apel dziecka według Korczaka

ku pamięci

 Apel dziecka do dorosłych – prośba dziecka.

Czytaj dalej

Przygoda z książką 2.5 - wszędzie dobrze


wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej?
wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

a może po prostu - wszędzie (nam) dobrze!


Czytaj dalej

Tappi na rozdrożu

Tappiego (przesympatycznego brodatego wikinga z okrągłym brzuchem, szerokim uśmiechem i sercem na dłoni - czy ktoś jeszcze o nim nie słyszał!?) uwielbiamy od pierwszego spotkania -
po prostu nie da się go nie lubić!
gdy okazało się, że w Szepczącym Lesie niespodziewanie zapadła złowroga cisza i trzeba mu pomóc w podejmowaniu trudnych decyzji i ratowaniu okolicy, nie wahaliśmy się ani chwili


najnowszą ulubioną czytanką Janka została książeczka "Tappi. O tym, jak na Szepczący Las padł czar"


  • jeśli chcecie się dowiedzieć jakie ma zalety - przeczytajcie pierwszą część recenzji
  • jeśli bardziej ciekawi Was, czy dostrzegam w niej wady - zajrzyjcie do drugiej części :)

Czytaj dalej

Tunnelbana i inne atrakcje - przedszkolak w Sztokhomie

z kikulatkiem do Szwecji?
nie warto zaczynać tego pytania od czy?! - odpowiedź jest oczywista :)
żeby jednak uniknąć niepotrzebnych komplikacji (w rodzaju "daleko jeszcze?", "dalej nie idę!", albo - nie daj Boże - "ja chcę do domu!") trzeba przemyśleć dokąd? i jak?
u nas póki co dla powodzenia każdej podróży kluczowe są pojazdy - zarówno do przemieszczania się, jak podziwiania
Jan całe dnie może wędrować kuszony jedynie wizją przejazdu metrem raz na kilka godzin, albo wystawą, na której będzie makieta... 
a nic tak nie dodaje małym nóżkom energii, jak widoczny z oddali błysk słońca na stali :D

mam nadzieję, że to kiedyś mu to minie i nauczy się cieszyć całodziennym deptaniem trawy i kamieni, pluskiem wody, szumem drzew... 
na razie to ja ustępuję i, o dziwo, też cieszę się odkrywaniem uroków turystyki miejskiej

dobrze się składa, że wody, drzew, trawy i kamieni nie brak w Szwecji nawet w stolicy :)

Sztokholm (podobnie jak dwa lata wcześniej o wiele mniejszy, ale równie zadbany i ciekawy Goteborg) okazał się wyjątkowo przyjazny zarówno dla czterolatka - miłośnika pojazdów szynowych, jak matki, która nie cierpi tłumów

Czytaj dalej