z kilku guzików zabaw bez liku

Jan zachwycony mnogością możliwości

wczoraj wypróbowaliśmy następujące:

sortowanie (sam zaczął), nawlekanie (chętnie, z wielkim skupieniem), układanie według klucza (niechętnie) i układanie obrazków (na pierwszym zdjęciu kwiatek, ale były też oczywiście auta)


wkładanie do jaja i grzechotanie
największa frajda - rozróżnianie wielkości zamkniętych w jaju guzików po odgłosie :)


echa zabaw guzikowych  następnego dnia - guziki w ciastolinie
(w tym przypadku jednak zwyciężają patyczki)


do zapinania jeszcze nie doszliśmy :P


p.s. już słyszę (uszyma wyobraźni) komentarze tatyjanka i jego mamy na widok dzidzi wśród tylu niebezpieczeństw czyhających na jego zdrowie i życie - przedmiotów ostro zakończonych i/lub niebezpiecznie (nie)dopasowanych do najmniejszych otworów...
ale cóż - nie zamierzam naszych zabaw cenzurować, a tym bardziej ograniczać
jestem przekonana, że jeśli pod moją troskliwą opieką J. nauczy się PRAWIDŁOWO używać igły i BEZPIECZNIE bawić guzikami, to prędzej zapobiegnie to włożeniu ich sobie przez niego gdziekolwiek niż taką akcję spowoduje
a koniec końców cokolwiek się kiedykolwiek dziecku przydarzy, to i tak matka winna...