mój pierwszy... periodyk :)

jakiś czas temu przypadkiem trafiła na nie w kiosku ciocia Grażynka - kupiła pod wpływem impulsu i okazał się to strzał w dziesiątkę...
mowa o kolorowych, zachęcających do zabawy i nauki czasopismach dla dzieci wydawnictwa Aksjomat pt. "ABECADŁO"


każdy numer jest pełen zagadek i informacji związanych z aktualną porą roku i dodatkowym tematem przewodnim, zawiera dłuższe opowiadanie do wspólnego czytania i stronę poświęconą nauce angielskiego
Janek i Justysia bardzo je polubili - czytają, przeglądają, kolorują... chętnie wracają do ulubionych stron z poprzednich numerów
polecam!
my już planujemy prenumeratę :)

Czytaj dalej

pisu pisak

jak to zwykle bywa, ledwie zdążyłam się pogodzić z tym, ze J. nie rysuje a tu nagła odmiana :D
co prawda kredki nadal nie budzą entuzjazmu, ale pisaki to już co innego...
codziennie kolorów nabiera co najmniej jeden pojazd z malowanki od cioci Iwonki


ostatnio wyciągnęłam też przezornie wydrukowane kilka miesięcy temu "myślanki" (były "do wypróbowania" na http://myślanki.pl/)  i muszę przyznać, że wymyślanie zimowych strojów dla zwierzątek całkiem go wciągnęło
a zabawy mieliśmy przy tym sporo oboje  :)


może na całą tego typu ksiażeczkę jeszcze za wcześnie, ale sam pomysł jest świetny*
*to nie jest reklama - "Ważka Grażka", czy "Bazgrołki" od Czu Czu tak samo mi się podobają :)
 i cieszę się, że mogę już takie zabawy stopniowo wprowadzać i przyzwyczajać J. do kolorowania "kreatywnego", bo całkiem skutecznie pobudza to też moją nieco zramolałą fantazję
misiak jako "lampart na nartach" - no sama bym na to nie wpadła :P
Czytaj dalej

recyklingowa infrastruktura kolejowa


w jednej z książeczek o pociągach Janek zwrócił uwagę na rozrysowane ustawienia semaforów i sygnalizację kolejową - do znaków "Uwaga pociąg", krzyża św. Andrzeja i dokładnie (!) zgłębianej zasady działania szlabanów doszedł więc nowy fascynujący aspekt funkcjonowania kolei
nie było szansy, żeby temat nie został dokładniej rozpracowany..

oto co tata z Jankiem wyczarowali pod moja nieobecność ze "śmieci":



semafory i szlabany są dość duże,  stabilne, a co najważniejsze ruchome - mogą faktycznie pomagać w kontrolowaniu ruchu Jankowych lokomotywek i resoraków
J. zachwycony ustawia je i przestawia godzinami (może kwadransami :P) przepuszczając na zmianę pojazdy szynowe i drogowe



jestem pełna podziwu dla obu chłopaków - brawo! :)
Czytaj dalej

z dzieckiem na cmentarz

koniec października, początek listopada - mi ten czas zdecydowanie nie kojarzy się z zabawami przebierańców, wycinaniem zębów dyniom itp., tylko po prostu - z wspominaniem tych, których już wśród nas nie ma
chcę, żeby mój synek tez wiedział, że TRZEBA i WARTO o nich pamiętać
jednak z zabraniem malucha na cmentarz i tłumaczeniem po co to i na co nie jest tak łatwo

tatajanka stoi na stanowisku - nie tłumaczyć za dużo - "to tematy dla 5-6-latka" - a na cmentarzu cicho, grzecznie, powoli i  najlepiej krótko, nic nie dotykać, iść za rączkę (na co J. oczywiście - bunt)
z kolei ciocia Gosia pozwala się bawić autobusem na płycie nagrobnej prababci Stasi i myślę, że to zdrowsze podejście (babcia na pewno by nie zabroniła!)
widząc J. radośnie biegającego "jak pociąg" wokół grobu dziadka Janka myślałam sobie, że właśnie takim powinien go pradziadek-kolejarz widzieć...
(a na pewno nie zatrzymywanego na siłę przez tatę i wrzeszczącego chcąc się wyrwać)

J. już wie, że "na cmentarzu są zmarli", ale niewiele to jeszcze (na szczęście) dla niego znaczy - moja babcia na cmentarzu - ok, ale jego w domu!
myślę jednak, że to ważne, że również w takie dni jest z nami i widzi, że zapalamy świeczkę tym, do których tęsknimy i wspominamy jak ważni dla nas byli (i będą)
a że sam woli biegać między grobami niż zadumać się nad istotą przemijania? będzie i na to czas!

póki co znów wychodzę na matkę, która dziecko rozpieszcza i pozwala na wszystko, a przy tym naraża na traumę poruszając w ogóle temat śmierci - w tej kwestii (też) chyba się już z Jankowym tatą nie dogadamy...
Czytaj dalej