pisu pisak

jak to zwykle bywa, ledwie zdążyłam się pogodzić z tym, ze J. nie rysuje a tu nagła odmiana :D
co prawda kredki nadal nie budzą entuzjazmu, ale pisaki to już co innego...
codziennie kolorów nabiera co najmniej jeden pojazd z malowanki od cioci Iwonki


ostatnio wyciągnęłam też przezornie wydrukowane kilka miesięcy temu "myślanki" (były "do wypróbowania" na http://myślanki.pl/)  i muszę przyznać, że wymyślanie zimowych strojów dla zwierzątek całkiem go wciągnęło
a zabawy mieliśmy przy tym sporo oboje  :)


może na całą tego typu ksiażeczkę jeszcze za wcześnie, ale sam pomysł jest świetny*
*to nie jest reklama - "Ważka Grażka", czy "Bazgrołki" od Czu Czu tak samo mi się podobają :)
 i cieszę się, że mogę już takie zabawy stopniowo wprowadzać i przyzwyczajać J. do kolorowania "kreatywnego", bo całkiem skutecznie pobudza to też moją nieco zramolałą fantazję
misiak jako "lampart na nartach" - no sama bym na to nie wpadła :P