trudna język i proste wnioski

muszę powiedzieć, że po czterech latach intensywnej nauki języka mówionego Jane radzi sobie już bardzo (bardzo, bardzo!) dobrze
potrafi powiedzieć WSZYSTKO - często zgodnie z zasadą:

jak to nie ma takiego słowa?
przecież własnie je powiedziałem!

i stale rozbraja mnie swoją dziecięcą logiką

szkoda, że nadal tak niewiele pozostaje mi w pamięci
aby garść migawek z półrocza...

Czytaj dalej

Cecylka Knedelek, czyli książka kucharska dla dzieci

prawda jest taka, że nie lubię gotować
myślę, że to głównie dlatego, że nie bardzo umiem (ale być może jest odwrotnie i gdybym potrafiła, to sprawiałoby mi to większą przyjemność?)
w każdym razie - głównie dlatego, że jeść trzeba - nie zrażam się i co jakiś czas próbuję,
a w celu wykrzesania w sobie entuzjazmu co jakiś czas wertuję książki kucharskie - najchętniej te pięknie wydane, pełne kolorowych, zachęcających fotografii, dzięki którym udaje mi się skupić na celu, nie zniechęcając po drodze tak śmieszno-strasznie brzmiącymi określeniami, jak beszamel, krojenie w piórka, czy blanszowanie...

nie da się ukryć, że jednak najlepiej wychodzą potrawy, do których rękę przyłożą zdolni pomocnicy
znam przynajmniej dwóch takich doskonałych kucharzy - młodszy zawsze z wielkim entuzjazmem kompletuje składniki, wylicza, odmierza i miesza, a jego tata najlepiej doprawia i "dosmacza", nie stroniąc od ryzykownych połączeń
z chłopakami w kuchni zawsze jest wesoło, a i ja powoli przekonuję się do eksperymentowania - szczególnie od kiedy do tej dwójki dołączyła sympatyczna dziewczynka, która jak nikt inny potrafi zachęcić do tworzenia przysmaków, służąc radą i inspiracją
poznajcie i Wy Cecylkę Knedelek
i jej - nie wiedzieć czemu podpisaną nazwiskiem Joanny Krzyżanek ;) - książkę kucharską dla dzieci*


Czytaj dalej

Czytam sobie - o figlach w fokarium i straszeniu dzieci

niedawno pojawiła się na Jankowej półce nowa książeczka z logo Czytam sobie
seria pomyślana jako ułatwiająca naukę czytania i zachęcająca najmłodszych do samodzielnej lektury jest już dobrze znana wielu rodzicom, od kilku lat stale się rozszerza i zyskuje popularność
od tygodnia J. czyta sobie "Figle w fokarium", a ja kolejną książkę z wyższego poziomu
i rozmyślam nad ich fenomenem


Czytaj dalej

w Tatry jesienią

nie widziałam ich jeszcze takich - pozłacanych podświetlonymi przez wędrujące nisko nad horyzontem słońce bukowymi liśćmi i z Czerwonymi Wierchami powoli przybierającymi barwę uzasadniającą ich nazwę

nigdy też nie przemierzałam ich szlaków tak wolno i tak uważnie, prócz tych co zwykle - wysokogórskiej euforii, mocy nabieranej z każdym wdechem chłodnego powietrza i radosnego zmęczenia - czując wielką odpowiedzialność za drugiego człowieka
człowieczka, którego rączka nie opuszczała mojej dłoni

i sama nie wiem, czy bardziej uszczęśliwił mnie widok krajobrazów, za którymi już tak się stęskniłam,
czy widok promiennej buzi przedszkolaka, który na widok rozciągający się wkoło jego pierwszego dwutysięcznika, z tą prostotą, z którą dzieci zwykle wyrażają największe prawdy, wykrzyczał moje myśli
jak tu pięknie! 


Czytaj dalej