solidarni z Ukrainą


tuż za naszą granicą trwa wojna
to trudny temat nawet dla dorosłych, a co dopiero dla dzieci...

trzeba rozmawiać, 
a jeśli mamy potrzebę działać - pozwolić także im

można razem poczytać/posłuchać
o wojnie jako takiej
3 audiobooki na YouTube:
„Asiunia”, autorka: Joanna Papuzińska [czyta Agata Kulesza]
„Czy wojna jest dla dziewczyn”, autor: Paweł Beręsewicz [czyta Joanna Pach-Żbikowska]
„Zaklęcie na W”, autor: Michał Rusinek [czyta Zbigniew Zamachowski]
Combrzyńska-Nogala

o obecnej migracji 
- opowiadania stworzone z potrzeby chwili, dostępne również w języku ukraińskim i rosyjskim


także ZHP swoją służbą włącza się w pomoc Ukrainie
u nas to zbiórka darów przekazanych do Lwowa oraz "pudełka radości" (info na F b >>KLIK<<)
myślę, że ta ostatnia jest szczególnie cenna i ważna z perspektywy młodego zucha/harcerza
przygotowanie kilku drobiazgów w paczuszce na powitanie dzieci z Ukrainy, których rodziny zamieszkały w naszej okolicy to kropla w morzu aktualnych potrzeb, ale pomaga oswoić zmiany, uczy empatii, aktywizuje na miarę możliwości
i jest przy tym po prostu miłym gestem gościnności

tworzymy
(ok, przyznaję, 'craftowanie' pudełek cieszy i uspokaja przede wszystkim mnie ;) )




załączamy wydrukowane karteczki z przywitaniem po ukraińsku  (znalezione w internecie, z linkiem do strony autorki) >>KLIK<
 
c.d.n.


* zdjęcie z dzisiejszego wypadu rowerowego (nota bene min. na piknik z 'solidarnościową' grochówką) - może nie tak piękne jak wszechobecne ostatnio niebo i rzepak, ale przez 'myślowy filtr' tego przedwiośnia dla mnie też niebiesko-żółte...) 


Czytaj dalej

ja buduję, Ty budujesz, my budujemy... Recto Verso

granie w konstruowanie, wiadomo, lubimy bardzo*
dobrą zabawą również nie pogardzimy :)

Recto Verso. Buduj imprezowo!

brzmi zatem jak stworzone dla J. i rodzinki!
z drugiej strony,"przestrzenny tetris" znamy już w tylu odsłonach... jeszcze jedna "planszówka" oparta o budowanie z kolorowych klocków?
hmm... trzeba sprawę zbadać dokładniej!

 
okładka zapowiada "kolorowy zawrót głowy", który na szczęście nie opanował całkowicie wnętrza pudełka
warto przyjrzeć się jej bliżej już po poznaniu zawartości i zasad - dopiero wtedy w pełni docenimy pomysłowość i kunszt ilustratora!
pierwszy rzut oka na komponenty nie zdradza wiele: ot, klocuszki (porządne wszak, niemałe, drewniane!), karty z wzorami (dwustronne), trochę żetonów, kwadratowa plansza...
ciekawe, że po wyjęciu "pieniążków" z ramek, wkładamy te ostatnie z powrotem do opakowania, a wypraska z tworzywa i samo pudełko stają się także elementem, tudzież areną, gry
 
ładnie, sprytnie, frapująco...
 
 
montujemy zatem planszę, do specjalnej przegródki wrzucamy jedną z kart i zasiadamy po jej dwóch stronach  
teraz, jak to mówią, "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"

co dalej?
 
"Celem (...) jest jak najszybsze skonstruowanie budowli pokazanej na karcie.
Gra się w parach, a cała trudność polega na tym, że każdy z graczy widzi jedynie swoją stronę budowli: przód (recto) lub tył (verso). 
Gracze mogą się porozumiewać, by skutecznie móc ułożyć drewniane elementy. Każdy z klocków musi się znaleźć na właściwym miejscu. Im szybciej razem zbudują przedstawioną na karcie konstrukcję, tym więcej punktów otrzymają."

  
tyle instrukcja
"na sucho" można ułożyć sobie jedną, czy kilka konstrukcji bez pomiaru czasu, jak również w ten sposób bawić się z młodszymi dziećmi, do regularnych rozgrywek niezbędny będzie stoper (zdaje się, że autorzy założyli, że nikt nie chodzi już "na planszówki" bez zegarka lub telefonu...)
dzięki podziałowi talii na dwa zestawy zadań mamy do dyspozycji wariant podstawowy (z wyłączeniem jednego z klocków) lub zaawansowany
 
jeśli gramy tylko we dwójkę, chodzi wyłącznie o kooperację - podczas 7 rund staramy się wspólnie bić rekordy w budowaniu na czas
w większym gronie gra nabiera rumieńców i imprezowego charakteru  
używając kolorowych żetonów do losowania partnera, co turę zmieniamy się przy planszy
mamy pewność, że każdy z każdym zagra dokładnie 2 lub 3 razy
z jednej strony - konkurujemy, bo na koniec porównamy swoje salda punktowe, z drugiej - zdobędziemy je w danej turze tylko jeśli obie strony budowli zostaną poprawnie odtworzone... 
super pomysł na naukę gry do wspólnej bramki, w której nie ma przy tym "efektu lidera" (gdy jeden gracz wpływa na decyzje innych) ani braku motywacji do dbania o indywidualny wynik

co prawda zawsze jednocześnie grają tylko dwie osoby, a pozostałe (nawet do 4) mogą wtedy tylko "kibicować", ale żeby myśleć o zwycięstwie, runda nie może przekroczyć 2 minut - ten czas mija bardzo szybko! 
uczciwość nakazuje jednak przyznać, że niektóre dzieci mogą się niecierpliwić oczekiwaniem na swoją kolej, a starsi przejawiać tendencje do wtrącania swoich pięciu groszy "poza kolejką"... może warto potraktować to jako ukryty aspekt edukacyjny tej gry ;)
 
osobiście bardzo doceniam ideę tej koo-łamigłówki
nawet gdy nie mamy trudności z odtworzeniem własnej części układu, często pułapka kryje się w tym, czego żaden z partnerów nie powinien widzieć... 
no i trzeba umieć o tym z każdym rozmawiać ;)    
czuć "powiew świeżości" na tle rozmaitych dwu- i trójwymiarowych układanek!

 
co do podstawowej wartości "Recto Verso" rozwijającej różne kompetencje nie ma wątpliwości:
to gra, która przez zabawę uczy koncentracji, orientacji przestrzennej, współpracy i komunikacji 
najmłodszym pozwala ćwiczyć motorykę, a wszystkim spostrzegawczość, cierpliwość, umiejętność formułowania i wspólnego rozwiązywania problemów oraz dostosowywania się do partnera
 
gra jest przy tym ciekawie pomyślana i wydana w dobrej jakości,
pozwala zgromadzić przy stole od 2 do nawet 6 graczy,
a minimalny wiek graczy, czyli podane na opakowaniu 8 lat nie jest sztywnym ograniczeniem!
 
 
 
polecam wraz z grupką "testerów" od lat 5 do 105 :)

* patrz: Klocki GEO >>KLIK<<, Ubongo 3D >>KLIK<<, Ubongo Junior 3D>>KLIK<<

z egzemplarz dziękuję egmont.pl

Czytaj dalej

Grajmy! szósty rok

mija właśnie sześć lat, od kiedy zaczęłam na blogu więcej pisać o grach planszowych i zachęcać do tego innych...

o projekcie Grajmy!, który startował jako międzyblogowa inicjatywa on-line, poczytać można tutaj:  >>KLIK<< , a aktualności - recenzenckie, ale i coraz częściej lokalne, dotyczące klubowego grania w Grudziądzu, śledzić na Fb, tu: >>KLIK<<

poniżej podsumowanie ostatnich 12 miesięcy mojego 'groopiniowania'*
sprawdźcie, czy nie przeoczyliście żadnego ważnego tytułu ;)

wpisy z logo Grajmy! na mamajanka i Oni A.D. 2021:

Sprytni ogrodnicy gra rodzinna 

podwodne Exit Puzzle

Sagrada (bez familii) 

Ubongo Junior 3D

Spór o bór 

Ubongo Lines (z wężem, to zielone) 

nakrętkowe SUDOKU 

Moje (tetrisowe) miasto legacy 

podróż pingwina Przemysława 

kooperacja z trzylatkiem? Na barana 

z AUTOMĄ wśród ptaków - Na skrzydłach 

kwiatki, kotki i motylki 

Terra (wczoraj i dziś) 

ryby mają głos 

to jest napad! 

MiX-TURA, czyli goblinie testowanie

MIÓD smakowita gra rodzinna 

L.A.M.A. do grania 

Kaczki do plecaka 

Łąka - śliczny pasjans przyrodniczy 

Mi pasuje! 

BITS - jeszcze jedno oblicze 'tetrisa' 

UBONGO Trigo 

OGRÓDEK, czyli układanie rabatek 

Criss cross / kostka i krzyżyk

Roszada wśród zwierząt

oraz wciąż uzupełniane zestawienie:

ponadto
moja pisanina na blogu Grajmy! = krótkie komentarze, foto-prezentacje, zestawienia, inicjatywy "w realu":

Klub Grajmy 2020 - gramy, bo wypożyczamy! 

popatrz, popatrz - Bileciki do kontroli!

WAKACYJNE WYZWANIE PLANSZÓWKOWE 2021 

Nasza Księgarnia - gry 2020/21 

popatrz, popatrz - Project L 

Gry plenerowe: Mölkky i Kubb 

Dzień Gier Planszowych 10.10.2021 - Gra o grę 

Decrypto (i inne drużynowe gry 

popatrz, popatrz - Spór o bór 

Gry imprezowe (starsze i nowe)

plus kwartalne podsumowania 'w to się gra!':

W to się gra - I kwartał 2021 

W to się gra - II kwartał 2021

W to się gra - III kwartał 2021

W to się gra - IV kwartał 2021 

 
 
bardzo dziękuję za kolejny rok wszystkim współuczestnikom tego grania on- i off-line <3

 

* podobne listy z wcześniejszego pięciolecia - tutaj:

2016 >>KLIK<<

2017 >>KLIK<<

2018 >>KLIK<<

2019 >>KLIK<< 

2020 >>KLIK<< 

następna - za rok :)
Czytaj dalej

rzut oka na... Łódź (z dziećmi) 2

c.d. wspomnień z naszej kilkudniowej wycieczki do Łodzi

// wstęp i pierwsze atrakcje tutaj: >>rzut oka na... Łódź (z dziećmi) KLIK<< //

* Centrum Nauki i Techniki EC1

ten wielki kompleks edukacyjny w zrewitalizowanej Elektrowni Łódzkiej (ul. Targowa 1/3) wypatrzyliśmy sobie podczas jednego ze spacerów
robi wrażenie!
nie mogliśmy nie skorzystać z możliwości wejścia do środka

w sieci bardziej widoczna wydaje się Ulica Żywiołów (zlokalizowana również w EC1, wejście z innej strony), zamiast atrakcji dla najmłodszych, które oferuje, zdecydowaliśmy się jednak na "wariant dla bardziej zaawansowanych" ;)



jak dowiadujemy się ze strony internetowej: "Centrum Nauki i Techniki EC1 to 150 stanowisk i eksponatów na ponad 8.000 m2"
osobiście nie sposób tego potwierdzić nawet w ciągu kilku godzin przeznaczonych na zwiedzanie, ale gmach jest faktycznie imponujący

do wyboru jest kilka "ścieżek dydaktycznych"
nie pominęliśmy oczywiście żadnej, dłuższą chwilę spędzając na podziwianiu wizualizacji różnorodności pyłków roślinnych w druku 3D oraz pracowni alchemika (mama), czy rozpracowywaniu zasad działania maszyn prostych, żywiołów i lasera (chłopcy)
najbardziej wyjątkowe wrażenie robi jednak "Przetwarzanie energii”, czyli unikatowa część wystawy, ściśle związana z historią obiektu
ogromne piece i kotły w trójwymiarowym "przekroju", zabawa zaworami, makiety terenu elektrowni 'wczoraj i dziś', historyczne prezentacje, nowoczesne technologie w przytłaczającej swoim ogromem przestrzeni postindustrialnej składają się na niepowtarzalne doświadczenie!
dla starszaków dostępne są także pokazy w kinie sferycznym, ale nam do pełni szczęścia wystarczył multimedialny mapping na historycznym turbozespole Brown Boveri :)

bardzo atrakcyjna wyprawa edukacyjna - warto!




* Manufaktura

to inny przykład bardzo udanej rewitalizacji obiektów przemysłowych do współczesnych celów użytkowych i obraz przedsiębiorczości, jak widać słusznie kojarzącej się z łódzkimi fabrykantami ;)

"Wnętrze galerii oraz elementy małej architektury na rynku zaprojektowane zostały tak, by wpisywać się w historię Łodzi. (...) Zabytkowe ceglane elewacje interesująco kontrastują dziś z przeszkloną fasadą wejściową budynku galerii handlowej i okalają rynek – przestrzeń publiczną, goszczącą ogólnodostępne wydarzenia artystyczne czy sportowe. Przestrzeń ta od 2017 roku oficjalnie nosi nazwę Rynku Włókniarek Łódzkich."

w internecie warto spojrzeć na "wczoraj i dziś" tego miejsca, by uświadomić sobie, że to coś więcej niż kolejna galeria handlowa...
my nie robiliśmy zakupów ;)
odwiedziliśmy Muzeum Fabryki, dokumentujące działalność zakładów włókienniczych Poznańskiego
dla najmłodszego okazało się niestety średnio zajmujące, ale ma tę niepodważalną zaletę, że z tarasu widokowego wieczorem pozwala podziwiać skąpaną w światłach architekturę



ostatni punkt na naszej liście atrakcji to

* Mandoria

czyli rodzinny park rozrywki w Rzgowie, pod Łodzią

reklamuje się on jako Miasto Przygód, w którym "suk cały czas tętni życiem, karawana każdego dnia przywozi dobra z najdalszych zakątków świata, a efektowne kamienice stoją dumnie mimo roller-coasterów wprawiających mury w drżenie. I chociaż w centrum Polski nie ma wielu zbiorników wodnych, nawet Port Mandorii funkcjonuje nieprzerwanie"

'zabudowa', przygaszone oświetlenie, dźwięki (nienachalne, obawiałam się większego hałasu), pomysły na aranżacje - wszystko to faktycznie wprowadza specyficzny klimat połączenia lunaparku i dawnego miasteczka portowego
a przygód, zaiste, nie brakuje...
rozmaite karuzele i "bujaczki", roller-coastery, rowerki wodne, wielka zjeżdżalnia, 'małpi gaj', tratwa, labirynt luster, obrotowe beczki - chłopcy oczywiście chcieli wypróbować wszystkie :)
nie wyobrażam sobie tego miejsca w szczycie sezonu, ale jako że byliśmy w środku tygodnia, zimą, bez tłumów na parkingu i kolejek, mogliśmy swobodnie skorzystać z każdej atrakcji

uczciwie powiem, że dla dzieci była to po prostu radosna zabawa, ale z mojego punktu widzenia dość ekstremalne doświadczenie
oni nie bali się niczego!
starszaki (około 140 cm wzrostu) z większości atrakcji mogą korzystać samodzielnie, maluchy (do ok. 1 m, zależnie od obiektu, każdy posiada dokładny opis i kontrolę na wejściu) - wyłącznie w obecności opiekuna na niemal każdej
nie do końca polecam zatem samodzielnym rodzicom z nadwrażliwym błędnikiem
po pierwszej godzinie marzyłam już o zastępstwie ;)
mało przyjemne są także... ceny biletów, choć trzeba przyznać, że to całodzienne wejściówki bez limitu czasowego
cóż, potraktowałam ten wydatek jako specyficzną formę zwrotu podatku (tak, realizują Bony)

na terenie kompleksu można zjeść - zarówno własny prowiant, jak zakupiony posiłek (w ramach Bonu świadczenie gastronomiczne jest obowiązkowe)
mają też lodziarnie :)

sama najpewniej już tam nie wrócę, ale zabawę i emocje będę pewnie długo wspominać, więc absolutnie nie odradzam
chłopaki bardzo polecają :D




podsumowując:

Łódź pozytywnie mnie zaskoczyła jako miejsce do aktywnego wypoczynku, również z dziećmi
niestety nie udało się zobaczyć "Dętki", więc mamy tam jeszcze po co wracać

dopisuję do naszej listy 'miast spacerem',
która, dzięki Młodym, zawsze gotowym na odkrywcze wyprawy, mam nadzieję będzie się wciąż wydłużać :)

Czytaj dalej