na szczęście daleko częściej żółkną, gubią kartki i dorabiają się oślich rogów, niż tracą na wartości!
no, może nie wszystkie hasła z Encyklopedii z 1976 roku są teraz aktualne, ale i tak ostatnie poświąteczne prezenty od naszej książkowej dobrej wróżki sprawiły i mi i Jankowi masę radości
("możecie sobie z nich powycinać" powiedziała - o nie! na pewno nie powycinamy!)
podobno trzeba je było usunąć ze zbiorów biblioteki, bo nikt ich nie wypożyczał...
niedoszli czytelnicy nie wiedzą co stracili!
moim numerem jeden z tego niesamowitego zbioru jest loteryjka o tematyce przyrodniczej "Pory roku" wydana przez Naszą Księgarnię w 1969 w ramach serii Książeczki z Misiowej Półeczki
Janek od razu załapał o co chodzi, wybrał odpowiednią dla pory roku kopertę (czyta :) !), poopowiadał co dopasowuje..
ale - nie oszukujmy się - dla niego co innego z w/w było większa atrakcją...
wielkie zainteresowanie wzbudziła opowieść o perypetiach sympatycznego trabanta ("trabat? jaki to samochód ten trabat?"), nieokrzesanego mercedesa i ich panów - "Osiem cylindrów i dwaj panowie"
- nawet mimo dużej ilości tekstu, Janek spokojnie słucha do końca strony i dopiero wtedy odwija zakładkę, w której zawsze kryje się coś ciekawego - a to schemat silnika, a to znaki drogowe, plakietki z oznaczeniami krajów... (na razie nie zdziwiła go wśród nich Czechosłowacja :P)
na moście autobus i tramwaj, a "pod" apteką cała masa znaków drogowych! - to chyba najlepsza strona :) |
ale chyba jeszcze większą atrakcją stała się "interaktywna" książeczka "Te wielkie klocki", która na każdej stronie zachęca do jakiejś aktywności, a co najlepsze wewnątrz ma wyrysowaną świetną trasę kolejową!
na oceanach wyszukaj kontenerowce |
do Encyklopedii jeszcze nie doszliśmy (wspólnie, bo ja się nie mogłam powstrzymać i przeczytałam w nocy prawie całą :P), ale jeśli pominiemy takie hasła jak Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, PGR i plan gospodarczy itp. to i tak zostanie wieeele stron całkiem aktualnych informacji i ciekawostek
dla każdego
i cóż, że pożółkłe? nie powycinamy!
dobrze, że mieszkanie duże, bo stosy "makulatury" rosną, a jeszcze przez to wszystko zatęskniłam za moimi "Scenami z życia smoków" i innymi starociami... muszę ich poszukać u rodziców :)