matematyka dla smyka - liczę sobie

każde dziecko może polubić matematykę!
(można zaryzykować stwierdzenie, że każdy dorosły także, ale zdeklarowanego humanistę w średnim wieku pewnie trudniej byłoby do tego przekonać, niż przedszkolaka :P)
najmłodsi mają otwarte, chłonne umysły - od niemowlęctwa gotowe na poznawanie, klasyfikowanie, wnioskowanie, mierzenie i liczenie*
cała sztuka polega na tym, żeby nie zmarnować potencjału tych urodzonych matematyków

"Bo matematyka jest wokół nas!
Bo matematyka to pasja odkrywania!
Bo matematyka to szukanie śmiałych rozwiązań!"**

w naszym domu (i na blogu - na przykład tu) na co dzień zapraszamy królową nauk do zabawy figurami, liczmanami, cyferkami...
niedawno, wraz z nową serią książeczek "Liczę sobie", dołączyli do nas także pewien król, robot z kosmosu i wesołe szczurki


oto jak pomagają kilkulatkowi (a czasem i jego mamie!) "otworzyć oczy, odważyć się myśleć i zmierzyć się ze światem"
"Matematyka to więcej niż liczby!"

zgodnie z tym hasłem edukację matematyczną maluch zaczyna od prostych pojęć i zadań polegających na grupowaniu, odtwarzaniu wzorów, formowaniu zależności przyczyna-skutek
czyli na przykład bawi się klockami - porządkuje według kształtu i koloru, określa, który większy, zaczyna pojmować, co się stanie, jeśli popchnie zbudowaną wieżę - tak! "matematyka jest wokół nas" :)

a już z kilkulatkiem można sięgnąć po książeczkę "Liczę sobie" z poziomu 1 i przeczytać opowieść

Król Gromoryk i jajko na miękko

"zwykłe" opowiadanie o kłopotach głodnego króla i jego kota z ugotowaniem drugiego śniadania przeplatają proste zadania polegające na uzupełnianiu szeregów, dzieleniu (ciasteczek między gości), dodawaniu (przez dokładanie po jednym) itp.
dziecko uśmiecha się słysząc pomysł, by zrzucić jajko z górnej półki "żeby było szybciej", bez trudu dopasowuje miskę do soku, talerz do zupy, brudy do pralni - i na prostych, z życia wziętych przykładach doskonali umiejętność przewidywania,  tworzenia zbiorów, klasyfikowania



szybko będzie gotowe, by przejść na poziom 2

Fredek i miara wszystkiego

wraz z robotem z obcej planety (czyż to nie świetny przewodnik po naszym, pełnym niespodzianek świecie?) uczymy się tu odmierzać czas, określać rozmiar, rozumieć wartość pieniędzy
dziecko pojmuje, że (przynajmniej częściowo) można opisać otoczenie cyframi, a każdemu w codziennym życiu przydaje się umiejętność liczenia i ważenia
choć - co podkreśla autorka - nie wszystko można zmierzyć


znasz długość własnej stopy?
A o której godzinie Ty zwykle wstajesz?
nas Fredek zainspirował do zabawy z takim zegarem:


ale najciekawiej było wkroczyć na poziom 3!

Szczurki chwytają życie za ogon

tu już nie każdy ma wstęp wolny - najlepiej poradzą sobie uczniowie posiadający już pewne podstawy klasycznej matematyki, bo oto pojawiają się działania na liczbach, obliczenia pieniężne, niewiadome i tabliczka mnożenia
ale co, jeśli pięciolatek bardzo chce pomóc dzielnej szczurzej kompanii (oraz myszce) w podbijaniu świata?
przyjdzie mu użyć matematycznej intuicji, liczmanów i kalkulatora! będzie próbował dopasować rozwiązanie metodą prób i błędów - niezależnie od efektu poćwiczy samodzielne myślenie
poza tym niektóre zagadki można zostawić na potem - prędzej czy później wszystko da się policzyć ;)
a, co oboje z Jankiem zgodnie stwierdziliśmy, historia podróży niesamowitej gromadki - choć najdłuższa - jest zdecydowanie najciekawsza!


czasem rozwiązanie okazuje się łatwiejsze, niż myślimy!
 w poszukiwaniu rozwiązania pomagają patyczki i paluszki - łatwo nie było, ale udało się!

książeczki przedstawiają matematykę nie jako dziedzinę wiedzy bazującą na teoriach, niezrozumiałych wzorach, sztywnych zasadach, ale naukę opisującą rzeczywistość, przydatną na co dzień
nie podają gotowych rozwiązań (choć myślę, że czasem dziecku przydała by się mała "ściągawka", by sprawdzić trafność swoich wyników), lecz inspirują do prób

a gdy już się takie liczenie polubi - warto bawić się dalej!
na przykład tak:


albo tak:

- o naszym podejściu do geometrii jeszcze kiedyś napiszę...


cieszę się, że obok "Czytam sobie" pojawiły się książeczki "Liczę sobie" - jasne, czytanie jest ważne, ale logiczne myślenie, którego wymaga matematyka, może nawet ważniejsze!

to na pewno nie koniec naszych przygód z liczeniem, tym bardziej, że "Szczurki nie dają się wygryźć" już trafiły do mojego zakupowego koszyka ;)
a Wy - lubicie matematykę?



* jak potwierdza jeden z moich autorytetów w kwestii edukacji matematycznej najmłodszych - prof. Gruszczyk-Kolczyńska, współautorka książki "Dziecięca matematyka", o której jeszcze na pewno napiszę - przestrzegając jednocześnie przed "zabijaniem matematycznych zdolności" (wywiad)

** wszystkie cytaty pochodzą z okładek i rekomendacji książeczek z serii "Liczę sobie", za które dziękujemy wyd.Egmont

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza