Przygody z książką I - Jadę tramwajem i Poznań poznaję

oto nowy projekt blogowy do którego dołączyłam:


http://dzikajablon.wordpress.com/2014/09/09/przygody-z-ksiazka-nowy-projekt-blogowy/

jako że lato dopiero co się skończyło powspominam w tym wpisie naszą letnią, podróżniczą przygodę z książką

książki towarzyszą nam wszędzie
mimo, że od kiedy podróżujemy z Jankiem mój plecak stał się dużo cięższy (a dostęp do internetu, e-booki, GPS - powszechniejsze), nadal nie może w nim zabraknąć zarówno tradycyjnego, papierowego przewodnika i mapy, jak i lektury do poduszki
także dla niego :)

w zeszłym roku, gdy wybieraliśmy się do Poznania pojechała z nami taka książeczka:


czyli książka jest, a przygoda?



otóż pojechałam z Jankiem (lat 2 i 3/4)  pierwszy raz sama (tata dojechał później), 4 godziny pociągiem (z przesiadką!), do nieznanego miasta, w dodatku nie tak zwyczajnie do hotelu, tylko do "obcych" ludzi (poznanych via couchsurfing.org)
za to z nadajnikiem GPS, który przez 5 dni śledził trasę naszych wędrówek, w celu zgromadzenia materiału do badań naukowych
o! proszę!

a poza tym okazało się, że poznając Poznań oboje po prostu świetnie się bawiliśmy :)


książeczka pani Elizy Piotrowskiej ułatwiła mi start - pomogła tak zaplanować trasy na kolejne dni, żebyśmy dotarli do jak największej ilości ciekawych miejsc, a przy tym maluch się nie nudził



J. już wtedy był zafascynowany komunikacją miejską, więc do jazdy tramwajem specjalnie nie trzeba było go namawiać - przewodnik ułatwiał jednak zachęcanie do wysiadania na wskazanych przystankach :P
 

i tak poza gruntownym zwiedzeniem Rynku i Ostrowa Tumskiego trafiliśmy min. do Starego ZOO, Palmiarni, Ogrodu Botanicznego, na Cytadelę i nad Maltę  

 

 

a do każdego z tych miejsc poprowadziły nas krótki rymowany wierszyk, zadanie, zagadka - coś w sam raz dla kilkulatka :) (choć większość polecałabym przynajmniej "zerówkowiczom")
pierwszych kilka stron można obejrzeć z nami TU

a dzięki następującej zachęcie:


w tym roku przejechaliśmy się w Poznaniu zabytkowymi pojazdami - była frajda dla całej rodziny :)

i tak docieramy do zakończenia...



ale...
dla Janka, jako miłośnika kolejnictwa w każdym wydaniu, najważniejsze było, że w tym miejscu, chociaż kończy się książka, to przygoda wcale nie musi!


 bo w tej samej serii autorka "popełniła" też książeczkę:


na okładce zachęta:

Janka zachęcać nie było trzeba - ani wtedy, gdy jechaliśmy za zwykłym spalinowozem, ani tym bardziej w tym roku, gdy udało się trafić na czas ładowania węgla do paleniska, dolewania wody do kotła i wreszcie przejazd wagonikiem ciągniętym przez prawdziwą lokomotywę parową :D



wszystkich, którzy dobrnęli do końca postu zachęcam więc razem z Jankiem - wzorem autorki - do podróży i poszukiwania przygód - oczywiście najlepiej z książką   
a sama już zaczynam buszować po stronach (ponad 50!) pozostałych uczestniczek projektu :)


a za dwa tygodnie u nas w cyklu "Przygoda z książką"
również pociągi - teczka-książeczka Janka DIY

zapraszamy!