Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rajdy MORiW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rajdy MORiW. Pokaż wszystkie posty

koło za kołem, rajd za rajdem


piękna pogoda, słońce, bezchmurne niebo i długo oczekiwana temperatura powyżej 20 stopni, nie pozwoliły spędzić ostatnich kilku dni w czterech ścianach
rekreacji outdoorowej ("nazewnętrznej"?) sprzyjały także lokalne inicjatywy idealne dla miłośników dwóch kółek

Czytaj dalej

zagraniczna majówka - kwadrat w koło

dziś znów rowerowo

były lasy, rzeki (Osa i Wisła), Góry (Łosiowe), Łąka (Okrągła)
oraz przekraczanie granic - województwa i... własnej wytrzymałości na kilku sporych podjazdach :)



warto było trochę się napocić
dla kilku odkurzonych wspomnień (rower mi już bardziej skrzypi i klekocze, ale tata J. prawie się przez ostatnie 10 lat nie zmienił... ) 
i widoków:

Czytaj dalej

mamo, dojedziesz do zamku!

dziś rano ruszył kolejny rajd MORiW-u -
ruszyliśmy i my!

ja z myślą, że to niezły pretekst, żeby pierwszy raz po zimie wyciągnąć rower i rozruszać nogi - w końcu w grupie raźniej, a poza tym kto lepiej, niż sympatyczny pan z obsługi technicznej dopompuje koła i przygotuje hamulce na nowy sezon?
Janek - jak się okazało - przekonany, że (skoro już "dokręcił" koła i osobiście skontrolował łańcuch...) nie ma innej opcji, jak tylko dojechać do celu!

nie ma chyba dla mnie lepszego narzędzia motywacyjnego niż "mamusiu! dasz radę!"
a Jankowa radość z jazdy "w stadzie" warta była pokonania nawet tego kryzysowego, odsłoniętego i baaardzo wietrznego odcinka miedzy Skarszewami a Kneblowem

jak zwykle nikt specjalnie nie poganiał, kilka razy na podjeździe jakieś silne ramię podepchnęło za siedzisko (coraz cięższego!) pasażera o parę metrów...
i jakoś tak pomalutku dojechaliśmy :)

okrzyk
"już widać ten zamek! mówiłem, mamo, że dojedziesz!

na "ostatniej prostej" - bezcenny!


Czytaj dalej

pojechaliśmy :)


wraz ze sporą grupą grudziądzkich rowerzystów świętowaliśmy niedawno (oczywiście aktywnie, czyli na kołach) inaugurację "naszego" odcinka Wiślanej Trasy Rowerowej

Janek na starcie


Czytaj dalej

zupełnie nowy rajd rowerowy

kolejny w tym sezonie - nasz niestety dopiero drugi
(poprzedni wypadł w terminie Familijnego..)
znów przyciągnął rzeszę grudziądzan w szerokiej rozpiętości wiekowej i kondycyjnej

mowa o  


ze specjalną projankową atrakcją - przerwa obiadową na peronie w Głuszkowie :)

dał mi nieźle w kość (nawet zdjeć się robić nie chciało),
ale widok z Gogolina i zadowolenie Janka - bezcenne :D

no i już się nastawiamy na kolejny:
w połowie drogi powrotnej pan Jan zagadał o nowym rajdzie i Jane już się nie dał zbyć - kiedy, a dokąd, a teraz?! (tak! teraz!) ten zupełnie nowy rajd?
nawet nie miałam siły tłumaczyć, że najpierw musimy jakoś wrócić do domu z tego...

ciekawe czy mój mały turysta nie straci zapału, kiedy będzie musiał sam pedałować ;P

Czytaj dalej

kolarstwo spędowe

w tym roku 1. maja we dwójkę spędziliśmy na kołach
tj. na rajdzie rowerowym pod hasłem

majówka na dwóch kółkach u komtura Hartwiga

 

oboje pierwszy raz na takiej masowej imprezie

plusy - opracowana, sprawdzona trasa, zapewniona opieka medyczna i pomoc techniczna, liczni chętni do zabawiania Janka rozmową, ciepły posiłek na trasie
minus - 270 innych rowerzystów na tej samej drodze i wszystko co się z takim tłumem wiąże (postoje w słońcu i/lub nie w czas, zajeżdżanie drogi, ogólny zgiełk...)

dla Janka zalety takiego wypoczynku zdecydowanie przeważają nad wadami, więc pewnie kiedyś się znowu wybierzemy

a dzień na jazdę idealny, kondycyjnie na szczęście bez problemów
i oboje mimeliśmy dużo radosci z osiagnięcia celu :)

kilka zdjęć - Janek na rycerza się nadaje!

 jedyny problem - J. rozpłakał się, kiedy zobaczył bloki i zrozumiał, że wracamy do domu :(


informacje o tym i kolejnych rajdach są na stronie MORiWu (ja już sie znalazłam na zdjęciach, ale Janka jeszcze muszę dokładniej poszukać),
a w gazecie tylko dwa słowa i Janka brak
Czytaj dalej

inauguracja sezonu rowerowego

dzięki pierwszemu wiosennemu rajdowi "Powitanie wiosny" - dobry pretekst nie jest zły - udało się przekonać tatęjanka do wyciągnięcia mojego roweru z czeluści piwnicy i doprowadzenia go do stanu używalności
pogoda w niedziele była nie najgorsza, zapał wielki, więc o 10 wyruszyliśmy z Jankiem w towarzystwie 200 innych rowerzystów w pierwszą w tym roku podróż rowerową :)
  
o - inne rowery maja dzwonki - mamo, dlaczego nie masz dzwonka? (i się wydało, muszę kupić...) 
nie chcąc dawać taciejanka powodów do awantury (gdzie na pierwszy raz ponad 20 km z dzieckiem, w tłumie - niebezpiecznie, nie dasz rady, zaziębisz, przewrócisz itd.) odłączyliśmy się od stawki po kilku kilometrach i pojechaliśmy na plażę miejską

chciałbym popluskać! 
szukaliśmy oznak wiosny, przedrzeźnialiśmy kaczki i ogólnie ODDYCHALIŚMY świeżym (nie mrożonym) powietrzem
i tak
sezon rowerowy 2013 uważam za rozpoczęty!
mała rzecz a cieszy - tak się wiosennie od razu na duszy (i ciele owianym szybszym podmuchem powietrza) zrobiło :)
a Janek w foteliku i kasku nadal zadowolony = jeszcze sobie w tym roku pojeździmy
Czytaj dalej