Szczotka Soft Brush
czyli według producenta sprzęt
- umożliwiający bezpieczne mycie bez zarysowań
- posiadający wygodny, ergonomiczny kształt oraz dwa zakończenia – do butelek i do smoczków od butelek
- wykonany z miękkich, delikatnych materiałów,
- doskonale czyści butelki i smoczki do nich i nie powoduje zarysowań na powierzchni butelek
doskonale odkształca się pod nawet niewielkim naciskiem,
jest miękkie i przyjemne w dotyku,
pokrywa całą główkę szczotki gęsto i pod różnymi kątami,
co zapowiada łatwe docieranie nią do zakamarków butelek i niekapków i faktycznie gwarantuje, że nie pozostawi na ich ściankach zarysowań
wypróbowałam na kilku różnych naczyniach Janka i czyszczenie było łatwe i przyjemne - jeśli tak można w ogóle powiedzieć o zmywaniu ;P
wcześniej miałam szczotkę innej firmy i byłam z niej bardzo zadowolona, ale wiadomo - lepsze jest wrogiem dobrego...
tak się prezentują obok siebie:
obie maja końcówkę do czyszczenia smoczków, która bardzo mi się przydawała, kiedy J. jeszcze ich używał i lekko wyprofilowany kształt pozwalający umyć trudno dostępne miejsce na styku denka ze ściankami (o ile nie ktoś nie ma butelki MAM z denkiem odkręcanym ;P),
ale gołym okiem widać, że jedna jest "fajniejsza"
oprócz nowoczesnego "włosia" przewagę szczotce MAM zapewnia niesamowicie prosty patent - dziurka umożliwiająca jej powieszenie do wyschnięcia i oczywiście ogólnie przyjemny dla oka design
podejrzewam, że przy dłuższy używaniu do czyszczenia kubków po soczku marchewkowym "włosie" zabarwi się na pomarańczowo, ale za to nie wygląda jakby miało się w jakikolwiek sposób odkształcać czy łamać, więc ogólnie liczę na trwałość tego sprzętu
- z taka myślą przekazuję mamie Piotrusia do dalszego testowania na najmłodszym, który jeszcze niejedną butlę obali i mamie do czyszczenia zostawi...
jak będzie czas pokaże
na koniec jedyna wada szczotki - cena powyżej 30 zlotych
czy imponująca lista jej zalet rekompensuje wydatek?
to pytanie pozostawiam bez odpowiedzi...