na temat RÓŻ

róże występują na niemal calej półkuli północnej i są bodaj równie rozpowszechnione w stanie naturalnym, jak popularne w hodowli
lubimy je i my!

tegoroczne okazy z dziadkowego ogródka wybrałam jako reprezentację hasła RÓŻ w ramach projektu Pod kolor


stały się inspiracją, by co nieco poczytać i zanotować dwa słowa...

róże to idealne połączenie siły i delikatności
ponad 40 mln lat istnienia rodzaju Rosa (L.) to dowód jego ewolucyjnego "sprytu" przejawianego w postaci dużej odporności na warunki środowiska, osobistych środków ochrony (olejki eteryczne) i obrony (kolce) oraz otwartości na współpracę (smaczne i zdrowe owoce pozorne, zapewniające skuteczne rozsiewanie np. przez ptaki)

są tacy, dla których najcenniejsze są krzewy dzikich róż - źródło naturalnego surowca do produkcji aromatyzowanego cukru (ucieranego z pachnącymi płatkami, mniam!), płatkowej konfitury czy pełnych witaminy C przetworów z owoców, inni wolą cieszyć oczy odmianami "bukietowymi"
zmienność genetyczna w obrębie rodzaju sprawia, że jedni i drudzy mogą być usatysfakcjonowani

dlaczego róże ogrodowe tak różnią się od dzikich?
u tych spotykanych na obrzeżach lasów, wydmach i nieużytkach widzimy zazwyczaj tylko pięć płatków i bardzo kolczaste, giętkie łodygi, w kwiaciarniach natomiast pełne, wieklopłatkowe kwiaty na szczycie prostej, czasem niemal gładkiej "tyczce"...
internet podpowiada, że "u odmian hodowlanych bywa do 15 okółków płatków powstałych w wyniku przekształcenia części okółków pręcików w płatki" (milczy jednak, niestety, na temat mechanizmu tej fascynujacej przemiany)
co do "bezbronności", wygodne w uprawie, mniejsze zagęszczenie kolców stanowi z pewnością efekt manipulowanej selekcji genetycznej 
posiadacze wrażliwego powonienia rozróżniają dodatkowo odmiany cenniejsze i mniej ciekawe pod względem zapachu (najbardziej znane źródło olejku to oczywiście ta damasceńska)
ogromna różnorodność odmian i gatunków 
wśród róż występuje ze względu na poliploidalność genomu - wiele mieszańców międzygatunkowych powstaje zarówno za sprawą ingerencji człowieka, jak spontanicznie
nic dziwnego, że istnieje cała gałąź botaniki zajmująca się badaniem i systematyką róż: rodologia

a we wspomnianym ogródku cała grządka pełna kolczastych piękności :)



a poza wszystkim, taka różana minigaleria to całkiem ładne wspomnienie lata, czyż nie?
Czytaj dalej

eko-książki dla 5-8-latków

w planie lekcji J. w tym roku po raz pierwszy pojawił się przedmiot PRZYRODA

temat jednej z pierwszych lekcji to: "Jak poznawać przyrodę?"
bardzo podoba mi się zapisana niżej notatka, która w kilku punktach streszcza podstawowe sposoby, jako możliwe drogi wskazując 1. ZMYSŁY, 2. OBSERWACJE, 3. DOŚWIADCZENIA i na końcu 4. ŹRÓDŁA WIEDZY  PRZYRODNICZEJ
odpowiedź ta pozwala mieć nadzieję, że nauka o "tym wszystkim co nas otacza, z wyjątkiem tego, co stworzył człowiek", którą wspólnie zaczęliśmy przecież już dawno (>>KLIK<<), będzie kontynuowana w podobnym duchu :)

dziś, jak zawsze do tej pory, do zaznajamiania dzieci w wieku około 5-8 lat ze światem natury, jako podstawowe polecam wspomniane wyżej trzy pierwsze ścieżki, a dodatkowo trzy nowe książkowe "źródła wiedzy"

 
1. 
cykl "Pomóż mi przetrwać", w ramach serii Akademia Mądrego Dziecka:

"Elwirka na śnieżnej pustyni", "Porwanie jeża Eliasza"

to dwie (jak dotąd) opowieści o losach młodych przedstawicieli gatunków, o których każdy słyszał, ale wielu być może chciałoby dowiedzieć się więcej 
Seria "Pomóż mi przetrwać" została stworzona dla dzieci, które chcą mądrze wspierać przyrodę
proste historyjki opisane z punktu widzenia małego jeża odebranego rodzicom i pingwina (pingwinki ;) ) dopiero co wyklutej z jaja na mroźnej i groźnej Antarktydzie łatwo przemówią do wyobraźni dzieciom, a duże ilustracje, przystępna treść i czcionka być może zachęcą do samodzielnej lektury

osobiście szczególnie doceniam poruszenie tematu niefrasobliwego, wynikającego najczęściej z niewiedzy tematu odbierania młodych rodzicom, w celu "ratowania" ich jako porzuconych, w przypadku "Porwania jeża Eliasza"
jeśli chodzi o "Elwirkę..." to całkiem przyjemna opowiastka, przywodząca na myśl animowany "Tupot malych stóp", mimochodem przemycająca wartość edukacyjną

nie zagłębiając się w kwestię doboru bohaterów (gatunków, z których żaden nie jest krytycznie zagrożonych wyginięciem), rekomenduję do podsunięcia przedszkolakom lub najmłodszym uczniom, którzy z pewnością dowiedzą się czegoś nowego zarówno z treści jak i załączonych na końcu plansz z ciekawostkami


2.
cykl "EKO" w ramach serii Czytam sobie

"Opowieść starego drzewa"


"Czytam sobie" wspominałam już po wielokroć jako ciekawie pomyślany (choć nie idealny) projekt wydawniczy mający wspierać naukę czytania dzieci w wieku 5-7 lat (więcej we wpisach w tej zakładce >>KLIK<<)
"Opowieść starego drzewa" to książeczka z poziomu 3, tekst przeważa tu zatem nad (czarno-białymi) ilustracjami, a niektóre wyrazy i sformułowania wymagają od młodego czytelnika zerknięcia do umieszczonego na końcu słowniczka
warto ją polecić przede wszystkim dzieciom, które czytają już nieźle, ale preferują wyraźną czcionkę i krótkie rozdziały 
co do treści, niech przemówią sami twórcy:

Herman to piękny stary dąb rosnący w warszawskim Powsinie. Drzewo, które liczy sobie ponad 200 lat, wiele widziało, słyszało i zapamiętało. Posłuchajcie jego opowieści. Poczujcie, jak wygląda świat z perspektywy drzewa.

3. 
Akademia EKO🌍WIEDZY

"Dobra energia - źródła energii w przyrodzie", "Wielkie porządki - recykling i sprzątanie świata", "Niezwykła woda - rola wody w przyrodzie", "Nasza przyroda - środowisko i jego ochrona"

 

w skład tej serii wchodzą cztery niezbyt obszerne (zawierające nieco ponad 20 stronic) zeszyty formatu A4 pzybliżające dzieciom różne aspekty ekologii i szeroko pojętej ochrony przyrody

przyrodnicze cuda naszej "wspaniałej planety" i sposoby dbania o nią poznajemy w towarzystwie Idy i Filipa (oraz ich domowych pupili)

tematem przewodnim może być środowisko naturalne - drzewa, ptaki, pszczoły, ciekawostki świata przyrody czy parki narodowe, woda - jej stany skupienia, obieg w przyrodzie, oszczędzanie i oczyszczanie, odnawialne źródła energii oraz sugestie co do jej ekonomicznego wykorzystywania, czy zasady segregacji i przetwarzania odpadów

barwna grafika, urozmaicone, ale nie za trudne ćwiczenia, propozycje doświadczeń, prosta gra planszowa (wymaga kostki i pionków), kolorowanka i dyplom w każdym zeszycie sprawiają, że książeczki mają szansę "przemówić" do przedszkolaków
ze względu na miejscami większą ilość tekstu i drobną czcionkę, najmłodszym w lekturze będą jednak musieli pomóc opiekunowie 
Akademia Ekowiedzy to seria książek poruszająca ważne tematy dla ochrony naszej planety. Dowiesz się, jak dbać o otaczające cię środowisko, co zrobić, by nasz zielony dom był czysty, przyjazny dla ciebie i zwierząt. Będziesz mógł także zrobić ćwiczenia utrwalające zdobytą wiedzę, pokolorować ilustracje u zagrać w grę planszową.





ot, kolejne eko-książeczki pełne prostych prawd i "zielonych" rozwiązań, przypominające o przyrodzie, która nas otacza i której częścią przecież także jesteśmy
oby trafiały do jak najmłodszych, miały szansę wyrobić dobre nawyki i wrosnąć w światopogląd kolejnego pokolenia
 
 
za egzemplarze dziękuję wydawnictwu Harper Collins

Czytaj dalej

Chatka z piernika, Kartografowie, Dolina Królików - nasze gry lata 2020

gdzie te czasy, kiedy trzy średnio wymagające planszówki mogły być naszymi "grami wieczoru", albo co najwyżej "grami tygodnia"", ech...

oto 3 "rodzinne" gry planszowe, które zaistniały na naszym stole tego lata:

Chatka z piernika


Kartografowie

Dolina królików

gry przeznaczone dla odmiennych grup wiekowych, kompletnie różne pod względem tematyki, mechaniki i estetyki, które łączy jedynie ten (arcyważny!) drobiazg, że - zupełnie niezależnie - przypadły do gustu J.!
i to na tyle, że z przyjemnością zagrał w nie z rodziną i znajomymi - nawet po kilka razy :o

a uczciwie rzecz biorąc, spodobały się i sprawiły dużo radości nie tylko jemu ;)

więcej o każdej z nich z osobna - wkrótce!



Czytaj dalej

Rok na placu budowy

po absolutnie wyjątkowym "Roku w lesie" (>>KLIK<<), do którego nadal chętnie wracamy, w serii "Rok w..." pojawiło się w ciągu ostatnich lat kilka nowych, podobnych książek

coś dla siebie w formie całokartonowych albumów, pełnych przyciągających szczegółami obrazów, znajdą już więc wszyscy chcący odkrywać zmiany zachodzące w ciągu 12 miesięcy w mieście, na wsi, na targu, w przedszkolu i Krainie Czarów...

a od niedawna także najmłodsi wielbiciele pojazdów budowlanych!

"Rok na placu budowy", podobnie jak poprzednicy, składa się z dwunastu ilustracji - drobiazgowo wyrysowanych i pełnych kolorów rozkładówek bez tekstu

charakterystyczna kreska Artura Nowickiego przyciągnie z pewnością wielbicieli "Opowiem ci mamo, co robią auta" (>>KLIK<<), ale nie wykluczone, że "uczłowieczone" koparki, betoniarki i dźwigi przysporzą jej także nowych fanów

tym razem ilustracje przedstawiają, miesiąc po miesiącu, przebieg robót budowlanych w centrum miasta - od etapu wytyczania miejsca pod fundamenty na pustym placu, po uroczyste otwarcie nowoczesnego, piętrowego parkingu

 

na placu uwijają się liczne pojazdy, z których każdy ma do wykonania swoje ważne zadania

"W miasteczku rusza budowa garażu ze stacją obsługi pojazdów i myjnią. Na placu budowy pojawia się Jeep Budowniczy ze swoją liczną ekipą: Koparką, Walcem, Spychaczem, Żurawiem, Betoniarką i wieloma innymi specjalistami. Trzeba uporządkować teren, przesadzić drzewo, wylać fundamenty, postawić ściany, otynkować je, wreszcie odebrać budynek… Praca wre. Dzielnym maszynom niestraszne pogoda i trud, jednak inwestor jest bardzo wymagający, a uroczyste otwarcie przewidziane na święta. Czy zdążą na czas?"

przeglądanie kolejnych stron i opowiadanie sobie nawzajem o tej budowie to zajęcie na długie godziny!

 

prócz postępów prac i ról głównych bohaterów, strona po stronie śledzić możemy kolejne transporty wielkich ciężarówek lub drobnego wózka widłowego, co mają do roboty dźwig i buldożer, do czego przydaje się piła i gdzie odpoczywa łopata, jakie miny (lub marki) mają samochodziki-gapie, gdzie tym razem ukryły się kot i pies...

wreszcie, last but not least, u nas na każdej ilustracji obowiązkowo wyszukać należy występujący w jednej z ról drugoplanowych, witany zawsze z wielkim entuzjazmem KRA-KOU! traktory to z pewnością ulubione pojazdy nie tylko S., ale i wielu mu podobnych 2-3-latków, którzy jednak do wyboru mają tu też wielu innych czterokołowych ulubieńców :)

szczerze polecam do przeglądania wyżej wspomnianej grupie wiekowej, najlepiej z równie zaangażowanym w wychwytywanie najciekawszych szczegółów starszym rodzeństwem lub dziadkiem!


za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia

Czytaj dalej

kwartety parowozowe

taką ładną grę karcianą sprawił sobie syn na pamiątkę wakacyjnej przygody z Koleją Izerską (w miejscowości Korenev)
 

jej największe zalety doskonale widać już na pudełeczku, prawda? ;)

wewnątrz znajdują się 32 karty - 8 zestawów po 4 sztuki 

rysunki / zdjęcia na kartach, choć praktycznie nieistotne z punktu widzenia gry (mechanika bazuje na zestawach; ważne jest oznaczenie kolorem + kodem litera-cyfra), stanowią główny element przyciągający graczy - tak jak w przypadku szeroko znanego "Piotrusia" występuje ona zatem w mnogich wersjach graficznych

w zestawie otrzymaliśmy tylko instrukcję w języku czeskim, ale wspólnym wysiłkiem i z pomocą internetu doszliśmy do wniosku jak należy grać

oto jak brzmią ogólne zasady gry naszą piękną, pełną lokomotyw talią:

KWARTETY to gra karciana przeznaczona dla co najmniej trzech graczy.* Jej celem jest zebranie czterech kart należących do tej samej rodziny - tzw. kwartetu.

Po przetasowaniu biorący udział w grze rozdają wszystkie karty między siebie. Grę rozpoczyna osoba na lewo od rozdającego, zwracając się do któregokolwiek z graczy z prośbą o konkretną kartę. Jeśli osoba zapytana posiada tę kartę musi ją oddać, jeśli nie, przejmuje kolejkę. Gdy któryś z graczy skomponuje cały kwartet - wykłada go na stół. Wygrywa ten gracz, który ma najwięcej kwartetów.

pominąwszy wpływ szczęścia przy rozdawaniu, gra wymaga uważności przy zadawaniu pytań i skupienia na odpowiedziach współgraczy, nie tylko w swojej kolejce, nieźle sprawdza się zatem w przypadku młodzieży młodszej (u nas 8-9 lat)

 

tymi samymi kartami J. lubi też grać w WYZWANIA - grę polegającą na pojedynku na własności opisane na kartach (u nas rozstaw kół, moc, masa i maksymalna prędkość); stosuje zarówno wersję na-pół-w-ciemno (jak przy Top Trumps o których pisałam kiedyś tu: >>KLIK<<), jak - ciekawszy! - świadomy wybór karty spośród rozdanych

widząc tylko jedną swoją kartę lub wybierając spośród wszystkich posiadanych, wyzywamy przeciwników do pojedynku na wybrany "atrybut" na niej opisany; każdy ze współgraczy wykłada swoją kartę (po prostu pierwszą z brzegu lub, w drugiej opcji, wybraną), jednocześnie odkrywamy wszystkie i wyłaniamy zwycięzcę, który zabiera karty ze stołu jako "punkty zwycięstwa"

to całkiem ciekawa alternatywa ćwicząca umiejętność podejmowania decyzji i ryzyka, dość przy tym emocjonująca, przynajmniej dopóki nie zna się na pamięć wszystkich kart :)

mam nadzieję, że to nie ostatnia gra, która pojawia się za sprawą J. w naszym cyklu projekt Grajmy!

 * graliśmy również we dwie osoby (wg Janka "z niegraczem") - modyfikacja zasad polega na tym, że  rozdajemy również karty (zakryte) dla trzeciego, brakującego gracza i jeśli z wcześniejszej odpowiedzi przeciwnika wynika, że dana karta znajduje się w stosie, można w kolejnym ruchu "zapytać" o nią i pobrać dowolną, nadal zakrytą, jako jokera do budowanego kwartetu 



Czytaj dalej

Disney nostalgicznie

za każdym razem, gdy pojawia się tu hasło Disney (patrz odpowiednia etykieta >>KLIK<<), wpis staje się mocno sentymentalny

właśnie na tego rodzaju słabości do kinowego repertuaru i książkowej "klasyki" zapamiętanych z dzieciństwa, bazuje pomysł na odświeżanie znanych historyjek, pokazanych światu po raz pierwszy przez studio Disneya w ubiegłym wieku...

niemal trzy dekady temu zawitały w naszym domu małe, kwadratowe książeczki, których kolorowe okładki i "słodkie" grafiki stanowiły poważną konkurencję dla rodzimych bajeczek z serii "Poczytaj mi mamo"

najmłodsi do dziś przeglądają je przy okazji wizyt u babci!


dziś do kolekcji dołączyła poszerzona wersja jednej z opowieści - "Bambi" w większym rozmiarze, sztywnej oprawie z eleganckim wykończeniem i ilustracjami w stylu retro

nieco więcej tekstu, inne tłumaczenie, łagodniejsza kreska, jak z najdawniejszej wersji kinowej, ale historia młodego księcia, zając Tuptuś, skunks Kwiatek, czy sarenka Felinka - zupełnie ci sami!

to świetny pretekst, żeby poczytać z dziećmi, powspominać, poopowiadać o starych czasach, dla odmiany od dyskusji o nowych bohaterach popkultury i coraz nowocześniejszych grach i aplikacjach, za którymi tak ciężko czasem nadążyć

 

stare opowieści, z ilustracjami zaczerpniętymi z oryginalnych filmowych wersji sprzed lat wydawnictwo HarperKids przypomina w ramach serii "NOSTALGIA"

w cyklu ukazały się do tej pory "Alicja w Krainie Czarów", "Zakochany Kundel", "Piotruś Pan","Pinokio", "Król Lew" i "Bambi"
 
osobiście chętnie przypomniałabym jeszcze sobie (i dzieciom) historię Zuzi i Hultaja (Trampa)
a Wy?
Czytaj dalej

Świeradów Zdrój i Izery 2020 - na pamiątkę

z wakacyjnego wyjazdu (tego: >>KLIK<<) prócz zdjęć mamy na pamiątkę całą stertę kamieni, śliczną pijałkę do wody i kilka standardowych turystycznych drobiazgów: magnesy, kartki pocztowe, pieczątki, karty do gry z parowozami

a dzięki odrobinie zaangażowania i paru ładnym godzinom pracy J. także to:

czyli zrobiony własnoręcznie album z rysunkami, kolażami, powklejanymi ulotkami, kopertami na ważne szpargały i mapkami!

dzięki niemu zapamiętamy z pewnością także to wszystko, czego zabrakło na fotkach, min.

- dlaczego nawet w bezchmurny dzień w Świeradowie warto mieć ze sobą kalosze

STRUMYK w Parku Zdrojowym

- jaką przewagę nad długopisem ma zwykły ołówek

frotaż z tabliczek ukrytych na kamieniach z piktogramami w Świeradowie i okolicach

i jak tak proste, a pomysłowe gry terenowe jak ta >>KLIK<<  urozmaicają, a czasem pomagają usprawnić przemieszczanie się po okolicy i odnalezienie rzeczywiście wartych uwagi punktów
 
(zasłużony Dyplom Odkrywcy Gór Izerskich dla każdego małego podróżnika to dodatkowa cenna pamiątka! przed O., J. i S. Świeradów już nie ma tajemnic ;) )

TU BYŁEM!

 - niezapomniane atrakcje spacerów po czeskiej stronie - jak piesek nad Czarnym Potokiem :)

naprawdę nie pamiętasz, jak miał na imię, mamo?!

- jak bardzo mylą się wszyscy twierdzący, że Góry Izerskie są płaskie i niskie :P

skałki nad Hejnicami - coś wspaniałego, i dla małych, i dla dużych

- którędy nas nosiło i co gdzie było

dobra mapa wiele opowie...

- jak dobrze się nam razem jeździło

a przy okazji - jak bardzo istotna jest osoba kierowcy, jak widać... :D


dziękuję, J.!


* przy tworzeniu albumu "drugie życie" otrzymała gazetka informacyjna "Niezbędnik turystyczny", który towarzyszył nam w czasie wycieczek - powycinanie zdjęć i mapek uchroniło go od trafienia w całości na makulaturę

takie rozwiązania polecam przy okazji w ramach projektu Nowe życie

Czytaj dalej

Góry Izerskie 2020

tegoroczne wakacje

"na bezpiecznie", w wąskim gronie, odludnych rejonach, bez ekstrawagancji, w zupełnie nowym miejscu, w kolejnych pięknych górach <3

Izery polskie i czeskie, dzieci lat 8, 9, 1,5; samochód, wózek nosidło; baza - Świeradów Zdrój

pół dnia (po podróży):

Świeradów Park Zdrojowy, Dom Zdrojowy // wodospad na rzece Kwisie

park niewielki, przyjemny, dla dzieci doskonały dzięki istnieniu przecinającego go płytkiego strumyczka ;), pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, lokalna woda mineralna (dostępna tylko w Domu Zdrojowym) niezła

wodospad... ot, kaskada na szerokim nurcie, największą atrakcją wielkie kałuże przy wejściu na szlak, idealnie błotniste i tętniące życiem :D

 ciap, ciap, plum! (S.)

Bercia, żabka znad Kwisy (fot. J.)

dzień:

szlak zielony/ czerwony - kopalnia Stanisław przez Zwalisko

przyjemne polanki przy starcie, długi fragment 'po płaskim', intensywne, ale dość krótkie podejście, ciekawe skałki na grani, cała masa świetnych "pamiątkowych" kamien

do tego Wysoka Kopa o krok - szkoda, że wcześniej nie sprawdziliśmy, że jest w Koronie Polski, może ten argument wykrzesałby dodatkowe siły...

kamienie

i kamienie - nieczynna kopalnia kwarcu Stanisław

nieczynna, ale doskonale działa! (na wyobraźnię i jako echo-tuba)

dzień:

Hejnice - szlak zielony - Černý potok - Frýdlantské cimbuří - szlak żółty - Polední kameny

piękna widokowo - począwszy już od drogi dojazdowej, nie najłatwiejsza (kilka intensywniejszych podejść dało odczuć te 20 kg na plecach!), ale bardzo relaksująca trasa leśno-skałkowa

spacer wzdłuż szumiącego potoku, z wartymi podjęcia wysiłku wspinaczki widoczkami ze szczytu(-ów) - wycieczka idealna nawet na upalny dzień (drzewa, woda), ciekawa dla dzieci (wodospad, skałki o fantazyjnych kształtach, tajemnicza skrytka na szczycie...)

a gdyby czasu starczyło, do tego wszystkiego ptasi rezerwat przy żółtym szlaku...

do powtórzenia!

Lezne Libverda punkt widokowy z legendą o Czarcie (chyba, czeska język piękna, ale trudna ;) )

wodospad na Czarnym Potoku

cel w zasięgu... wzroku ;)

Kameny, czyli "Psia Skałka dla O." wieczorową porą

dzień:

Sępia Góra - Świętojanki (niebieski/żółty/zejście do czarnego/czarny)

trasa podmiejska, po czeskich zachwytach, powiedzmy, mało emocjonująca (upał i "bunt dwulatka" dodatkowo jej nie posłużył...)

plusy - niedaleko, z przyjemnym widoczkiem na miasto, pętelka na małe pół dnia 

*drugie pół można spokojnie poświęcić na inne okolice - w naszym przypadku objazdówkę w poszukiwaniu kopalń bazaltu i kobaltu ("Śladami dawnego górnictwa kruszców")

noc

na osłodę po ciężkim dniu - niesamowite obłoki srebrzyste!
*takie rarytasy nie zawsze i nie dla każdego, ale blisko czeka też niebiańskiIzerski Park Ciemnego Nieba <3 (na nas może również, kiedyś...)

dzień:

Hejnice - szlak czerwony - Orzesznik - żółty/zielony "szlak Sisi"

doskonale poprowadzona pętla przypominająca najlepsze szlaki beskidzkie - buczyny, równe, niezbyt forsujące podejście, ładne skałki (sam Orzesznik, na który prowadzi odejście z głównego szlaku zdecydowanie wart "zdobycia"!), kolejny malowniczy wodospad

powrót szeroką drogą wzdłuż potoku (nawet najmniejsze nóżki dały radę!)

Štolpišský vodopád

buczyny niczym z widokówki

barokowa perła Hejnic w złotej godzinie

dzień

kolejka na Stóg Izerski (ooobiecaliście!) - zielony - Smerk -  Smrk - niebieski/ścieżka do żółtego/żółty/droga do niebieskiego - Polana Izerska - niebieski - czarny szlak "miejski" do stacji kolejki

długo, miejscami monotonnie, płasko

ale! schronisko, wieża, strumyki i kałuże, żródło dr Adama, uliczki willowe uzdrowiska, orzechówka :) mogło być gorzej :P

słona cena za kilka minut wrażeń... uśmiechy dzieci bezcenne :) (fot. J.)

widok z wieży na Smrku ("nasz", ten czeski na zdjęciu Nr1 a górze posta)

dzień

Korenov - Bukovec (ścieżka przyrodnicza) - Jizerka (szlak czerwony, dwie ścieżki przyrodnicze)

na uroki dojazdu po serpentynach szos spuśćmy zasłonę milczenia... (acz dla nie-kierowców, nie-migrenowców i tych bez choroby lokomocyjnej, trasa owa, szczególnie powrotna = Czechami, nie przez Szklarską, trzeba przyznać, coś w sobie ma - miejscami wije się bajecznie!) 

warto! nawet w pogodę bez pogody

Korenov = świetne wąskotorówkowe wspomnienie dla J., Bukovec - bardzo przyjemny pagórek, który nic nie winien temu, że nie spotkalismy na nim salamandry ;P, Izerka - cudownie malownicza

zmokliśmy i nie znaleźliśmy żadnego cennego korundu (rzeczka ponoć kryje szafiry, rubiny, cyrkony....), ale i tak się podobało

idę tam gdzie idę

<3

dzień:

Zajęcznik - ścieżka edukacyjna i Single Tracki - Czerniawa (szlak "do autobusu") // Zakręt Śmierci - szlak żółty - Wysoki Kamień (powrót czerwonym i czarnym) // Świeradów "uzdrowiskowo" raz jeszcze

1. mały, choć ostatecznie nie taki krótki, spacer na przedpołudnie - przez Zajecznik do Czerniawy = trasa nie obfitująca w widoki, raczej rekreacyjna

w lesie na Zajęczniku dzieciom drogę urozmaicały stacje ścieżki edukacyjnej, a w Czerniawie rzeźby w Parku Zdrojowym, ale największą atrakcją dla chłopców był powrót autobusem miejskim ;) (transport bezpłatny)

2. wycieczka na Wysoki Kamień = jeszcze trochę majestatycznych skałek, szalony wicher i pyszna szarlotka na szczycie (szczyt jest prywatny, stoi schron, ale czynna była tylko budka z przekąskami i drobiazgami, droga powrotna zdecydowanie mniej interesująca - szlak żółty ciekawszy

3. ostatnie chwile w Świeradowie potwierdziły, że niewielki w sumie Park się dzieciom wcale nie nudzi, scena w hali Domu Zdrojowego posiada doskonałe właściwości akustyczne, a nasza mała trupa liczne talenty artystyczne i bardzo dużo zapału:)

relaks na Zajęczniku

widoki na i z Zakrętu Śmierci

z Wysokiego Kamienia (za nami nowa wieża w budowie - za rok widok może być jeszcze lepszy ;))

dzień

pożegnanie ze Świeradowem - Stacja Kultura

Stacja Kultura to punkt informacyjny (i makieta kolejowa!) w budynku starego dworca; tuż obok stoi parowóz...

nie pomylił się, kto nie uwierzył, że trafiliśmy do niej dopiero na koniec :D  - oczywiście pierwsze odwiedziny "zaliczylismy" z J. już pierwszego poranka, przed wyruszeniem na szlak, ale komu wytraczyłaby godzina przy makiecie ;) 

miejsce godne polecenia także turystom obojętnym na uroki pojazdów szynowych - w punkcie otrzymaliśmy niezłą mapę (rowerową, ale bardzo czytelną i pomocną) okolic oraz informacje o zabawie terenowej dla dzieci 

...o której więcej w kolejnym wpisie

powrót przez Jaworzynę Śląską (i dwie burze) to już zupełnie inna historia...


* więcej o Górach Izerskich tu: >>KLIK<<, zachęcające opisy ciekawych szlaków i zdjęcia nie pstrykane telefonem - tutaj: >>KLIK<<, mapy >>KLIK<<, >>KLIK<< - autorom dziękujemy, bo pomogli skrystalizować się planom i poprowadzili nas dokładnie tam, gdzie chcieliśmy trafić :)

 


Czytaj dalej