wklejam kolejne okołowielkanocne "dzieła" Janka - malowane paluszkami kurczaki i baranka i baardzo niechętnie ozdobione jajo No 3
wklejam, bo synek, chociaż niechętny, dał się przekonać do współpracy i nagroda-publikacja mu się należy, a za parę dni już będzie za późno i nie na temat :)
ale przyznam, że pisać nic mi się nie chce, bo świetnie zaplanowany dzień - super zabawa na basenie i odwiedziny u prababci - skończył się niemal histerią J. z powodu przemęczenia i kłótnią z tatąjanka na temat metod wychowawczych (nagle się obudził wszystkowiedzący współrodzic synka beznadziejnej matki :/)
idę spać - po świętach się chyba wywnętrzę szerzej w tym temacie i może mi ktoś coś poradzi w kwestii brutalnego zderzenia idei rodzicielstwa bliskości i "buntu dwulatka" oraz pojęcia wolności i uzasadnionej stanowczości w jej ograniczaniu...