Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opinia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opinia. Pokaż wszystkie posty

Wspaniała planeta Ziemia / Znikające królestwo

takie piękne rzeczy mam tu do pokazania


a nie wiem sama, komu bym mogła...

czytanie książek od dawna nie plasuje się w czołówce popularnych hobby, a aktualna wszechobecność mediów elektronicznych z pewnością nie przysłuży się zmianie tego stanu na lepsze
mało kto przyznaje się do oglądania filmów przyrodniczych, kiedy w modzie są coraz to nowe netflixowe seriale
niewielu potrafi tak po prostu wyjść z domu, wyjechać za miasto, zachwycić urodą, różnorodnością i naturalną harmonią przyrody,
docenić piękno, które być może także dlatego właśnie gaśnie...

książki, do których można zajrzeć poniżej adresowane są w moim odczuciu głównie do dzieci
przemawia za tym sposób formułowania zdań, cierpliwe tłumaczenie podstaw ekologii (w pierwszej - na powyższym zdjeciu z lewej), czy dobór podtytułów i ciekawostek (w drugiej - po prawej)
do lektury zachęcić ma z pewnością także oprawa graficzna
przepyszna!
duży format, twarde oprawy, calostronicowe ryciny szczegółowo, lecz artystycznie przedstawiające wybrane gatunki (w drugiej) lub całe ekosystemy, mapy i łańcuchy zależności

takie książki trzeba jednak dzieciom umieć pokazać
polecam je zatem do przeglądania każdemu - rodzinom do wspólnej lektury, uczniom jako uzupełnienie podręczników biologii, młodszym dzieciom jako zbiory "prawdziwych baśni" pełne fascynujących obrazków 
oraz - na równi z nimi - samym dorosłym
niejeden z nich, nawet (a może przede wszystkim ;) ) pasjonat nauk przyrodniczych, mógłby znaleźć w takiej lekturze przyjemność, a pewnie i garść nie poznanych wcześniej / zapomnianych informacji

nie jestem w stanie zweryfikować merytorycznie wszystkich podanych w nich informacji
raz, że jest ich naprawdę wiele, dwa - nie wszystko jeszcze przeczytałam...
z pełnym przekonaniem zachęcam jednak do sięgnięcia w kierunku obydwu i samodzielnej lektury  
wszelkie ewentualne wątpliwości zawsze można rozwiać zgłębiając temat korzystając z innych źródeł, te zaś po prostu z przyjemnością smakować, a treści i ilustracjom pozwolić sobie otworzyć oczy na wspaniałości świata przyrody

"Znikajace królestwo" stanowi poruszający zbiór krótkich esejów na temat kilkudziesięciu ginących gatunków zwierząt

to krótkie notki, w prostych słowach opowiadające o mniej lub bardziej znanych zwierzakach wpisanych do Czwewonej Księgi (czyli na listę organizmów zagrożonych wyginięciem) uzupełnione o och artystyczne portrety
ciekawy spis, podzielony według siedlisk, o których niekorzystnych zmianach również można się przy przy tej okazji co nieco dowiedzieć




przemawia do zmysłów i wyobraźni, nie pozwala pozostać obojętnym, a na koniec podpowiada, co we własnym zakresie robić, by choć trochę pomóc


"Wspaniała planeta Ziemia i jej przyroda" stanowi bogate kompendium wiedzy przyrodniczej - w słowach i obrazach

przedstawia poszczególne ekosystemy globu jako ciekawe, złożone i piękne, każdy na swoj sposób, układy, w których poszczególne organizmy zajmują swoje nisze
podkreśla wagę wzajemnych powiązań wszystkiego co żyje i pozwala poszerzyć wiedzę na wiele tematów z dziedziny ekologii
przekazuje informacje w nowoczesnej, pełnej infografik, zwiezlych akapitów i "klimatycznych" ilustracji, absolutnie nie kojarzacej się z nudnym podręcznikiem, formie



uczy o tym, co nas otacza, jak działa i dlaczego zasługuje na uwagę i dbałość ze strony człowieka



czytajmy zatem, poznawajmy, chrońmy
zobaczcie sami, że warto...



"Znikające królestwo. Przewodnik po swiecie zagrożonych zwierząt" ukazało się nakładem wydawnictwa Nasza Ksiegarnia
"Wspaniała planeta Ziemia i jej przyroda" należy do serii EgmontArt
obydwu oficynom, za obie, równie ważne i potrzebne - bardzo dziękuję


Czytaj dalej

Pucio PIERWSZE ZABAWY ze słowami i dźwiękami

pani logopeda, Marta Galewska-Kustra właśnie zaprosiła nas na kolejne spotkanie z Puciem
(kto zacz można sobie sprawdzić/przypomnieć tutaj >>KLIK<<)
tym razem naszemu roczniakowi Mikołaj* przyniósł PIERWSZE ZABAWY "sprzyjające rozwojowi mowy i myślenia" :o


 eleganckie pudełko, podobne kształtem i trwałością do poprzednich gier-zabawek z serii o Puciu (patrz tutaj >>KLIK<<), tym razem zawiera 40 kwadratowych i prostokątnych tekturek

połowa z nich to kartoniki z obrazkami - proste ilustracje, na których główny bohater, obserwowane przez niego zwierzę lub używany sprzęt, wydają dźwięki
odpowiednie wyrażenia dźwiękonaśladowcze zapisane są na nich w komiksowym dymku lub inaczej zaznaczone jako wydobywające się z danego źródła
wszystkie można sobie obejrzeć na pudełku
druga część to same "podpisy" - zapis tych samych słówek na białym prostokącie


"Wyrażenia dźwiękonaśladowcze są wypowiadane już przez roczne dzieci i stanowią bardzo ważny element rozwoju mowy"
- jak czytamy we wstępie i obserwujemy na co dzień :)

"Obrazki dają okazję do rozmaitych zabaw, w zależnosci od możliwości intelektualnych i potrzeb dziecka"
- będziemy testować i dostosowywać!


autorka proponuje następujące sposoby wykorzystania zestawu:
  1. przeglądanie i nazywanie obiektów na ilustracjach
  2. pokazywanie i zakrywanie obrazków z wydawaniem zapisanych na nich dźwięków (o, "koko" - nie ma "koko")
  3. wyszukiwanie ilustracji do danych wyrażeń dźwiękonaśladowczych (gdzie jest "miau"?)
  4. zabawa w podawanie (daj "bzz bzz")
  5. dopasowywanie ilustracji do realnych przedmiotów (tu "szu szu" i tu "szu szu")
i wreszcie

     6. dopasowywanie podpisów do ilustracji

ale oczywiście zabaw może być więcej,
np.
grupowanie lub szeregowanie wg dowolnego klucza,
poszukiwanie wybranych obiektów lub "dźwięków" w książeczkach,
opowiadanie historyjek,
tworzenie "hałaśliwych" wierszyków i piosenek,
memo obrazkowo-napisowe
itp.
ogranicza nas tylko własna pomysłowość (i cierpliwość malucha ;) )


dzięki ilustratorce, Joannie Kłos, całość "ubrana" jest w łagodne pastelowe barwy, a obrazki czytelne nawet dla głównego zainteresowanego (u nas lat 1)
co mi się szczególnie w zestawie podoba to także twarde, "dziecioodporne" kartoniki, które naprawdę mają szansę przetrwać wielokrotne używanie
Stasia, póki co, potrafią zająć maksymalnie na 5-10 minut, ale skutecznie zachęcają do miałczenia, pukania i kląskania, dlatego na pewno będziemy do nich wracać,
jako jednej z pierwszych zabawek-gier logopedyczno-edukacyjnych


wpis zgłaszam do projektu "Grajmy!", w którym nie brakuje podobnych propozycji również dla najmłodszych


* Nasza Księgarnia - dziękujemy :)
Czytaj dalej

wielkie "wow" i karaluch zombie (czyli Niezwykła księga owadów)

dzisiejsze zdjęcie tytułowe to ilustracja z naszej nowej książki


rysunek niesamowicie szczegółowy, realistyczny niczym fotografia, a jednocześnie pomysłowo, artystycznie skomponowany
zapada w pamięć i skutecznie pobudza ciekawość, czyż nie?
aż się chce od razu sprawdzić, czy to prawda - czy to możliwe, że 
istnieją owady wielkości myszy?!
Czytaj dalej

Geografia Montessori

mimo słuszności wielu z długiej listy argumentów przeciw uczeniu się różnych rzeczy na pamięć, warto ją czasem poćwiczyć, a niektóre fakty skutecznie sobie przyswoić

znajomość geopolitycznej mapy otaczajacego nas świata należy do tych informacji, które faktycznie mogą się w życiu przydać, a w dodatku temat nie musi budzić odruchowego oporu, bo jest naprawdę ciekawy
na początku przygody z mapami, dzieci łatwo do zgłębiania go zachęcić na przykład taką wielokolorową mozaiką:


widoczna na zdjęciu mapka to integralna część książeczki pt. "Geografia" z serii "Biblioteczka Montessori" - 
wielkoformatowa rozkładówka, która przyciąga uwagę dziecka, zanim jeszcze dotrze ono do strony tytułowej,
a jednocześnie "ściągawka", którą będzie mogło posiłkować się wielokrotnie w czasie dalszej zabawy


w dalszej części znajdziemy krótki tekst informujacy o zasadach korzystania z książki i przekonujący zarówno dzieci jak ich rodzicow do metody popularyzowanej przez następców Marii Montessori
jak już pisałam w kontekście zestawu do zgłębiania podstaw astronomii (tutaj >>KLIK<<) - nawet nie będąc entuzjastą tej szkoły, czy uznając, że jej nazwa bywa ostatnio nadużywana na fali mody, nie należy się uprzedzać i z wielu pomysłów na urozmaicenie nauki warto korzystać

podstawowy układ książki stanowi podział na poszczególne kontynenty
w przypadku każdego z nich znajdujemy dwie strony wprowadzenia - w prostych słowach i wyraźną czcionka, przeznaczone do samodzielnej lektury dla głównych zainteresowanych


dalej czekają mapy:

  • kolorowe "Państwa ...." - z miejscami na wklejnie nazw poszczególnych krajów


  • "Stolice..." - w tych samych barwach (odpowiadających kolorystyce z dużej mapy wspomnianej na początku), z miejscami na nazwy miast zaznaczonych kropkami


  • i w końcu "Flagi..", w neutralnej kolorystyce


tu nie mamy co prawda gotowej ściągawki, ale za to każda naklejka jest na arkuszu podpisana nazwą państwa
jeśli wcześniej już je sobie utrwaliliśmy - ten etap powinien pójść sprawnie...


to "sprawnie" w poprzedniej linii piszę z przymrużeniem oka
mimo lekkiej, lubianej i dostosowanej do potrzeb uczniów (czytaj barwnej i pełnej frajdy z przyklejania) formy oraz na pierwszy rzut okaz średniej objętości, książka zawiera całkiem ambitny materiał
zaskakujące, że (i jak szybko) dzieci go przyswajają!
ucząc się w przedstawionej formie, nie listy "słówek" na lekcję geografii, wymaganych w połowie podstawówki, lecz w powiązaniu z mapami, mają według mnie szansę łatwiej skojarzyć nazwy z miejscami, skuteczniej i na dłużej zapamiętać nowe informacje

jest w tym wszystkim jeden (poważny) minus - jak to z naklejkami bywa, da się tak bawić tylko raz...
na szczęście pozostaje nam wówczas całkiem ładna, nadal przejrzysta książeczka,
a zdobytą wiedzę możemy zawsze utrwalić online ;) (np. tu: >>KLIK<<)

podsumowując: "Biblioteczka Montessori. Geografia" to pozycja ciekawa, zachęcająca młodzież (tu lat 8) do nauki przez zabawę

dziękujemy egmont.pl
Czytaj dalej

kolejowy szlak - KOLEJna gra :)

jak wielokrotnie się już tu skarżyłam, pomysły i zainteresowania pierworodnego nie zawsze idą w parze z moimi wizjami i planami
matka: może byś w coś pograł?, synuś: a mogę na telefonie?
ja - w pole, góry, las, on - miasto, metro, do zajezdni i na dworzec!

czasem się jednak spotykamy, gdzieś w połowie drogi...
ostatnio przy najnowszej "planszówce"* :)

oto jak wydawnictwu Foxgames udało się zrobić nam prezent na Dzień Matki i Dzień Dziecka jednocześnie:


dziecko, wiadomo, najbardziej ucieszyło się z tematu przewodniego
są tory = wiele więcej nie trzeba ;)

ale kilka kolejnych ważnych zalet również widać na pierwszy rzut oka:

Kolejowy szlak 

to:
+ zgrabne pudełeczko, które wszędzie się zmieści - idealne do zabrania na szlak
+ dobrze pomyślane wnętrze, w którym nic się nie zgubi, a w dodatku, od razu umieszczono... dodatek :)
+ śliczne opracowanie graficzne, które zachwyca nie tylko fanów transportu szynowego i tworzy "podróżniczy" klimat
+ wielokrotnego użytku "plansze" graczy, do wypełniania suchościeralnymi mazakami, dzięki którym nie zużywamy ciągle nowych kartek papieru
+ "rozpiska-przypominacz celów", podstawowe trasy z kości i dodatkowe skrzyżowania na planszetce każdego gracza, który może w każdej chwili do nich wracać, zaznaczać i używać wg potrzeb
+ pełen komplet pisaków z gąbeczkami, które mamy zawsze pod ręką i faktycznie zmazują co trzeba (niby drobiazg, ale lata praktyki z zabawkami typu 'narysuj-zmaż' dla dzieci pokazują, że często zaniedbywany przez projektantów i producentów)
+ idealnie ciężkie, wyraźnie i trwale żłobione kosteczki, którymi przyjemnie się rzuca
oraz
(co tylko częściowo widać na leżących spodem do góry planszetkach na zdjęciu powyżej)
ładna kilkuelementowa układanka, która cieszy nie tylko najmłodszych


czy jednak ta świetna oprawa to przypadkiem nie przerost formy nad treścią?


osobiście uważam, że wręcz przeciwnie - tym razem "szata" to doskonałe uzupełnienie niezłego pomysłu na łamigłówkę!
sięgając głębiej (tj. podążając dalej tym "Kolejowym szlakiem") znajdujemy bowiem
proste zasady i dużo kombinowania, czyli moje najulubieńsze, hmm... połączenie :)

cel: wyrysować na swojej planszy-planie jak najkorzystniejszą sieć połączeń drogowo-kolejowych
droga: mechanika roll&write = kości wskazują rodzaje tras (szosa, tor, skrzyżowanie, stacja, etc.), które musimy wrysować w swoją mapę, gracz decyduje, w które pole siatki je wpisze

w wersji podstawowej gramy czterema kośćmi z podstawowymi układami trakcji/szos
losowość, na rzecz zbilansowanej puli szlaków i indywidualnej decyzyjności, ogranicza sposób opisania ścianek (tylko 1 kostka generuje wiadukty i przesiadki!) oraz dostępne (3 razy na 7 tur) bardziej skomplikowane skrzyżowania i rozjazdy
można grać samemu i poddając się wyrokom kości tworzyć coraz lepsze mapy (czemu by nie nawet kilka na raz!), można współzawodniczyć (w gronie do 6, a z kolejnym pudełkiem - lub dodatkowymi planszetkami typu DIY - nawet 12, 18, 24 etc. graczy)
niby wszyscy bazują na tych samych rzutach, ale każdemu wychodzi coś innego
wow! ;)


dodatkowe kosteczki w wersji błękitnej ubarwiają (sic!) całość tworząc nowe możliwości
intensywnie niebieskie kostki pozwalają na naszych mapach uwzględnić rzeki, natomiast jaśniejsze - jeziora i porty
szczególnie ta druga opcja ciekawie rozszerza perspektywę, wprowadzając opcję żeglugi śródlądowej


w zależności od wybranej wersji rzucamy 7 lub 6 razy, a na koniec punktuje się odpowiednie połączenia, długości tras i rzek, powierzchnię jeziora...
szczegóły, to, że się tak wyrażę, szczegół
wydawca udostępnia pełną instrukcję na swojej stronie (tu: >>KLIK<<) - niech zajrzy, kto ciekaw

z naszej perspektywy najważniejsze jest to, że gra na każdym kroku zmusza do myślenia,
każe planować, by następnie zaskoczyć i spowodować konieczność poszukiwania alternatywnej drogi,
bo raz podjętej decyzji nie da się cofnąć...
ale przy tym pokazuje, że zawsze jest jakieś wyjście (najczęściej kilka)
i każdy może wybrać po swojemu, bo nie ma jednej, idealnej strategii
- dla gracza 8+ to istna kolejowa szkoła życia!

a trzeba przyznać, że niezłe wyzwanie także dla wielokrotnie starszych

dlatego zgodnie polecamy!


ze względu na kompaktową formę, także w ramach cyklu:




* planszówkowe pociągi występowały już ma naszym blogu nie raz (choćby w "Pociągi" czy - także "rzuć i pisz" - "30 rails"), ale okazuje się, że do zamknięcia tematu wiele nam jeszcze brakuje...
ustanawiam zatem # kolejnagra - można kliknąć, działa wstecz - i zapowiadam: kolejne wkrótce!
jeśli macie swoje ulubione, podpowiedzi są zawsze mile widziane :)


za "Kolejowy szlak. Głęboki błękit." dziękujemy Foxgames



Czytaj dalej

innymi słowy


słowa - czyż to nie niesamowity "wynalazek" ludzkości?
mówi się, że często są zbędne, że jeden obraz wart jest więcej, niż ich tysiąc... na co dzień jednak wszyscy traktujemy je przecież jako najprostsze narzędzie komunikacji, dotarcia do drugiego człowieka, odkrywania i prezentowania swojego "ja"
zabawa nimi to przyjemność, poznawanie nowych - rozwijające doświadczenie, eksperymentowanie i tworzenie własnych - przygoda
bywają wdzięcznym tworzywem dla tych, co umieją je oswoić (chwała literatom! - vide Poświatowska, u dołu), chyba równie często jak źródłem frustracji (nie tylko dwulatków i nowicjuszy na progu nauki języka) i nieporozumień
mogą łączyć i dzielić, służyć, bawić, budować, dawać radość, osaczać i ranić
słowa mają moc!

dziś dwa słowa o takich, które mają w sobie także nieodparty urok i magię

o książeczce "Innymi słowy", która oczarowała mnie od pierwszego spojrzenia na okładkę i opis zapowiadający nie lada gratkę dla "wszystkich miłośników i kolekcjonerów niezwykłych słów", miałam napisać już dawno
przez ostatnie tygodnie, podczas których delektowałam się nią niczym tomikiem poezji, utraciła zapewne status nowości, ale nie przestała fascynować i językowo inspirować

autorka zaprasza nas na wędrówkę przez kraje i kontynenty - niezbadane obszary doznań, przekonań i uczuć ubranych w pojedyncze, obco wyglądające i dziwnie brzmiące (ponownie polecam forvo.com - w książeczce niestety nie zamieszczono transkrypcji) słowa
niektóre z tajemniczych "skarbów" w tej kolekcji zdają się być bardziej egzotyczne - silnie związane ze stylem życia i kulturą narodów, które powołały je do życia, inne są zaskakująco bliskie naszym doświadczeniom, a nawet zupełnie znajome, uniwersalne
wszystkie otwierają horyzonty, zachęcają do zastanowienia nad różnorodnością ludzkich tęsknot, marzeń i potrzeb oraz sposobami ich werbalizacji, zapraszają do zabawy językiem

"Innymi słowy" to bardzo przyjemna lektura, przypominająca (szczególne nienasyconym czytelnikom w wiecznym niedoczasie), że słowa można nie tylko połykać, ale też powoli smakować, ciesząc się różnorodnością aromatów "kuchni świata"
efekt i wymowę podkreślają cudne, delikatne akwarele, uzupełniające przekaz
uczy otwartości na świat i "leśmianizowania"

dziękuję, Egmont.pl :)









***

oswajanie słów 
jest trudniejsze 
niż oswajanie tygrysów 
one własną zwinnością zdumione 
przeciągają wśród traw 
wpełzają kocio na drzewa 
poruszają wargami 
z bliska 
zapach mięsa i pierza 
ostry zapach krwi 
trzeba pokochać je wszystkie 
aby popis 

wypadł pomyślnie





Czytaj dalej

iKNOW Junior - całkiem nowa gra quizowa

przede mną ładne, białe pudełko z subtelnym wzorem z setek piktogramów
"Mnóstwo zabawy, mnóstwo nauki!" - krzyczy okładkowe hasło
"Rozwija umiejętność ścisłego myślenia", "Daje dorosłym możliwość wspólnej zabawy z dziećmi." 
cóż to za gra?

iKNOW Junior

gra edukacyjna inna niż wszystkie?
sprawdźmy!


otwieramy razem z Jankiem (lat 7, czyli dokładnie w środku sugerowanego przez wydawcę przedziału wiekowego 5-9)
jest efekt wow!
okazuje się, że wystarczy 3-4-krotnie w stosunku do standardowych powiększyć pionki i z rozmachem rozmieścić 13 sporych pól na dużej planszy, żeby skutecznie zachęcić do gry :)

poza robiącą na dzieciach doskonałe wrażenie planszą i pionkami, którymi aż chce się grać, w pudełku znajdziemy idealnie dopasowane przegródki na karty i akcesoria - może to drobiazg, ale nawet ołówek ma swoje miejsce
karty dodatkowo zaopatrzono w kartonowe "koperty", dzięki którym nie będą się rozsypywać i mają szansę mniej niszczyć
instrukcja została wydana w formie przejrzystego "przewodnika" - kilkustronicowego zeszytu, na dobrym, kredowym papierze
słowem - estetyka i pełen profesjonalizm


zasady gry nie odbiegają daleko od standardu wyznaczonego przez "tradycyjne" gry quizowe - wiadomo, będą pytania, na które trzeba udzielić odpowiedzi...
wydawca szczególnie podkreśla jednak rolę animatora zabawy oraz współpracy miedzy graczami
sposób punktowania premiuje podejmowanie prób odpowiedzi, a nie tylko posiadaną już na starcie wiedzę
jasne, że wygra ten, kto samodzielnie rozwiąże wszystkie zadania (otrzymuje 3 punkty-"kroki" do mety za każde), ale również współpracując przesuwamy się na planszy (o 2 pola każdy z graczy wspólnie odpowiadających), 1 pkt. jest warta odpowiedź udzielona po otrzymaniu podpowiedzi

niezbędna jest jedna osoba prowadząca rozgrywkę, nazywana tu animatorem
odczytuje ona wskazówki i rozwiązania umieszczone na odwrocie każdej z kart, wyznacza "pomocników", interpretuje odpowiedzi
jak czytamy w opisie, rola ta "rozwija zdolności pedagogiczne, gdyż polega na wspieraniu graczy dobrym słowem (...) i pomaganiu dzieciom w odkrywaniu ich talentów i mocnych stron"
w roli animatora występuje dorosły opiekun albo starsze rodzeństwo
instrukcja nie przewiduje minimalnej i maksymalnej liczby graczy, ale w związku z powyższym powinny być to co najmniej trzy osoby (prowadzący + dwaj gracze), pionków jest natomiast w sumie 5...

warto zwrócić uwagę na urozmaicenie pytań
do dyspozycji mamy bardzo duży zasób kart, podzielonych na dwa rodzaje - "z zadaniami" lub "obrazkowe"


gracz losuje polecenie określonego typu w zależności od oznaczenia na polu na planszy, na którym aktualnie znajduje się jego pionek
dzięki temu prócz standardowo spotykanych w grach quizowych pytań zamkniętych oraz -zdecydowanie rzadszych, a tu, trzeba przyznać, pojawiających się z dużą częstotliwością - otwartych, dzieci otrzymują także polecenia do wykonania w praktyce
mają na przykład za zadanie coś narysować, przyjąć określoną pozycję, opowiedzieć, wykonać proste działanie matematyczne


jak w przypadku większości quizów oczywiście istnieje obawa, że po kilku partiach dzieci nauczą się odpowiedzi na pamieć...
jasne! ale w końcu przecież chodzi o to, żeby się czegoś nauczyły :)
dzięki dużej liczbie kart (około 400) i niewielkiej ilości pól na planszy, a przez to krótkiej pojedynczej rozgrywce, z pewnością możemy liczyć na kilkadziesiąt niepowtarzalnych partii
później, cóż - przekazujemy grę młodszym kolegom, ciesząc się z poszerzonych w międzyczasie horyzontów i umiejętności społecznych

aby do końca nie było tak "słodko", odrobina "marudzenia":
osobiście nie widzę w zabawie specjalnej innowacyjności i rewolucyjnego podejścia
super, że zwrócono uwagę nie tylko na aspekt edukacyjny, ale również "wychowawczy", ale to nadal po prostu quiz...
no dobrze - całkiem niezły, więc na pewno nie raz zagości na spotkaniach ze starszymi przedszkolakami i najmłodszymi uczniami, ale żeby zaraz namawiać do kupowania?
na pudełku i tak przeczytacie, że "grę poleca Mensa Polska", więc ja chyba już nie muszę ;)


jak zwykle zachęcam do próbowania swoich sił i ćwiczeń umysłu "sposobem planszówkowym" w ramach projektu
za IKnow Junior dziękujemy wydawnictwu Tactic
Czytaj dalej

Basia. Wielka księga przygód 4

pamiętacie Basię?
pisałam o niej już wcześniej - jako przykładzie książkowej bohaterki, która "czaruje" nieodpartym urokiem i potrafi błyskawicznie wkupić się w łaski czytelnika
pierwszy raz pojawiła się u nas jako sympatyczna przewodniczka po krainie pociągów (tu), później poznawaliśmy ją bliżej czytając "Wielkie księgi" w ramach Przygód z książką (tutaj) - mimo upływu lat oba wspomniane wpisy i książki o których traktują nie straciły nic na aktualności

autorki serii opowiadań o Basi jednak nie próżnują!
ku radości wszystkich fanów, do kolekcji opowieści o dziewczynce w pasiastej bluzeczce przybyło następnych 7, które tej jesieni ukazały się w zbiorczym wydaniu pt. "Basia. Wielka księga przygód" z numerem 4


zbiór ten - pełen jesienno-zimowych impresji i pomysłów - wydaje się idealny na aktualną porę roku
przeczytamy tu m.in. o wycieczce na grzyby, rodzinnym treningu piłkarskim, przygotowaniach do Bożego Narodzenia i nauce szusowania w czasie ferii
z rodziną Basi pojedziemy (autobusem, hura!) obejrzeć muzealną wystawę, a z całą grupą przedszkolaków odwiedzimy bibliotekę, w której (podobnie jak w naszej) całkiem sporo się dzieje
poznamy też historię pewnego niezapomnianego remontu...


jak zwykle, zwykłą-nadzwyczajną rodzinę Basi w wielu codziennych i kilku rzadziej spotykanych sytuacjach podglądamy na ilustracjach Marianny Oklejak
połączenie tych ciepłych "z życia wziętych" obrazków i prostej, ale pełnej uczuć treści tworzy (ponownie) naturalną, bliską sercu całość - obraz kochającej rodziny, w której, jak w każdej, przeplatają się złości i radości, codzienne zmęczenie i świąteczny nastrój, drobne nieporozumienia, poważne pytania, remontowy hałas i bałagan oraz świetna zabawa



wydawałoby się, że Janek powinien już powoli wyrastać z książeczek o Basi, upodabniając się do jej starszego brata, który, jako ważny i poważny uczeń, czasem nieco z góry traktuje swoje młodsze rodzeństwo
nic bardziej mylnego! nadal z zaciekawieniem zagląda do Basinego domu, cieszy się z Frankowego seplenienia, śmieje z kuchennych przygód i chyba trochę zazdrości spacerów w wieloosobowym komplecie...
z drugiej strony - czemu tu się dziwić - przecież, tak jak w przypadku Janka, brata Basi, również ten "najstarszy w rodzinie" jest jeszcze ciągle pełen dziecięcych emocji i podobnie jak maluchy potrzebuje beztroskiej zabawy, okazywania czułości i poczucia przynależności do rodziny


ostatecznie stwierdzamy, że 'Basie', choć wprost idealne dla przedszkolaków nadają się nawet dla omc siedmiolatków ;)
jedyny kłopot to fakt, że ten mój wszystkie 7 historyjek z najnowszej "Wielkiej księgi przygód" przeczytał za jednym posiedzeniem - w niecałą godzinę!
no cóż, w każdym razie dobrze, że istnieją właśnie takie zbiory - pojedyncze wydania w sztywnych oprawach stały się dla nas zupełnie nieekonomiczne ;)


za Basię dziękujemy Zofii Staneckiej i wydawnictwu Egmont
Czytaj dalej