matematyka czasu

czas nigdy nie był moim sprzymierzeńcem...
dziś dwa słowa na temat tego wymiaru rzeczywistości w najprostszym matematycznym ujęciu,
czyli spóźniony post w ramach projektu Matematyka jest Πękna

czasowskaz

J. od zawsze lubi zegarki (co nieco na ten temat pisałam już tutaj), od dawna o nie pyta, doskonale odczytuje pełne godziny (w tym kluczowe dla naszego rytmu dnia 7, 20 i 21), szybko zaprzyjaźnił się z Fredkiem próbującym nadać miarę wszystkiemu (książeczka Liczę sobie) i bez trudu wykonuje proste zadania typu "zaznacz odpowiednią godzinę"
[szczególnie jeśli to pora odjazdu parowozu z naszego dworca - 17.04, 10:44 - zdążyliśmy na czas! :D]

do ćwiczeń nadal czasami służy dawno wydrukowany i zalaminowany zegar


Czytaj dalej

Basia i wolność

czasem łapię się na tym, że trochę przeceniam swoje dziecko
zdaje mi się, że skoro J. jest taki bystry (jest) i tak dużo rozmawiamy i czytamy (bardzo dużo!), to powinien już wiedzieć naprawdę sporą część tego, co ja...
a potem nagle okazuje się, że z trudem opisuje stany emocjonalne (i wcale nie dlatego, że ma problem z odczytywaniem cudzych uczuć, tylko po prostu brakuje mu słów! co zresztą już szybko nadrobił), albo (chociaż już lata temu recytował hasło "wolnoć Tomku w swoim domku" z "Pawła i Gawła", a mi zawsze wydawało mi się, że ma dość dużo swobody) nie umie odpowiedzieć na pytanie:

"co to jest wolność?"


nic to! ma w końcu dopiero kilka lat, więc wszystko przed nim, a coraz to nowych książeczek, tłumaczących niemal wszystko ciągle przybywa :)


Basia i wolność 

to najnowsza pozycja z serii o nieokiełznanej dziewczynce w pasiastej bluzeczce (tej)
tym razem lektura oprócz atmosfery dobrej zabawy (szaleństwa przy autobusowym przegubie i skakanie po brejowatym śniegu - to jest to!) wprowadziła całkiem sporo nowych znaczeń do słownika Janka - począwszy od tytułowej "wolności", przez "konsekwencje", "odpowiedzialność" i "powstanie", na "poddanych" kończąc (też nie znał, macie pojęcie? a ja mu już chciałam czytać fantastykę :D)

jak w każdej Basi, również tu warto docenić prostotę przekazu - przypatrujemy się po prostu rodzinnej wyprawie na muzealną wystawę, podglądając (wcale nie idealne!) relacje i reakcje w sympatycznej rodzinie radosnej trójki maluchów
autorki (jak zwykle znany, sprawdzony duet Stanecka - Oklejak) podejmują trudny temat, próbując rozróżnić "zakazy" i "zasady", ale całkiem sprawnie - i słowem i obrazem - pokazują, że tak to już jest niektóre rzeczy wolno, a innych nie
nawet królowi!
tłumaczą, że to nie tak, że ktoś ma prawo ograniczać cudzą wolność dla swojej wygody, albo dlatego, że ma większą władzę, tylko że, chociaż teoretycznie każdy człowiek może wszystko, sami nakładamy sobie ograniczenia po to, żeby żyło nam się lepiej wśród innych
a tata ze smakiem wylizujący sos czekoladowy z talerza w restauracji jest doskonałą ilustracją swobody, która wtedy, gdy nikomu nie szkodzi, jest wręcz potrzebna i pożądana

i chociaż nie jest to moja ulubiona "Basia...", myślę, że Janek sporo skorzysta z powtórzenia sobie nawet kilka razy, że na przykład nie wolno się bić, ale czasem można użyć siły w obronie ważnych osób i wartości, 
a ja może w końcu pojmę, skąd Basina mama, nie tracąca równowagi nawet przy mydlano-papierowych glutach, czerpie swoje pokłady cierpliwości...   




Wyd. Egmont
Czytaj dalej

Czytam sobie poziom 1 c.d. - komiks i biografia

o Jankowej przygodzie z czytaniem i sposobach na naukę oraz zachęcanie do samodzielnej lektury piszę regularnie, co i rusz zachęcając do czytania dzieciom i z dziećmi, oswajania ze słowem pisanym od najmłodszych lat
namawiam do pokazywania, że przy książce można dobrze się bawić, przekonuję, że nie można na siłę zmuszać do literowania, za to warto pokazywać maluchom, że czytanie to przede wszystkim przyjemność
i spędzać wspólnie czas z literaturą
służę też przykładem kilkuletniego zapalonego (i od dłuższego czasu samodzielnego) czytelnika - chodzącego dowodu na to, że metoda się sprawdza :)

mam wrażenie, że w tym temacie zaczęłam się już bardzo powtarzać, więc dzisiaj będzie krótko

przedstawiam nowości w serii Czytam sobie na poziomie 1

1. FAKTY "Wielki Karol i mały Lolek"

to pierwsza w naszym księgozbiorze biografia dla przedszkolaka
i od razu taka cenna! ważna, bo dotycząca życiorysu naprawdę wyjątkowego człowieka, znanego Polaka, wielkiego autorytetu


oprócz tematu przyciąga, fascynuje forma jego przedstawienia 
pokazanie poszczególnych wydarzeń z życia Karola Wojtyły (chyba nie było wątpliwości, kto jet tu głównym, tytułowym bohaterem?) w kolejności co prawda nie przypadkowej, ale i nie chronologicznej, zestawienie niektórych faktów, podkreślenie  trwałości pewnych zasad, pasji, przekonań, powtarzalności zachowań i "cykliczności" życia, zmusza do refleksji i zastanowienia nad odpowiedzią, w którym momencie mały człowiek staje się wielki

książeczka jest opatrzona tekstem dobrym do samodzielnego czytania, ale nie nazbyt infantylnym 
nie da się pisać o głowie kościoła nie używając określeń "konklawe", "błogosławieństwo", "filozofia", "teologia", więc one też się tu pojawiają - i dobrze! dziecko czyta samo, ale warto porozmawiać z nim o znaczeniu nowych słów; osobiście bardziej przeszkadza mi powtarzane często "wiele", "wielu", ale zapewne miało na celu podkreślenie ogromu wiedzy, odpowiedzialności i par oczu wpatrzonych w Jana Pawła II, nie można więc powiedzieć, że jest nie na miejscu
ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło jak zwykle wspaniale budują historię, oddają klimat, atmosferę

myślę, że warto przejrzeć tę pozycje w każdym wieku, bo dorosłym przypomina najważniejsze chrześcijańskie wartości, a najmłodszym doskonale pokazuje, że papież - też człowiek


2. KOMIKS Jonka,  Jonek i Kleks

w formie niewielkiej książeczki trafiła nam się oto wieka gratka - pierwsze samodzielne spotkanie Janka z komiksem jako takim i jednocześnie poznanie bohaterów z maminego dzieciństwa :)


sam pomysł na rozciągnięcie komiksowych ilustracji na kolejne strony, który skutkuje nieuchronnie zmniejszeniem liczby obrazków i zauważalną koniecznością kondensacji treści, specjalnie do mnie nie przemawia
opisana historyjka wydaje mi się "poszatkowana", miejscami mało spójna i niezbyt klarowna
niemniej muszę przyznać, że Janek bez trudu za nią nadążył i bardzo spodobały mu się perypetie bohaterów prowadzące do pokonania wyjadającego zapasy atramentowych jagód smoka :)

ale co tam fabuła, najważniejsze, że to Kleks, Jonek i Jonka - ci sami, co przed laty (choć tym razem zabrakło wspomnienia o cioci z Koluszek ;P)! 
patrząc na ich niesamowicie sugestywne miny, gesty wyrażające pełne spektrum emocji i 'gwiaździste' "chmurki" pełne wykrzykników, cieszę się, że Zbigniew Dimitroca i Eugeia Kroll przypominają (a tym najmłodszym przedstawiają) ekstrawertyczne trio Szarloty Pawel 


mnie tomik zachęcił do odszukania pełnych wersji komiksów o przygodach Kleksa, a J. do samodzielnego czytania ("w myślach", ale i głośno - babci) 
i o to przecież chodziło!

Czytaj dalej

wiking Tappi, oczy Mortki, fajna gra i dobre książki

nie będę tu przedstawiać Tappiego
kto go już zna, ten zna, i - jeśli tylko ma gust czytelniczy odrobinę zbliżony do naszego - lubi
(bo Tappi kradnie serca, a takim jak my miłośnikom natury, skandynawskich klimatów, wolności i magii, bez większego trudu przychodzi przymykanie oczu na dysonans między historycznym obrazem skandynawskiego wojownika a bajkowym bohaterem oraz skłonność autora do moralizatorstwa)
a kto nie zna - najlepiej niech sam pozna! dobroduszny wiking, wraz z pełnym werwy reniferkiem Chichotkiem i licznymi przyjaciółmi, czekają na młodych czytelników w licznych ciekawych odsłonach książkowych (o, takich)  

nie napiszę też recenzji kolejnej książeczki (na razie jedna - Tappi na rozdrożu - będzie musiała wystarczyć)

opowiem za to o najnowszych etapach naszej radosnej znajomości
i przedstawię Jankowe nabytki spod znaku rudej brody
Czytaj dalej