niestety -
mi nie bardzo odpowiadał nadmierny pociąg dziecka do wystawionych wszędzie cukierków i biegania wkoło słomianych jaj
z kolei jego tatę bardzo rozczarowało niepochlebne podsumowanie kreatywnych wysiłków, które podjął w kwestii stworzenia oryginalnego ozdobnego jajka z siana
nie pobyliśmy więc zbyt długo, a największą atrakcją okazał się sam spacer na Starówce i "popas" w kawiarni...
palmę i jajo jednak do domu przynieśliśmy:
rzeżucha już rośnie, a dookoła pojawia się coraz więcej jajek, kurczaków i królików - czuć, że wiosenne święta coraz bliżej :)