Strony

koniec 2014

źródło

nie bardzo mi idą takie podsumowania, ale w końcu nie ma to jak zacząć nowy rok z czystym kontem - rozliczmy więc ten 2014!



przejrzałam pobieżnie zapiski z ubiegłego roku i co się okazało...

jak mądrze dokarmiać ptaki


z ziaren lnu i nasion słonecznika pozostałych po przygotowywaniu ozdób świątecznych, orzechów i suchych okruszków oraz smalcu i wytłaczanki po jajkach zrobiliśmy


czyli świąteczne miseczki z przysmakami dla sikorek, kosów i wróbli (których chyba coraz mniej w okolicy...)

życzymy


To właśnie tego wieczoru,
gdy mróz lśni, jak gwiazda
na dworze, przy stołach są
miejsca dla obcych, bo nikt
być samotny nie może.



To właśnie tego wieczoru,
gdy wiatr zimny śniegiem
dmucha, w serca złamane
i smutne po cichu
wstępuje otucha.



To właśnie tego wieczoru
zło ze wstydu umiera,
widząc, jak silna i
piękna jest Miłość,
gdy pięści rozwiera.



To właśnie tego wieczoru,
od bardzo wielu wieków,
pod dachem tkliwej kolędy
Bóg rodzi się w człowieku.


"To właśnie tego wieczoru"
Emilia Waśniowska



w tym roku Święta Bożego Narodzenie nie będą białe i mroźne...
 niech będą jednak czasem refleksji, odpoczynku, uśmiechu dla najbliższych

czego sobie i Wam życzę :) 

 

pracowity czas dla elfów

w warsztacie Świętego Mikołaja o tej porze roku praca wre...
u nas też małe rączki (i te większe do pomocy) nie próżnują!

prócz nie do końca udanego ciasta (pomocnik był dzielny, zawiódł raczej piekarnik)
sporo powstało u nas w ciągu weekendu

Janek dał się wciągnąć w zabawę w elfy
no, możemy udawać, że produkujemy prezenty...


gdy śniegu brak

jako że na dworze +10 stopni i nie ma mowy o śniegu, a tym bardziej bałwanach, to jednak przedświąteczne tradycje zobowiązują...

Janek ulepił:

oraz sporą grupkę jego dwuwymiarowych znajomych i innych ozdóbek z masy solnej

Przygody z książką VI - do miłego... poczytania

w tym roku celowo spóźniłam się z tworzeniem naszej wieży z książek (jakby ktoś jeszcze nie słyszał to mowa o akcji Miasto Książek edycja II)
gdy tylko stało się jasne, że ostatni tegoroczny wpis z cyklu Przygody z książką przypadnie na drugą połowę grudnia, wymyśliłam sobie, że wybuduję ją w kształcie choinki, pod którą wylądują książeczki opisywane przez nas w ramach cyklu
no cóż... trochę trzeba było ten zamysł zmodyfikować - po trzech podejściach wieża jednak została wieżą (wyobrazić sobie taką "choinkę" niby łatwo, ale zdecydowanie zabrakło zdolności architektonicznych i konstrukcyjnych :P)
za to "prezentów" pojawiło się ostatecznie więcej niż planowałam...


odliczamy czas (do Świąt?)

ostatnio dookoła królują kalendarze adwentowe, gazetki reklamowe i komunikaty radiowe o tym jak niewiele już dni pozostało do Świąt - jakby nagle wszyscy zaczęli podzielać zainteresowanie Janka upływem czasu :) 

od pamiętnych okrzyków zachwytu:
"TIK-TAK! z bimbomem!" minęły już ponad dwa lata
i Jankowa fascynacja zegarami nieco przygasła

na szczęście nie na tyle, żeby ostrzegawcze "spójrz! zbliża się siódma!" nie zachęcało skutecznie do porannego pospiechu i (ze wszech miar pożądanego) biegu do szafki z butami :)

nadal czasomierze pełnią w jego życiu ważną rolę (przecież nie może być porządnej stacji bez zegara, no i rozkład jazdy do czegoś się musi odnosić - to wie chyba każdy miłośnik transportu zorganizowanego?)
dopytuje, która godzina, albo "co będzie jak gruba wskazówka przesunie się na dziewiątkę, a chuda tu?"
mycie zębów najlepiej udaje się, gdy czas odmierza stoper albo minutnik
a od czasu do czasu zdarzają się przemyślenia w rodzaju:
"duża wskazówka porusza się tak wolno jak rośliny rosną..."


do tej pory do prostych zabaw służyły nam zegarowe układanki, karteczki, książeczki




Cards from Poland - od dzieci dla dzieci

jednak nie odpuściłam przedszkolakom i ostatnie przedświąteczne czytanie nie obyło się bez zadania...
a wszystko przez autorkę bloga Zabawy z N.!
okladkaale po kolei


tym razem do przedszkola wzięłam krótkie całokartonowe książeczki o Świętach:
"Święty Mikołaj", "Podróż Świętego Mikołaja", "Kulig" i "Boże Narodzenie"
miały być mało wymagającą lekturą i pretekstem do rozmowy
okazało się, że ostatnie dwie (niestety) traktują o sprawach zupełnie dla maluchów nieoczywistych...

zaczęłam spotkanie od pytania z czym kojarzą się naszym czterolatkom nadchodzące Święta, co to będzie w tę Wigilię i Boże Narodzenie?
i nie zdziwiłam się słysząc takie odpowiedzi jak: choinka, Mikołaj, dostawanie prezentów
trochę zaskoczyło mnie jednak, że dalsze drążenie tematu (i co jeszcze?) dało jednie takie odpowiedzi jak śnieg i sanki :(
jakoś nikomu do głowy nie przyszło wspomnieć o narodzinach Jezuska, szopce, nawet rodzinnej kolacji wigilijnej, kolędach, wzajemnym obdarowywaniu...

Przygody z książką V - z książką w przedszkolu

od dawna marzyło mi się, żeby usiąść wśród gromadki dzieci z książką
- z dwójką, czy trójką czyta mi się zawsze super, ale kilkanaścioro to dopiero wyzwanie :D

jak wiadomo chcieć to móc,
więc
po kilkumiesięcznym zbieraniu się na odwagę i zeszłorocznych wstępnych rozmowach z przedszkolną wychowawczynią Janka, jesienią zwróciłam się z oficjalną prośbą do opiekuna grupy oraz dyrekcji i zostałam "bajarką" Biedronek :)

za nami już dwa spotkania - jutro kolejne! - myślę więc, że to dobra pora, żeby się podzielić doświadczeniem i poprosić o rady, podpowiedzi, propozycje kolejnych lektur...


nie bardzo wiedząc jak zacząć i zainteresować czytaniem większą grupę maluchów, ucieszyłam się niezmiernie, gdy w pierwszej odsłonie "Przygód z książką" znalazłam podpowiedź w postaci wpisu  na blogu książkowe zabawy (na razie inspirowałam się formą zajęć, ale o samym Kreciku jako ich bohaterze też na pewno pomyślę!)

plan (konspekt, który przygotowałam) był taki:

wierszyki ćwiczące języki

mimo że Janek szybko nauczył się mówić i właściwie od początku gada nie tylko dużo, ale też bardzo wyraźnie i zrozumiale, nie ominęła nas konieczność skorzystania z poradni logopedycznej
co ciekawe - sama pewnie do dziś nie zdecydowałabym się na taka wizytę, bo jakoś nic mi w jego wymowie nie przeszkadzało... jednak po kilku uwagach na temat "dziwnego" R w końcu poprosiłam o skierowanie
no i ćwiczymy (trochę tak i trochę tak), ale jak wiadomo nawet próba polizania czubka nosa i radosne prychanie jak konik, a co dopiero powtarzanie w kółko tych samych głosek, szybko może się znudzić, dlatego poszukuję coraz to nowych, ciekawych sposobów na ćwiczenie Jankowego języka
a że oboje lubimy czytać, często są to sposoby "książkowe" :)

sama uwielbiam wierszyki - łamańce językowe, więc miałam sporo frajdy przy czytaniu Jankowi na przykład "Gimnastyki dla języka" Małgorzaty Strzałkowskiej, a ostatnio także przy przeglądaniu nowoodkrytej strony fb Izabeli Mikrut
dla małych dzieci jednak nie zawsze takie bardzo trudne teksty są wskazane
cóż z tego, że na przykład dla mnie bajka 659. z wyżej wspomnianego fanpejdża, albo wierszyk o kocurze turlającym perły (z "Gimnastyki..") są fantastyczne! na razie Jankowi mogłaby tylko utrwalić to nieszczęsne rrrr...
a w przypadku dzieci z trudnościami w artykulacji kilku różnych głosek, próby "zmuszania" do powtarzania chrząszcz brzmi w trzcinie..., czy zabawy z moją ulubioną piosenką z płyty "Otto dzieciom" (TU) mogłyby zupełnie zniechęcić do wszelkich ćwiczeń logopedycznych

dlatego , mimo że w pierwszej chwili uważałam rymowanki z naszej najnowszej książeczki za zbyt łatwe, szybko się do nich przekonałam i od kilku dni z przyjemnością czytamy sobie z Jankiem "Wierszyki ćwiczące języki, czyli rymowanki logopedyczne dla dzieci"


blogowe Mikołajki 2

Biorę udziałpodobnie jak w zeszłym roku skusiła mnie




- akcja, która pozwala poznać nowe blogujące mamy, ich dzieci i strony,
a także już na początku grudnia 
poczuć świąteczną atmosferę przygotowywania prezentów 
 i radość z rozpakowywania paczki-niespodzianki :)


tym razem przyleciała do nas paczuszka od Mamy Asi

a w niej same wspaniałości:


znalazło się coś dla mamy i coś dla synka, coś słodkiego i coś bożonarodzeniowego... 
a ku radości Janka, także coś o pojazdach!

bardzo dziękujemy naszemu Mikołajowi :)


drobiazgi ode mnie trafiły do pewnego małego chłopca i jego rodziców - mama Filipka już się pochwaliła na blogu i wygląda na to, że również sprawiły trochę radości... i o to chodziło!

list do świętego Mikołaja

nie wiem, czy wiecie, ale dzisiejszy wieczór to ostatni moment, żeby napisać list do Świętego Mikołaja...

bo w nocy przychodzi "mały Mikołaj", zabiera listy do tego prawdziwego, "dużego Mikołaja" od Laponii i pokazuje elfom co mają w swoim warsztacie wyprodukować!
a w zamian może zostawić w buciku jakiś drobiazg

Janek "napisał":

dla pewności zaadresował:


list już czeka w bucie

żądania nie są wygórowane - myślę, że elfy dadzą radę :)

Jak dzieci osiągają sukces

przeczytałam ostatnio w krótkim odstępie czasu trzy książki dla rodziców - o dzieciach, sposobach na wychowanie, odkrywaniu niesamowitych możliwości umysłu oraz amerykańskim podejściu do edukacji

między innymi taką:

dlaczego mnie zainteresowała i czego nowego się z niej dowiedziałam?
po odpowiedź zapraszam - szczególnie fanów "Młodych gniewnych" i metody naukowej - do poniższej (ostrzegam - przydługiej!) recenzji:

kalendarz adwentowy

u nas w tym roku najprostszy z możliwych:


ale swoją rolę spełnia - Janek nie musi codziennie pytać "jak długo jeszcze?"
i obyło się bez czekolady...


#bliskopad - podsumowanie miesiąca bliskości


zachęcona przez Humę zdecydowałam się umacniać więź z J. według planu,
który w listopadzie powiesiłam zamiast kalendarza na lodówce :P

sama idea wydała mi się bliska, jednak nie przewidziałam, że po pierwsze pewne poczucie wtłoczenia w schemat, a po drugie brak czasu co drugi dzień, bardzo utrudni realizację wszystkich założeń...
niemniej dzięki części z podpowiedzi udało się nam przeprowadzić zupełnie nowe zabawy, a i tata Janka pogłębił związek z synkiem - czyli dobrze, ze dołączyliśmy!

poniżej podsumowuję krótko
co nam się udało:

nasze drzewo rodzinne - ostatnie kolorowe liście tej jesieni

po hucznej imprezie urodzinowej z okazji Jankowych czwartych urodzin zostało nam sporo (już coraz miej) kruchych babeczek, pięknych prezentów (głównie pociągi, pociągi.. i tramwaj - Janek zachwycony!), ogólnego bałaganu (spokojnie, opanowałam :D)
oraz TO:
 

drzewko jeszcze uzupełnię imionami, albo owockami-fotografiami jak znajdę chwilę, ale nawet takie bardzo mi się podoba - ładnie wygląda w pokoju Janka i przypomina, że otaczają go pomocne dłonie całej rodziny

DZIĘKUJEMY!