patrzę tęsknie przez okno na przygrzewające słońce i wyczekuję wtorkowych i czwartkowych popołudni, żeby chociaż trochę pobyć z J.
Janek przedpołudniami w przedszkolu
![]() |
ze strony przedszkola |
jakoś nie wydaje się narzekać na swoją "nową grupę" (zbieraną z kilku przedszkoli na lipiec - jedyny komentarz po pierwszym dniu: "teraz jest dwóch Antosiów i dwóch Natanów")
i zmieniające się co chwilę przedszkolanki
zaprzyjaźnił się też z pełną energii Madzią, która dzielnie zajmuje miejsce Damianka :)
jest chyba więcej luzu niż w czasie roku szkolnego,
codzienne wychodzenie do ogrodu (potwierdzone - J. regularnie przynosi we włosach piasek,
a w skarpetach kamienie i mirabelki)
i dużo swobodnej zabawy
zazwyczaj wcale nie chce wychodzić, kiedy go odbieram
na popołudnia z babcią Beatką nie narzeka tym bardziej
babcia nie daje się pięknej pogodzie marnować - podobno coraz lepiej idzie jazda na rowerku z 4 kołami, a w ogródku małe paluszki przydają się do zrywania porzeczek...
całe dnie pełne wrażeń
tylko wieczorami ciężko z zasypianiem - jest jeszcze jasno i tyyyle do zrobienia, przeczytania, opowiedzenia mamie, gdy wraca
ale rano trzeba znów wstać przed 7, żeby radośnie (naprawdę - każdego dnia z radością! - dobrze, że mnie zaraża entuzjazmem :P) ruszyć do przedszkola i pracy
oby do sierpnia...