koleus i petunia
polegnatka (sawitalia)

+ aksamitki Janka z własnego siewu
  oraz skromnym "ogródkiem ziołowym"
bazylia, majeranek, szałwia, mięta i...?

czekamy jeszcze na rozkwit gazanii
damy znać! być może wraz z relacją jak goździk chiński i floksy radzą sobie na stanowisku w ogrodzie dziadków


tymczasem dziękujemy CEE
i polecamy podobne kolorowe uprawy balkonowe
satysfakcja małych i większych ogrodników - bezcenna!


wpis w ramach cykli Nowe życie oraz Pod kolor (kolory mieszane z przewagą zieleni)

https://1.bp.blogspot.com/-7uqGTX2D9vE/XnKYNII8WHI/AAAAAAAAXJM/Ep6XucrQwakIbMV0HgXobDJ-NxOsUBIHwCLcBGAsYHQ/s1600/pod%2Bkolor.JPG

Czytaj dalej

gratka dla dwulatka - książeczki dla najmłodszych HarperKids na wakacje z rabatem!

jedno z najczęściej powtarzających się na naszej półce i stronie logo niedługo zmieni się na nowe...
doceniając dotychczasowy dorobek wydawnictwa Egmont raz jeszcze pokazuję dziś kilka świetnych książek, licząc na to, że równie ciekawe tytuły już wkrótce ukazywać będą się ze znakiem HarperKids*

poniżej kilka przykładów kartonowych książeczek dla najmłodszych, od których czytelniczą przygodę właśnie zaczyna S. (lat 1,5)
a na koniec - niespodzianka dla Was!


1

Akademia Mądrego Dziecka - Pierwsze bajeczki i Pierwsze słowa



AMD gości u nas już nie pierwszy raz (>>KLIK<<)
przypomnijmy:
"Akademia Mądrego Dziecka to seria książeczek dla najmłodszych dzieci w różnych kształtach i formatach, które zachęcają do nauki przez zabawę. Każda publikacja to wspaniała rozrywka wspomagająca rozwój. Kartonowe książeczki z wyciętymi kształtami, ruchomymi obrazkami, a także proste kolorowanki dla maluchów, barwne wydzieranki czy książeczki ze zmywalnym pisakiem świetnie rozwijają zdolności manualne, a przy okazji poruszają bliskie maluchom tematy i zaspokajają ich ciekawość."
tym razem hasło przewodnie 'poznawaj świat i baw się' realizowane jest przez zaproszenie do samodzielnego przeglądania i działania 
książeczki prócz czytelnych kolorowych czytelnych ilustracji posiadają ruchome elementy, wzbudzające zainteresowanie maluchów
niewiele tu tekstu, ale przesuwane obrazki - machający ogonek wiewiórki , wyglądająca z dziupli sowa, włączane światła auta czy podnosząca się brama garażu sprawiają, że wspólna lektura trwa dłużej
bardzo grube tekturowe strony i zaokrąglone ranty pozwalają na zostawić na chwilę sam na sam z książką nawet jeszcze-nie-dwulatka

na zdjęciach poniżej - "W lesie" z cyklu "Pierwsze słowa"



oraz - jeszcze bardziej lubiana - "Dzień dobry, samochodziku!" z serii Pierwsze bajeczki



2

Akademia Mądrego Dziecka - Moja pierwsza książeczka o kolorach


tytuł tej serii również zaprasza do interaktywnej zabawy - odkrywaj i baw się!
mało który maluch przejdzie obojętnie obok książki z otwieranymi okienkami :)
Seria składa się z pięciu tytułów: „Moja pierwsza książka o kolorach”, „Moje pierwsze 100 słów”, „Moje pierwsze 100 pojazdów”, „Moje pierwsze 100 słów na wsi”, „Moje pierwsze 100 zwierząt”. Każda z książek ma kartonowe strony i mnóstwo otwieranych okienek, dzięki którym dziecko rozwinie sprawność grafomotoryczną.
w posiadanej przez nas części temat przewodni to barwy otaczajacego świata
żeby zainteresowały malca, przedstawiono je na przykładzie szczególnie lubianych przedmiotów codziennego użytku, zabawek czy pojazdów
dzieci chętnie wskazują poszczególne fotografie, opowiadają co widzą i oczywiście odchylają kolejne zakładki, by odkryć jeszcze więcej obrazków, nieświadomie rozwijając slownictwo i motorykę dłoni

S. szczegolnie podoba się strona ze smakołykami, zaglądanie do walizki, okienkowe memo z przytulankami (mimi!) i... zielony traktor



3

Czapu Czipu Książeczki do zabaw z wyobraźnią


kto zna Czapu Czipu?
Czapu Czipu to ciekawski chłopiec o bujnej wyobraźni. Ma wielką papierową czapkę, która jest jak czarodziejski kapelusz - potrafi naśladować ludzi, zwierzęta i przedmioty, a chłopcu szykuje różne zagadki. Mały czytelnik też stara się je odgadnąć. Przygląda się, jak czapka zmienia kształty i próbuje naśladować wydobywające się z niej dźwięki.  
my nie znaliśmy
powyższy opis zaciekawił mnie jednak na tyle, że wyszukałam dla synka bajki z owym bohaterem w TVP abc
okazały się oryginalne graficznie i przyjemne dla ucha... ale największe zaskoczenie to fakt, że książeczki są jeszcze lepsze!
Nowa seria kartonowych książeczek Czapu Czipu wspierającej naukę mowy to doskonała zabawa i praktyczna wiedza o świecie. Znakomita pomoc dla rodziców,
pedagogów, logopedów! Proste historie, wyrazy dźwiękonaśladowcze, ćwiczenia artykulacji konkretnych głosek oraz zabawy z wyobraźnią inspirujące do wspólnej zabawy.
pierwszy rzut oka może nie zapowiada rewelacji, ale ich siłą jest błyskawiczne nawiązanie interakcji
niesamowite, jak kilka kolorowych plam-obrazków, krótkie serie pytań i odpowiedzi i - bodaj najważniejsze - stuki, terkoty, szelesty czy trąbienia, wystarczają by wciągnąć malutkiego czytelnika!

u nas teksty zrobiły furorę także ze względu na ukochaną partykułę S. (NIE!), którą z lubością powtarza, zaraz po "frrr...", "tutuu" czy "pikpikpik"
niebanalne, choć proste historyjki, frajda z "czytania" i gimnastyka aparatu mowy w jednym - dla nas super!



bardzo się cieszę, że przygodę z książkami możemy zaczynać od takich niesztampowych wydawnictw
nie grozi nam z nimi z pewnością zaszczepienie najmłodszemu błędnego przekonania, że książki są nudne!

wszyscy wiemy, że baaardzo często nie są, prawda?

dla tych, którym nowych ciekawych lektur wciąż mało - nie tylko najmłodszych! - w tym tygodniu obowiązuje

rabat - 35% na hasło WAKACJE2020 
 w terminie 26.06-05.07 

o licznych, mądrych, zabawnych i/lub ślicznych pisałam już nie raz (tu >>KLIK<<)
może znajdziecie coś i dla swoich dzieci
klikajcie, korzystajcie, czytajcie! :)


*
od maja 2020 roku książki dla dzieci, które dotąd sygnowało logo Egmont ukazują się nakładem wydawnictwa HarperCollins Polska
 jak czytamy na ich stronie:
"HarperCollins Publishers to drugi największy wydawca książek na świecie, z oddziałami w 18 krajach oraz ponad 200-letnią historią działalności. HarperCollins jest wyłącznym właścicielem 65 imprintów, publikuje rocznie ok. 10 tysięcy książek w ponad 30 językach oraz posiada katalog liczący ponad 200 tysięcy tytułów w wydaniu papierowym i cyfrowym. Niezwykle bogata oferta wydawnicza obejmuje m.in. beletrystykę, literaturę faktu, książki kulinarne, poradniki, albumy, książki dla dzieci,  leksykony oraz wydawnictwa o tematyce specjalistycznej."

trzymam kciuki za utrzymanie wysokiej jakości księgozbioru i dalszy rozwój naszych ulubionych serii :)

Czytaj dalej

herbatka z lilaka

czerwiec = kwitnie już czarny bez, z którego jak co roku przygotujemy pewnie kilka aromatycznych słoików-smakołyków (takich jak wspomniane tutaj >>KLIK<<)

dopiero co minął jednak maj, którego jednym z piękniejszych symboli, oszałamiających bujnymi kwiatostanami w odcieniach bieli i fioletu i niesamowitym zapachem jest zupełnie inny bez - lilak pospolity


wbrew obiegowej, podobno dość powszechnej, opinii, kwiaty tego bzu także nie są trujące, a nawet mogą posiadać pewne właściwości prozdrowotne
nie zagłębiając się w farmakologiczne aspekty ewentualnego działania syrynginin, zachęcam dziś do przygotowania z nich oryginalnej herbaty (gdy tylko będzie znowu kwitł...)
poeksperymentować z wonnym kwieciem warto nawet tylko dla ciekawego aromatu

przygotowanie nie jest błyskawiczne, ale wciąż stosunkowo proste
oto nasz przepis w czterech krokach:

punkt pierwszy - pozyskanie surowca


zrywamy czyste (z dala od szos, najlepiej niedługo po deszczu, ale suche), pachnące kwiatostany w pełni rozkwitu
ewentualnych mieszkańców, jak nasz kwietnik ze zdjęcia, wytrząsamy na miejscu ;)

punkt drugi - wstępna maceracja

kwiaty, średnio starannie "obskubane" z gałązek, albo nawet, jak w kilku znalezionych w sieci przepisach - w całych kiściach, umieszczamy w słoiku
układamy dość gęsto, ale bez silnego ubijania, do pełna
odstawiamy w ciepłe miejsce do czasu aż kwiatki stracą kolor (mogą to być równie dobrze dwie doby na przypiecku, albo bardziej prozaicznie np. 3 godziny w piekarniku w temp. około 50 st.C)

punkt trzeci - suszenie

po wyjęciu kwiecia ze słoika zbielałe płatki w ciągu kilku minut ciemnieją i stają się herbacianobrązowe
trzeba je następnie wysuszyć, wiadomo, do sucha
technika dowolna
u nas, z braku przewiewnego strychu, pieca kaflowego i słonecznego tarasu, zadziałało podsuszanie niskiej temperaturze (ok. 50 st.C) w otwartym piekarniku

zapach w całym domu - wyjątkowy!


punkt czwarty - konsumpcja

herbatkę zaparzamy z co najmniej jednej łyżeczki suszu na filiżankę, lekko przestudzonym wrzątkiem, tak by uzyskać bursztynowy napar
można lekko posłodzić

uczciwie rzecz biorąc, po entuzjastycznych opisach słodkiego, karmelowego aromatu napotkanych w sieci, spodziewałam się chyba czegoś bardziej intensywnego
tymczasem, jak to mówią, szału nie ma...
herbatka jednakowoż wygląda bardzo ładnie (szczególnie z kilkoma pływającymi kwiatkami), jest delikatnie słodkawa, pachnąca
i tyle :)
smak "lilakowej" bardzo dobrze komponuje się z lipą i melisą, ale już mięta albo czarna herbata całkowicie go zagłusza

przy tak niewielkim wysiłku, by poznać coś nowego i dla urozmaicenia na herbacianej półce, myślę, że jednak było warto



polecam jako barwny majowy eksperyment kulinarny
także w ramach akcji "Pod kolor", jako fioletowy :)

https://bajdocja.blogspot.com/2020/01/pod-kolor-linki-uczestnikow.html


Czytaj dalej

gry do plecaka c.d

w zeszłym roku o tej porze przedstawiałam nową serię małych gier planszowych, wydanych pod hasłem "Gra do plecaka" (patrz tutaj >>KLIK<<)
do tej pory sięgamy po te małe pudełeczka!*

lato coraz bliżej, cieszy zatem fakt, że wydawnictwo Egmont zadbało o kontynuację cyklu, przygotowując dwa kolejne tytuły
tym razem do bagażu podręcznego wrzucić możemy kolejną "liczbową" karciankę autorstwa Reinera Knizii i/lub turystyczną wersję gry słownej

Szkoła latania


to gra karciana dla 2-6 graczy w wieku od lat 7
wymaga znajomości liczb i umiejętności dodawania, tudzież podstaw mnożenia do kilkudziesięciu

grafiką okładkową, ilustracjami na kartach i tytułem, nawiązuje do tematu zaczerpniętego ze znanej i - przynajmniej "za moich młodych lat"... - popularnej serii komiksowej "Kajko i Kokosz" J. Christy
nawiązanie jest niestety dość luźne
a może i - stety? bo dla nie kojarzącej Mirmiła, Jagi, Łamignata, ani nawet zbójcerzy Hegemona młodzieży młodszej, swoje robi po prostu czysta mechanika (i matematyka ;) )
ale zawsze można przy okazji podsunąć im "Szkołę latania" do poczytania...

talia składa się z 55 potasowanych kart ponumerowanych od 1 do 13 oraz Hegemona, zastępującego wybraną wartość od 1 do 7
rozpoczynamy z 6 kartami i w każdej kolejce do takiej liczby dobieramy kolejne z puli, dopóki talia się nie wyczerpie
w swojej turze zagrywamy z ręki 1 lub więcej (takich samych) na odkryty stos, podając ich wartość
zagrane karty muszą mieć większą sumę niż te położone przez poprzednika
jeśli nie jesteśmy w stanie, albo nie chcemy spełnić tego warunku, zbieramy wszystkie karty ze stosu zyskując punkty karne i rozpoczynamy nową kolejkę
runda kończy się, gdy jeden z graczy zagra swoją ostatnią kartę i nie ma skąd dobrać kolejnych
zwycięzcą zostaje ten, kto uzbierał najmniej "karniaków"

gra jest prosta, trochę losowa, nieco "złośliwa"
bywa, że zapowiadane na okładce "taktyka i ryzykowanie" sprowadzają się momentami do "grania czym się da i liczenia na szczęście", ale bynajmniej nie zniechęca to do podejmowania prób przechytrzenia przeciwników i podrzucania im jak najtrudniejszych do przebicia kombinacji
ot, lekka wakacyjna rozrywka z elementem niespodzianki i odrobiną negatywnej interakcji, przy której niepostrzeżenie utrwala się umiejętność tworzenia zestawów i liczenia w pamięci

w zależności od wieku i umiejętności graczy oferuje opisany wyżej tryb podstawowy lub zaawansowany
w tym drugim używa się dodatkowych żetonów przedmiotów o specjalnych (oczywiście magicznych) właściwościach, co jak się okazuje bardziej ubarwia, urozmaica rozgrywkę niż ją de facto utrudnia
proponowana dolna granica wieku jak najbardziej sprawdziła się u nas w przypadku obu opcji

 

Łap za słówka



to według twórców imprezowa gra słowna dla 3-8 graczy w wieku 8+
stanowi miniaturową wersję gry Łap za słówka, w skład której wchodziły rekwizyty takie jak kostki z symbolami, klepsydra i specjalne notesy
tu mamy do dyspozycji jedynie karty, a w kartki i coś do pisania musimy zaopatrzyć się we własnym zakresie
ale emocje pozostają te same!

w każdej rundzie jeden z graczy wybiera kartę kategorii, a następnie odsłania dwie karty z literami
zadanie dla wszystkich grających to jak najszybciej wymyślić i zapisać minimum trzy słowa zawierające obie litery i pasujące do zadanego tematu
utrudnienie polega na tym, by w miarę możliwości notować słówka niepowtarzalne, takie, na które nikt z konkurentów nie wpadnie
powtarzające się wyrazy wykreślamy ze swojej listy!

gracze poszukują literowych skojarzeń i wysilają wyobraźnię ćwicząc kreatywność i rozwijając słownictwo
wygrywa ten, kto w kilku kolejnych rundach zgromadzi najwięcej punktów za najbardziej oryginalne, niepowtarzalne wyrazy

gra zalicza się do "familijnych" i z pewnością ze zrozumieniem zasad nie będzie miał problemu żaden członek rodziny w regulaminowym wieku
z naszych doświadczeń wynika jednak, że współzawodnictwo między ośmiolatkiem a dorosłym raczej nie będzie uczciwe
choć wbrew pozorom takie zaawansowane "państwa i miasta" dla nikogo nie są banalnie proste, dla dzieci wydają się być nieco trudniejsze niż dla rodziców
rozwiązaniem jest gra w zbliżonych grupach wiekowych, w drużynach mieszanych lub z modyfikacjami dla młodszych (na przykład pozwolenie na wykorzystywanie tylko jednej z odkrytych liter)



obydwie gry, jak to w tej serii, idealnie nadają się na wakacyjne wyjazdy, kolonie i pikniki
łatwo je wytłumaczyć nawet zwykle nie grającym znajomym, sprawdzają się się w towarzystwie w różnym wieku (z ograniczeniami wspomnianymi powyżej) i oczywiście świetnie się mieszczą w plecaku :)
polecam bez zastrzeżeń

projektgrajmy.blogspot.com

* szczególnie popularne jest karciane "Ubongo" - zarówno wśród dzieci, jak seniorów, a tuż za nim świetne w swej prostocie "Lato z komarami"
ciekawe czy któraś z nowości powtórzy ten sukces...?
Czytaj dalej

złote pola rzepaku


nie ma* bardziej dodającego energii widoku niż pola rzepaku w połowie maja

choć w tym roku "majówki" ograniczyły się do krótkich wypadów w najbliższej okolicy, złociste łany cieszyły oczy jak zwykle
a może tym bardziej?
nawet kiedy słońca brak ;)

przy okazji J., który już lata temu przyswoił sobie nazwę rośliny i dobrze wie, że właśnie jej zawdzięczamy często stosowany olej oraz - pośrednio - gęsty, kremowy miód, poszerzył zakres wiadomości
teraz wie już także, co wspólnego ma rzepak z kapustą i dlaczego sieje się go przed zimą

a ja - dzięki stymulującemu do poszukiwań pytaniu o ryzyko inwazji gatunku na rodzime miedze - dowiedziałam się, że należy do nie stwarzających większego zagrożenia dla rodzimej flory efemerofitów 


odszukane przy okazji zdjęcia z zeszłorocznego biwaku harcerskiego z telefonu J. są piękną pamiątką
pokazują, że "magia" złotych pól działa nie tylko na mnie,
a syn ma niezłe oko do kompozycji :)


najnowsze widokówkowo-rowerowe zdjęcia stały się zaś punktem wyjścia przywołującym dawniejsze wspomnienia -
jeździliśmy tak wszak już razem dużo dawniej (2013) i jeździmy do dziś (2020)...



liczę na to, że dzisiejszy wpis 'trochę-o-niczym' będzie przypominał, może nie tylko mi, jak ważne jest uczenie się przez bezpośredni kontakt i obserwację, dostrzeganie urody otaczającego  świata oraz docenianie drobnych radości

i pod takim pretekstem wpis zgłaszamy do projektu "Pod kolor" (więcej o nim tutaj >>KLIK<<) jako ŻÓŁTY :)


--
* tzn. tu, na nizinach nie ma, góry są poza konkursem ;)
Czytaj dalej