przedwiosenny deszcz i kolory kory

luty? poszalałoby się jeszcze na sankach, a tu za oknem szaro i deszczowo...
ale za to po deszczu bywa, że wyjrzy słonko i robi się błyszcząco, pachnąco i przyjemnie
(choć jeszcze przyjemniej byłoby, gdyby mama pozwalała skakać po kałużach)



w naszym lasku wszystko wskazuje na to, że przyroda szykuje się już do wiosny - J. znalazł pierwsze rozwinięte pąki na krzewach i drobne zielone listki glistnika -
ale póki co dominuje brąz opadłych liści i błota, ciemna zieleń iglaków i "zgniła" nadrzewnych porostów

wiele z tych ostatnich wróciło z nami do domu na Jankowej kurtce, bo zachciało mi się kontynuować tematy przyrodnicze-okołopienne - poszukiwania korników z dziadkiem nie tak łatwo przebić, ale przytulanie do pni i przesuwanie ciężkich gałęzi to też niezła zabawa!
w ramach powtórki tematu "jak rozpoznać drzewa zimą" oglądaliśmy sobie z bliska, głaskaliśmy i porównywali korę
sosen, klonów, lip, dębów, akacji (robinii), lip






ot, taka niedzielna lekcja przyrody
mimochodem



więcej tu: Mały przyrodnik

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz