z ziaren lnu i nasion słonecznika pozostałych po przygotowywaniu ozdób świątecznych, orzechów i suchych okruszków oraz smalcu i wytłaczanki po jajkach zrobiliśmy
czyli świąteczne miseczki z przysmakami dla sikorek, kosów i wróbli (których chyba coraz mniej w okolicy...)
długo nie było okazji, żeby je wyłożyć, ale gdy tylko spadł pierwszy śnieg i zrobiło się mroźno mały pomocnik Mikołaja ozdobił choinkę dla skrzydlatych znajomych :)
potraktowałam to nasze "dokarmianie" jako pretekst do przekazania J. wiedzy na temat tego, czym żywią się ptaki i jak czasem trudno im jest znaleźć pokarm w czasie mrozu, czy pod śniegiem
przy okazji mieliśmy pretekst do odkrywania przyjemności z dawania, a nie tylko otrzymywania prezentów...
jednak samą naszą "akcję karmnik" traktować trzeba raczej w kategoriach happeningu niż prawdziwej pomocy ptakom
może którejś kolejnej zimy zmobilizujemy się do budowy prawdziwego karmnika i regularnego (to ważne!) wykładania słoniny sikorkom?
do tego czasu wszystkim polecam ulotkę przygotowaną przez STOŁECZNE TOWARZYSTWO OCHRONY PTAKÓW
zanim zabierzemy stare kanapki do parku dla kaczek (naprawdę, już lepiej wyrzucić!) warto poczytać
JAK MĄDRZE DOKARMIAĆ PTAKI?
wpis powstał na na zakończenie naszego udziału w projekcie
pomysłodawczyni i uczestnikom dziękuję za masę "zielonych" inspiracji! :)