Junior Alias - słowne kalambury dla progenitury

każdy, kto - jak ja - od czasu do czasu próbuje opanować większą grupę młodych planszówkowiczów, znalazł się zapewne nie raz w sytuacji, w której liczba chętnych do uczestniczenia w zabawie przewyższa ilość miejsc przy stole i/lub dozwoloną przez instrukcję liczbę graczy
jasne, można (czasem trzeba) w takim momencie zaproponować kilka alternatyw, ale bardzo prawdopodobne jest, że większość i tak będzie chciała grać w to samo ;)

jako rozwiązanie pozwalające zaangażować we wspólną rozgrywkę nawet kilkanaścioro (a prawdopodobnie nawet >20) dzieci prezentuję dziś drużynową grę słowną - Junior Alias 


w pudełku:
pionki dla poszczególnych drużyn, kartonowa plansza, mała klepsydra, 300 (naprawdę sporo!) kartoników z podpisanymi obrazkami oraz zgrabna plastikowa wytłoczka ułatwiająca zachowanie porządku (za którą przyznaję wydawnictwu duży plus)


jak grać?
w rozgrywce biorą udział minimum dwie dwuosobowe drużyny (ale, co stanowi wielki atut gry i daje pole do wykorzystywania jej w szkołach, grupach przedszkolnych, na koloniach i spotkaniach rodzinnych w szerszym gronie może być ich aż 6 - i to dowolnie licznych!)
w kolejnych turach przedstawiciele poszczególnych zespołów losują określoną ilość kart i w czasie odmierzanym przez załączoną klepsydrę próbują przedstawić je kolegom tak, by odgadli co przedstawiają - używając słownych opisów, wyrazów dźwiękonaśladowczych, min i gestów
za każdy prawidłowo odgadnięty wyraz odpowiedni pionek przesuwa się na planszy coraz bliżej mety
oczywiście nie wolno wypowiedzieć nawet części słowa o które chodzi - w takim przypadku, jak również wtedy, gdy zadający rezygnuje z próby objaśnienia danego słowa, drużyna otrzymuje punkty karne i musi swój pionek cofać


gra przeznaczona jest dla w założeniu dla dzieci od lat 5

z moich obserwacji "na żywo" wynika, że nie każdy pięciolatek poradzi sobie z nią bez kłopotu (szczególnie z samodzielnym zadawaniem zagadek), ale już po kilku rozgrywkach większość nabiera wprawy
zdarzyć się jednocześnie może, że całkiem sprawnie (zwłaszcza z odgadywaniem) poradzą sobie nawet młodsze dzieci
najmłodszym pewnych trudności przysparzać może współpraca w drużynie, godzenie się ze zbiorową odpowiedzialnością za błędy kolegów i powstrzymanie się od drobnych oszustw w rodzaju podglądania (odrobinę prześwitujących pod światło) ilustracji,
ale właśnie ćwiczenie umiejętności interpersonalnych - działania w grupie - zaraz obok doskonalenia płynnego posługiwania się językiem, celnego formułowania myśli i skupienia uwagi jest ważną zaletą tej "planszówki"
podobnie jak fakt, że mimo prostoty zasad i kart (są wszak na rynku dostępne wersje bardziej zaawansowane, z dodatkowymi modyfikacjami planszy i hasłami przeznaczonymi typowo dla starszych graczy) zabawa potrafi wciągnąć zarówno przedszkolaki, jak ich rodziców

grę mogę polecić jako sposób na (chwilowe) ujarzmienie spragnionych współzawodnictwa małolatów, urozmaicenie towarzyskiego spotkania i sposób na rodzinne spędzenie pochmurnego popołudnia

ale to nie wszystko!
pomiędzy standardowymi rozgrywkami zostaje nam do dyspozycji kilkaset kolorowych, wyraźnie podpisanych kartoników o dużym potencjale edukacyjnym


"na gorąco" przyszły mi do głowy ich następujące zastosowania dodatkowe, dla dzieci w różnym wieku:

  • gra w klasyczne kalambury - z rysowaniem i pokazywaniem, bez słów - dzięki obrazkowej formie zadania i stosunkowo prostym hasłom, będą mogły bawić się tak również zwykle wykluczone z rozgrywki maluchy, które jeszcze nie potrafią czytać
  • porządkowanie, grupowanie, sortowanie i segregowanie - według cech charakterystycznych, rodzaju przedstawionego elementu, rodzaju/liczby/osoby odmiany rzeczownika, liczby sylab, liter i/lub głosek w nazwie, koloru, alfabetu itp. - dla maluchów idealne ćwiczenie spostrzegawczości i podstawowych umiejętności matematycznych i językowych
  • poszukiwanie powiązań, podobieństw i cech wspólnych między dwoma losowo wybranymi obrazkami - wynajdywanie i sensowne argumentowanie najbardziej niestworzonych zależności doskonale rozwija logiczne myślenie! 
  • układanie historyjek na podstawie losowo wybranych kart - z najmłodszymi możemy losować na przykład głównego bohatera, jego pojazd, elementy przyrody, stroju, wyposażenia itp. z posegregowanych stosików, starsi nie powinni mieć kłopotu ze stworzeniem fantastycznych opowieści nawet zdając się całkowicie na łut szczęścia i wyobraźnię i wybierając karty z potasowanej talii - rozrywka sama w sobie jest interesująca, rozwijająca, a czasem zabawna, ale zagorzali miłośnicy współzawodnictwa mogą dodatkowo konkurować między sobą o miano Najlepszego Gawędziarza 
  • nauka języków obcych - będzie dla dzieci ciekawa, jeśli potraktujemy karty jako obrazkowe fiszki do powtórki słówek (ze znajomymi lub w towarzystwie słownika - dla kontroli) - starszakom nastawionym na rywalizację proponuję test polegający na równoczesnym zapisywaniu tłumaczenia kolejno odkrywanych ilustracji w danym języku - wygrywa oczywiście ten, kto uzbiera najwięcej trafnych odpowiedzi
  • doskonalenie umiejętności czytania - choć tekstu pisanego wersalikami raczej nie poleca się do nauki czytania jako takiej, to już odczytywanie podpisów i kojarzenie ich z obrazem zdecydowanie tak, dlatego czemu by nie użyć zestawu kart jako "elementarza" na którymś z kolejnych etapów oswajania się ze słowem pisanym?  

mam nadzieję, że wspólnie dopiszemy do tej listy kolejne punkty, a ta i podobne gry nie będą się kurzyć na niczyjej półce :)


Junior Alias do recenzji w ramach projektu 

przesłał wydawca, firma

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza