pomysł chodził mi po głowie od dawna - nareszcie znaleźliśmy czas i ochotę na wykonanie:
są wyjątkowe, bo oprócz skrzydełek z obrysów dłoni z kolejnych lat i Jankowych buziek mają też szydełkowe kołnierzyki zrobione jeszcze przez moją kochaną babcię Stasię
taka sentymentalna pamiątka... i mam nadzieję, że co roku będzie nam takich aniołków przybywać :)
a tu proces twórczy:
Janek zachwycony, że może sobie poużywać kleju i dziurkacza
"półprodukty"
i dumna prezentacja efektu finalnego: